* mój post może być dla wielu niezrozumiały ze względu na różnicę wieku pomiędzy mną a partnerem. Jeśli ktoś nie potrafi tego zaakceptować, to proszę nie czytać ![]()
Dla ułatwienia przyjęłam literkę [X] jako oznaczenie słowa partner, facet itp.
Mam 19 lat, mój partner 38. Właściwie to nie traktuję go jak partnera. Znałam go już dawno, był raczej osobą nieosiągalną z nieciekawą sytuacją osobistą. Rozwiedziony, od 5 lat sam, pochłonięty pracą. Mimo, że interesowali mnie inni chłopcy (w moim wieku) X był zawsze w moich myślach. W tym czasie mocno zaangażowałam się w związek z innym chłopakiem, i w tym samym momencie coś zaczęło się dziać między mną a X. Zwykła kawa, a potem... było już tylko (gorzej) patrząc na to z dzisiejszej perspektywy. Byłam z chłopakiem, a i tak więcej uwagi poświęcałam X. Był świetnym rozmówcą, przyjacielem, kimś od którego mnóstwo się uczyłam i przede wszystkim 'pocieszaczem'. Dziwne jest to, że niczego w zamian nie chciał. Coraz bardziej oddalałam się od mojego chłopaka. Gdy pocałowałam się z X po raz 1, zapaliła mi się czerwona lampka, gdy poszliśmy do łóżka, czym prędzej zakończyłam mój związek, bo czułam się okropnie, ciągle oszukując chłopaka. (pewnie teraz myślicie, nic nie chciał w zamian, ale do łóżka to z nią poszedł - a tu was zaskoczę, obie sytuacje wyszły z mojej inicjatywy) - to właśnie wstęp do całej historii.
Przez parę miesięcy wszystko było OK. Kochaliśmy się, poznawaliśmy siebie, podróżowaliśmy, był dla mnie kimś w rodzaju opiekuna, przynajmniej ja tak czułam. Nie było takiego tematu o którym nie mogłam z nim porozmawiać, wiedział o mnie dosłownie wszystko. Od pewnego czasu zauważyłam, że jego 'namiętność, pożądanie' jakkolwiek by to ująć, wypaliło się. (przytoczę historię) Wcześniej uwielbiałam go zaskakiwać, eksperymenty w łóżku, przebieranki, nowe doświadczenia. Jemu też się to podobało. Ostatnio znowu postanowiłam coś wymyślić. A w zamian usłyszałam : "Bardzo ładne body, chodź się połóż, bo jutro przed tobą ciężki dzień" Wydaje mi się, że nie ma to związku z 'męskimi problemami', bo bym zauważyła. Wszystko wygląda tak jakby się rozsypywało. Ja nadal go kocham, ale nie ukrywam, że powoli rozglądam się za innymi mężczyznami, on o tym wie i wcale nie jest zazdrosny, zachowuje się jak 'przyjaciel' i doradza z kim by było dobrze, a z kim nie. To jest dla mnie niezrozumiałe. Nadal się kochamy i jest pomiędzy nami jakaś iskra, więc czemu On taki jest?
Wydawało mi się, że mężczyźni w tym wieku z młodszą partnerką, nie dość, że są szczęśliwi to zaborczy w obawie przed młodszymi rywalami, a tu.... ?
Wiem, tylko to, że nawet gdybym związała się z kimś innym, nadal czułabym coś do X.
Głupio mi pisać na forum o takich sprawach, ale chyba to ostatnie co mi pozostało. Liczę na pomoc, lub małe rady albo wasze doświadczenia w tych sprawach.