Nie wiem czy to odpowiedni dzial do takiego tematu.Poznalam chlopaka . Jest ode mnie rok mlodszy. Stara sie o mnie od maja. Niedawno wyznal mi milosc. Nie potrafie sie do niego nawet przytulic.To chyba 1 facet w moim zyciu, ktory mnie pokochal. Mam 21 lat za soba ciezkie przezycia. Dobrze, ze moge pisac tu anonimowo , bo nie mam komu sie wygadac z tak8ch rzeczy bo to wstyd, a potrzebuje tego. Z kazdym dniem coraz bardziej sie nienawidze nie potrafie patrzec na siebie w lustrze, przestalam o siebie dbac lepiej zebym nie byla kobieta a facetem. Nachodza mnie mysli samobojcze. Powinnam wyladowac u psychiatry a najlepiej na oddziale zamknietym. Jestem skonczona kretynka. Popelnilam mnostwo bledow. Co z tego ze zmienilabym otoczenie jesli nie potrafie sobie sama spojrzec w twarz? Momentami sie siebie brzydze . Brzydze sie swojego ciala. Chcialabym moc stworzyc powazny zwiazek , pokochac go , byc mu wierna , zaufac i byc szczesliwa, dbac o niego i troszczyc sie o niego. Jednak nie potrafie mam wewnatrz duza blokade. Nie jestem dziewica . Stracilam je w wieku 19 lat z chlopakiem z ktorym bylam kilka miesiecy. Byla to moja 1 powazna milosc. Szkoda ze okazalo sie ze bez wzajemnosci a w dodatku mnie zdradzil bardzo mnie skrzywdzil i odszedl bez slowa. Zalamalam sie po tym. Bylam wtedy wrazliwa . Ponad rok to przezywalam .. ciezko bylo sie pozbierac. Byl chlopak przez 2 miesiace- tez zdradzil. Dwa razy probówano mnie zgwałcic jednak mialam na tyle szczescia ze udawalo sie uciec. Po tym wszystkim zmienilam sie. Zaczelam imprezowac. Bylam alkoholiczka i duzo palilam wpadlam w zle towarzystwo . Po pijaku robi sie rzeczy ktorych nigdy na trzezwo by sie nie zrobilo.Tak bardzo nie chce wrocic do nalogu . Nie bylo weekendu bym nie wypila i nie palila. Zdarzalo sie w wakacje czesto ze pilam tez w tygodniu.Przylgnela do mnie latka dziewczyny ktora nie nadaje sie do zwiazku , ktora daje nadzieje i porzuca , ktora spotka sie z roznymi chlopakami . Chce odciac sie od tego imprezowego swiata i zyc normalnie spowazniec i wydoroslec i naprawic swoje bledy osiagnac cos w zyciu. Mysle ze powinnam byc sama ze rzeczywiscie nie nadaje sie do zwiazku tak jak o mnie plotkuja faceci ktorym dalam kosza i te dziewczyny ktore mnie nienawidza. W te wakacje poznalam chlopaka . Zawrocil mi w glowie uwiodl i po 2 tygodniach tygodniach zostawil..liczylam na cos ale bardzo sie zawiodlam. Rozgadal to . Zostalam szmata nr 1- tez tak mysle .. skonczona frajerka .Nie potrafie zaufac facetom nienawidze ich do kazdego odnosze sie z agresja. Z drugiej strony chce byc kochana ale nie potrafie tego odwzajemnic bo bardzo sie tego boje. Nienawidzilam swojego ojca byl zerem w moich oczach . Dopoki z nim mieszkalismy byl jak diabel. ( ALkoholik i znecal sie nade mna i bratem)
Sumienie nie daje spokoju... nie chce go skrzywdzic . Ale gdyby ON zniknal z mojego zycia nie zrobiloby mi to wielkiej roznicy. Byc moze byloby tak lepiej. Dla niego. Nie kocham go ale nie chce go skrzywdzic..
1 2013-09-03 01:32:14 Ostatnio edytowany przez Erwina21 (2013-09-03 04:46:05)
Podobne tematy
Erwino, każdy z nas popełnił życiu chociaż jeden błąd który chciałby cofnąć. Niestety nie da się tego zrobić. A może i lepiej...bo wszystko to czego doświadczyliśmy, co przeżyliśmy kształtuje nas. Większość z nas wyciąga z tego wnioski na przyszłość. Wie jak nie należy postępować, czego trzeba unikać, a co powinno być ważne w życiu. Nie ma co żałować...trzeba przyjąć że jest to już przeszłość, postarać odciąć się od tego i myśleć jedynie o tym co przed nami. Jesteś nadal młodziutką osobą, nie marnuj swojego cennego życia na rozpamiętywanie przeszłości. Zostaw to co złe za sobą i myśl o tym co będzie. Jeśli nie postarasz się teraz o to aby zapomnieć i rozpocząć nowe lepsze życie, to obudzisz się pewnego dnia i pomyślisz.... "o kurcze zmarnowałam pół życia na użalanie się nad swoim losem...i co mi to dało...nic. Musze się spieszyć z układaniem swojego życia, żeby jeszcze zdążyć cokolwiek przeżyć w nim."
Jeśli sama nie potrafisz zmienić swojego myślenia na bardziej pozytywne, to poproś o pomoc psychologa. On pomoże Ci inaczej spojrzeć na niektóre sprawy. Po to on jest, aby pomóc komuś, kto jest pełen wątpliwości i nie wie co z nimi począć.
Co do tego chłopaka...jeśli go nie kochasz to nie wiem czy coś z tego będzie. Może zaproponuj mu przyjaźń, powiedz że nie jesteś gotowa na związek i że nie chcąc go zranić mówisz mu o tym wprost, bo nie chcesz go okłamywać.
Może z czasem coś do niego poczujesz, może nie... ale będziesz fair wobec niego i siebie.