Czy jest nadzieja? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest nadzieja?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Czy jest nadzieja?

Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Piszę, bo zwariuję zaraz. Postaram sie opisać wszystko w skrócie i mam nadzieje że ktoś mi pomoże:( Z moim eks znamy się 6 lat, od 4 bylismy razem, od roku byliśmy zaręczeni. Rozstaliśmy się 3 miesiące temu w zgodzie, w sumie nawet nie pamiętam dokładnie jaki był powód, ot rutyna, byłam przepracowana, on również. Wtedy zrozumiałam jak bardzo go kocham, pisalismy do siebie codziennie po rozstaniu, zaczęłam bardzo tęsknic, zrozumiałam co straciłam, nie tylko miłość ale także przyjaciela. Miesiąc temu zdobyłam sie na odwagę i zaproponowałam powrót, z początku bardzo sie ucieszył, pisalismy i spotykalismy sie często. Jednak on nie potrafił sie określić, twierdził że nadal mnie kocha, ale coś w nim pękło i on nie wie co. Wieczór przed tym, zanim definitywnie ze mna skończył, całowalismy się i długo rozmawialismy, przeprosiłam go za swoje błędy, powiedzieliśmy sobie szczerze czego nam brakowało i co chcielibyśmy naprawić. Nastepnego dnia umówił się z byłą swoją sympatią, kolejnego powiedział mi, że nigdy juz nie bedziemy razem, że chyba czuje do mnie głęboka sympatię i nic więcej, że mógłby być z kims innym. Płakał, ja również i jak ostatnia głupia zaczęłam go prosic o szansę, i tym bardziej sie zaparł, zaproponował przyjaźń. Od tamtego czasu nie utrzymujemy kontaktu (mija dokładnie miesiąc), trzy tygodnie temu pytałam co u niego, odpisał grzecznie, że wszystko w najlepszym porządku. Skończyłam z depresją, próbuję wychodzic do ludzi, ale nadal nie umiem sie pozbierać. Nie rozumiem, dlaczego najpierw chciał wrócić a teraz jak gdyby nigdy nic całkowita cisza. Bardzo za nim tęsknię, uczę sie na nowo żyć, ale mi nie wychodzi, boję się, że popadnę w jakąś obsesję bo nie mogę przestac o tym wszystkim mysleć. chciałam sie Was poradzić, może znacie podobne historie, czy jest jeszcze nadzieja?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy jest nadzieja?

Jeszcze dodam, bo dręczy mnie jeszcze jedno, powiedział jeszcze "kto wie czy za pół roku ja nie będe próbował Ciebie odzyskać", i naiwnie uczepiłam sie tego jak ostatniej deski ratunku

3

Odp: Czy jest nadzieja?

Moim zdaniem nie ma nadziei. Najwyraźniej poznał kogoś innego lub jest teraz z tamtą swoją byłą.

4

Odp: Czy jest nadzieja?

sad nie potrafię zrozumieć jego postępowania:(

5 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-02 19:02:30)

Odp: Czy jest nadzieja?
KlaraAntonina napisał/a:

....Płakał, ja również i jak ostatnia głupia zaczęłam go prosic o szansę, i tym bardziej sie zaparł, zaproponował przyjaźń. Od tamtego czasu nie utrzymujemy kontaktu.....

A dlaczego odmówiłaś przyjaźni?

Jestem wierna tak jak ty mi.

6

Odp: Czy jest nadzieja?
Katarzynka82 napisał/a:
KlaraAntonina napisał/a:

....Płakał, ja również i jak ostatnia głupia zaczęłam go prosic o szansę, i tym bardziej sie zaparł, zaproponował przyjaźń. Od tamtego czasu nie utrzymujemy kontaktu.....

A dlaczego odmówiłaś przyjaźni?

Nie odmówiłam, po prostu się nie odzywa

7 Ostatnio edytowany przez Voica (2013-09-03 12:38:50)

Odp: Czy jest nadzieja?

Witaj KlaroAntonino- pytasz czy jest nadzieja, że Twój były narzeczony wróci do Ciebie, odpowiedz trudna ale w optymistycznym scenariuszu tak właśnie może być, jeśli On nadal Cię kocha. 4 lata to sporo czasu, wiem jak się teraz czujesz.
Ja też byłam w związku 3 lata i mój ex zostawił mnie dla innej, tak po prostu, z dnia na dzien- bo sie zakochal. Ogromnie wtedy cierpiałam, bo go kochałam i popadłam w coś, przed czym chcę Cię ostrzec - to uzależnienie od ex, i ciągle wręcz obsesyjne myślenie o nim- mimo braku kontaktów.  Niestety szalenie trudno temu zaprzestać, a jest to bardzo niszczące, i trudno wtedy się podnieść - mówię z własnego doświadczenia.

Najlepsze co możesz teraz zrobić, to odciąć się od niego, i czekać na bieg wydarzeń. Uwierz, że jeśli jest Ci pisany i jeśli Cię kocha to wróci do Ciebie, jeśli nie to widać nie było Wam pisane.
Z tego co piszesz już rozmawialiście, wyjaśniliście wszystko sobie. On teraz jest z tą drugą i dlatego Ci pewnie powiedział, że mógły być z kim innym- bo już jest.

Ale nie przejmuj się tym wszystkim, nie myśl, wiele osób na tym Forum jest w podobnej sytuacji.
Być może On nie jest Ciebie wart, skoro tak szybko kogoś znalazł i zakończył z Tobą związek, mimo takiego stażu i przede wszystkim tego, że powiedziałaś mu że go kochasz.
Ale pamiętaj nikogo do miłości nie zmusisz. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po Twojej myśli. Trzymam kciuki.
Głowa do góry !:)

8

Odp: Czy jest nadzieja?

Hej Voica!


To przed czym mnie ostrzegasz chyba juz sie dzieje, chyba już popadam w jakaś obsesję. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Ciężko mi zrozumieć jego zachowanie, analizuję każdy szczegół, zwłaszcza naszej ostatniej rozmowy, czy ja nie popełniłam żadnego błędu, czy to moja wina.
Trafiłas w samo sedno, to boli, że tak szybko sie pocieszył, w sytuacji gdzie jeszcze do niedawna chciał spedzic ze mną życie. Choć nadal mam nadzieję, że to tylko koleżanka... mimo iż jasno powiedział, że mu się podoba i mógłby z nia być, a może jest, nie wiem, nie mam jak tego sprawdzić, przy wspólnych znajomych próbuję sie zachowywać jak gdyby nigdy nic. Jak zakończyła sie Twoja historia? Ile czasu minęło odkąd się pozbierałas po rozstaniu?

9

Odp: Czy jest nadzieja?

Witaj KlaroAntonino

Piszesz, że:

KlaraAntonina napisał/a:

Ciężko mi zrozumieć jego zachowanie, analizuję każdy szczegół, zwłaszcza naszej ostatniej rozmowy, czy ja nie popełniłam żadnego błędu, czy to moja wina.

Miałam identycznie po rozstaniu (jakbym siebie czytała) ale nie ma sensu takie analizowanie, rozpamiętywanie - bo sama wiesz do czego to prowadzi- do poczucia winy. A nie wolno się obwinniać! Czytając Twoją historię i wiele innych na tym Forum jestem przekonana, że to nie jest tylko Twoja wina, i gdyby partner naprawde Cię kochał - nie zostawił by Cię i nie mówił, że mógłby być z kimś innym. Nie wiem, może uczucie się w nim wypaliło lub rutyna go dopadła skoro doszło do rozstania - a może po prostu znalazł nowy obiekt i to jest właściwa przyczyna.
Wiem, że Ci ciężko teraz, ale musisz zrobić wszystko by się zdystansować i właśnie odciąć od niego. Pokaż mu, że umiesz radzić sobie bez niego. Zajmij się teraz sobą.

Pytasz jak dużo czasu, zajęło mi dojście do siebie po rozstaniu ? powiem szczerze, że ponad pół roku, ale głównie dlatego, że siebie obwiniałam, rozpamiętywałam wszystko, a mój ex po prostu się zakochał i odszedł z dnia na dzień do innej. Jego decyzja  tym bardziej mnie dotknęła, że się jej kompletnie nie spodziewałam. Odszedł praktycznie bez słowa...i zerwał kontakt z dnia na dzień.
Ja wtedy o nic go nie prosiłam, nie dzwoniłam...bo mam swoją godność i choć bardzo to przeżyłam, dziś jestem mądrzejsza, silniejsza i wiem że trudne doświadczenia czasem są najcenniejszą lekcją.

Gdybym miała Ci coś teraz radzić, to chyba tylko to byś zajęła się teraz sobą, własnymi zainteresowaniami i znalazła nawet jakąś nową pasję, mi to własnie pomogło, bo zawsze tak jest, że im więcej zajęć, tym mniej czasu na myślenie.
Trzymaj się dzielnie ! smile

10

Odp: Czy jest nadzieja?

Mozna powiedzieć,że jesteście klasycznym przypadkiem, podręcznikowym wręcz. Dlaczego? otóż zazwyczaj przez pierwsze dwa lata zwiazku uczuciu towarzyszy fascynacja drugą osobą. Później jest etap stabilizacji, przyzwyczajenia a po około 4 latach jest pierwsze znudzenie i pojawiaja sie pytanie czy na pewno to jest to... Mimo iż nie było kłótni i pozornie wszystko do siebie pasowało to jednak znudziliście się sobą i coś musiało się skończyć. Nie każdy jest w stanie przetrwać ten etap związku.

Głowa do góry, poradzisz sobie z czasem smile

11

Odp: Czy jest nadzieja?

Rozstanie zazwyczaj bywa trudne i bolesne. Pierwsze tygodnie sa najgorsze ale pozniej czlowiek zaczyna sie pidnosic, analizowac to wszystko co bylo zle i dobre. Trzeba uwierzyc w siebie, zaczac wychodzic do ludzi, zajac sie soba, a przede wszystkim urwac kazdy kontakt z bylym partnerem bo to tylko sprawia bol. Jesli jedna osoba cos czuje do drugiej to nie ma szansy na przyjazn bo ten kto kocha zawsze bedzie mial nadzieje na powrot.

/ Tu gdzie przeplata się uśmiech, smutek, wiara i łzy. / <3

12

Odp: Czy jest nadzieja?

JA JESTEM PRZEKONANIA ,ŻE DWA RAZY NIE WCHODZI SIĘ DO TEJ SAMEJ RZEKI...

Znów Ziemia Obiecana woła mnie
przystań, na której spotkam Cię
Słyszę Twój głos obietnica jeszcze drży
tą Ziemią Obiecaną jesteś Ty

13

Odp: Czy jest nadzieja?
Voica napisał/a:

Pytasz jak dużo czasu, zajęło mi dojście do siebie po rozstaniu ? powiem szczerze, że ponad pół roku, ale głównie dlatego, że siebie obwiniałam, rozpamiętywałam wszystko, a mój ex po prostu się zakochał i odszedł z dnia na dzień do innej. Jego decyzja  tym bardziej mnie dotknęła, że się jej kompletnie nie spodziewałam. Odszedł praktycznie bez słowa...i zerwał kontakt z dnia na dzień.
Ja wtedy o nic go nie prosiłam, nie dzwoniłam...bo mam swoją godność i choć bardzo to przeżyłam, dziś jestem mądrzejsza, silniejsza i wiem że trudne doświadczenia czasem są najcenniejszą lekcją.

Gdybym miała Ci coś teraz radzić, to chyba tylko to byś zajęła się teraz sobą, własnymi zainteresowaniami i znalazła nawet jakąś nową pasję, mi to własnie pomogło, bo zawsze tak jest, że im więcej zajęć, tym mniej czasu na myślenie.
Trzymaj się dzielnie ! smile

Ciągle cos robie , a raczej próbuję żeby chociaż zachowac pozory, choc tak naprawdę robię to automatycznie, może kiedys cos ruszy i zaczne robić to z sercem. Co robię? Czuję, że potrzebuje adrenaliny, jak kiedyś się bałam to teraz jeżdżę na motorze z zawrotną prędkością, wspinaczka, bungee, wtedy gdy jest ryzyko to czuję, że zyję i choc na chwilę zapominam. Spotykam się też ze znajomymi, ale właściwie zachowuję się jak bot, udaję że słucham, śmieję sie gdy inni się śmieją... Przychodze do domu i analizuję od nowa, az jestem tym zmęczona, nie bardzo wiem jak się pozbyc tych natrętnych mysli.
Na dodatek nie mogę, po prostu nie mogę sie powstrzymać od porównywania się do jego nowej sympatii, wiem, że to bezsensu ale sie porównuję, że pewnie jest ładniejsza, mądrzejsza i ogólnie lepsza ode mnie. Jak pomyślę, że jeszcze ponad pół roku takiej mordęgi to masakra..

14

Odp: Czy jest nadzieja?
LadyAnette napisał/a:

Rozstanie zazwyczaj bywa trudne i bolesne. Pierwsze tygodnie sa najgorsze ale pozniej czlowiek zaczyna sie pidnosic, analizowac to wszystko co bylo zle i dobre. Trzeba uwierzyc w siebie, zaczac wychodzic do ludzi, zajac sie soba, a przede wszystkim urwac kazdy kontakt z bylym partnerem bo to tylko sprawia bol. Jesli jedna osoba cos czuje do drugiej to nie ma szansy na przyjazn bo ten kto kocha zawsze bedzie mial nadzieje na powrot.

Mam jeszcze naiwna nadzieję na powrót, ale co do tego, że powróci temat naszej przyjaźni to jestem absolutnie pewna. Mamy wspólnych znajomych, tylko ja nawet nie potrafie sobie tego wyobrazić, nie wiem co mam robić

15

Odp: Czy jest nadzieja?
Tulawiedźmula napisał/a:

JA JESTEM PRZEKONANIA ,ŻE DWA RAZY NIE WCHODZI SIĘ DO TEJ SAMEJ RZEKI...

Dlaczego?
Znam parę, ona go zdradziła- wrócili do siebie i obecnie są nawet dobrym związkiem. I znów mam żal, ja swojemu nic naprawdę nie zrobiłam a póki co chyba nie mam co liczyc na powrót, widocznie mnie nie kochał- i takie życie sprawiedliwe:(

Michmo - muszę sie nauczyć myśleć w ten własnie sposób smile Ciągle sobie powtarzam, że do miłości nikogo zmusić nie można

16

Odp: Czy jest nadzieja?

minęło juz 4 miesiące i co dalej
Co prawda już nie miewam ataków szalejących emocji i nie czuję sie tak okrutnie jak od razu po rozstaniu- wzięłam się za siebie, jak tu radzili dobrzy ludzie, udłało mi się nawet zmienić pracę na bardziej korzystna finansowo i zgodna z moimi zainteresowaniami, chodze na basen i udało mi się odzyskac płaski brzuch:). Jednak nadal jest źle, tęsknię za nim bardzo, początkowo nie pisałam do niego ale po paru spotkaniach zaczęłam z nim rozmawiać, traktuje mnie jak przyjaciółkę. Ostatnio postanowiłam skończyć rozmowy z nim, po prostu nie daję rady byc tylko przyjaciółką, jednak on pisze coraz więcej a każda głupia wiadomość typu "co tam słychać"? "jak nowa praca"? powoduje u mnie powrót nadziei i wzbudza niesamowite emocje, za każdym razem mam ochotę błagać o powrót, przyłapuje się na tym, że opowiadam mu jak zawsze o swoim dniu, że opowiadam mu o wszystkim jak kiedyś. On traktuje mnie tylko jak przyjaciela i to bardzo boli. Opowiada mi o nowej dziewczynie... Juz tyle razy sobie obiecywałam, że go zignoruję i koniec, ale nie potrafię
Czy to przechodzi? Czy mozna zapomnieć? Czy powinnam z nim się przyjaźnić?
Na dodatek dopada mnie myśl, że już z nikim nigdy nie będę, że zmarnowałam swoja szansę. Większość koleżanek to już mężatki a w przyszłym roku czekają mnie same śluby od znajomych, przykre to bo i ja miałam do niedawna sukienkę wymarzoną- a slub miał być w kwietniu... sad Nie żebym nie życzyła innym ale coś nadal mnie boli sad

Ps" sorks za zamieszanie z wątkami smile

17

Odp: Czy jest nadzieja?

Zrobiłam coś
Nie wiem czy głupiego czy może nie. Ale dziś coś mi się stało. Przyjaźniłam sie z byłym, pisałam smsy, spotykałam się. Ale zrozumiałam, że on mnie nie kocha, jakoś to do mnie doszło, tak niespodziewanie to zrozumiałam. Zrozumiałam, że to bardziej ja podtrzymywałam kontakt niz on, zrozumiałam, że on nie traktuje mnie poważnie. Zastanowiłam sie czy ma to tak wyglądać,czy powinnam stać z boku i patrzeć jak coraz bardziej obojętnieje, czy chcę robic sobie fałszywe nadzieje- każdy sms, odzew z jego strony czysto koleżeński wzbudzał we mnie nadzieję. Więc poprosiłam o zerwanie kontaktu, jak zareagował? Był zdziwiony ale zgodził się. Nie wiem dlaczego tak postapiłam, było to pod wpływem chwili. Może dobrze się stało, ale wiecie, jest jeszcze głupia nadzieja, że może kiedyś. Boję się, że teraz juz całkiem o mnie zapomni, że ostatecznie zamknęłam za soba furtkę. echhh sad

18

Odp: Czy jest nadzieja?

przez 5 miesiecy trzymalas z nim kontakt wiec wiesz juz , ze to nic nie daje a wrecz nasila twoje cierpienia.Trzymaj sie postanowienia urwania kontaktu ale takiego calkowitego tzn nie odbierasz , nie odpisujesz a jesli bedzie bardzo duzo smsow z jego strony to odpisuje na maks co 5 i jesli Cie naprawde kochała to za jakies 2-3 miesiace zaczną dziadz sie dziwne rzeczy i cuda hehe a jesli nie to znaczy , że Cie nie kochał

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest nadzieja?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018