netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Zerwany kontakt z ojcem. Wina leży po środku?

4 odpowiedzi4 441 wyświetleńzałożony przez malamiki, 30.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Zerwany kontakt z ojcem. Wina leży po środku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Zerwany kontakt z ojcem. Wina leży po środku?

Witajcie smile
Intryguje mnie pewna sprawa. Kilka lat temu straciłam kontakt z ojcem. Często zdarza mi się o tym myśleć i zastanawiam się czy wina leży po środku czy to on, jako ojciec, powinien wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za posiadanie córki.

Streszczę Wam swoją historię. Mam 21 lat. Gdy miałam 9 lat moi rodzice się rozwiedli. Tuż przed rozwodem moja mama uciekła ze mną, przeprowadzając się do innego miasta. Było to spowodowane licznymi zdradami mojego ojca oraz tym, że bił moją mamę. Zraziło mnie to do niego, często byłam tego świadkiem, ale nie wpłynęło to później na chęć utrzymywania z nim kontaktu. Dzwonił do mnie i przez pewien okres co tydzień przyjeżdżał po mnie i zabierał mnie do mojego rodzinnego miasta w którym mieszkali dziadkowie ze strony ojca (kontakt z nimi po rozwodzie uległ radykalnej zmianie; pogorszeniu) oraz druga babcia (ze strony mamy) z którą mieszkała moja starsza siostra (córka mamy z poprzedniego małżeństwa). Mój ojciec związał się z młodszą o kilkanaście lat kobietą z którą miał dziecko - zaszła w ciąże praktycznie w tym samym czasie, kiedy ja z mamą się wyprowadziłam... Nie przepadała za mną, często zdarzało jej się - gdy byłyśmy same - zaznaczyć ile kosztują ojca takie wyprawy po mnie, a ja jako jeszcze dziecko, nie potrafiłam się bronić, popadając w poczucie winy. Z czasem, gdy byłam starsza, zdarzało się, że nie chciałam spędzać czasu z ojcem i jego rodziną - bywało tak, że siedziałam z ich małym dzieckiem, a ojciec szedł do pracy - więc przyjeżdżałam sama i nocowałam tylko u babci, nie mówiąc o przyjeździe ojcu. Czas leciał, ja coraz rzadziej spotykałam się z ojcem, on coraz rzadziej dzwonił do mnie, a ja do niego. Bolało mnie również to, że nigdy nie interesował się kwestią finansową - alimenty na mnie płaciło państwo, bo on zawsze potrafił się jakoś wymigać. Na książki do szkoły albo wakacje nie mogłam na niego liczyć.

Ostatni raz widzieliśmy się około 5 lat temu na ślubie mojej siostry - jego córki z poprzedniego małżeństwa. Źle się czułam, więc nie posiedziałam zbyt długo na weselu. Na następny dzień ojciec zadzwonił i spytał dlaczego wyszłam i wyglądało to tak jakbym się obraziła. Żadne argumenty do niego nie przemawiały, odniosłam wrażenie, że miał pretensje do mnie. Od tamtego dnia kontakt zerwał się całkowicie. Zadzwonił 2 lata później na moje 18ste urodziny. Gdy usłyszałam jego głos byłam wściekła. Własny ojciec odzywa się po 2 latach? Nie interesowało go przez ten czas czy jego własna córka w ogóle żyje, czy ma za co, itd. Powiecie - ok, ja się mogłam do niego odezwać. Ale z drugiej strony - kto był osobą dorosłą w tej sytuacji? Kto ma dzieci - ja czy on? To on jako ojciec powinien za wszelką cenę utrzymywać z własnym dzieckiem kontakt, nawet jeśli natrafi na przeszkody. Czarę goryczy przelało jego pytanie po złożonych życzeniach - "Co to się stało, że nam się kontakt urwał?". Ja - może jako zbuntowana nastolatka - nie wytrzymałam i powiedziałam wprost - jeśli własny ojciec ma mnie gdzieś, to ja o ten kontakt zabiegać nie będę. Jaka była jego reakcja? Bez słowa rozłączył się... Od tamtej pory znów cisza.

Odbiło się to na mojej psychice. W tym czasie miałam 2 poważne związki - jeden trwał 2 lata, drugi 3. I za każdym razem nie potrafiłam się odnaleźć w tych związkach, byłam chorobliwie zazdrosna, bałam się, że chłopak mnie zostawi tak jak ojciec. Chodziłam do psychologa, ale nie za bardzo mi to pomogło.

Co myślicie o takiej sytuacji? Czy można tu mówić o czyjejś winie?
Czasami zastanawiam się nad odnowieniem z nim kontaktu - ale po pierwsze nie wiem gdzie mieszka, jaki ma nr tel, nic. A po drugie... Chciałabym żeby to ojciec w końcu się mną zainteresował. Ja nr tel nie zmieniłam...

2 Ostatnio edytowany przez szakisz (2013-08-30 14:33:41)

Odp: Zerwany kontakt z ojcem. Wina leży po środku?

Od razu ci mówię, że ty po swojej stronie żadnej winy nie masz. Myśląc trzeźwo i na podstawie twojego postu myślę że jesteś po prostu zranionym dzieckiem które mimo wszystko chciałoby jednak żeby to życie inaczej się potoczyło. To poczucie winy które masz to są jeszcze pozostałości z dzieciństwa. Musisz się tego pozbyć, bo nie ruszysz dalej. To twój ojciec nawalił na całej linii, a nie ty. Życzę szczęścia oraz dzielnego kroczenia w przyszłość i nie zapatrywania się w to co było wink

3

Odp: Zerwany kontakt z ojcem. Wina leży po środku?

Droga Malamiki!

Zgadzam sie z powyzszym postem- ty winy nie masz, a wiem co mowie- mam 2 przyrodniego rodzenstwa na ktore moj ojciec placil rzetelnie przez 26 lat ( az do ukonczenia studiow) alimenty sie skonczyly, dzieci przestaly przychodzic, odwiedzac ojca. Oboje sa super wyksztceni itp. Tata zawsze im kartki na urodziny posyla, pomimo ze oni nie chca utrzymywac kontaktu. Jest to troche przykre prawde powiedziawszy ale takie jest zycie. Z tego co wiem iCh mama iCh buntowala przeciwko ojcu przez te wszystkie lata. Moim zdaniem powinnas isc do psychologa zeby sie pozbyc poczucia winy I byc w Stanie sie z kims zwiazac...

Pozdrawiam!!!

4

Odp: Zerwany kontakt z ojcem. Wina leży po środku?

Witaj,
W Twoim poście prym wiodą dwa aspekty - syndrom Ciebie jako DDR  i egoistycznego toksycznie ojca oraz poza pierwotną Twoją rodziną typowy przypadek psa ogrodnika w osobie Twojej tak zwanej macochy

Czarę goryczy przelało jego pytanie po złożonych życzeniach - "Co to się stało, że nam się kontakt urwał?". Ja - może jako zbuntowana nastolatka - nie wytrzymałam i powiedziałam wprost - jeśli własny ojciec ma mnie gdzieś, to ja o ten kontakt zabiegać nie będę. Jaka była jego reakcja? Bez słowa rozłączył się... Od tamtej pory znów cisza.

więcej chyba tłumaczyć nie trzeba, dostał prawdą w nos i foch a na kwestii alimentów jak nie trudno się domyślić, łapę mogła trzymać i sterować nim... wiadomo kto.

Odbiło się to na mojej psychice. W tym czasie miałam 2 poważne związki - jeden trwał 2 lata, drugi 3. I za każdym razem nie potrafiłam się odnaleźć w tych związkach, byłam chorobliwie zazdrosna, bałam się, że chłopak mnie zostawi tak jak ojciec.

Tak jak do 3 roku kształtuje się u dziecka prawidłowy schemat rodziny, tak późniejsze negatywne wydarzenia odbijają się w dorosłym życiu. Nie uporządkowany ten okres życia sprawia to, o czym mówisz. Szukałaś w partnerze kompilacji braków w wychowaniu przez ojca i schedy po nim w ramionach partnera... chcąc stworzyć przeciwność Twojego wzorca rodzinnego domu.
A mówię to z własnego doświadczenia i autopsji, przez wzgląd na swoją partnerkę, która również pochodzi z rozwiedzionej rodziny i paradoksalnie żyła tak jak Ty, tyle tylko, że to matka jest tą osobą toksyczną. Ojciec traktował ją przedmiotowo tak bez pardonu mówiąc, ślub miał w głębokim poważaniu; jej perypetie związkowe były identico a nadopiekuńczość matki sprawiła, że wybrała małżeństwo z nią niż z mężem...

Co myślicie o takiej sytuacji? Czy można tu mówić o czyjejś winie?
Czasami zastanawiam się nad odnowieniem z nim kontaktu - ale po pierwsze nie wiem gdzie mieszka, jaki ma nr tel, nic. A po drugie... Chciałabym żeby to ojciec w końcu się mną zainteresował. Ja nr tel nie zmieniłam...

Wybacz ale tylko głupiec oczekuje innych rezultatów, robiąc wciąż to samo... i nie mówię tu w żadnym wypadku o Tobie.

Wyprostujesz z pomocą dobrego psychologa temat DDR i przetrącenie u Ciebie wzorców prawidłowej rodziny, to staniesz na nogi i sama stworzysz prawidłową relację bez dylematów, obaw o porzucenie i zazdrości - daleką od tej, którą miałaś w dzieciństwie.
Mogę się mylić w tym, co mówię - biorę na to poprawkę - ale skoro moje poprzedniczki widzą ten sam problem, tak skłonny jestem stwierdzić, że psycholog potwierdzi moje podejrzenia odnośnie Ciebie smile

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Zerwany kontakt z ojcem. Wina leży po środku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026