Dla mnie to jakieś bzdury. Długość związku nie zależy od ograniczania spotań. W takim przypadku oznaczałoby to, że ludzie po roku małżeństwa powinni się z założenia rozwodzić, bo w małżeństwie widzisz tą daną osobę codziennie, rano, w środku dnia, wieczorem i tak na okrągło. Myślę, że długośc związku, sukces związku zależy od zaangażowania obu stron, od uczuć i umiejętności cieszenia się swoją obecnością, umiejętnością spędzania ze sobą czasu - organizowania tego wspólnego czasu i od umiejętności wspólnego odnajdywania się w codzienności. Jednak z pewnością związek nie powinien być jakąś relacją zależności, że jedna osoba bez tej drugiej nie potrafi żyć, czy też nie potrafi zająć się sama sobą, swoim życiem tylko każde swoje działanie uzaleznia od tej drugiej osoby. Taka zależność jest chora.
Nawet w bardzo bliskim związku każdy z osobna powinien też mieć swoje własne życie, zainteresowania, mieć czas tylko dla siebie. Jeżeli częstotliwość spotkań z Twoją dziewczyną powoduje, że zaniedbujesz siebie, swoje zainteresowania, że nie masz czasu nawet na to aby pobyć sam ze sobą, coś przemyśleć, zaplanować, realizować siebie np. zawodowo - szukać lepszej pracy, czy np. aby się czegoś douczyć, czy po prostu poświęcić czas zajęciom, które lubisz to jest ŹLE!!! Związek też nie oznacza, że powinno się zamykać na inne znajomości. Dobrze jest czasem ze znajomymi gdzieś wyjść, pogadać. Zarówno kobieta potrzebuje koleżanek i babskich spotkań, jak i facet wyjścia z kumplami. Tak też spotykanie się codziennie z dziewczyną/chłopakiem i ograniczanie swoich działań, planów, ogólnie wszystkiego od tej jednej osoby jest złe, jednak SEPACJALNE OGRANICZANIE tych spotkań z obawy przed nudą, czy z założenia, że powinno się spotykać ze sobą tylko np. 3 razy w tygodniu, a przez resztę dni obijać się bez celu jest też mocno bezsensu. Bezsensu jest też na siłę szukać wrażeń poza związkiem aby tylko nie spotykać się za często z partnerem.
Ograniczenie spotkań dla samego ograniczenia może dla odmiany spowodować poluzowanie więzi, oziebić emocje, przyczynić się do braku zaangażowania szczególnie kiedy dziewczyna Twoje zachowanie odbierze jako brak chęci z Twojej strony. Kiedy facet zaczyna oddalać się, wymyślać wymówki aby się nie spotykać może to być odczytane jako, że mu nie zależy, że dyskretnie próbuje się wycofać z relacji. Dziewczyna może przestać traktować poważnie znajomość z Tobą i też zacząć Cię olewać. W rezutlacie możecie się od siebie z dnia na dzień bardzo oddalić bądź zakończyć związek.
Inna jest sytuacja kiedy ludzie rozumieją swoje potrzeby, komunikują je i wzajemnie dogadują się odnośnie tego kiedy i jak się spotykają, a kiedy partner/-ka ma inne plany, które nie są uczeczką od partnera/-ki tylko potrzebą wynikającą z bycia odrębną jednostką, gdzie kazdy potrzebuje mieć czas dla samego siebie.
Jeżeli lubisz widzieć się ze swoją dziewczyną, sprawia Ci to przyjemność to też bezsensu jest na siłę ograniczać te spotkania z obawy przed nudą, kóra może nadejśc i wcale nie musi. To tworzenie problemu w głowie, który wcale nie istnieje. I dopiero kombinowanie w tym kierunku może stworzyć prawdziwy problem. Ograniczanie spotkań z OBAWY przed czymś tam..., to byłaby jakaś sztuczna ingerencja w coś co dzieje się naturalnie.
Jeśli obawiasz się nudy to lepiej pomyśl jak można urozmaicić wasze spotkania itp., a nie ograniczać. Chyba, że czujesz, że potrzebujesz czasu aby pobyć sam ze sobą.