Witam Was wszystkich,
chcialabym Was prosic abyscie obiektywnie napisali mi co sadzicie o mojej historii. Mam 24 lata. Poznalam kilka miesiecy temu przez Internet na jednym z czatow tematycznych pewnego 36 letniego mezczyzne. Nawiazalismy swietny kontakt, codziennie ze soba pisalismy po kilka godzin przez gadu gadu, rozmawialismy przez Skype, ogladalismy siebie przez video, rowniez doszlo do wymiany fotek. Spodobalismy sie sobie zarowno pod wzgledem wygladu jak i z charakteru. Nie rozmawialismy nigdy na temat zwiazku, uczuc ale oboje zaangazowalismy sie w ta znajomosc do tego stopnia, ze nawet jednego dnia nie moglismy wytrzymac bez skontaktowania sie ze soba. To on najczesciej pierwszy wychodzil z inicjatywa kontaktu, ale ja rowniez od czasu do czasu pisalam pierwsza :-).
Nie spotykalismy sie ze soba, poniewaz dzieli nas dosc spora odleglosc. On mieszka w Austrii, jest Austriakiem o polskim pochodzeniu. Tzn. jego mama jest Polka, a ojciec Austriakiem. Zna swietnie jezyk polski. On obecnie nie pracuje, przygotowywal sie do egzaminow na kontrolera ruchu lotniczego. Raz oblal egzaminy jednak postanowil sprobowac jeszcze raz. Codziennie uczyl sie przez dlugie godziny i na dniach mial miec wyznaczona date drugiego podejscia do egzaminow. Chcielismy sie spotkac teraz pod koniec sierpnia, badz pod koniec wrzesnia. Ja chcialam poleciec do niego do Austrii w pazdzierniku podczas urlopu, aby go poznac. Z tym, ze oczywiscie zatrzymalabym sie w hotelu a z nim spotkalabym sie w miejscu publicznym. On mi zaoferowal nocleg u siebie w domu, gdzie mieszka z rodzicami ale ja z oczywistych wzgledow nie zgodzilam sie na to. Po kilku dniach on stwierdzil, ze jednak lepiej bedzie jak on sprobuje szybciej przyleciec do mnie, bo jednak do pazdziernika zostalo duzo czasu a chcialby mnie zobaczyc szybciej. Napisalam mu, ze w porzadku. Przez kilka dni rozmawialismy na rozne tematy, ale temat spotkania nie byl poruszany ani przeze mnie, ani przez niego. Teraz zdarzylo sie cos co wydaje mi sie dosyc dziwne. Otoz on od 2 tygodni pracuje w charakterze pomocnika w sklepie kuzyna. Powiedzial, ze kuzyn mial bardzo duzo pracy i wzial go do pomocy.
Nie byloby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to ze czekal na telefon w sprawie ustalenia daty kolejnych egzaminow, do ktorych przygotowywal sie tyle czasu. Dziwi mnie, ze porzucil nauke aby pracowac w sklepie u kuzyna. Po drugie jest tak zmeczony praca, ze rozmawiamy codziennie tylko ok 10 minut przez Skype, po trzecie nic nie mowi o naszym spotkaniu. Fakt, ze to on w dalszym ciagu zazwyczaj inicjuje kontakt jednak juz na wstepie zaznacza, ze jest zmeczony i niedlugo idzie spac.
Czy Waszym zdaniem to wszystko jest klamstwem, wymowka aby oddalic sie ode mnie, aby powoli zerwac kontakt? Jeli tak jest to po co dalej podtrzymuje kontakt ze mna? A moze jednak mowi prawde, jak Wam sie wydaje?