netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Starać się czy odpuścić?

9 odpowiedzi6 025 wyświetleńzałożony przez m@rek111, 23.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Starać się czy odpuścić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Starać się czy odpuścić?

Witam serdecznie. Mimo że to trudne, postaram się opisać moją sytuację od początku i dosyć dokładnie tak aby realna była mozliwość otrzymania jakiejkolwiek pomocy od Was.
Jestem Marek i mam 21 lat. Od urodzenia jestem  introwertykiem, troche zamknięta w sobie osobą. Nigdy nie miałem dziewczyny, prawdziwego przyjaciela czy nawet wielu znajomych.

Jakieś 4 miesiące temu poznałem na domówce 19 letnią dziewczynę. Poznaliśmy się w dosyć nietypowy sposób, gdyż to ona poprosiła swojego znajomego z którym wtedy przyszła ( swojego byłego chłopaka z którym się teraz przyjaźni ) o to aby zaprosił mnie do nich gdzie mogliśmy porozmawiać. Zamieniliśmy kilkadziesiąt zdań, dosyć nieudolnie z mojej strony gdyż nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji żeby siedzieć i rozmawiać sam na sam z dziewczyną, dodatkowo byłem troszke napity. Myśląc że zjebałem sprawę wróciłem do domu i nie pozostało mi nic innego jak dodać ją do znajomych na fejsbuku. Po prostu bałem się zagadać, myślałem że nie mam żadnych szans, dziewczyna wydawała sie być ekstrawertyczką, zupełnie do mnie nie pasującą.

Po kilku dniach niespodziewanie dostałem od niej wiadomość. Zaczęliśmy powoli pisać do siebie i się poznawać. Dowiedziałem się że ona też jest introwertykiem i że mamy dosyć podobne poglądy. Od początku wydawała się być bardzo w to zaangażowana, mógłbym powiedzieć nawet że mnie mocno podrywała. Jak się później dowiedziałem od niej i od jej znajomych byłą mną mocno zaintrygowana.

Po jakimś czasie zaproponowałem pierwsze spotkanie. Była to masakra, gdyż była to dla mnie pierwsza randka w życiu ( w wieku 21 lat ) Nie było w sumie najgorzej, ale mogło pójść znacznie lepiej. W późniejszym czasie ona wylądowała na chwile w szpitalu gdzie odwiedziłem ją  ze 2 , 3 razy. Cały czas pisaliśmy ze sobą na rożne tematy. Mimo tego że poznawała mnie coraz bardziej, głównie moje wady, nadal byłą w to zaangażowana i dążyła do osiągnięcia jakiegoś celu. Spotkania z nią traktowałem raczej jako koleżeńskie/przyjacielskie ( choć wiedziałem że ona chce czegoś więcej ) Chciałem żebyśmy się najpierw bardziej poznali a potem myśleli o czymś więcej.

Na chyba 5 spotkaniu ( nie wliczając to odwiedzin w szpitalu ) zaczęła temat o związkach, zapytała jak ja to widzę, czy myślę że jest coś więcej. Ja zaskoczony takim rozwojem spraw ( otwartością, nigdy nie byłem w takiej sytuacji ) w sumie nic jej tego wieczoru nie powiedziałem. Dowiedziała się tylko że chciałbym aby coś było więcej ale się boje zrobić jakikolwiek krok i potrzebuje czasu.  Na odchodne zapytała mnie czy chcę aby ona zrobiła jakiś krok za mnie. Jeszcze za nim zaskoczony zdążyłem odpowiedzieć, mocno mnie przytuliła. Dwa razy. Po tym wieczorze poczułem sie jak najgorsza ciota, która nie potrafi powiedzieć tego co tak naprawdę myśli i nie potrafi podjąć jakichkolwiek, nawet najprostszych działań w tym kierunku. Ciota która musi być wyręczana za dziewczynę. Zachowałem się jak jakiś dzieciak. Z takim nastawieniem do siebie spotkałem się z nią na następny dzień w celu dopowiedzenia i skorygowania tego co powiedziałem i zrobiłem dzień wcześniej. Oczywiście przy napływie stresu nie powiedziałem wszystkiego co chciałem powiedzieć, ale większość się dowiedziała. Mniej więcej to, że nie byłem przygotowany na taką rozmowę , że chciałem rozwinąć tą znajomość, ale chciałem to zrobić trochę wolniej niż ona. Ja 21 lat byłem sam i trudniej mi teraz się w cokolwiek zaangażować. Ona jest po dwóch związkach, zaczęła w wieku 16 lat. Powiedziałem że możemy dojść do konsensusu :)

Poznawaliśmy się coraz bardziej. Wszystkiego ona mnie "nauczyła", trzymanie za ręce, przytulanie, nie intymne pieszczoty typu łaskotanie, czy zmysłowe dotykanie talii podczas przytulania.
Raz rozmawialiśmy szczerze o tym jak widzimy naszą przyszłość. Odpowiedziała że nie jest pewna i chyba nie jest jeszcze gotowa na związek. Zrozumiałem że po prostu nie jest już zainteresowana mną i powoli mogę zapominać o nas jako o parze. Na następny dzień przeprosiła, powiedziała że nie miała tego na myśli, że źle zrozumiałem, i że chce dalej  próbować. 

Jeśli już w tamtym czasie przytulasy wychodziły dosyć sympatycznie to z całowaniem było ciężko. Nigdy sie nie całowałem i miałem przed tym doże opory, mam do teraz. Bałem się samego całowania i skutków, tego co ono oznacza w takiej relacji. Na dwóch spotkaniach pod rząd było blisko, warunki były idealne, ale zjebałem i nie odważyłem się. Pod koniec tego drugiego spotkania powiedziała mi że wie co chcę zrobić i że muszę się wreszcie przełąmać. Trochę głupio , gdyż czułem że muszę się to zrobić na następnym spotkaniu, a chyba chodzi o to aby było to jak najbardziej spontaniczne.
Tak też się stało, na następnych spotkaniu pocałowaliśmy się, a raczej coś w tym stylu, gdyż nie miałem za bardzo pojęcia o całowaniu, a ona od razu poszła na całość z językiem. Wiedziała że nie umiem , pokazała mi mniej więcej jak to powinno wyglądać i pocieszyła że jej pierwszy pocałunek też nie był najlepszy. Po tym dniu spotkaliśmy się jeszcze kilka razy, ale nigdy nie odważyłem się jej więcej pocałować.

Dziewczyna ma dziwne fobie, lęki i przyzwyczajenia przez co jest trochę trudności. Z tego co mi mówi, nie lubi przebywać wśród ludzi ( bary , restauracje ) , więc spotykamy się najczęściej w formie spaceru i posiadówy u niej pod blokiem .  Ma też dziwny lęk przed zaproszeniem ludzi gdziekolwiek. Gdy ja ją pytam czy gdzieś wyjdzie na spacer , mówi że z chęcią, ale sama nie wyjdzie z taką inicjatywą , choćbyśmy się nie widzieli nie wiadomo jak długo. Ostatnio się z tego powodu trochę wkurzyłem, gdyż obiecała mi że się odezwie, przełamie lęk i powie że chce iść ze mną na jakiś wypad. Nie napisała. Zacząłem się zastanawiać jaki jest tego powód. Dowiedziałem się od niej że ona tak ma i tego nie zmieni, że wstydzi się wyjść z inicjatywą i mnie zaprosić.

Przy okazji zapytałem się jak ona to dalej widzi, znamy się od 4 miesięcy, spotykamy i łapiemy za ręce od 2 , a do tej pory nie wiem co tak naprawdę jest między nami i jak ona to widzi. Dałem jej dwa dni na przemyślenie tego.

Po dwóch dniach na spotkaniu powiedziała że tak naprawdę nie wie co chce mi powiedzieć. Pogodziłem się z tym. Przytulaliśmy się i rozmawialiśmy o pierdołach jak zwykle. Spróbowałem czegoś nowego, okazać trochę uczucia - przy przytulaniu zacząłem delikatnie całować ją po szyi. Po tej próbie, zamiast pocałunku w usta, dostałem garść informacji. Dowiedziałem się ( już wcześniej mi to mówiła ) że boi się iż może mnie skrzywdzić. Wyciągnąłem z niej to, że ponoć nie jest gotowa na związek, że boi się że mnie zrani a będzie tak prędzej czy później. Myślę że ma to związek z jej poprzednim chłopakiem który do dzisiaj nie daje jej spokoju i bardzo cierpi po tym jak zakończyła ten związek.

Teoretycznie zakończyliśmy temat bo nie wiedziałem co tak naprawdę mam jej odpowiedzieć. Wiem jednak że jest inaczej niż ona mówi. Wiem że coś do mnie czuje, ale bardzo trudno jej się zdecydować. Jej odpowiedź była bardzo spontaniczna. Pół godziny wcześniej staliśmy w objęciach i pytała się mnie co robię na następny dzień ( to znaczy że ona chce się spotkać ) , a pół godziny później powiedziała że prędzej czy później mnie zrani i nie chce teraz żadnego związku - coś tu nie gra.

Wiem że chodzi o mnie i o to że jestem miękkim penisem - nie umiem się postawić i zawalczyć o swoje. Ona chce abym był zdecydowany i męski, ale trochę mi do tego brakuje. Nie jestem kompletną ciapą, ale też nie jestem typem macho. Nie mam doświadczenia w tych sprawach i po prostu się boję. Wiem że jeśli teraz zaaranżuje jakieś spotkanie i okażę zdecydowanie , postawie się i powiem że pragnę jej jak nikogo innego to na 70% będziemy jeszcze próbować to ciągnąć, ale nie wiem czy powinienem to robić bo nie jestem pewien czy sprostam jej dalszym wymaganiom. Sam nie wiem co teraz robić i proszę was o pomoc. Wiem że historia jest napisana dosyć chaotycznie i jest trochę do czytania, za co bardzo przepraszam. Jeśli przypomnę sobie jeszcze coś ważnego to nie omieszkam dopisać.

Pozdrawiam i liczę na pomoc.

2

Odp: Starać się czy odpuścić?

Jak dla mnie średnio ten związek ma szansę na szczęśliwą przyszłość. Niby mówi się, że przeciwieństwa się przyciągają, ale nie jest to prawdą - przeciwieństwa najczęściej się fascynują, a po jakimś czasie zaczynają się odpychać. Ona jest bardziej doświadczona i oczekuje od mężczyzny czegoś innego, niż możesz jej dać. Oczywiście bywa tak, że kobietę doświadczoną nawet pociąga niedoświadczenie partnera, ale nie w tym przypadku. Ona próbuje "urabiać" Cię na swoją modłę, a Ty nienajlepiej się z tym czujesz, bo masz wrażenie, że ona nie chce być z Tobą, a ze swoim wyobrażeniem o Tobie. W ten sposób koło się zamyka i oboje popełniacie mnóstwo głupich błędów. Z tego też wynika Wasze niezdecydowanie.

3 Ostatnio edytowany przez m@rek111 (2013-08-23 13:58:21)

Odp: Starać się czy odpuścić?

Hmm, mówisz o przeciwieństwach, ale tak do końca to nie ma dużych różnic między nami. Oboje jesteśmy trochę zamknięci na świat zewnętrzny, mamy wspólne poglądy na różne tematy. Główna różnica polega na tym, że jej się wcześniej udało doświadczyć tego, czego ja nie byłem w stanie. Jest kobietą ( w dodatku z dosyć nietypowa uroda - jednym się kompletnie nie podoba, drudzy za nią szaleją. Zaliczam się do tych drugich ), po alkoholu dosyć otwartą i towarzyską. Myślę że gdyby nie starania innych o bycie jej przyjacielem czy chłopakiem, byłaby w tym samym miejscu w którym ja teraz się znajduję. Jedyna duża różnica to to że ona ma trochę więcej niż ja doświadczenia w tym wszystkim.

Wiem że jeśli nam się nie uda jako para , to bedę próbował podtrzymać tą znajomość jako przyjaciel. Wiem że trudno będzie mi w życiu znaleźć osobę tak bardzo podobną do siebie i mnie rozumiejącą.

bywa tak, że kobietę doświadczoną nawet pociąga niedoświadczenie partnera, ale nie w tym przypadku

Po czym wysuwasz takie wnioski? Wydaje mi się że to właśnie o to chodzi. Od początku wie jak jest i jednak cały czas się spotyka (/ła)

Ona próbuje "urabiać" Cię na swoją modłę

Co masz na myśli? Powiedziałem jej że mogę i muszę się bardziej starać, ale nie zmienię tego kim jestem i tego jak widze niektóre rzeczy. Myślisz że po tym mogła odpuścić? Nie wydaje mi się, aby od początku miała zamiar mnie zmieniać.. zresztą zmieniać na co? Na gościa bardziej pewnego siebie? To nie jest zmienianie człowieka tylko jego ewolucja. Każdy po jakimś czasie, po poznaniu swoich wartości staje się bardziej pewny siebie.

4

Odp: Starać się czy odpuścić?

Moim zdaniem to już nie ma przyszłości

5

Odp: Starać się czy odpuścić?

Przegrałeś swoje szanse u niej.
Zacznij się rozwijać w stronę osoby bardziej towarzyskiej i zacznij podejmować ryzyko.

6

Odp: Starać się czy odpuścić?

Nie czuje do Ciebie nic wielkiego. Kobieta, której podoba się facet i widzi jego starania, zmiany nie porzuci go od tak. Może być też tak, że wydałeś jej się niewiniątkiem i bała się, że się zakochasz albo już to zrobiłeś, gdy tymczasem ona myślała o czymś innym(lub nic). Nie martw się, doświadczenie przyjdzie z czasem wink Głowa do góry smile

7

Odp: Starać się czy odpuścić?

Chciałabym mieć dla Ciebie jakieś pozytywne słowa, ale po lekturze Twojej historii pewne sprawy mnie zastanawiają.
Twoja dziewczyna przez 4 miesiące nie mogła być szczera wobec Ciebie i usiąść i pogadać szczerze o tym, co czuję?
Nie chcę wnikać, ale trochę naciąganie brzmi jej fobia. Chodzi tu o fobię społeczną i tylko o nią i jej pokazywanie się w miejscach publicznych w ogóle czy o to, że wstydzi się gdziekolwiek chodzić z Tobą? (bez obrazy, tylko spekuluję).

marek, jeśli teraz oboje nie jesteście zdecydowani, że chcecie ze sobą być, to co będzie później? za pół roku, za dwa lata...? Zostaniesz ze złamanym sercem, bo ona wreszcie powiedziała Ci co czuje i zdobyła się na odwagę? Z twojej wypowiedzi wnioskuję, że oboje nie jesteście do tego związku przekonani. Decyzję podejmiesz sam, ale chyba łatwiej odpuścić teraz niż wtedy, gdy bardziej się zaangażujesz...

8

Odp: Starać się czy odpuścić?

Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Szczerze mówiąc, tworząc ten wątek i czekając na wasze odpowiedzi byłem zdecydowany się postawić zaryzykować i starać się o nią, ale chyba rzeczywiście tak jak mówicie, nic z tego nie będzie. Chciałbym utrzymać z nią dobre kontakty więc wyjaśnimy sobie jeszcze kilka kwestii i zostaniemy na stopie przyjacielsko/kolezenskiej.

Ciekawi mnie tylko co ona tak włąściwie myśli i oczekuje/oczekiwała. Macie jakieś pomysły, czemu tak się starała, w sumie całkiem niedawno, powiedziałbym nawet że na jeszcze na początku naszego ostatniego spotkania? Czuję że nigdy nie dowiem się prawdy..

Jeszcze raz dzięki wszystkim za odpowiedzi.

9

Odp: Starać się czy odpuścić?

Szczerze nie pojmuję, czemu wszyscy spisują relację z tą dziewczyną na straty.

Oboje zabieracie się do tego, jak pies do jeża i owszem, prawdopodobnie przez to, że jesteście oboje raczej zamiknięci w sobie.
Zastanawiające jest tylko, czemu dziewczyna ma takie wahania zdań- wyraźnie wykazuje zainteresowanie, a kiedy widzi, że Ty zaczynasz się przełamywać- wycofuje się.

Nie zachowuj się jak baba (przepraszam, musiałam), tylko postaw chociaż raz w życiu sprawę jasno- jesteście razem, albo nie. Jeśli nie odpowiada Ci takie życie w niewiedzy (bo właściwie nie wiadomo, jak nazwać tą relację), to wyjdź z inicjatywą. Chcesz z nią być? Poproś ją o to, jak to robią faceci. Zaznacz, że chcesz zaryzykować. Jeśli nie zaryzykujesz, nigdy nie dowiesz się, czemu ona tak uparcie ustaje przy tym, że "nie chce Cię skrzywdzić".

A co do braku doświadczenia- Twoja nieporadność nie świadczy o Twojej niemęskości. Ta Twoja nieporadność jest urocza, i uwierz- są kobiety, które potrafią to docenić.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Starać się czy odpuścić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026