Nie zradzilam mojego meza. Mam kolege w pracy ktory ma bardzo zazdrosna zone. Jestem w miejscu pracy jedyna kobieta! Razem ze znajomymi bylismy na grillu i na pewnej imprezie. Bylam ja, moja kolezanka i jeszcze inni ludzie znajomi, mamy zdjecia z tego wieczoru - ale tylko ja i kolezanka, tego kolegi nigdzie na zdjeciach nie ma. Ale zona dowiedziala sie ze bylam z nim na tych wydarzeniach i twierdzi ze mielismy romans! Co jest kompletna bzdura! Wczoraj na ulicy mnie zlapala jak wracalam z pracy, usiadlysmy w parku i zaczela mnie atakowac! Mowila bardzo bardzo brzydkie rzeczy o mnie, ja nie komentowalam, wolalam nie zaogniac sytuacji, powiedzialam jej tylko ze nic nigdy miedzy mna a jej mezem nie zaszlo - co jest szczera prawda! Ale ona wie swoje i koniec. Zadzwonila po meza, on rowniez to potwierdzil ale ona upiera sie przy swoim! Jest naprawde szalona! Powiedziala ze wszystkim powie, ze rozpowie na cala miejscowosc, ze powie moim tesciom, mezowi itd! Moj maz wie o tym ze bylam z nimi na grilu i na innej imprezie i nie bylo problemu. Ale ta kobieta jest swirnieta! Chora doslownie! I zaczela mnie bic! uderzyla mnie pare razy ! - nie oddalam jej gdyz ona jest WIELKA a ja mala i szczupla wiec gdybym zaczela sie z nia bic - nie miala bym szans i moglaby mi cos powaznego zrobic! Jej maz nawet nie byl w stanie jej kontrolowac!
Co mam robic?? Co mam robic jezeli rozsieje ona nieprawdziwe plotki o mnie a mieszkam w dosc malej miejscowosci?? Jestem przerazona! Ona jest nie do powstrzymania!! Ratunku!
Podobne tematy
Nie rozumiem po co się tak gorączkujesz, skoro nic się nie wydarzyło? Niech gada, co Ci zależy?
Na jej gadanie nie masz wpływu. Musisz mimo wszystko zachować spokój. Ludzie też mają oczy i widzą, że to chora z zazdrości kobieta.
Mieszkam w malym miescie! Jestem tu obca i nowa! Komu uwierza? Mi czy jej? Raczej jej. Ona chce to rozgadac min do mojego szefa z ktorym jestem spokrewniona itd... to nie jest latwa sytuacja! A z moim mezem mam pewna przeszlosc, mielismy kryzys itd. I mi wybaczyl. I wie ze nie popelnilabym tego samego bledu ponownie ale co zrobi jak usluszy to co ona rozpowiada? Skad mam miec pewnosc ze moj maz mi uwierzy? Ale ja nie zrobilam nic zlego!!! Po wczorajszym boje sie wyjsc z domu! Co jak znow ja spotkam i przywali mi na srodku ulicy?? Jak ja powstrzymac?? Jestem naprawde przerazona!
Po wczorajszym boje sie wyjsc z domu! Co jak znow ja spotkam i przywali mi na srodku ulicy?? Jak ja powstrzymac?? Jestem naprawde przerazona!
No nie wiem, możesz ją otruć, albo mniej radykalnie - wyrwać jej język. Tak jak powiedział adamajkis - teraz tylko spokój może Cię uratować.
przede wszytskim powiedz mezowi o wczrajszej sytulacji, ze cie szarpala i ze wogole podejrzewa cie o takie rzeczy, to wazne zebyscie mieli wspolny front.
zawsze mozesz jej powiedziec ze pujdziesz na policje =. masz juz podstawy, pobicie i obrazanie.
mialam taka sama sytulacje, malo tego, zazdrosna, grzecznie sluchalam az w koncu powiedzialam ze jej maz jest dla mnei paskudny, ze mam meza madrzejszego, obrotniejszego przystjniejszego bogatszego i nie zamienilabym go na kogos takiego...
ale gdy powiedziala ze moj syn to syn jej meza nei wytrzymalam, wyciagnelam ja z pracy i na schodach wypalilam kopa!
nie przejmuje sie sytulacja, wiem jak jest a to tez mialo miejsce w bardzo malej wiosce...
niech gadaja, co mnie to obchodzi, ktos kto mnei zna wie ze nawet kijkiem takiego chlopak bym nei ruszyla
7 2013-08-21 10:15:14 Ostatnio edytowany przez pokrecona02 (2013-08-21 10:18:12)
Mojego meza nie ma ze mna w tej chwili... jest wojskowym i nie bedzie go przez najblizszy czas. A nie chce go tym stresowac. To kolejny powod dla ktorego ona ma te chore podejrzenia chyba! Myslalam aby powiedziec tesiom... oni nie mieszkaja z nami, mieszkaja w innym miescie, ale boje sie jezeli powiem im, to zbytnio sie zaangazuja i wyjdzie z tego cos jeszcze gorszego...
Jak pisalam, jestem w tym miescie nowa, nie mam jeszcze zadnych znajomych! Wiec jak zaczna gadac to nie mam nikogo aby mnie obronic... Podziwiam odwage... Jak pisalam wczesniej, ona jest WIELKA a ja malutka w porownaniu z nia wiec nie mam szans gdybym to ja zaczela bojke... ona by mnie zmiazdzyla! Boje sie jej!
Nie rozumiem po co się tak gorączkujesz, skoro nic się nie wydarzyło? Niech gada, co Ci zależy?
Miałam podobną sytuację, już pisałam komuś o tym na tym forum. Ja otrzymałam od męża kuzynki niemoralną prpozycję, z tym że gdy odmówiłam, powiedział żonie ze ja chciałam go uwieść. Nie wiem co w ten sposób zyskał?
To niech gada, nie jest takie obojętne, bo co z tego, że pokrecona02 wie jak się sprawy miały, nie wiadomo komu słuchacze dadzą wiarę. Najbardziej nie komfortowo można się poczuć gdy się słyszy szepty za plecami, czuje "krzywe" spojrzenia. Niestety nie da rady wszystkim wytłumaczyć, przekonać jaka była prawda.
Ja nie tłumaczyłam, to znaczy starałam się zonie mojego pożal się Boże absztyfikanta, ale ona i tak wiedziała swoje. To było dawno, ja pamiętam do dziś i na widok obojga czuję niesmak.
Masz niekomfortową sytuację, bo oboje pracujecie razem, więc jeszcze nie raz możesz być narażona na jej ataki.
9 2013-08-21 10:28:14 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-08-21 10:29:55)
Nie no, kabaret... Nie ma policji w Twoim miescie?
Drugie pytanie, masz 14 lat, ze nie wiesz, co sie robi w sytuacji, gdy ktos na Ciebie napada? A gdyby zamiast kobiety to byl facet i Cie szarpal i probowal zgwalcic, tez bys mu pozwolila, bo "jestes malutka, a on byl wiekszy"?
Powiedz komus o tym, co sie dzieje. Chyba, ze sie boisz, bo jednak COS jest albo bylo na rzeczy z tym facetem...
Tajemnicza Lady, wspolczuje sytuacji. I wlasnie boje sie tych krzywych spojrzen itd... Ale teraz moj najwiekszy dylemat - powiedziec tesciom moja wersje, prawde itd czy nic nie mowic, mozliwe ze ona powie... jezeli ona powie pierwsza - ma chyba znajomosci w jakims urzedzie wiec nr tel moze znalesc - wtedy bedzie mi trudniej sie tlumaczyc. Jezeli ja powiem pierwsza i powiem ze ona mnie uderzyla itd to chyba bedzie lepiej dla mnie, ale boje sie ze powiedza oni mezowi i bedzie mial niepotrzebny stres, daleko ode mnie bez mozliwosci przepustki. A nie jest to rozmowa na telefon... Jak sie obronic? Reszta miasta - niech gada, mam to gdzies, ale moja rodzina?
Cynicznahipo - myslalam o tym aby isc na policje, ale balam sie ze to zaogni sytuacje. Nie mam tu nikogo kto moglby mnie obronic ze to nie jest prawda. Jest to moje slowo przeciwko jej. Nie poszlam na policje bo nie mam siniakow, a tu sie wszyscy znaja wiec bylaby jeszcze wieksza afera. A tego chce uniknac. Gdybyscie ja widzieli.... ona naprawde jest chora kobieta! Boje sie jej wejsc w droge poprostu! Bo ona ma znajomych, ma plecy ze tak powiem a ja co? Sama tutaj! Dlatego boje sie podjac jakies kroki! NIC nie bylo na rzeczy z tym facetem!! Ona twierdzi ze mielismy romas bo bylismy razem z innymi znajomymi rowniez na grillu i imprezie! A on jej o tym nie powiedzial! Zapytalam ja dlaczego nie zadzwonila do mojej kolezanki z ktora jestem na zdjeciach tylko do mnie?? Nie wiedziala co powiedziec. Kolezanka nie jest zbyt urodziwa w przeciwienstwie do mnie wiec kobieta uroila sobie romans! Kolezanki nie mam w tej chwili w miescie, gdyby byla skonfrontowalabym sie z ta chora baba razem z kolezanka, a kolezanka by ja zmiazdzyla wrecz... ale jej nie ma niestety. Jestem sama z tym problemem. Dlatego boje sie cokolwiek zrobic.
12 2013-08-21 11:00:52 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2013-08-21 11:01:41)
Przedewszystkim nie daj się sprowokować .Coś mi sie widzi że pani szukała kogoś na kim mogła by wyładować swoje flustrację i znalazła Ciebie czyli ofiarę .Nic nie zrobiłaś więc dlaczego masz się bać .Narazie robisz wszystko w tym kierunku aby usatysfakcjonować zachowanie tej kobiety .Radzę po cichu popytac bo być może nie jestes jej pierwszą ofiarą a jedyną osobą z którą tak naprawdę powinnaś porozmawiać to jest jej mąż albo zrobi z tym porzadek albo wtedy będziesz działać ,możesz zgłosić nie oficjalnie sprawę na policję w kazdym bąź razie jakieś osobie postronnej która bęzie mogła poświadczyć o nękaniu .Przemoc psychiczna też podlega pod paragraf a jak juz doszło do rękoczynów to nad czym Ty się jeszcze zastanawiasz aż wpadniesz w depresje i będziesz się bała własnego cienia .?
Po pierwsze poinformowałabym męża o całej sytuacji.
Koledze z pracy powiedziała, że albo uspokoi żonę, albo przy kolejnym napadzie i wybuchu złości zgłosisz wszystko na policje.
Chociaż ja na Twoim miejscu już bym poszła, po to żeby odnotowali, że takowe zdarzenie miało miejsce.
Po pierwsze poinformowałabym męża o całej sytuacji.
Koledze z pracy powiedziała, że albo uspokoi żonę, albo przy kolejnym napadzie i wybuchu złości zgłosisz wszystko na policje.
Chociaż ja na Twoim miejscu już bym poszła, po to żeby odnotowali, że takowe zdarzenie miało miejsce.
Oczywiscie!
Autorko, nie trafiaja do mnie Twoje argumenty. Natychmiast po tej akcji w parku poszlabym na policje i zglosila napasc! Bo to wlasnie byla napasc. Nic nie robiac pokazujesz tej kobiecie, ze moze z Toba zrobic co tylko zechce.
Chcialam isc na policje wczoraj... ale to male miasto, co jak policjant ktory bedzie przyjmowal zgloszenie to bedzie jej znajomy?? Wtedy nic z tego, nic to nie da. Ale powiem koledze w pracy, ze jak cos takiego sie znow wydarzy to pojde na policje. Zobaczymy jaka bedzie reakcja... i chyba powiem moim tesciom o calej sytuacji, aby tu tesciowa przyjechala i mi pomogla z tym wszystkim... A nos po wczorajszym sierpowym od niej boli nadal... moglam isc na policje od razu... jezeli on jej nie zdyscyplinuje to moze zrobi to policja i moja tesciowa. Ale ona jest nie do powstrzymania... zazdrosna kobieta zmienia sie w najgrozniejsza bron swiata przeciez!
Jeśli to będzie jej znajomy i nie będzie chciał przyjąć zgłoszenia to bierzesz jego imię i nazwisko i składasz skargę - za niedopełnienie obowiązków służbowych, koniec kropka. Odnotować, że takie zdarzenie miało miejsce muszą. A jak masz ślady, skoro boli pewnie masz, to biegiem na obdukcje. Ta kobieta może być niebezpieczna. A co gdyby uderzyła Cię na tyle mocno, że przewróciłabyś się i zahaczyła głową o krawężnik lub cokolwiek innego, zrobiła sobie coś poważniejszego niż kilka stłuczeń.
Jesteś ofiarą więc powinnaś się bronić. Jeśli ta kobieta atakuję Cie na podstawie tego, ze jesteś jedyną kobietą w miejscu pracy, bez jakichkolwiek innych przesłanek o zdradzie, to kto wie do czego jest zdolna.
Pokręcona02 - nie myśl na zapas. Idź na policję i zgłaszaj. Przede wszystkim uspokój się i myśl co robisz. Spokojem zyskasz więcej inaczej wpadniesz w sidła emocji jakie Tobą obecnie kierują a zabiorą racjonalne myślenie.
Nie myśl co chciałabyś zrobić - tylko to zrób, bo ktoś niszczy Ci życie. Chcesz by zniszczono do końca?
Wlasnie rozmawialam z tym kolega przez telefon. Powiedzial mi ze temat jest zakonczony, ze jego zona nie bedzie nic nikomu rozpowiadac a on zmienia prace i nie musze sie jej bac... Zapewnil mnie ze napewno temat jest zakonczony... powiedzialam mu ze jezeli cokolwiek stanie sie ponownie ide na policje... ale zapewnil ze nic sie ponownie nie stanie... wierzyc mu? Zazdrosna kobieta jest nie do powstrzymania... Ale jezeli on zmieni prace to bedzie lepiej dla wszystkich. Mam nadzieje ze stanie sie to w miare szybko. Co teraz? Chyba koniec klopotow... Ale ja nadal sie boje, bo ona mogla mu powiedziec ze temat zakonczony a robic dalej swoje.
to forum zawładnięte przez sfrustrowane kochanki zeszło już zupełnie na psy.
Twoich kłopotów może koniec. Ale koledze to współczuje, jest pod pantoflem chorobliwie zazdrosnej żony.
Na policje możesz dalej iść żeby odnotowali Ci, że takie zdarzenie miało miejsce. Tylko odnotowali nic ponadto. Jeśli coś pomimo obietnic zdarzy się po raz drugi będziesz miała, podkładkę, że to już nie pierwszy raz.
Tajemnicza Lady, wspolczuje sytuacji. I wlasnie boje sie tych krzywych spojrzen itd... Ale teraz moj najwiekszy dylemat - powiedziec tesciom moja wersje, prawde itd czy nic nie mowic, mozliwe ze ona powie... jezeli ona powie pierwsza - ma chyba znajomosci w jakims urzedzie wiec nr tel moze znalesc - wtedy bedzie mi trudniej sie tlumaczyc. Jezeli ja powiem pierwsza i powiem ze ona mnie uderzyla itd to chyba bedzie lepiej dla mnie, ale boje sie ze powiedza oni mezowi i bedzie mial niepotrzebny stres, daleko ode mnie bez mozliwosci przepustki. A nie jest to rozmowa na telefon... Jak sie obronic? Reszta miasta - niech gada, mam to gdzies, ale moja rodzina?
Ja bym powiedziała, potem może to wyglądać na nieudolne tłumaczenie. Po za tym gdy będą wiedzieć, taka nowina nie będzie dla nich szokiem. Ja mężowi powiedziałam od razu, potem może trudno byłoby mu uwierzyć. Bliskim znajomym też. Kto mnie znał nie wierzył, ale wielu dało wiarę. Takie życie.
Opowiedz mężowi o bajkach tej kobiety, inaczej będzie to wyglądać jeśli dowie się z plotek o romansie swojej żony, a inaczej jeśli sama mu powiesz o zazdrosnej żonie kolegi, która zatruwa Ci życie. Jej z kolei się nie tłumacz, bo i tak pewnie wie swoje i tego będzie się trzymać. Zachowaj zimną krew i nie daj się jej sprowokować, bo jeśli to zrobisz, to będzie dla niej kolejnym bodźcem (że tylko winny się tłumaczy), i kolejnym dowodem zdrady (bo, jeśli nie mieliście romansu - to o co się do niej rzucasz). Olej ją zwyczajnie. Możesz też wśród swoich znajomych opowiedzieć jaki los Cię spotkał, że chora na zazdrość baba rozpowiada plotki o romansie itd. w ten sposób uprzedzisz jej plotkę. Z tą drobną różnicą, że Twoje "gadanie" będzie szczerą prawdą, a jej gadanie - wyssaną z palca paplaniną.
Nie zradzilam mojego meza. Mam kolege w pracy ktory ma bardzo zazdrosna zone. Jestem w miejscu pracy jedyna kobieta! Razem ze znajomymi bylismy na grillu i na pewnej imprezie. Bylam ja, moja kolezanka i jeszcze inni ludzie znajomi, mamy zdjecia z tego wieczoru - ale tylko ja i kolezanka, tego kolegi nigdzie na zdjeciach nie ma. Ale zona dowiedziala sie ze bylam z nim na tych wydarzeniach i twierdzi ze mielismy romans! Co jest kompletna bzdura! Wczoraj na ulicy mnie zlapala jak wracalam z pracy, usiadlysmy w parku i zaczela mnie atakowac! Mowila bardzo bardzo brzydkie rzeczy o mnie, ja nie komentowalam, wolalam nie zaogniac sytuacji, powiedzialam jej tylko ze nic nigdy miedzy mna a jej mezem nie zaszlo - co jest szczera prawda! Ale ona wie swoje i koniec. Zadzwonila po meza, on rowniez to potwierdzil ale ona upiera sie przy swoim! Jest naprawde szalona! Powiedziala ze wszystkim powie, ze rozpowie na cala miejscowosc, ze powie moim tesciom, mezowi itd! Moj maz wie o tym ze bylam z nimi na grilu i na innej imprezie i nie bylo problemu. Ale ta kobieta jest swirnieta! Chora doslownie! I zaczela mnie bic! uderzyla mnie pare razy ! - nie oddalam jej gdyz ona jest WIELKA a ja mala i szczupla wiec gdybym zaczela sie z nia bic - nie miala bym szans i moglaby mi cos powaznego zrobic! Jej maz nawet nie byl w stanie jej kontrolowac!
Co mam robic?? Co mam robic jezeli rozsieje ona nieprawdziwe plotki o mnie a mieszkam w dosc malej miejscowosci?? Jestem przerazona! Ona jest nie do powstrzymania!! Ratunku!
Zgłoś na policję że Cię pobiła i że Cię prześladuje i sprawa załatwiona.
Zgłoszenie sprawy na policję to nie wstyd i nie obliguje za sobą żadnych nieprzyjemności. Policjant nawet jej znajomy - będąc w pracy jest na służbie i jako funkcjonariusz publiczny nie ma znaczenia kogo zna a kogo nie zna. Gdyby mimo wszystko nie chciał sporządzić notatki prosisz o rozmowę z Komendantem i składasz skargę.
Idziesz i mówisz, że tego a tego dnia ta Pani zwyzywała Cię w miejscu publicznym, wygłasza publicznie rzeczy które mają za zadanie zniesławić Twoją osobę, a ponadto napadła na Ciebie i uderzyła.
Znając życie "do więzienia za to nie trafi" - ale z pewnością ją to otrzeźwi, że nie jest ponad prawem. A gdyby sytuacja się miała powtórzyć pomimo tego to będziesz miała już podkładkę, że nie jest to pierwszy wyskok tej Pani.
Wszyscy dobrze radzą,posłuchaj rad ,przecież po to tutaj napisałaś.POwiedz teściom i mężowi co zaszło i idż na policję.Jeśli kiedyś wyjdzie coś przypadkiem to głupie będą tłumaczenia że nie chciałaś nikogo martwić.Bądż szczera.Mój syn miał podobny problem z koleżanką swojej dziewczyny która się w nim podkochuje.Nękała ich smsami,nasyłała kolegów itp.Jak syn mi o tym powiedział zaraz zgłosiłam na policję aby sporządzili notatkę,bo smarkula posądziła mojego syna o pobicie co było wierutnym kłamstwem.Po policji pojechaliśmy z mężem do jej rodziców ale matka tak samo stuknięta jak córka,ale przyprowadziły świadka że rzekomo syn ją uderzył jak wzięłam dziewczynę w obroty to się przyznała że nic nie widziała.A darłam się na całą ulicę zeby wszyscy słyszeli.Na razie jest spokój.Tak wracając do sedna sprawy zrób jak ci wszyscy radzą.Acha i matka jej też straszyła znajomościami w policji,jakoś mnie to wzięło(może ja też mam znajomości kto to wie)POzdrawiam.
Hej
Ja bym powiedziała albo napisała jej że jeśli nie wieży na słowo to jest jej sprawa i że jeśli chce to zgłosisz tą sprawę na policję .
Za wyzwiska i groźby jak i także plotki - zniesławienie teraz idzie się siedzieć !!!!
Powiedz jej że jesteś szczęśliwa i że nie chcesz ulepszać sobie życia i że jeśli ona ma jakiś problem z mężem w domu i wyżywa się na ludziach to niech idzie się leczyć !!!!