Czy nie uwazacie to za dziwne ze tylu ludzi w wieku 30-40 nie moze znalezc sobie partnerow? Jest przeciez 21 wiek a mi sie wydaje ze ogolnoludzka mentalnosc i poglady sa w cudzyslowiu dalej jak z epoki kamienia lupanego i to one nas ograniczaja. A przeciez to my sami ksztaltujemy poglady. A mozna je zmienic.Bo tak naprawde nic nie stoi na przeszkodzie to my siebie sami ograniczamy taka mentalnoscia. Nie zgadzam sie na to zeby w szczegolnosci kobiety 30 czy 40 mialy isc juz do lamusa, jesli tak jest to ludzkosc jest zacofana i to myslenie jak w 19tym wieku. Zmienmy to.
Podobne tematy
ha ha dobre!
zmieńmy to! najlepiej metodą prób i błędów...
kochana chciałoby sie pokowboić a tu trzeba krowy doić
chciałaby dusza do raju a tu grzechy nie dają
i mogę tak jeszcze długo
to nie wynika tylko z naszej mentalności, przyczyn jest wiele...
To tylko twoje ograniczajace cie przekonania. W 19 wieku 25 letnia niezamezna kobiete uwazano juz za stara panne a dzis wcale sie juz tak nie mysli. Tak samo to co dzis jest standardem moze zmienic sie jutro.
Mlodo sie mozna czuc i korzystac z zycia nawet w wieku 60-70 lat. Znam ludzi, ktorzy zaczeli wtedy nie tylko nowe hobby ale tez spotkali partnera. Takie myslenie, ze jak po 40-stce, to juz niewidzialna, dziala jedynie wtedy kiedy sama kobieta tak mysli.
To tylko twoje ograniczajace cie przekonania. W 19 wieku 25 letnia niezamezna kobiete uwazano juz za stara panne a dzis wcale sie juz tak nie mysli. Tak samo to co dzis jest standardem moze zmienic sie jutro.
to chyba było do mie?
nie jestem ograniczona, powiem więcej myslę że jestem dość wyzwolona...
chodziło mi raczej o pewne ograniczenia , na które nie mamy wpływu
Niestety coś w tym jest że kobiety w wieku 30 lat będące pannami czują się jak stare panny ale jest to ich subiektywne i ograniczone odczucie.Niemniej jednak to w głównej mierze mężczyźni ustalają takie poglądy. Mój mąż , tłumaczył mi to tak , jeżeli kobieta nie znalazła sobie nikogo do 30 to inni faceci myślą że coś z nią nie tak. Rozszerzając tą myśl chciał przez to powiedzieć że mimo iż owa kobieta jest zadbana , sexowna oraz niekiedy niezależna materialnie to jest to typ księżniczki a takowy jest wspaniały na parę razy do łóżka a nie do życia we dwoje .I tak właśnie mężczyźni wolą się zdecydować na kobiety w wieku 20 lat ay wychować sobie materiał na żonę bo te starsze już mają nawyki nie do zmiany.
Wiele jest w tym prawdy co mówicie, lecz niestety nie ukrywajmy, że te pokoleniowe stereotypy biorą górę i ludziom czasem ciężko jest się wyrwać poza te "ramy". Wygodnictwo czy ochrona przed tym, co ludzie powiedzą?
Do 30 na liczniku to dobrze, potem przepaść
.
Takie dzielenie włosa na czworo, bo to "stara panna"; "kawaler do wzięcia"; "mężczyzna po przejściach" i "kobieta z przeszłością" i "z dzieckiem na ręku" to już "odrzut" społeczny tudzież "towar wybrakowany" nie załatwia sprawy. Można się z tymi przedmiotowymi określeniami zgadzać lub nie, ale takie jest życie i diabeł tkwi raczej gdzieś w głębszym szczególe.
Zarówno jedna jak i druga strona medalu krzywo patrzy na siebie i nie ważne, czy owy target to nieokrzesany małżeńsko "świeżak", czy też rozwodnik. A jak jeszcze panna ma nieślubne dziecko, to już w ogóle "na stos".
Ja znam panie co maja lat 55-60 i wiecej i maja mezczyzn poznanych dwa lata temu, albo dwa miesiace temu.
Czy nie uwazacie to za dziwne ze tylu ludzi w wieku 30-40 nie moze znalezc sobie partnerow? ....
Tylu to znaczy konkretnie ilu?
30 lat to starość, ja mam już trumne tobie też radze
joanab08 -- nie panikuj; w każdym wieku można znaleźć partnera, miłość, seks; tylko trzeba szukać;
Racja zmienmy to ale to jest trudne w naszym wieku w ktorym charakter jest w pelni uksztaltowany i utrwalony.
Stereotypy to jedno a realia to druga sprawa, wiek narzuca przyczyny samotnosci jak mniej czasu na poznawanie ludzi, wiecej nieufnosci i tendencji do wygody, duze oczekiwania niz >10 lat wczesniej oraz niskiej wrazliwosci nawet na to co nas krecilo i teraz porusza. W efekcie zakochac sie i urzec kogos po 30 to jest jakis wyczyn ale nie niemozliwe, im bardziej sie jest nastawionym pozytywnie, widzi okazje oraz w innych zalety tym wiecej szanse przyciagnac do siebie kogos dla siebie ![]()
Może 40 to nie starość, ale jak się przyglądam facetom 45+ wokół mnie to jakoś mija mi ochota na związek dlaatego się nie dziwię mężczyznom, że nie mają ochoty wiązać się z kobietami dojrzałymi.
Mnie faceci powyżej 35 przestają pociągać seksualnie. I to nie pprawdą, że faceci starzeja się wolniej od kobiet - starzeja się tak samo szybko, tyko inaczej. Łysina, zmarszczki, siwizna - nie wspominając o zmianach w usposobieniu. Mogą być kumplami - ale, kurde, co mam zrobić żeby mi się - kolokwialnie mówiąc - mokro na widok takiego zrobiło?
A z 30-latkami problemu nie ma - znaczy jest jeden - to ja dla nich jestem za stara ![]()
14 2013-08-19 13:04:43 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-08-19 14:21:30)
wiek 30+, 40+ to dla mnie wiek bez zastrzeżeń, jak najbardziej bez żadnych przeciwskazań w relacje partnerskie można wejść jeśli trafi się swoją drugą połówkę ,ludzie wtedy traktują siebie już dojrzale ,bardziej wie się czego chce od życia a czego nie, bardziej jesteśmy sprecyzowani pod względem wymogów ,oczekiwań, przeciwieństwie do rozszalałej postrzelonej nastolatki, czy tez zaledwie dwudziestki z groszami, wtedy jeszcze nie jest się ukierunkowanym zupełnie , a 30 wzwyż dosyć obiecujący wiek ,traktowany z większą powagą a nie zabawą, czy rozrywką tak jak jest to widoczne u nastek / ów
Mnie faceci powyżej 35 przestają pociągać seksualnie... ... Łysina, zmarszczki, siwizna - nie wspominając o zmianach w usposobieniu. ... - kolokwialnie mówiąc - mokro na widok takiego zrobiło?
Ot i klucz do całego wątku. A do zakochania chyba jednak pasuje aby był tez pociąg seksualny...
16 2013-08-19 16:10:37 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-08-19 16:11:17)
Może 40 to nie starość, ale jak się przyglądam facetom 45+ wokół mnie to jakoś mija mi ochota na związek...
Bym się przychyliła do tej opinii, gdyby nie fakt, że nie przyglądam się każdemu przedstawicielowi płci przeciwnej pod kątem przydatności do związku, szczególnie od strony fizycznej.
Jestem starej daty i dlatego, zanim by doszło do jakichś karesów "organoleptycznie", wpierw poznaję człowieka. A gdy już mnie ów zafascynuje to jego fizyczność schodzi na drugi plan. Dlatego wiek w moim odczuciu jest kwestią "stanu ducha"
poznałam onegdaj pana mocno posuniętego w latach, o tak młodej duszy, iż wiele tu obecnych 30 i 40 letnich przedstawicielek naszej płci, jest w stosunku do niego znacznie starszych mentalnie
Trzeba by znów sięgnąć do podstaw i zadać pytanie: jak rozumiemy starość?
Czasem, niektórym, jest po prostu bezpieczniej schronić się w starość rzekomą
i się zbytnio nie fatygować życiem. Bo to wymagające jest.
Dojrzalosc dojrzalosci nierowna. Mam przyjaciela, ktory mial w tym roku 63-cie urodziny, a jest ciekawy swiata, imprezowy (!), zabawny, towarzyski. Mam tez znajomego, ktory w wieku sedziwych 38 lat zachowuje sie jakby nad grobem stal. Takze o ile jak na drugiego patrze, to mam wielkie watpliwosci czy on druga polowke znajdzie, to tyle w pierwszym przypadku nie bylabym zdziwiona, gdybym dostala nagle zaproszenie na wesele
Wydaje mi sie, ze w wiekszosci przypadkow "latke wiekowa" sami sobie przyklejamy, a potem mamy pretensje, ze stajemy sie niewidzialni.
Można jeszcze dbać o siebie i nie przyznawać się do swojego wieku.. ;]
Można jeszcze dbać o siebie i nie przyznawać się do swojego wieku.. ;]
Albo walnąć se plastykę, tudzież strugać dzidzię piernik...
Czy nie uwazacie to za dziwne ze tylu ludzi w wieku 30-40 nie moze znalezc sobie partnerow? Jest przeciez 21 wiek a mi sie wydaje ze ogolnoludzka mentalnosc i poglady sa w cudzyslowiu dalej jak z epoki kamienia lupanego i to one nas ograniczaja. A przeciez to my sami ksztaltujemy poglady. A mozna je zmienic.Bo tak naprawde nic nie stoi na przeszkodzie to my siebie sami ograniczamy taka mentalnoscia. Nie zgadzam sie na to zeby w szczegolnosci kobiety 30 czy 40 mialy isc juz do lamusa, jesli tak jest to ludzkosc jest zacofana i to myslenie jak w 19tym wieku. Zmienmy to.
Ja bym chetnie się z taka po 30 umówił i napewno wielu innych także
Można jeszcze dbać o siebie i nie przyznawać się do swojego wieku.. ;]
To nic nie da.
Musiałabyś jeszcze popracowac nad sposobem myślenia, czyli mentalnością, a to jest trudne.
Wychodzi na to że dojrzałośc nie jest w cenie ,marny rachunek ![]()
Jezeli pan po 40 chce wychowywac sobie 20 latkę no w sumie nie umiał wychowac swojego potomstwa niech wychowuje cudze jak zwał tak zwał .Stereotypy sie zmieniają tyle że mentalnośc zostaje gdy wszystko idzie do przodu .Pani po 40 zna znaczenie słowa kompromis ,wie czego chce a na co sie nie godzi i nie prawda że nie pójdzie na ustępstwa ale wszystko w ramach zdrowego rozsądku .To nie zabawka ale kobieta samoświadoma choć zdarzaja sie odrębne jednostki który odbija woda sodowa zwana potocznie pogonią za młodością tzw latami straconymi itp.Nie wiem czy zauwazyliście że kiedyś pan po 40 pani po 20 to normalnosc i nawet ,,mocherowe berety " mówiły o tym tylko szeptem a teraz pan po 30 kobieta po 40 zaczyna być jakąś prawidłowością? Coraz wiecej związków jest tego typu więc jednak coś sie zmienia może nie całe społeczeństwo ale większość jednostek tak .To jak postrzegamy siebie zależy tylko od nas samych a to że damy zamknąc się w kanony standartu w sumie też bo nikt nie lubi się wychylac po za ,,utarte ramy " a ten co się wychyli jest na tapecie potępienia czyli kobiety do garów a panowie chwycie sie za pracę kobieta i dzieci kosztują ;)Nie ma nic za darmo .Jak stereotyp to pełna gebą ![]()
Osobiście nie chciało by mi się nikogo "wychowywać".
Faktem jest, ze kobiety ~30 wykazują sie elastycznością myślenia i brakiem utartych jego schematów, czego niestety _statystycznie_ kobietom 40+ brakuje (wyjątki, jak Anhedonia, oczywiście istnieją). Cóż zrobić - widocznie są za mądre, za dojrzałe i zbyt doskonale wszystkowiedzące, skoro nie można sie z nimi porozumieć.
Nie lubię statystyk może dlatego że sama jestem po 40 i wcale nie uważam sie za wszechwiedzacą dlatego dalej sie uczę.
Ale w jednym trzeba przyznac racje że czasem trudno mi sie porozumieć z paniami w moim wieku szczegónie właśnie tymi schematycznymi może dlatego że ich mentalność i światopogląd jest ograniczony .Trudno wyrwać głeboko zakorzenione drzewo tak i trudno zmienić poglądy większości ludzi .Ale jak mawiaja nie ma rzeczy niemozliwych .
alfaalfa napisał/a:Można jeszcze dbać o siebie i nie przyznawać się do swojego wieku.. ;]
To nic nie da.
Musiałabyś jeszcze popracowac nad sposobem myślenia, czyli mentalnością, a to jest trudne.
to był żart ![]()
ale swoją drogą: jaki wg Ciebie mam sposób myślenia, czyli mentalność?
Mnie faceci powyżej 35 przestają pociągać seksualnie. I to nie pprawdą, że faceci starzeja się wolniej od kobiet - starzeja się tak samo szybko, tyko inaczej. Łysina, zmarszczki, siwizna - nie wspominając o zmianach w usposobieniu. Mogą być kumplami - ale, kurde, co mam zrobić żeby mi się - kolokwialnie mówiąc - mokro na widok takiego zrobiło?
A z 30-latkami problemu nie ma - znaczy jest jeden - to ja dla nich jestem za stara
Kurcze jak czytałem Twojego posta to sie troche przestraszyłem aż pobiegłem do lustra sprawdzic i rzeczywiście troche zmarszczek,parę siwych włosów po ostatnich przejściach.Ale myślę ,że w moim wieku to chyba normalne.Mam nadzieje ,że jak będę po rozwodzie to nie będę wydawał się aseksualny dla innych kobiet w moim wieku.
Akurat pewnie skończe 35 lat i zobaczę czy to prawda co piszesz czy może masz za duże wymagania co do przyszłych partnerów ![]()