Hej!
Postaram się jak najkrócej..
Za miesiąc wyjeżdżam daleko na studia (250 km). Na miejscu zostaje mój chłopak. Jesteśmy razem dopiero pół roku.
Nasz związek przetrwałby, jeżeli byłabym tego w 100%ach pewna. Ale nie jestem. ON jest wspaniały, ma do mnie ogromnie wiele szacunku i miłości, ale nie jest to mój ideał chłopaka (nieśmiały, romantyczny i nietowarzyski - ja znów zawsze oglądałam się za przeciwieństwem faceta). Ma sporo wad, które są do zaakceptowania w większości.
Rozważyłam wszystkie 'za' i 'przeciw', i wyszło, że najlepszym wyjściem będzie zerwanie. Nie pasujemy do siebie w ogóle, nie uzupełniamy się, chociaż uczucie między nami jest ogromne. Nie chcę dawać mu złudnych nadziei. Będę cierpieć, wiem o tym. I boję się, że już nigdy na swojej drodze nie spotkam kogoś takiego (choć mam dopiero 19 lat).
Piszę, bo potrzebuję potwierdzenia, że jeszcze kiedyś znajdę szczęścia. Po prostu mnie pocieszcie, o to was proszę.