Witam,
Nie wiem co się ze mną dzieje , zawsze miałam stany depresyjne ale ostatnio jest coraz gorzej nie potrafię przestać myśleć o samobójstwie. Myślę o tym codziennie prawie w każdej minucie dnia ...Zastanawiam się jak to zrobić , gdzie itp. . Miewam jakieś niewytłumaczalne stany lękowe bez powodu zaczynam się czegoś bać serce mi wali , ręce mi się trzęsą trwa to kilka minut i ustępuje ale zdarza mi się to praktycznie codziennie... Nikt o tym nie wie staram się ukrywać to co się ze mną dzieje , mieszkam sama także nie mam za bardzo z tym problemu , przyjaciółka chyba też nic nie zauważyła albo nie chce widzieć zresztą nie chce jej martwić ma za dużo swoich problemów na głowie żebym jej dostarczała kolejnego.....
Z jednej strony pragnę swojej śmierci jak niczego innego ale jakaś cząstka mnie boi się tego i chce tu pozostać ...Codziennie bije się ze swoimi myślami z samą sobą , walczę choć nie wiem na ile mi starczy jeszcze sił...
Ostatnio coraz więcej pije żeby to jakoś zagłuszyć wszystko , to co się dzieje w mojej głowie . Wiem , że to nie jest normalne ....Żyje jakby w letargu wstaje idę do pracy wracam do domu , bije się z myślami idę spać i tak codziennie ....Już nawet nie płacze nie potrafię choć nie wiem jak bardzo bym chciała łzy nie lecą ....................................
Nie wiem co mam robić , iść do psychologa zapewne powiecie ale ja i tak nie pójdę bo wiem, że to niema sensu nie potrafię się otworzyć mówić o tym co się ze mną dzieje ..Byłam kilka lat temu i co i nic nie powiedziałam ani słowa siedziałam tylko ze spuszczona głową nie potrafiąc wydusić z siebie słowa ...
Sama nie wiem czemu tu pisze , może wierze, że jest tam ktoś gdzieś kto potrafiłby mi pomóc bo sama nie daje już rady ....Nie wiem ile jeszcze wytrzymam , boje się....
Podobne tematy
2 2013-08-15 15:15:19 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2013-08-15 15:28:39)
magma26,
zapomnijmy teraz na razie o psychologu.Idz do lekarza.
To najprawdopodobniej depresja ( te stany lekowe moga byc jej czescia)
Potrzebujesz zapewne farmakologicznej pomocy, jak staniesz na nogi, mozesz dopiero myslec o terapii.
idz jeszcze dzis, nie czekaj.Kazdy lekarz pierwszej pomocy to rozpozna, albo skieruje Cie do neurologa.Depresja to powazna choroba, ale mozna ja z powodzeniem leczyc.
Pójdę do lekarza i powiem podejrzewam u siebie depresje potrzebuje leków, a ten mnie skieruje do psychiatry a tego nie chce ....zwykły lekarz nie przepisze mi leków na depresje bo najpierw ją musi zdiagnozować psycholog czy tam psychiatra a to się wiąże z rozmową o problemach o tym co się działo a ja nie potrafię o tym mówić ..........
Pójdę do lekarza i powiem podejrzewam u siebie depresje potrzebuje leków, a ten mnie skieruje do psychiatry a tego nie chce ....zwykły lekarz nie przepisze mi leków na depresje bo najpierw ją musi zdiagnozować psycholog czy tam psychiatra a to się wiąże z rozmową o problemach o tym co się działo a ja nie potrafię o tym mówić ..........
magma, rozumiem, ze sie tego boisz.
Ale wiem tez , ze dobry psychiatra, czy neurolog(nie wiem do kogo skieruje Cie Twoj lekarz rodzinny ) jak zamieni z Toba dwa zdania i zobaczy w jakim jestes stanie, to wierz mi, ze nie bedzie Ciebie wielce wypytywal o szczegoly, tylko zdecyduje o jakims leczeniu farmakologicznym, by Ciebie najpierw uspokoic wewnetrznie, bys doszla do siebie...
Psycholog bedzie ewentualnie potrzebny potem, wiele pozniej...
jak zechcesz oczywiscie.
On sam nie moze przepisywac lekow, nie jest lekarzem.
zdobadz sie na ten krok
Ja nawet nie jestem w swoim mieście , przeprowadziłam się tu z 2 lata temu...Mój lekarz rodzinny jest jakieś 600km z stąd ....
Magma, przykro mi, ale Twój stan jest zbyt poważny na forumową poradę, tego się nie wyleczy domowymi sposobami, na moje oko potrzebujesz na chwilę obecną leczenia farmakologicznego. Pewnie, o problemach nie jest łatwo mówić, ale prawda jest taka, że jak Ty sobie nie pomożesz i o siebie nie zawalczysz, to nikt inny nie może tego zrobić za Ciebie. Idź do psychiatry.
Jeśli natychmiast nie udasz się do PSYCHIATRY nie psychologa,obawiam się ,że prędzej czy później.....
Jesteś w bardzo potężnym stanie nasilenia depresyjnego !
Aby cię zachęcić ,abyś na pewno do psychiatry poszła,napiszę ,iż moja matka 10 lat leczyła się u psychiatry na depresje i myśli samobójcze ,właśnie dla ,,nie myślenia'' spożywała alkohol .Możliwe że trafiła do niego o kilka lat za późno.....już jej z nami nie ma.Odebrała sobie życie w takim dniu,w którym nic nie wskazywało by nawet na Jej gorsze samopoczucie.
Jeśli trafisz do lekarza w odpowiednim momencie,jest duża szansa że Ci pomoże.Sama depresji nie przezwyciężysz.Psychoterapie również mogą zdziałać cuda.
Czy przytrafiło Ci się coś strasznego w życiu ? Masz jakieś problemy z którymi nie dajesz sobie rady i wszystko Cię przerasta ? Coś musiało wywołać u Ciebie taki stan .....
Trzymam mocno kciuki za Ciebie i życzę dużo wytrwałości
Macie rację niepotrzebnie tu napisałam , do psychiatry i tak nie pójdę (znam siebie)...
Dziękuje za odpowiedzi
Pozdrawiam
Macie rację niepotrzebnie tu napisałam , do psychiatry i tak nie pójdę (znam siebie)...
Dziękuje za odpowiedzi
Pozdrawiam
Twoje zdrowie psychiczne jest dużo ważniejsze od lęku związanego z wizytą u psychiatry. Bardzo Cię proszę, pomóż sobie.
Wiem że nie pójdę przynajmniej jak na razie do psychiatry/psychologa , nie jestem w stanie tego zrobić....
Dlatego napisałam na tym forum , myślałam, że znajdę tu jakieś wsparcie pomoc cokolwiek a usłyszałam tylko idź do psychiatry to wszystko .....
Przykro mi się zrobiło bo obserwuje już te forum od dłuższego czasu i czytam różne posty i widzę jak ludzie sobie wzajemnie przynajmniej starają pomóc, wesprzeć, a w moim odczuciu mnie olano ...Ci już nie można pomóc tu tylko psychiatra może pomóc a jak nie pójdziesz to trudno twoje życie twoja sprawa ...
No cóż najwidoczniej się troszkę przeliczyłam jak zresztą zawsze ....trudno
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Przykro mi się zrobiło bo obserwuje już te forum od dłuższego czasu i czytam różne posty i widzę jak ludzie sobie wzajemnie przynajmniej starają pomóc, wesprzeć, a w moim odczuciu mnie olano ...Ci już nie można pomóc tu tylko psychiatra może pomóc a jak nie pójdziesz to trudno twoje życie twoja sprawa ...
No cóż najwidoczniej się troszkę przeliczyłam jak zresztą zawsze ....trudno
Cóż, ja tak nie uważam.
Jakby ktoś był przeziębiony i prosił o poradę, to posypałyby się posty o rosole, ciepłym mleku, lipie, takim leku, śmakim, bo przeziębienie można leczyć domowymi sposobami. Ale jakby przyszedł i powiedział "złamałem nogę, co zrobić", to by dostał 10 odpowiedzi "idź na chirurgię urazową", bo domowym sposobem tego niestety i tak się nie naprawi. Z Tobą jest identycznie. Napisz temat o tym, że się posprzeczałaś z partnerem i co robić, to będziemy doradzać, ale w tym konkretnym przypadku nie trzeba się długo zastanawiać, żeby stwierdzić, że bez fachowej, w tym najprawdopodobniej farmakologicznej, pomocy się nie obędzie.
A poza tym, co możemy zrobić? Jak podasz adres to najwyżej ktoś z tego miasta może się znajdzie i kopnie się z Tobą do tego psychiatry, powspiera na miejscu, jak jesteś z Wawy to pisz na priv, ja z Tobą pojadę, serio.
Jakiej innej pomocy oczekujesz?
Nie oczekiwałam tego, że ktoś gdziekolwiek będzie ze mną chodził...
Po prostu tak po ludzku liczyłam na jakąkolwiek pomoc , wsparcie itp.
Zwykłą rozmowę tak po prostu czy to tak wiele??ale nic na siłe ...
Ale JAKĄ pomoc? Magma, są dwie opcje: albo nie rozumiesz, że na tak zaawansowaną depresję ( do tego prawdopodobnie połączoną z nerwicą lękową ), że non stop myślisz o samobójstwie żadna rozmowa na forum nie pomoże, albo przesadziłaś ze swoim stanem.
Jakby nie patrzeć w tym momencie prezentujesz postawę "oczekuję od was wsparcia i pomocy, ale ja sobie pomóc nie zamierzam". Nie sądzisz, że to nie fair?
Witam. jesli mogę... ile pijesz i jak często? ale tak uczciwie... co Ci zalezy, jesteś tu anonimowa...
Nie atakuj mnie ...ja tylko chciałam z kimś tak zwyczajnie porozmawiać , żeby ktoś mnie zrozumiał pocieszył tak po prostu w miarę swoich możliwości mi pomógł wydostać się z tego stanu w którym aktualnie jestem , cokolwiek bo nie daje rady już sama choć staram się....napisałam tu bo na razie nie pójdę do psychologa, nie mogę (nie mówię ,że nigdy tego nie zrobię)....jeżeli chodzi o mój stan jest taki jaki napisałam wcześniej .....
Szika piję codziennie nie dużo 2 piwa w weekend więcej ....dziś tez piję....
Nie atakuj mnie ...ja tylko chciałam z kimś tak zwyczajnie porozmawiać , żeby ktoś mnie zrozumiał pocieszył tak po prostu w miarę swoich możliwości mi pomógł wydostać się z tego stanu w którym aktualnie jestem , cokolwiek bo nie daje rady już sama choć staram się....napisałam tu bo na razie nie pójdę do psychologa, nie mogę (nie mówię ,że nigdy tego nie zrobię)....jeżeli chodzi o mój stan jest taki jaki napisałam wcześniej .....
No tak, czyli oczekujesz, że ktoś zaangażuje się w pomoc Tobie, chociaż Ty sama nie chcesz podjąć wysiłku, żeby sobie pomóc, bo to trudne i boli. To nie fair moim zdaniem i to żaden atak.
Wsparcie, pomoc na miarę możliwości - jasne, ale jak ktoś o siebie też walczy, w przeciwnym razie wybacz, ale to trochę krew w piach.
Nie gniewaj się ale tak własnie pomyślałam od razu, że jestes pod wpływem alkoholu.... wiele na to wskazuje... trochę znam temat ale nie będzie udanej rozmowy jesli będziesz pod wpływem... w mojej ocenie masz problem z alkoholem i to powazny...
Hej,
wiesz, też miałam (nadal mam) depresję, myśli samobójcze i niewiele brakowało, bym faktycznie odebrała sobie życie. Sama psychoterapia nie pomagała mi, a przed pójściem do psychiatry miałam ogromne opory (przeczytaj sobie mój wątek). W końcu jednak się przemogłam i była to naprawdę dobra decyzja. Teraz fakt, że idę do psychiatry nie stanowi dal mnie żadnego problemu - lekarz jak każdy inny. Leki biorę od trzech miesięcy i widzę ogromną różnicę, chociaż myśli samobójczych nie mam dopiero od jakichś dwóch tygodni - po odpowiednim ustawieniu leków. Psychiatra nie gryzie, a może pomóc.
Nie poddawaj się i walcz, bo życie jest piękne i kiedyś znów to poczujesz:)
Więc zakończmy ten temat i tak to do niczego nie doprowadzi widzę....
Piszesz Vian nie chcesz sobie pomóc przecież nie napisałam , że nie pójdę wgl do psychiatry tylko nie jestem na razie w stanie tego zrobić prawda? Szika nie jestem teraz pijana jeżeli to miałaś teraz na myśli trzeźwo myślę....
Piszesz Vian nie chcesz sobie pomóc przecież nie napisałam , że nie pójdę wgl do psychiatry tylko nie jestem na razie w stanie tego zrobić prawda?
A co ma sprawić, że później będziesz w lepszym stanie? Pytam serio, bez sarkazmu czy czegoś. No łapię, teraz nie jesteś w stanie, ale powiedzmy za miesiąc czy dwa coś się konkretnie zmieni?
Po prostu jak wcześniej napisałam najpierw szukałam wsparcia jakiegokolwiek tu , myślałam, że jak bd potrafiła się choć trochę otworzyć tu przez internet bo jestem anonimowa później mi bd łatwiej to samo zrobić przed psychiatrą...jestem bardzo skryta osobą nie nawiązuje łatwo kontaktów nie potrafię się przełamać ...
Po prostu jak wcześniej napisałam najpierw szukałam wsparcia jakiegokolwiek tu , myślałam, że jak bd potrafiła się choć trochę otworzyć tu przez internet bo jestem anonimowa później mi bd łatwiej to samo zrobić przed psychiatrą...jestem bardzo skryta osobą nie nawiązuje łatwo kontaktów nie potrafię się przełamać ...
Ale masz problem, żeby powiedzieć, że się źle czujesz czy też problem z powiedzeniem o przyczynach tego złego samopoczucia?
Wierz mi, to nie ma większego znaczenia. Znam osoby, które latami koczowały na forach psychologicznych i ciągle odkładały fachową pomoc na przyszły tydzień, miesiąc, bo teraz studia, bo praca, bo sesja, bo kot chory. Z tym trochę jak z rzucaniem picia - jak masz przestać pić, to przestajesz z marszu, a nie "najpierw się przestawię na piwko". Moja rada zaryzykuj nim coś Cię pchnie do realnej próby samobójczej, po której trafisz na przymusową obserwację i będziesz musiała się otworzyć. Wydaje mi się, że to może być o wiele trudniejsze.
Ok, nie napisałam, że jestes pijana, napisałam, że jestes pod wpływem... czy mogłabyś napisac ile alkoholu jakiego i o której godzinie dziś wypiłas?
Lucinda o przyczynach to jest najtrudniejsze niestety ....
Vian a czy każdy człowiek jest taki sam? nie znasz mnie a porównujesz do innych...
Szika to tylko 2 piwa i nic więcej , teraz już nie piję...
Lucinda o przyczynach to jest najtrudniejsze niestety ....
Vian a czy każdy człowiek jest taki sam? nie znasz mnie a porównujesz do innych...
Ok, jak wolisz.
Mogłabys napisac o której te piwa były dokładniej?
Ok jak wolisz? tzn? bo chyba nie zrozumiałam zadałam Ci pytanie a Ty dajesz taką odpowiedź ...zresztą nieważne , nikogo nie zmuszam do rozmowy...Także powodzenia Vian i wszystkiego dobrego:)
Szika nie bardzo rozumiem po Ci te informacje?
Staram sie dociec czy jesteś na kacu... takie mysli samobójcze u osób uzaleznionych, oraz objawy o których pisałaś, jak trzęsące sie rece, przyspieszone bicie serca to objawy odstawienne, krótko mówiąc kac. Ogólnie jak Ciebie czytam, twoja postawa wobec pójścia do lekarza, twój stosunek do forumowiczek, np do Vian sa charakterystyczne dla uzaleznienia... nic na to nie poradzę, ja to poprostu czuję, wiem pomimo, że Cie nie widziałam, nie znam, ani nie wiem gdzie jestes... czy bierzesz coś oprócz picia piwa?
Ok jak wolisz? tzn? bo chyba nie zrozumiałam zadałam Ci pytanie a Ty dajesz taką odpowiedź ...zresztą nieważne , nikogo nie zmuszam do rozmowy...Także powodzenia Vian i wszystkiego dobrego:)
Ok, więc ujmę to tak - od ponad 10 lat siedzę na forach psychologicznych, czy jednym wręcz psychiatrycznym, rozmawiam z najróżniejszymi osobami praktycznie każdego dnia i nie słyszałam nigdy o przypadku, kiedy to sama rozmowa przez neta jakoś konkretnie pomogła otworzyć się w realu. Wręcz przeciwnie raczej - ludzie stwierdzali, że tak jest łatwiej, więc zostawali przy tej formie. Dopiero coś niedobrego czy wręcz tragicznego musiało się wydarzyć (nie chce napisać "musieli sięgnąć dna"), żeby ten impuls pchnął ich do realnej pomocy sobie. Ale masz rację, może taki przypadek był, może Ty jesteś jakimś wyjątkiem - jak wolisz.
Natomiast pisząc za siebie - ja mam czas ograniczony i jeśli mam go poświęcić osobie, której problem mogę rozwiązać jedną czy dwiema rozmowami, bo dotyczy np. nieporozumienia, albo takiej, która wyraża chęć leczenia, tylko chce wiedzieć, czy to konieczne, czy takiej, która już się leczy, a jedynie potrzebuje dodatkowego wsparcia LUB osobie, która wprost mówi, że na chwilę obecną nie zamierza się leczyć, a jedynie w bliżej nieokreślonej przyszłości, to wolę tym pierwszym, ponieważ u nich widzę zaangażowanie, chęć walki o siebie. U Ciebie wybacz, ale na chwilę obecną nie, a mnie takie rozmowy też kosztują - czas który mogłabym poświęcić na pracę albo na relaks, energię psychiczną, którą pochłania przyjmowanie cudzego bólu i problemów - każdy ponosi takie koszty. To, że napisałaś na forum, to fajnie, ale to kropla w morzu potrzeb - Twoich potrzeb. Ergo pozostaje mi napisać, że to Twoje życie i jak wolisz, a pozostali forumowicze niech decydują za siebie.
To nie jest żaden kac , nie nie biorę nic więcej żadnych narkotyków itp. jeśli to masz na myśli...
Ja chyba po prostu za bardzo biorę do siebie krytykę nie potrafię jej przyjąć to wyniosłam z domu .. jeśli kogoś uraziłam naprawdę nie chciałam i szczerze przepraszam
Ogólnie jak Ciebie czytam, twoja postawa wobec pójścia do lekarza, twój stosunek do forumowiczek, np do Vian sa charakterystyczne dla uzaleznienia...
Masz zupełną rację, ale jest też charakterystyczna dla osób, które chcą pomocy, ale się boją, bo alkoholik czy narkoman ma identycznie - on w sumie chce pomocy, ale jednocześnie boi się porzucić nałóg, bo to trudne i bolesne.
Nie nie biorę żadnych narkotyków itp. jeśli to masz na myśli...
Jeżeli chodzi o Vian to ja po prostu nie potrafię przyjąć krytyki to wyniosłam z domu ...Jeśli kogoś uraziłam to szczerze przepraszam...
Jak widać nawet tu potrafię zrazić do siebie ludzi przepraszam
Nie nie biorę żadnych narkotyków itp. jeśli to masz na myśli...
Nie to miałam na myśli.
Jak widać nawet tu potrafię zrazić do siebie ludzi przepraszam
Zrazić? Nie, ja Ci tam chętnie pomogę, ale dopiero kiedy Ty też poświęcisz swoje siły i energię, żeby pomóc samej sobie. Uważam, że to fair podejście, bo w przeciwnym razie przypominałoby to próbę napełnienia wiadra bez dna - Twoja nieleczona choroba byłaby jak dziura w dnie, ile emocji i energii bym z siebie nie wydała i wlała w Ciebie, ona i tak przeleciałaby przez dziurę i na drugi dzień czy tydzień znów byś tego potrzebowała, prawdopodobnie coraz więcej. Aż wreszcie ja nie miałabym nic więcej do dania, a Ty i tak byś cierpiała.
W każdym razie powodzenia.
Lucinda o przyczynach to jest najtrudniejsze niestety ...
jak pisały wcześniej forumowiczki, psychiatra, widząc twój stan nie będzie wypytywał o szczegóły. Mogę powiedzieć tylko ze swojego doświadczenia, ale gdy poszłam do psychiatry, ten zapytał się mnie jakie są wg mnie przyczyny, wymieniłam kilka pomniejszych, ale nie powiedziałam o najważniejszej. A on się nie dopytywał, widząc, że nie byłam w stanie o tym mówić.
Co do Vian, czytając jej liczne posty, uważam, że jest bardzo kompetentną osobą i bardzo angażuje się w pomoc innym. Ale też trzeba chcieć samemu sobie pomóc.
Jak już wcześniej napisałam nic na siłę ja naprawdę nie chce od nikogo litości bądź żeby ktoś miał później cierpieć przeze mnie ....to już wolę się borykać z tym sama ....a jeżeli chodzi o pójście do psychiatry to m.in. na razie nie mogę tam pójść ze względu na finanse we wrześniu bd trochę lepiej więc może mi się uda....jeszcze raz przepraszam ja naprawdę nie chciałam nikogo urazić ani nikogo zmuszać do czegokolwiek ....
Ależ kochana, nikt nikogo do niczego nie zmusza ![]()
do psychiatry możesz iść na NFZ i to chyba nawet bez skierowania (ja chodzę prywatnie)
41 2013-08-17 23:18:50 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-08-17 23:19:56)
a jeżeli chodzi o pójście do psychiatry to m.in. na razie nie mogę tam pójść ze względu na finanse
Ależ pomoc psychiatryczna jest bezpłatna z nfz, w przypadku tak intensywnych myśli samobójczych jak Twoje to nawet wcale szybka.
PS.
Daj znać z jakiego miasta jesteś, albo jakie większe jest koło Ciebie, to pokombinuję wśród znajomych, gdzie najsensowniej iść.
Trochę tak się poczułam , być może jestem przewrażliwiona każdą ,,złą opinię na swój temat'' odbieram jako atak...
Szczerze powiedziawszy już trochę szukałam w necie ale teraz jest ciężko kogoś dobrego znaleźć na NFZ niestety.... mieszkam w okolicach Poznania.
Ok, popytam i w przyszłym tyg. napiszę w temacie.
Trochę tak się poczułam , być może jestem przewrażliwiona każdą ,,złą opinię na swój temat'' odbieram jako atak...
To też wynik Twojej choroby, miałam podobnie
ale już mi przeszło ![]()
Mam nadzieję, że też mi przejdzie:)
Dziękuje za posty...i jeszcze raz przepraszam jeśli kogoś uraziłam....
Przeszła mi złość i teraz czuje się z tym okropnie
Trzymaj się ![]()
Od znajomej, przyjmują na umowę z nfz.
http://psychiatria-poradnie.pl/?q=node/4
To może naświetl nam chociaż,co się przyczyniło do takiego Twojego stanu? Ok,nie idź do tego psychiatry , Magma bedziemy starali się Ci pomóc o ile Ty pomożesz nam zrozumieć Ciebie.A żebyśmy mogli ,,wczuć''się w Ciebie pozwól nam przeżyć to ,,coś okropnego'' razem z Tobą.Zapewne będzie Ci lżej i sądzę ,że będziemy w stanie Cię słusznie pocieszyć,wesprzeć czy zmotywować .Puki co nawet nie wiemy ,na czym opierać wątek.
Magma, pojscie do lekarza jest jedynym wyjsciem w tej sytuacji. Jestes chora i powinnas sie leczyc. Nie poprawi Ci sie od klikania w klawiature.
Witam,
Nie wiem co się ze mną dzieje , zawsze miałam stany depresyjne ale ostatnio jest coraz gorzej nie potrafię przestać myśleć o samobójstwie. Myślę o tym codziennie prawie w każdej minucie dnia ...Zastanawiam się jak to zrobić , gdzie itp. . Miewam jakieś niewytłumaczalne stany lękowe bez powodu zaczynam się czegoś bać serce mi wali , ręce mi się trzęsą trwa to kilka minut i ustępuje ale zdarza mi się to praktycznie codziennie... Nikt o tym nie wie staram się ukrywać to co się ze mną dzieje , mieszkam sama także nie mam za bardzo z tym problemu , przyjaciółka chyba też nic nie zauważyła albo nie chce widzieć zresztą nie chce jej martwić ma za dużo swoich problemów na głowie żebym jej dostarczała kolejnego.....
Z jednej strony pragnę swojej śmierci jak niczego innego ale jakaś cząstka mnie boi się tego i chce tu pozostać ...Codziennie bije się ze swoimi myślami z samą sobą , walczę choć nie wiem na ile mi starczy jeszcze sił...
Ostatnio coraz więcej pije żeby to jakoś zagłuszyć wszystko , to co się dzieje w mojej głowie . Wiem , że to nie jest normalne ....Żyje jakby w letargu wstaje idę do pracy wracam do domu , bije się z myślami idę spać i tak codziennie ....Już nawet nie płacze nie potrafię choć nie wiem jak bardzo bym chciała łzy nie lecą ....................................
Nie wiem co mam robić , iść do psychologa zapewne powiecie ale ja i tak nie pójdę bo wiem, że to niema sensu nie potrafię się otworzyć mówić o tym co się ze mną dzieje ..Byłam kilka lat temu i co i nic nie powiedziałam ani słowa siedziałam tylko ze spuszczona głową nie potrafiąc wydusić z siebie słowa ...
Sama nie wiem czemu tu pisze , może wierze, że jest tam ktoś gdzieś kto potrafiłby mi pomóc bo sama nie daje już rady ....Nie wiem ile jeszcze wytrzymam , boje się....
Mam podobnie jak ty ,a terapia wcale nie jest taka bezsensowna.Na początku trudno się otworzyć ale po jakimś czasie zaczyna się człowiek otwierać.Wiem z własnego przykładu.
przyjmij te pomoc jaka ci oferuja osoby w powyższych postach - poprostu pozwól sobie pomóc -
przeczytaj mój watek "zycie bez sensu" moze to da ci powód do troche innego myslenia
zycze ci z całego serca abyś wyszła z tego "letargu" jakim jest depresja - zamykanie sie w sobie to drga do nikąd.
pozdrawiam
Vian dziękuje za link:)
Mam nadzieję że niedługo zdobędę się na ten krok
Dziękuje wszystkim za odpowiedzi .
Pozdrawiam