Hej dziewczyny z gory bardzo dziekuje ze ktoras to czyta... nie wiem jak zaczac... generalnie strasznie tego duzo ale postaram sie skrocic.
z moim eks bylam 7 lat mielismy wspolne mieszkanie, psa, wspolna paczke znajomych, wspolne zainteresowania, ta sama muzyka. Bylam z nim cale studia i po studiach... Cale zycie mial z gorki, bogaci rodzice, rozpieszczony, wszystko na tacy. Wiem ze mnie kochal i oddal by zycie za mnie. Tego akurat jestem pewna. Ogolnie chodzi o to ze dopoki studiowal i razem mieszkalismy bylo super jak mu rodzice pomagali finansowo. To nie nie bylo tak ze zadna praca sie nie skalal, ale nie byl zaradny zyciowo, nie byl ogarniety, nie potrafil zarobic pieniedzy. Kochal mnie ..np zebysmy mogli pojechac na wakacje poszedl pracowac ciezko fizycznie. wiec kochal mnie ale tak jak powiedzialam nie potrafil zarabiac pieniedzy. Przez to chodzil pzly i wszystko go denerwowalo, do wszystkich mial o wszystko pretensje, wszyscy byli zli tylko nie on. Przez caly zwiazek czulam sie za cos winna gdyz on byl cholerykiem i hmmm "nieudacznikiem" ale jednoczesnie perfekcjonista. Wiem ze pewnie teraz myslicie sobie ze glupia laska facet ja kocha a ta non stop o kasie...ale przez ta kase on caly czas chodzil zdolowany i sie na mnie wyzywal, byl nerwowy, ja czulam sie o wszystko winna. Mowil ze jego zycie nie ma sensu, ze nie wie co z nim zrobic bo nie potrafi znalezc dobrej pracy...Skonczyl studia po ktorych ciezko bylo mu znalezc dobra prace i do wszystkich mial o to pretensje...w koncu zalozyl firme, nie potrafil znalezc klientow, moja mama to dla niego robila a on nawet nie dzwonil do nich bo ciagle mowil ze on sie nie nadaje do prowadzenia firmy... Jego wytlumaczeniem na wszystko bylo ze NIE bo NIE. Rece opadaly...Wkoncu przestalam czuc do niego pociag sexualny bo mialam wrazenie ze jestem z mlodszym bratem...W koncu uznal ze wyjedzie do za granice zarobic pieniadze a ja zostalam samaw naszym mieszkaniu i pisalam prace magisterska..caly czas rozmawialismy na skypoe...widzialam ze bardzo cierpial, tesknil...nie potrafil znalezc tam znajomych, po procy siedzial w jednym pokoju, tesknil do mnie, przyjezdzal co weekend mnie...Ja w reszcie sie obronilam i zgadalam sie z moja kolezanka ze przyjade do niej do Anglii zeby nauczyc sie jezyka. Wszyscy byli temu przecciwni bo wiedzieli ze zwiazek sie rozpadnie. Dziwne...bo on nie mowil ze nie powinnam jechac tylko twerdzil ze pewnie szybko sie naucze itd itd. On na kilka dni przed moim wyjazdem przyjechal do mieszkania a 3 godziny przed odlotem mi sie oswiadczyl...Pierwsze co poczulam to zrobilo mi sie niedobtrze i slabo...nie bylam pewna czy tego chce ale pomyslamam ze jestem znim tyle lat i wypada powiedziec TAK...pozniej przez to odczucie ze bylo mi niedobrze wmawialam sobie ze moze nie powinnam z nim byc...Przyjechalam do Anglii pierwszy dzien on do mnie zadzwonil przy moich kolezankach, jak go uslyszaly powiedzialy "o boze nie mow ze on sie tak do ciebie odzywa" a ja nie wiedzialam o co im chodzi bo dlamnie to bylo normalne. Moja znajoma twierdzila ze kazde zdanie zaczynalam od niego ...nie ze JA tylko ON costam...on byl najwazniejszy nie ja sama. On mial depresje podczas mojego pobytu w anglii mowil mi ze jego zycie nie ma sensu, ze sie zabije ze on juz dluzej tak nie potrafi, a ja go pocieszalam i poddawalam pomysl na zycie...W miedzy czasie imprezowalam i mialam coraz mniej czasu na rozmawianie z nim. W koncu doprowadzil sie do takiej depresji ze kilka razyy ze mna zerwal, pozniej znowu sie godzilismy pozniej wzial mnie na wakacje pozniej znowu to samo. W koncu nie wytrzymalam tego powiedzialam ze ucinam to definitywnie bo nie mam sily tak zyc byc mama i starsza siostra dla doroslego chlopa. Moja kolezanka nakrecala mnie przeciwko niemu . Mowila ze ona sobie nie wyobraza zeby bc z tak niezaradnym zyciowo facetem, ktory nie wie skad sie biora pieniadze. Ja nawet do niego nie tesknilam bo zaczelam spedzac czas z ludzmi i na imprezach. Do niego czulam jakies dziwne obrzydzenie jak pisal do mniewiadomosci mysllam sobie ze znowu potrzebuje nianki albo ze jest ode mnie uzalezniony i blaga o powrot. NI echcialam o tym slyszec bo wydawalo mi sie ze on sobie wmawia depresje i wszystkim dookola zeby nikt mu nei zarzucal ze jest nieudacznikiem...Kolezanka o nim mowila Glupi bo Biedny, Biedny bo Glupi...Ja wtedy nie chcialam utrzymywac z nim kontaktiu jego mama do mnie dzwonila, ja jej tlumaczylam ze ja mialam z nim caly czas dola i nie bede sie wieszala na szyje komus kto caly czas na mnie krzyczas...ona to rozumiala...W miedzy czasie poznalam faceta. Przeciweienstwo mojego eks, ogarniety, zaradny, z kasa, zawsze w dobrym humorze, pomocny...No po prostu facet ideal. MIeszkam z nim i jestesmy razem 3 miesiace...Ale caly czas nie moge przestac myslec o bylym...Tak bardzo chcial do mnie wrocic ze napisal mi pod rzad 8 maili zebym wrocila...dlugi list gdzie blaga zebym z nim porozmawiala, ze dorosli ludzie ze soba rozmawiaja, ze mamy wszystko mieszkanie, pieska, ze ja jestem pierwsza miloscia jego zycia i ze on nie potrafi beze mnie zyc,..i zebym nie odpisywala na ta wiadomosc od razu tylko odpisala dopiero jak kilka razy ja przeczytam. Ja na ta i kazda poprzednia jego wiadomosc bylam zimna i mowilam NIE. Ale teraz boje sie czy nie bede zalowac, czy to nie jest milosc mojego zycia i nie powinnam patrzec na chlopaka ktorego poznalam ze jest ogarniety bo co mi z tego jak prawdziwa mmilosc zostawialam...ale tez nie mam gwarancji na to ze sie zmienil....on teraz wraca do polski bo depresja tak dala mu w kosc ze przewartosciowal swoje zycie , woli wrocic do znajomych i przyjaciol, kasa nie jest najwazniejsza....Wiem ze w zyciu nie bedzie pewnie mial pieniedzy, ale najwazniejsza milosc mojego zycia...wiem ze to moja rodzina ze w pol by siebie przekroil dla mnie...a ten drugi jest zaradny, wie jak sie robi pieniadze...nie mialabym problemu z wyborem gdybym trafila na jakiegos debila ale ten chlopak ktorego poznalam na prawde jest madry i wartosciiowy...i wiem ze nie da sie bardziej pokazac ze mu bardziej na mnie zalezy bo po prostu mial 3 miesiace a nie 7 lat...blagam doradzcie mi cos ...
Podobne tematy
bylam jak mialam 24 lata z chlopakiem z bogatej rodziny, neizaradnym zyciowo bez pracy - ciagnal kase od rodzicow. dzis ma 34 lata i nadal ciagnie. wymagal ode mnie bym - ladnie wygladala, zawsze byla dla niego i ....zarabiala na niego pieniadze !!!!! ale rob jak uwazasz
Witaj
. Tego nowego chłopaka znasz od paru miesięcy i nie znasz go na tyle dobrze jak tego z którym byłaś parę lat... Sama mącisz sobie w głowie. Po co wracać do byłego skoro z nim Ci było źle? Trzeba czasami pomyśleć o sobie, być takim samolubem i zostawić to co Cie smuci...i Ty to właśnie zrobiłaś. Moim zdaniem za szybko rzuciłaś się w ramiona innego i to jest główna przyczyną Twej bolączki... Jeśli czujesz, że kochasz byłego to zostaw tego nowego, idealnego faceta i wracaj do byłego ale wiedz, że będziesz miała z nim ciężko, bo koleżanka Ci dobrze mówiła. Szybko Cię zdołuje i znowu go zostawisz, a szkoda życia na takie zrywania i powroty. Przepraszam za chaos ale miałam nawał myśli ![]()
Dziekuje dziewczyny ze ktoras sie odezwala to wiele dla mnie znaczy bo nie moge otym rozmawiac ze znajomymi bo to nasi wspolni znajomi
Choodzi tez o to ze moj eks juz doszedl do siebie ... mowil ze musial siegnac dna zeby zobaczyl kim jest... w lutym jak mmi bylo zle w anglii on mnie pocieszal i mowil ze mam sie nie martwic, ze nic sie nie liczy tylko to zebysmy byli razem...pomiedzy moim zyciem w anglii i znajomymi..w chwilach slabosci zwracvalam sie do niego a on mnie podnosil na duchu mowiac ze nic sie nie martw bedzie dobrze przyjezdzaj tu do mnie do niemiec albo wracamy do polski.. zapewnial mnie ze sie zmienil....zaczal tez terapie...ale nie wiem na ile czlowiek moze sie zmienic...wiem ze oddalby za mnie zycie ...mowi ze dalej cierpi bo wie jak przez niego cierpialam...ma juz nagrana jakas prace po powrocie do polski...po znajomosci przez rodzicow ( nie mysle ze to kolejne co rodzice mu zalatwili bo akurat ratowali go po depresji zeby mial cokolwiek) ale do tej pracy potrzeba osobowosci...generalnie nie wiem z czym on ma problem..zadna z was by nie powiedziala ze to ktos o niskim poczuciu wlasnej osobowaosci (wplyw ojca) jest przystojny, teraz jak nie jestesmy razem laski szalejja na jego facebooku, wsrod znajomych dusza towarzystwa... ehhh sama nie wiem co robic...czuje po prostu ze to moja rodzina.. i nie pamietam juz tych zlych rzeczy tylko nie wiem dlaczego..dlatego ze to milosc, dlatego ze to przywiazanie, dlatego ze po rozstaniu zawsze sie tylko te dobre rzeczy pamieta... nie wiem co jest wazniejsze w moim zyciu kariera czy TO ?
ja, nie wiem, moze twoj chlopak sobie poradzi. moj ex sobie nie poradził, jest bez srodkow do zycia, a ma juz 34 lata. ciagnie kase od rodzicow-prawnikow, poki zyja.
Twoj moze sobie poradzi. TY musisz zdecydowac. Duzo przeszliscie razem, moze to milosc, moze przyzwyczajenie. Trudne sytuacje lacza ludzi.
A co z nowym czy czujesz cos do niego?
czuje ze to dobry material na oartnera zyciowego, ale z tamtym przez to ze dlugo bylismy razem mielismy tez wspolnych znajomych tu wszystko musze poznawac od nowa...z tamtym czulam ze go kocham, pozniej czulam ze to przyzwyczajenie i czulam sie jak jego starsza siostra, czasami jak nie mogl wytrzymac mowil zebym dala mu juz wreszcie swiety spokoj zebym sie wyprowadzila...ja balam sie stracic wszxystko i zostawalam...w reszcie pozniej bylo ok on wyjechal za granice,..galalismy caly czas na skype, przyjezdzal do mnie bylo w porzadku, w koncu ja wyjechalam, on mial depresje ja juz z nim nie moglam i powiedzialam ze dluzej tak nie potrafie...on mowil ze upadl na dno i sie podniosl ze jest innym czlowiekiem blagal zebym wrocila ze przysiega na zycie swoich rodzicow ze bedzie taki jaka ja zawsze chcialam zeby byl...akurat w to wierze ze tak by bylo ale wtedy po prostu mialam inne rzezcy na glowie...zachlysnieta nowa praca i nowa znajomoscia z obecnym chlopakiem odpisalam mu ze nie i koniec...ze jestesmy oboje zajebisci ale nie jak jestesmy razem...a teraz mam wakacje od 2 tygodni i zaczelam myslec czy dobrze zrobilam zostawiajac go...
(