netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Zwolnienie z pracy i co dalej ?

5 odpowiedzi5 581 wyświetleńzałożony przez KGB, 10.08.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Zwolnienie z pracy i co dalej ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez KGB (2013-08-10 21:49:23)

Temat: Zwolnienie z pracy i co dalej ?

Nikt z nas nie chce się znaleźć w sytuacji, kiedy zostaje mu wręczone wypowiedzenie. Co zrobić jeżeli spotka nas taka sytuacja ?
Kiedyś miałam w życiu taki moment i dziś dzięki temu mogę podzielić się z wami swoim doświadczeniem.
Po pierwsze: Nie wpadaj w panikę - to tylko pogorszy sytuację, teraz bardziej niż kiedykolwiek spróbuj zachować spokój.

Nie podpisuj rozwiązania umowy natychmiast
Poświęć trochę czasu, aby dokładnie sprawdzić warunki rozwiązania umowy, możesz skorzystać również z usług prawnika. W wielu przypadkach możesz wywalczyć lepsze warunki, niż oferowane przez pracodawcę, np. większą odprawę. Pamiętaj też, że przysługuje ci ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Powody wypowiedzenia mogą być różne - jeśli to zwolnienie dyscyplinarne, należy przed podpisaniem dokumentów zasięgnąć opinii prawnika. Jeśli zgodzimy się na warunki zaproponowane przez pracodawcę, odpowiednia adnotacja znajdzie się w świadectwie pracy, co może uniemożliwić znalezienie nowego zajęcia. Jeśli z kolei to rozwiązanie umowy za porozumieniem stron - to, jak sama nazwa wskazuje - musimy się porozumieć i wynegocjować satysfakcjonujące nas warunki.

Negocjuj to, co znajduje się w uzasadnieniu zwolnienia
To bardzo ważna sprawa. Jeśli szef zwalnia cię z powodu redukcji, powinien to wyraźnie zaznaczyć, by kolejny pracodawca wiedział, że utrata pracy nie wynikała z twoich błędów. Warto także od razu poprosić o rekomendacje, które później trudno będzie uzyskać.
Najważniejsze, by przyczyny twojego odejścia były opisane szczegółowo. Powody zwolnienia mogą być bardzo różne. Najczęściej to: zwolnienia grupowe, redukcja kosztów i likwidacja stanowiska pracy. Przy odejściach grupowych zwalnianemu przysługują prawa zawarte w porozumieniu zarządu firmy ze związkami zawodowymi (jeśli takowe są w zakładzie pracy), przy likwidacji stanowiska pracy, pracodawca nie może zatrudnić nikogo na nasze miejsce. I w takim wypadku warto monitorować, czy rzeczywiście pracodawca tego nie robi. Jeśli tak - można walczyć w sądzie o przywrócenie do pracy.

Przeanalizuj na swoje finanse
To kolejna ważna sprawa. Należy bowiem założyć, że nie znajdziesz kolejnej pracy przez kilka miesięcy. Dlatego musisz racjonalnie obliczyć, na co cię stać, a z czego przez okres bezrobocia trzeba zrezygnować. Przegląd budżetu pozwoli ci także spokojniej szukać nowego zajęcia.

Pozostań w kontakcie z kolegami z pracy i klientami
Odchodząc z firmy nie obrażaj się na niewinnych współpracowników. To przecież w większości przypadków nie ich wina, że tracisz pracę. Kontakt z nimi może umożliwić szybsze znalezienie nowego zatrudnienia - wiedząc, że szukasz pracy, mogą dawać ci sygnały o ofertach, które do nich trafiają. Klienci także mogą w tym pomóc. Warto więc na koniec pracy poinformować ich o zmianach w twoim życiu.

Nie rezygnuj ze swoich celów
Z trudnych sytuacji zawsze warto wyciągać wnioski. Zastanów się więc spokojnie, co mogło spowodować, że to ty, a nie ktoś inny stracił pracę. Może coś robiłeś nie tak, jak trzeba? Na pewno jednak nie zrażaj się - jeśli masz wymarzoną ścieżkę kariery, nadal na niej pozostawaj.

Zarejestruj się jako bezrobotny
To bardzo ważne. Nie tylko ze względu na zasiłek i ubezpieczenie. Bezrobotni zarejestrowani w urzędzie mają więcej możliwości znalezienie nowej pracy - nie tylko w dotychczasowej branży. Dzięki pomocy systemowej będziesz miał bowiem szansę skorzystać z organizowanych przez urząd szkoleń i zdobyć nowe kwalifikacje zawodowe. Jako zarejestrowany bezrobotny będziesz miał także szansę na pomoc - także finansową - jeśli zdecydujesz się założyć własną firmę. Zdecydowanie przygotuj swoje CV - masz w końcu trochę czasu, by zająć się tym porządnie - zbierz dokumenty dotyczące wykształcenia, szkoleń, przebiegu pracy, może uda się uzyskać jakieś dodatkowe rekomendacje - to zawsze może się przydać.


Jak wy sobie poradziliście w sytuacji zwolnienia ? na co jeszcze warto zwrócić uwagę ?

2

Odp: Zwolnienie z pracy i co dalej ?

Ja stoczyłem przedsądowy bój z pracodawcą zahaczając o PIP - instytucję teoretycznie stojącą po stronie pracowników a w praktyce są to poplecznicy pracodawców.

Popieram Twoje pierwsze dwa punkty akapitowe, co do reszty mam niewielkie zastrzeżenia.

Słowem wstępu...
Takich ludzi jak pracodawcy wszelkiej maści trzeba trzymać krótko - czytaj zamordyzm stalinowski - "to, że ja mam problem z "tym" czy z "tamtym", to nie znaczy, że mam problem z głową. Czego nijak nie mogę powiedzieć o Pracodawcy."
Trzeba się w tym celu nauczyć takiej okraszonej w słowa kulturalno-brutalnej asertywności, co by nie dać sobie wejść na głowę i sobą pomiatać.

Randka z PIP przeciwko pracodawcy, to niekiedy pomyłka grubego kalibru już na starcie. Wiem, bo sam z tą "temidą" pracowniczą niższego szczebla miałem przyjemność przed laty obcować. Stworzeni są po to, by teoretycznie pomagać uciemiężonym pracownikom w walce o swoje prawa z karierowiczami z ul. "Alternatywy 4" pt pracodawcy i firmy, a praktycznie zawsze znajdą "paragraf" i uraczeni zostaną smakowitą kawką arabską u swoich "podwładnych".
"Zadrzeć" z nimi możesz, ale licz się też na odwetowy "lincz" od swojej tfu, szefowej tudzież szefa, bo Oni - PIP - to takie zdeka klapousze urzędasy i im też trzeba dać do wiwatu na zasadzie "uprzejmie donoszę" o rażącym zaniedbaniu w wykonywaniu czynności służbowych.
Sąd pracy i prawnik - nawet nie jeden dla lepszego rozeznania w temacie - to miejsce, gdzie przede wszystkim powinnaś najpierw skierować swoje kroki po poradę, a dopiero potem podpytać się Ich o wsparcie w sądzie, ze strony PIP. Kopiesz się z koniem ale z jednej strony szanse na wygranie są, z drugiej zaś trzeba się dobrze zastanowić, czy ta skórka jest warta wyprawki i w efekcie końcowym "miśka" z wilczym biletem w papierach.

Krótka moja historia potyczki z pracodawcą - może dla kogoś posłużyć za wzór w nawiązaniu do tematu wink

Ja zacząłem po ślubie szarpać się z pracodawcą (z-cą dyrektorki hotelu; nomen omen rodzinny biznes) - za namową i "wstawiennictwem" teściowej (obrotnej babki w tych sprawach), bo załatwiła mi wszelaki pomocniczy "wikt i opierunek" w przygotowaniach do sądowej batalii. To, że z czasem zrozumiałem, że to był jej "chwyt marketingowy", by na mnie w tej kwestii zarobić to już inna bajka - bo miałem umowę na 12h a pracowałem 2 razy dłużej. Fundamentalnym powodem było potoczne "zaniedbywanie" żony poprzez pracę w niewypłacanych nadgodzinach. Szopki pracodawcy na jego "usprawiedliwienie" się i "niemoc" PIP-u na interwencje po godzinach ich pracy, to komedie godne naśladownictwa Barei. Ubaw z tych obu "instytucji" mieliśmy wszyscy, zaczynając na mnie a na moim prawniku i zarazem etatowym sędzią w jednej osobie kończąc.

Nie zostawiłem suchej nitki na PIP-ie, dając im do wiwatu i wytykając wszystkie niedociągnięcia z mistrzowska precyzją; skopaliśmy tyłek pracodawcy sowicie i przedsądownie swoje wywalczyłem. Godzinowo, bo godzinowo ale jednak.
Suma sumarum skończyło się tym, że rozpirzyło się "przedwcześnie" małżeństwo; odpuściłem sobie walkę w sądzie poprzez "utratę" świadków w osobie żony z teściami - to że współpracownicy wypieli się na koniec na mnie, to już typowy standard na skalę kraju, o ile nie świata; a pracodawca wespół ze swoimi przygruchanymi "kumami" zagiął na mnie parol i życzył sobie odejścia dyscyplinarnego "z winy pracownika", bo "straszyłeś sądem, nasłałeś inspektorów -specjalistkę ds zatrudnień i etc". Bareja nie przewracać się na boki a wirować zacząłby w grobie big_smile
Znowu pokazałem rogi i postawiłem warunek, że albo odchodzę polubownie "za porozumieniem" albo będzie 2 wietnam. Nie ukrywam, że ta riposta poskutkowała i rozstaliśmy się "w zgodzie". Od tamtej pory nie ma tam już umów o pracę na "czasy różne" a jedynie o dzieło lub zlecenia, a fama mojego odchodnego aktorstwa zatoczyła szerokie kręgi. Z jakim skutkiem, to można sobie samemu dopowiedzieć finał - nie ma już chętnych na te "lewe" etaty.
Do dzisiaj dochodzą mnie słuchy, jak to Oni żałują wyrolowania mnie i utraty jedynego faceta vel "złotej rączki" w firmie i paradoksalnie są zdumieni, ze taki "szczeniak" umiał aż tak wywrócić Ich światek na lewą stronę a zatwardziale zasiedziały stołek zeszlifować do ostatniego wióra, spijając świeżą śmietankę na koniec. Pograłem prawie jak w szlagierze o 40 latku, że swoje 4 lata pracy rozpierdzieliłem bez pardonu w jeden dzień smile

To mnie wiele nauczyło pracowniczo i urzędowo, a teraz każdą umowę czytam pod mikroskopem i dopytuję ze szczegółami każdą gwiazdkę w gwiazdce tudzież paragraf w paragrafie. Nadgodziny i inne frykasy winszuję sobie płacić z góry albo wypad.
To, że potencjalny nowy pracodawca dostaje teraz białej gorączki i palpitacji serca, bo mu "jeleń podskakuje na rykowisku" - mi to lotto big_smile

Pracowniczych malkontentów i narzekaczy opierdzielam do suchej nitki, a opornych na te informacje omijam szerokim łukiem zachowując bezpieczną odległość od kretynizmu wrodzonego z rozklekotanego słownie bolida "poprzedzającego" lub "wyprzedzającego" mnie.

3

Odp: Zwolnienie z pracy i co dalej ?

Bardzo ładnie to wszystko opisałeś, ale postanowiłam wtrącić swoje 3 grosze.
Warto też zwrócić uwagę na aspekt psychologiczny, czyli to co nam siedzi w głowie po utracie pracy. Poczucie  wartości spada i przychodzą różne "głupie" myśli.
Dodatkowo z Urzędem Pracy nie jest tak kolorowo. Wynika to z moich doświadczeń. Być może w innych regionach PL jest lepiej. Oczywiście warto się zarejestrować i walczyć o staż, szkolenie czy dotację. Jednak proponuje wyważoną dawkę optymizmu, aby się nie dobić, gdy nam się nie powiedzie.

4

Odp: Zwolnienie z pracy i co dalej ?
smutna123 napisał/a:

Bardzo ładnie to wszystko opisałeś, ale postanowiłam wtrącić swoje 3 grosze.
Warto też zwrócić uwagę na aspekt psychologiczny, czyli to co nam siedzi w głowie po utracie pracy. Poczucie  wartości spada i przychodzą różne "głupie" myśli.

Może nie tyle po utracie etatu, co w trakcie trwania okresu "zawieszenia w wykonywaniu czynności służbowych" zmierzających w stronę wypowiedzenia umowy i odejścia; z reguły z winy pracownika. Pracodawcy obrośli równo w piórka w tym temacie i stosując z upodobaniem szantaż emocjonalny na pracowniku, dokopią mu równo. Gdy sami czujemy, że coś tu śmierdzi wink dobrze jest zasięgnąć porady najpierw u prawnika a potem w PIP-ie. Z autopsji zawodowej już wiem, że przy nasyłaniu inspekcji do zakładu pracy, trzeba mieć silne nerwy i uprzedzenie, że w efekcie końcowym PIP = pracodawca. Inny "znak" równości między nimi, to są na prawdę wyjątkowe przypadki.
Depresja po odejściu jest, to prawda, ale zdarza się też tak, że znajdziemy coś innego i sami stwierdzimy, że wyszło Nam to na lepsze.

smutna123 napisał/a:

Dodatkowo z Urzędem Pracy nie jest tak kolorowo. Wynika to z moich doświadczeń. Być może w innych regionach PL jest lepiej. Oczywiście warto się zarejestrować i walczyć o staż, szkolenie czy dotację. Jednak proponuje wyważoną dawkę optymizmu, aby się nie dobić, gdy nam się nie powiedzie.

Kolejny twór biurokracji, gdzie poza "państwowym" ubezpieczeniem jesteśmy traktowani jak mięso armatnie. Do rzadkości można zaliczyć przypadek, gdzie jesteśmy kierowani ofertowo zbieżnie z posiadanym przez Nas wykształceniem i predyspozycjami zawodowymi.

5

Odp: Zwolnienie z pracy i co dalej ?

Mnie sie ciężko wypowiedzieć w sumie.
Jestem z natury wojownikiem smile. A do tego moj stosunek do pracy nie jest reprezentatywny, powiedziałabym raczej niszowy.

Po utracie pracy sprowadzam sie do parteru i gnębię, aby czuć sie jak ostatni looser, wtedy budzi sie we mnie dusza wojownika smile.

Ustalam cele, określam czego chce i próbuje do skutku, na rozne sposoby. Działa, a może mam farta? Nie wiem. Ale zawsze się udaje.

Celem najważniejszym, jest dla mnie zawsze ciągłość zatrudnienia. Żebym się później nie musiała nikomu tłumaczyć czemu pol roku czy rok siedziałam bez pracy. Do tego dobrą motywacją jest kasa i brak kitu w oknach (mam obecnie plastiki wiec tym tez sie nie najem smile).

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Zwolnienie z pracy i co dalej ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026