miniony weekend spędziłam idealnie wręcz z moim chłopakiem. wspólne posiłki, wspólne sprzątanie, nocne rozmowy. wszystko perfekcyjnie. ale... nadszedł wtorek, kolejne spotkanie i wszystko pękło jak bańka mydlana. nie było już tak cudownie. zapytałam o co chodzi.. uzyskałam odpowiedź, że 'on sam nie wie. chyba wynika to z tego, ze ma wszystko podane na talerzu, ja spełniam wszystkie jego zachcianki a on też chce coś robić w tym związku, móc walczyć' . ZROBIŁ MI WODĘ Z MÓZGU. dla niego przestałam imprezować, zmądrzałam, ustabilizowałam swoje życie nawet piep*zone paznokcie przestałam obgryzać.. i jest źle, bo robię wszystko co on chce. i jak postąpić w takiej sytuacji ? bo rzeczywiście jest tak, że on nie zdąży pomyśleć a ja już to robię. ale jak to ograniczyć ? i przy okazji ograniczyć w taki sposób, żeby nie pomyślał, że mi juz nie zalezy...
Podobne tematy
Nie zawsze przyjemnie znaczy dobrze. ![]()
3 2013-08-09 12:02:12 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-09 12:04:22)
on sam nie wie. chyba wynika to z tego, ze ma wszystko podane na talerzu, ja spełniam wszystkie jego zachcianki a on też chce coś robić w tym związku, móc walczyć
Przetłumaczę słowa kulturalnego mężczyzny, nie chcącego zranić kobiety, na tekst niekoniecznie kulturalny, ale bardziej czytelny:
QRWA DUSZĘ SIĘ !!! Oplątałaś mnie tak dokładnie siecią swojej dbałości o mnie, że nie wiem, czy idę do ubikacji, bo chce mi się sikać, czy dlatego, że Ty mi to sugerujesz. Nie wytrzymam tego. Chcę mieć prawo do własnych decyzji. Coraz bardziej czuję się zamkniętym w klatce niewolnikiem.
dla niego przestałam imprezować, zmądrzałam, ustabilizowałam swoje życie nawet piep*zone paznokcie przestałam obgryzać.
Dobrze, że zmieniłaś coś na lepsze
. Żle, ze zrobiłaś to TYLKO DLA NIEGO
.
i jest źle, bo robię wszystko co on chce
Tak: jest źle
.
Ty nie robisz: "wszystko co on chce"
bo rzeczywiście jest tak, że on nie zdąży pomyśleć a ja już to robię
Ty robisz WSZYSTKO, CO WG CIEBIE on chce. To troszeczkę tak, jak z komunizmem. Robił wszystko dla tych biednych ludzi, a oni jakoś tego nie doceniali. A przecież ON wiedział najlepiej: co im jest do szczęścia potrzebne.
i jak postąpić w takiej sytuacji ?... jak to ograniczyć ?
Zająć się SWOIM ŻYCIEM, hobby, zainteresowaniami, przyjaciółmi. Jeżeli miłość jest najważniejszym elementem twojego życia, to dobrze, ale jeżeli miłość jest JEDYNYM elementem Twojego życia, to jest patologia i najlepsza droga (wręcz autostrada) do zniszczenia tej miłości. Jak wrzucisz do ogniska OGROMNĄ ilość drewna, to je zagasisz, jak będziesz to drzewo dokładała powoli, to ognisko grzać Cię będzie bardzo długo
.
ale i przy okazji ograniczyć w taki sposób, żeby nie pomyślał, że mi juz nie zalezy...
Jak człowiek tonie, to najpierw musi zaczerpnąć powietrza. Poluzuj trochę smycz na jego szyi
i dopiero, gdy zaczerpnie oddechu pomyśl jak go z tej topieli wyciągnąć.
Ps. I lepiej zrób to szybko, bo w pewnym momencie facet woli się utopić, niż ryzykować dalsze życie w niewoli
.
+ dalsza część historii. wczoraj cały dzień nie kontaktowałam sie z nim. ponieważ mieszkamy w miarę daleko od siebie, na codzien zostaje nam kontakt telefoniczny. wczorajsze nasze komunikowanie się wyglądało tylko tak, ze rano napisał mi, że mnie kocha i to wszystko. wstaję dziś rano i mam wiadomość z pretensjami, ze teraz to wygląda tak jakby on mnie nie obchodził. zrozum człowieka...
Po co Ty właściwie dla niego się zmieniłaś? Facet powinien Cię kochać taką jaka jesteś. Teraz przemieniłaś się w robota. Nudzisz go tym, że jesteś a właściwie starasz się być idealna. Wrzuć na luz...daj mu się wykazać.
Wrzuć na luz...daj mu się wykazać.
tak, wiem , zrozumiałam. ale moje pytanie brzmiało : jak ? kocham go tak bardzo, że praktycznie nie widzę w nim żadnych wad. nawet jeśli on mnie zdenerwuje, za chwile o tym zapominam i winę biorę na siebie żeby się nie kłócić. on właśnie CHCE się wykazać. ale jak mam mu na to pozwolić ? udawać obojętną ? przecież takie gry to się praktykuje na początku znajomości a nie w trakcie związku..
moje pytanie brzmiało : jak ?
Zająć się SWOIM ŻYCIEM, hobby, zainteresowaniami, przyjaciółmi.
Widzisz a może on wolał te imprezującą i obgryzającą paznokcie. Taka mu się spodobałaś. A Ty zamiast być sobą to zrobiłaś się grzeczną i potulną dziewczynką, która w imię miłości w każdej kłótni bierze winę na siebie, żeby było słodko, cukierkowo i romantycznie. Daj facetowi, oddychać i mniej jakieś własne granice. Związek to nie zlanie się z partnerem przez dostosowanie się idealnie do jego potrzeb.
Widzisz a może on wolał te imprezującą i obgryzającą paznokcie.
tylko z tymi imprezami.. hm.. ja trochę przesadzałam z alkoholem.. i sama zauważyłam to. zmienienie tego było warunkiem kontynuowania naszej znajomości..
Facet stawia warunki, dziewczyna się dopasowuje, zmienia by jak najbardziej się przypodobać i klops. A ponoć powinno akceptować się kogoś takim jaki jest.
Facet ma niską samoocenę, a nie ma nic gorszego dla faceta jak to. Wtedy kręci i manipuluje, aż mu się znudzi i znowu manipuluje. Konkretnie się spytać o co mu chodzi i to nie jak osoba podległa a równorzędna.
Ja bym sobie nie pozwoliala na to, aby robic, to co On sobie zyczy.Sugerowal mi tlenienie sie na blond (mam czarne wlosy)..Powiedzialam mu, ze mi sie takie podobaja i nie zmienie.Potrafil zasugerowac, ze za bardzo sie maluje. Odparlam, ze zawsze to robilam i jezeli widzi w tym cos zlego to On ma problem..Chyba dotarlo, bo niedawno kupil mi zestaw pedzli do makijazu.Badz soba i nie badz na kazde jego skinienie.Ich nudza dziewczyny, ktore robia wszystko, co oni chca.
12 2013-08-09 18:19:29 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-09 18:23:22)
Facet stawia warunki, dziewczyna się dopasowuje, zmienia by jak najbardziej się przypodobać i klops. A ponoć powinno akceptować się kogoś takim jaki jest.
Facet ma niską samoocenę, a nie ma nic gorszego dla faceta jak to. Wtedy kręci i manipuluje, aż mu się znudzi i znowu manipuluje. Konkretnie się spytać o co mu chodzi i to nie jak osoba podległa a równorzędna.
Nigdy żadna kobieta nie usiłowała być dla Ciebie CAŁYM ŚWIATEM
??
To, że facet zabrania swojej dziewczynie upijać się do nieprzytomności na imprezach, wydaje mi się całkiem sensownym warunkiem bycia razem. Nie rozumiem skąd wysnułeś wniosek o jego niskiej samoocenie. Sam pożegnałem kiedyś panienkę, która nie panowała nad pociągiem do alkoholu. Przysłowie: "Baba pijana, d.pa sprzedana" jest często odzwierciedleniem rzeczywistości
.
Poza tym, to nie on każe jej się zmieniać, to ona usiłuje się zmienić dla niego (i podświadomie oczekuje zauważenia tego, docenienia i być może podobnego zachowania z jego strony).
Yogi - no było, że kobieta usiłowała być całym światem - usłyszałem wtedy słowa - Wiesz, że zrobię dla ciebie PRAWIE wszystko
To prawie to coś co zachowujemy dla siebie, nie uważasz?
Autorka się zmieniła, ale i to nie pasuje facetowi, a czemu? bo go nudzi tak naprawdę takie nadskakiwanie. Pewny siebie facet stawia warunki na dzień dobry w sumie i trzyma się ich, on się nie nudzi, że ktoś jest taki a nie inny więc.
I prawie jestem pewien kto kogo w tym związku zostawi ![]()
Yogi - no było, że kobieta usiłowała być całym światem - usłyszałem wtedy słowa - Wiesz, że zrobię dla ciebie PRAWIE wszystko
Ja usłyszałem bez tego "PRAWIE"... i wcale mnie to nie ucieszyło
.
To prawie to coś co zachowujemy dla siebie, nie uważasz?
Właśnie sugeruję autorce, by zostawiła kawałek życia wyłącznie dla siebie
.
Autorka się zmieniła, ale i to nie pasuje facetowi, a czemu?
Bo niekoniecznie takich zmian by chciał. Znam z autopsji
.
bo go nudzi tak naprawdę takie nadskakiwanie.
To też prawda.
Pewny siebie facet stawia warunki na dzień dobry w sumie i trzyma się ich
On (z tego, co rozumiem) postawił warunek o alkoholu, a cała reszta zmian naszej autorki była jej własną inicjatywą.
I prawie jestem pewien kto kogo w tym związku zostawi
Chuolera
. Nie możemy się założyć, bo obaj obstawilibyśmy ten sam wynik
.
Róża 27 napisał/a:Wrzuć na luz...daj mu się wykazać.
tak, wiem , zrozumiałam. ale moje pytanie brzmiało : jak ? kocham go tak bardzo, że praktycznie nie widzę w nim żadnych wad. nawet jeśli on mnie zdenerwuje, za chwile o tym zapominam i winę biorę na siebie żeby się nie kłócić. on właśnie CHCE się wykazać. ale jak mam mu na to pozwolić ? udawać obojętną ? przecież takie gry to się praktykuje na początku znajomości a nie w trakcie związku..
Pytałaś go jak on chce się wykazać? To niezwykle istotne czego on chce w związku, bo ty chyba masz większość tego czego oczekujesz(?)
Może udawaj zajętą? "Idziemy tu i tam?" "Nie mam czasu, muszę pilnować chomika"
Gratuluję pozytywnych zmian w życiu. Oby okazały się trwałe!
Gratuluję pozytywnych zmian w życiu. Oby okazały się trwałe!
achh.. właśnie śpi obrażony, bo przeczytał sms, które jasno dawały do zrozumienia, że się podcięłam na imprezie... raz mi się zdarzyło, naprawdę. zresztą to było po tej całej rozmowie, że on ma wszystko czego chce... i teraz... jak przeprosić ?..
Koleś jest półgłówkiem i tyle.
Walecznym jak pewien Miś o Bardzo Małym Rozumku.
oj nie. nie jest. juz osiągnęłam ten stan, kiedy to on jest dla mnie wszystkim.
osaczyłaś go swoimi uczuciami a to nie jest do konca dobre, to jak zagłaskać kota na śmierć. najlepsze wyjście? nie wiem do konca jakie ale jeżeli on jest obrażony to nie odzywaj sie do niego, niech on sie wykarze. on jest obrażony a ty już pytasz jak przeprosić? myślę, ze za niedługo on moze mieć dość tego wszystkiego i ucieknie do jakiejś kobiety o którą ON bedzie mógł sie starać. bo tak to już jest, że jeżeli mamy wszystko podane na tacy to przestaje nas to cieszyć, wolimy o cos walczyć i otrzymywać za to nagrodę.
jeżeli on jest obrażony to nie odzywaj sie do niego
tylko bardzo boję się go stracić.. ciężko było zbudować jego zaufanie do mnie, a jak już udało, to wszystko tak zaprzepaściłam...
takijedenfacet820 napisał/a:Gratuluję pozytywnych zmian w życiu. Oby okazały się trwałe!
achh.. właśnie śpi obrażony, bo przeczytał sms, które jasno dawały do zrozumienia, że się podcięłam na imprezie... raz mi się zdarzyło, naprawdę. zresztą to było po tej całej rozmowie, że on ma wszystko czego chce... i teraz... jak przeprosić ?..
Jest bardzo prawdopodobne, że tylko czyny przekonają go, że Twoja zmiana nie jest chwilowa. Jeśli zaczniesz go przepraszać to prędzej zagadasz go na śmierć niż go przekonasz (najlepiej przeproś go jednym, jedynym zdaniem jeśli uważasz, że musisz, pewnie "dostaniesz" drugą szansę). Najlepiej wystrzegać się sytuacji prowadzących do picia, bez względu na stan waszych relacji. Tak będzie dla Ciebie zdrowiej.
osiągnęłam ten stan, kiedy to on jest dla mnie wszystkim.
Osoby bez poczucia własnej wartości najczęściej są lub z czasem stają się nieatrakcyjne dla swoich partnerów. Przez takie chorobliwe podejście do związku zrobisz z niego tyrana a z siebie ofiarę..
23 2013-08-10 23:19:47 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-08-10 23:25:35)
Osoby bez poczucia własnej wartości najczęściej są lub z czasem stają się nieatrakcyjne dla swoich partnerów. Przez takie chorobliwe podejście do związku zrobisz z niego tyrana a z siebie ofiarę..
Przestałem pisać w tym wątku, bo wydaje mi się, że wszelkie posty będą tylko marnotrawieniem czasu
(i energii elektrycznej
).
Odnoszę wrażenie, że obraz, który kreuje przed nami autorka jest cokolwiek... różniący się od rzeczywistości
.
Są kobiety, które wiele (lub wszystko) gotowe są oddać dla dobra swojego mężczyzny i są kobiety, które bardzo dużo o tym mówią (nawet same w to wierzą
). Te drugie oplątują wybranego mężczyznę "swą pajęczą siecią" i "oddają mu całą siebie" na zasadzie: Teraz Ty jesteś odpowiedzialny, za moje życie i moją przyszłość. Ja oddałam Ci się w całości.
Problem polega na tym, że takie "oddanie", ma mało wspólnego z poświęceniem się dla kogoś, a dużo więcej z "wrobieniem" kogoś w opiekuna i... często sponsora
.
Zaznaczam, że nie chcę obrazić autorki wątku. Piszę tylko o moich spostrzeżeniach i wnioskach wyciągniętych dzięki obserwacji kilku podobnych sytuacji.
Zawsze mogę się przecież mylić.