Proszę pomóżcie!
Jesteśmy młodym małżeństwem mamy po 30 lat razem jesteśmy od 9 lat i mamy dwoje dzieci od narodzin młodszej córki minęło już 4 lata a żona coraz bardziej się oddala od sexu za mną nie wiem co się dzieje pierwsze co pomyślałem to że mnie zdradza ale nie próbowałem rozmawiać pytałem czy to coś ze mną nie tak może jej nie podniecam ale nie powiedziała że poprostu nie ma ochoty na sex i tyle podejrzewam że to wina tabletek które brała na schudnięcie a brała je długo nazwa tych tabletek to meridia i zelixa proszę odpiszcie co robić?????
Podobne tematy
Moze rutyna jej przeszkadza ??
Zabierz ja do kina pozniej na kolacje, troszeczke wina... Jakos tak inaczej zeby bylo
Nie wolno tylko oczekiwac... Moze libido jej spadlo, bo nie ma juz tego ah... ?? ![]()
Polecam skok w bok :) Patrząc po sobie mogę powiedzieć, że baaardzo dodaje skrzydeł. Jeśli chodzi o mnie, nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, ale nie wiem, jak to będzie z Tobą.
Polecam skok w bok
Patrząc po sobie mogę powiedzieć, że baaardzo dodaje skrzydeł. Jeśli chodzi o mnie, nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, ale nie wiem, jak to będzie z Tobą.
Odwazny jestes, albo glupi, dajac tego typu porady na forum, gdzie 75% uzytkownikow to ludzie, ktorzy przez zdrade zostali skrzywdzeni...
Ech co za komentarz wyżej... Ja myślę, że wstyddzi się swojego ciała po ciążach. Piszesz, że bierze tabletki na schudnięcie. Powinieneś bardziej ją docenić jako kobietę, komplementować.
6 2013-08-08 09:16:04 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-08-08 09:17:07)
Wg mnie nie wstydzi się swojego ciała, ale po prostu nie ma ochoty na seks. Nie interesuje ją to, nie myśli o tym. Jeśli ją namówisz na seks, to będzie opresja, złamanie jej wolnej woli, bo ona tego nie chce, czyli będzie nieszczęśliwa. Jeśli nie namówisz ją na seks, to będziesz nieszczęśliwy. Cóż... takie uroki małżeństwa -- ktoś zawsze jeste nieszczęśliwy.
Odwazny jestes, albo glupi, dajac tego typu porady na forum, gdzie 75% uzytkownikow to ludzie, ktorzy przez zdrade zostali skrzywdzeni...
Tak... zostali skrzywdzeni, bo ktoś przysięgał wierność, a nie był wierny. Racja. Ale każda zdrada ma swoją historię. Zdrady dodają skrzydeł -- przynajmniej do czasu kiedy nikogo nie krzywdzą.
Co do zdrady- nigdy jej nie popieram. Trzeba jednak zauważyć, że nie tylko zdradzający jest winny. Czasem kobiety same wpychają swoich mężów w ramiona innych kobiet (chociażby odmawiając im seksu przez długie tygodnie bez powodu). Inna sprawa jest, jak kobieta ma uraz po porodzie, chorobę etc. (ale wtedy powinna coś z tym robić---> psycholog, lekarz itp). Jeśli kobieta nie pracuje nad swoimi problemami, to one się rzadko kiedy same rozwiązują. I wtedy faceci szukają sobie innych kobiet (czego nie można pochwalać, ale czemu też ciężko się dziwić). Czasem nawet najwierniejsi, najtwardsi się łamią.
Nie bez powodu napisalam "ludzie skrzywdzeni przez zdrade" a nie "ludzie, ktorzy zostali zdradzeni".
Dzieciaczki wywież do dziadków albo gdzieś indziej do rodziny lub przyjaciół gdzie lubią być na np. weekend, a żonę zabierz gdzieś w romantyczne miejsce, jeśli nie masz kasy na to, to zorganizuj coś takiego w domu. Ona w tedy powinna się wyluzować, nie będzie myślała że dzieci są obok i nie przeszkodzą wam . Życzę powodzenia.
lasouris napisał/a:Polecam skok w bok :) Patrząc po sobie mogę powiedzieć, że baaardzo dodaje skrzydeł. Jeśli chodzi o mnie, nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, ale nie wiem, jak to będzie z Tobą.
Odwazny jestes, albo glupi, dajac tego typu porady na forum, gdzie 75% uzytkownikow to ludzie, ktorzy przez zdrade zostali skrzywdzeni...
OdważnA, jeśli już ;)
I uważam, że mój mąż sam jest sobie winien, że przyprawiłam mu rogi.
Cynicznahipo napisał/a:lasouris napisał/a:Polecam skok w bok
Patrząc po sobie mogę powiedzieć, że baaardzo dodaje skrzydeł. Jeśli chodzi o mnie, nie miałam żadnych wyrzutów sumienia, ale nie wiem, jak to będzie z Tobą.
Odwazny jestes, albo glupi, dajac tego typu porady na forum, gdzie 75% uzytkownikow to ludzie, ktorzy przez zdrade zostali skrzywdzeni...
OdważnA, jeśli już
I uważam, że mój mąż sam jest sobie winien, że przyprawiłam mu rogi.
Sam sobie winien??? Co za cynizm, zdradzić kogoś i powiedzieć że to jego wina. Szkoda słów.
Gdyby o mnie dbał w łóżku, nie musiałabym tego robić. Rozmów było milion, jak grochem o ścianę.
I powiedz czy to pomogło? Powiedziałaś mu o tym?
Mi pomogło, bo odżyłam i znowu czuję się kobietą. Oczywiście, że mu nie powiedziałam i nie zamierzam tego robić :)
Wg mnie nie wstydzi się swojego ciała, ale po prostu nie ma ochoty na seks. Nie interesuje ją to, nie myśli o tym. Jeśli ją namówisz na seks, to będzie opresja, złamanie jej wolnej woli, bo ona tego nie chce, czyli będzie nieszczęśliwa. Jeśli nie namówisz ją na seks, to będziesz nieszczęśliwy. Cóż... takie uroki małżeństwa -- ktoś zawsze jeste nieszczęśliwy.
Odwazny jestes, albo glupi, dajac tego typu porady na forum, gdzie 75% uzytkownikow to ludzie, ktorzy przez zdrade zostali skrzywdzeni...
Tak... zostali skrzywdzeni, bo ktoś przysięgał wierność, a nie był wierny. Racja. Ale każda zdrada ma swoją historię. Zdrady dodają skrzydeł -- przynajmniej do czasu kiedy nikogo nie krzywdzą.
Zdrady dodają skrzydeł? Nie mogę uwierzyć w to co czytam. Naprawdę tak uważasz? Zdrady łamią skrzydła. Co ze szczerością w związku i zaufaniem?
kenobi napisał/a:Wg mnie nie wstydzi się swojego ciała, ale po prostu nie ma ochoty na seks. Nie interesuje ją to, nie myśli o tym. Jeśli ją namówisz na seks, to będzie opresja, złamanie jej wolnej woli, bo ona tego nie chce, czyli będzie nieszczęśliwa. Jeśli nie namówisz ją na seks, to będziesz nieszczęśliwy. Cóż... takie uroki małżeństwa -- ktoś zawsze jeste nieszczęśliwy.
Odwazny jestes, albo glupi, dajac tego typu porady na forum, gdzie 75% uzytkownikow to ludzie, ktorzy przez zdrade zostali skrzywdzeni...
Tak... zostali skrzywdzeni, bo ktoś przysięgał wierność, a nie był wierny. Racja. Ale każda zdrada ma swoją historię. Zdrady dodają skrzydeł -- przynajmniej do czasu kiedy nikogo nie krzywdzą.
Zdrady dodają skrzydeł? Nie mogę uwierzyć w to co czytam. Naprawdę tak uważasz? Zdrady łamią skrzydła. Co ze szczerością w związku i zaufaniem?
A ja się akurat zgadzam z kenobi :)
Mi pomogło, bo odżyłam i znowu czuję się kobietą. Oczywiście, że mu nie powiedziałam i nie zamierzam tego robić
mam nadzieję że się dowie. Wolałbym aby żona mnie zostawiła niż taiła przez całe życie zdradę. Przecież to jest brak szacunku dla niego.
18 2013-08-08 10:59:20 Ostatnio edytowany przez lasouris (2013-08-08 10:59:47)
Wątpię, ma pracę zmianową, a gdy jest w domu, nie wychodzę nigdzie sama :)
Poza tym, gdzie jego szacunek dla moich potrzeb?
19 2013-08-08 11:06:56 Ostatnio edytowany przez Stworek (2013-08-08 11:07:59)
Mi pomogło, bo odżyłam i znowu czuję się kobietą. Oczywiście, że mu nie powiedziałam i nie zamierzam tego robić
Biedny ten Twój mąż. Zdrada dodała Ci skrzydeł? Bo co? Podniosłaś sobie samoocenę tym, że poszłaś z pierwszym lepszym, który się napatoczył?
Mam tylko cichą nadzieję że Twój mąż zrobi Ci dokładnie to samo, ale pamiętaj! Nie możesz go winić bo przecież on też ma swoje potrzeby. ![]()
Autorze, zabierz żonę na kolację i upij jakimś dobrym winkiem
Zrób z niej tego jednego dnia księżniczkę ![]()
Autorze, zabierz żonę na kolację i upij jakimś dobrym winkiem ;) Zrób z niej tego jednego dnia księżniczkę :)
Takie rady to o kant ...... rozbić, przerobiłam na swoim związku. Jak druga strona nie chce seksu, to NIC, ale to NIC nie podziała. Lepiej zająć się sobą, przy pomocy własnej ręki/wibratora/lub kogoś trzeciego :)
Stworek napisał/a:Autorze, zabierz żonę na kolację i upij jakimś dobrym winkiem
Zrób z niej tego jednego dnia księżniczkę
Takie rady to o kant ...... rozbić, przerobiłam na swoim związku. Jak druga strona nie chce seksu, to NIC, ale to NIC nie podziała. Lepiej zająć się sobą, przy pomocy własnej ręki/wibratora/lub kogoś trzeciego
Mam inne zdanie na ten temat. Chociaż nie miałem takich problemów, więc nie wiem.
lasouris napisał/a:Stworek napisał/a:Autorze, zabierz żonę na kolację i upij jakimś dobrym winkiem
Zrób z niej tego jednego dnia księżniczkę
Takie rady to o kant ...... rozbić, przerobiłam na swoim związku. Jak druga strona nie chce seksu, to NIC, ale to NIC nie podziała. Lepiej zająć się sobą, przy pomocy własnej ręki/wibratora/lub kogoś trzeciego
Mam inne zdanie na ten temat. Chociaż nie miałem takich problemów, więc nie wiem.
No właśnie, skoro nie miałeś takich problemów, to nie masz pojęcia, o czym mówisz.
Jednak nie kłamałbym za plecami.
Każdy jest w innej sytuacji życiowej. Każdy wybiera jakieś rozwiązanie, bo wszyscy dążą do szczęścia.
Kobiecie brakuje seksu, albo mąż o nią nie dba, albo wręcz ją dołuje. Próbowała już milion razy to naprawić. Ślubowali sobie że będą razem do końca życia. I jakiej by ona kalkulacji nie robiła, to wychodzi, że jednak rozwód nie jest dobrym rozwiązaniem. Wtedy czasem ludzie decydują się na zdradę. Tutaj na forum przychodzą osoby, które mają problemy. Nikt nie będzie głosił że jest szczęśliwy i pytał co reszta o tym sądzi. Ale takich ludzi jest bardzo dużo, co drogę do szczęścia znajdują poza małżeństwem. Tak wybrali.
Gdyby o mnie dbał w łóżku, nie musiałabym tego robić. Rozmów było milion, jak grochem o ścianę.
Twoje małżeństwo trwa 10 miesięcy, rzeczywiście przeprowadziłaś strasznie dużo tych rozmów... jestem pewna, że nie wykorzystaliście wszystkich opcji. Biedny ten Twój mąż. Oby się dowiedział jak najszybciej...
Co do winy - ona leży po obu stronach, jednak w mojej ocenie bardziej po Twojej. To Ty zdradziłaś, to Ty wybrałaś sobie na męża faceta, który nie jest zainteresowany seksem, choć wiedziałaś że jest to dla Ciebie ważne.
Proszę Państwa, tak kończą się śluby po 3 miesiącach znajomości w dzisiejszych czasach.
jestem pewna, że nie wykorzystaliście wszystkich opcji.
Więc słucham, jakie jeszcze opcje można wykorzystać (oprócz rozwodu, rozmowy i wizyty u seksuologa).
Biedny ten Twój mąż.
Jakoś nie zauważyłam, żeby był biedny. Odkąd przestałam mu truć na temat seksu, jest zadowolony, bo ma święty spokój i nie musi nic dawać od siebie.
Ślub był cywilny, katoliczką nie jestem, więc nie łamię żadnych tam przykazań. Wręcz wyświadczam swojemu mężowi przysługę, może teraz do woli zajmować się sobą :)
27 2013-08-08 13:34:56 Ostatnio edytowany przez Wielki_Kot (2013-08-08 13:35:32)
DayDream88 napisał/a:jestem pewna, że nie wykorzystaliście wszystkich opcji.
Więc słucham, jakie jeszcze opcje można wykorzystać (oprócz rozwodu, rozmowy i wizyty u seksuologa).
DayDream88 napisał/a:Biedny ten Twój mąż.
Jakoś nie zauważyłam, żeby był biedny. Odkąd przestałam mu truć na temat seksu, jest zadowolony, bo ma święty spokój i nie musi nic dawać od siebie.
Ślub był cywilny, katoliczką nie jestem, więc nie łamię żadnych tam przykazań. Wręcz wyświadczam swojemu mężowi przysługę, może teraz do woli zajmować się sobą
A powiedz mi, czy ty go kochasz w ogóle? Jak po 10 miesiącach już skaczesz innym do łóżka?
Aha, regularnie go zdradzasz?
Aha, regularnie go zdradzasz?
Póki co tylko jeden raz, ciężko trafić na niewzbudzającą podejrzeń okazję, gdy nie ma go w domu ;)
W waszym domu? Niezła jesteś
pewnie myśli sobie jaką mam zajebistą żonę, nie szlaja się nigdzie a tu psikus we własnym łóżku ![]()
Napisałeś że po tym znów czujesz się kobietą. To wystarczył Ci jeden raz? To jakie wy macie potrzeby?
Więc słucham, jakie jeszcze opcje można wykorzystać (oprócz rozwodu, rozmowy i wizyty u seksuologa).
Rozmowa rozmowie nierówna. Mogłaś szczerze powiedzieć mężowi, że jeśli nie podejmie pracy nad sobą i swoją ochotą na seks, to Ty tego nie wytrzymasz i albo go zdradzisz, albo zażądasz rozwodu. No ale przecież Ty byś tak nie postawiła sprawy, przecież to małżeństwo jest dla Ciebie tylko w celach materialnych. A Twój mąż się łudzi że go kochasz. W mojej definicji miłości nie mieści się zdrada. Myślę, że w jego też.
Jakoś nie zauważyłam, żeby był biedny. Odkąd przestałam mu truć na temat seksu, jest zadowolony, bo ma święty spokój i nie musi nic dawać od siebie.
Małżeństwo dla pieniędzy, nic tylko pogratulować. Mam nadzieję, że kiedyś dorośniesz i zauważysz swoje błędy. Chciałabyś żeby to on Cię zdradzał? Jakie to proste - jesteśmy sobie mężem i żoną, nic od siebie nie wymagamy, mieszkamy razem, on płaci rachunki, jej jest wygodnie, i jeszcze zadbała o swoje potrzeby na boku. Ideał!
To, że nie jesteś katoliczką nie znaczy, że powinnaś mieć jakiś swoich zasad moralnych, w zgodzie z którymi chciałabyś żyć. Zdrada jest be. Morderstwo jest be. Większość ludzi to rozumie i przyjmuje do wiadomości. Ty zdradą chwalisz się na forum i zachęcasz do niej innych. Kusisz los, nie widzisz tego?
Gdyby o mnie dbał w łóżku, nie musiałabym tego robić. Rozmów było milion, jak grochem o ścianę.
NIC nie usprawiedliwia zdrady. Cokolwiek zrobil Twoj maz, Ty zrobilas cos tysiac razy gorszego.
Wielki_Kot napisał/a:lasouris napisał/a:Takie rady to o kant ...... rozbić, przerobiłam na swoim związku. Jak druga strona nie chce seksu, to NIC, ale to NIC nie podziała. Lepiej zająć się sobą, przy pomocy własnej ręki/wibratora/lub kogoś trzeciego
Mam inne zdanie na ten temat. Chociaż nie miałem takich problemów, więc nie wiem.
No właśnie, skoro nie miałeś takich problemów, to nie masz pojęcia, o czym mówisz.
Zniszczylas swoje malzenstwo, bo Cie swedziala dupa.. Maz nie dbal o Ciebie w lozku, ale Ty, jak widac, nie dbasz o niego w zyciu.
W waszym domu? Niezła jesteś
pewnie myśli sobie jaką mam zajebistą żonę, nie szlaja się nigdzie a tu psikus we własnym łóżku
Napisałeś że po tym znów czujesz się kobietą. To wystarczył Ci jeden raz? To jakie wy macie potrzeby?
Wielki Kocie, bo to świeża sprawa jest. Lasouris niedawno się żaliła na forum jak to jest jej źle (wątek: http://www.netkobiety.pl/t57159.html) i w końcu doszła do wniosku, że zamiast wyjaśnić wszystko z mężem, dobrze jej zrobi skok w bok. Narazie raz, pewnie będzie tego więcej.
Już widzę oczyma wyobraźni jak mąż wraca po ciężkim dniu do domu, a tam wiadomo co i kto z jego własną żoną, w jego własnym łóżku (a fuj!) heh... ![]()
To wystarczył Ci jeden raz? To jakie wy macie potrzeby?
Napisałam wyraźnie, że na częstsze okazje nie mam warunków.
Rozmowa rozmowie nierówna. Mogłaś szczerze powiedzieć mężowi, że jeśli nie podejmie pracy nad sobą i swoją ochotą na seks, to Ty tego nie wytrzymasz i albo go zdradzisz, albo zażądasz rozwodu.
Skąd wiesz, że nie postawiłam sprawy jasno? Zrobiłam to i usłyszałam, że mam drogę wolną. Jemu jest tak wygodniej, umyć ręce od całej sprawy.
DayDream88 napisał/a:Rozmowa rozmowie nierówna. Mogłaś szczerze powiedzieć mężowi, że jeśli nie podejmie pracy nad sobą i swoją ochotą na seks, to Ty tego nie wytrzymasz i albo go zdradzisz, albo zażądasz rozwodu.
Skąd wiesz, że nie postawiłam sprawy jasno? Zrobiłam to i usłyszałam, że mam drogę wolną. Jemu jest tak wygodniej, umyć ręce od całej sprawy.
W takim razie zupełnie nie rozumiem co Ty jeszcze z nim robisz... Takich słów nie rzuca się na wiatr. On się aż prosi, żebyście się rozwiedli.
Jak tylko poznam kogoś, kto będzie tego wart - wtedy kopnę męża w tyłek, żeby zabolało. Ale najpierw ten ktoś go wyprowadzi z mojego mieszkania ;)
Jak tylko poznam kogoś, kto będzie tego wart - wtedy kopnę męża w tyłek, żeby zabolało. Ale najpierw ten ktoś go wyprowadzi z mojego mieszkania
Jestes tchorzem. A rozwod bedzie z orzeczeniem o winie - Twojej.
Przeczytałem jej wątek i szkoda mi jej się zrobiło. Zmieniam zdanie o niej...
Tak w ogóle, jak KU*wa może facetowi się nie chcieć? Dla mnie sex ok 7-11 razy w tygodniu zaspokoiłby mnie całkowicie. Marzę o czymś takim, niestety moja żona aż tak często nie chce.
Jak tylko poznam kogoś, kto będzie tego wart - wtedy kopnę męża w tyłek, żeby zabolało. Ale najpierw ten ktoś go wyprowadzi z mojego mieszkania
Uczciwie by było najpierw się rozwieśc, a potem szukać kogoś nie sądzisz?
lasouris napisał/a:Jak tylko poznam kogoś, kto będzie tego wart - wtedy kopnę męża w tyłek, żeby zabolało. Ale najpierw ten ktoś go wyprowadzi z mojego mieszkania
Uczciwie by było najpierw się rozwieśc, a potem szukać kogoś nie sądzisz?
Lepiej szukać nowej pracy jak obecna wisi na włosku, a nie czekać aż Cię zwolnią ;-)
Przeczytałem jej wątek i szkoda mi jej się zrobiło. Zmieniam zdanie o niej...
Tak w ogóle, jak KU*wa może facetowi się nie chcieć? Dla mnie sex ok 7-11 razy w tygodniu zaspokoiłby mnie całkowicie. Marzę o czymś takim, niestety moja żona aż tak często nie chce.
A mnie nie jest jej szkoda. Wyszla za maz za takiego faceta, nie zmienil sie po slubie.
Jak mawiaja - myslenie ma przyszlosc.
Podjęłam dzisiaj na nowo temat. Powiedział: 'Idź sobie od razu strzepać, będzie spokój i nie będziesz mi głowy zawracała wieczorem', po czym wyszedł z domu, nie mówiąc dokąd. Wyczerpałam już chyba wszelkie sposoby dotarcia do niego.
Za bardzo lubisz jego pieniadze, zeby odejsc, czy jak?
Bo nie rozumiem, po co byc w zwiazku, w ktorym facet Cie nie kocha, nie szanuje, nie pragnie.
A Ty mu sie odplacasz zdrada.
PO CO?
Zdrada to chwila emocji, każdy chce czuć się dowartościowany i tego brakuje. Po co mąż, skoro seksu nie chce i nie zajmuje się żoną?
Wiem, że to czego brakuje kobietom najczęściej doprowadza je do zdrady. Brak rozmów, seksu czy niezrozumienie.
Swego czasu poszedłem do mężatki z kwiatami, a otworzył mi jej mąż. Cóż pewnie moja jak i jego mina były bezcenne, hehehe ![]()
moniaCo napisał/a:lasouris napisał/a:Jak tylko poznam kogoś, kto będzie tego wart - wtedy kopnę męża w tyłek, żeby zabolało. Ale najpierw ten ktoś go wyprowadzi z mojego mieszkania
Uczciwie by było najpierw się rozwieśc, a potem szukać kogoś nie sądzisz?
Lepiej szukać nowej pracy jak obecna wisi na włosku, a nie czekać aż Cię zwolnią ;-)
Ciekawa moralnosc, najpierw znalezc sobie wieszak, na ktorym powinna sie uwiesic. Ale nie dziwie sie, ze akurat Ty taka madrosc zapodales. Zenada.
Wielki_Kot napisał/a:moniaCo napisał/a:Uczciwie by było najpierw się rozwieśc, a potem szukać kogoś nie sądzisz?
Lepiej szukać nowej pracy jak obecna wisi na włosku, a nie czekać aż Cię zwolnią ;-)
Ciekawa moralnosc, najpierw znalezc sobie wieszak, na ktorym powinna sie uwiesic. Ale nie dziwie sie, ze akurat Ty taka madrosc zapodales. Zenada.
Tak, to jeżeli on jej nie czanuje, to dlaczego ona ma szanować jego? W imie czego? Wyższej idei?