Witam
Pierwszy raz mam odwage napisac na jakims forum i oczekuje pomocy...mniej więcej naswietle sytuacje od 4.5 roku jestem z chłopakiem który bardzo dużo mi pomog wyciagnal mnie z domu w którym nie miałam kolorowo zawsze dochodzilo pomiędzy nami do konfliktow jakiś czas docieraliśmy do siebie..moj chłopak potrafi być wspanialy czuly kochający pomocny ale czasami mam wrazenie ze go wogole nie znam ciagle mnie krytykuje mój ubior mój wygląd dodam ze ostatnio przytylam kazda jego uwaga na mój temat bardzo mnie rani wtedy wszystko się wali czuje się tak jakby mnie cos zjadalo od srodka nie chce się z nim roztawac chce rozwiazac jakos nasze problemy dodam ze chłopak uwaz za=e nie ma miedzy nami problemów ze wszystko jest oki czuje się czasem samotna nie potrzebna mam dosyć czasami zycia bo nigdy nie miałam kolorowo ale jak go poznałam myslalam ze już będzie tylko lepiej:>)czekam na porady
Podobne tematy
Nie bardzo rozumiem jakiej porady oczekujesz
... Twój związek nie jest toksyczny więc nagłówek twego wątku nie gra z treścią (o naprawdę toksycznych związkach możesz poczytać na tym forum, jest tego pełno). Zadaj konkretne pytanie
to wtedy dostaniesz odpowiedź, poradę.
Moze sprawia mu przyjemność na wyrzywaniu sie na tobie odreagowuje tak np stres ale rada jest tylko jedna musisz z nin pogadać i zwrocic mu uwage ..faceci sami sie nie umieja domyśleć czy nam cos przeszkadza czu nie skoro nic nie mowisz mu o swoich uwagach. I tak jak zaznaczyła moja poprzedniczka nie ma to nic wspolnego z toksycznych związkiem. Zwiazek polega na tym zeby ze soba rozmawiać nie miec tajemnic zamiast pisać to co wyzej do nas powiedz mu to:)
4 2013-08-11 00:30:31 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2013-08-11 00:33:39)
Witam
Pierwszy raz mam odwagę napisać na jakimś forum i oczekuje pomocy...mniej więcej naświetlę sytuacje od 4.5 roku. Jestem z chłopakiem który bardzo dużo mi pomógł. Wyciągnął mnie z domu, w którym nie miałam kolorowo. Zawsze dochodziło pomiędzy nami do konfliktów, jakiś czas docieraliśmy do siebie.. Mój chłopak potrafi być wspaniały, czuły kochający, pomocny ale czasami mam wrażenie, że go w ogóle nie znam. Ciągle mnie krytykuje mój ubiór, mój wygląd. Dodam, że ostatnio przytyła. Każda jego uwaga na mój temat bardzo mnie rani,wtedy wszystko się wali, czuje się tak jakby mnie coś zjadało od środka. Nie chce się z nim rozstawać, chce rozwiązać jakoś nasze problemy. Doda, że chłopak uważa, że nie ma miedzy nami problemów, że wszystko jest oki. Czuje się czasem samotna, nie potrzebna, mam dosyć czasami życia, bo nigdy nie miałam kolorowo, ale jak go poznałam myślałam, że już będzie tylko lepiej:>)czekam na porady
To co opisałaś można uznać za toksyczność związku.
Oto cytat:
Najkrótszą definicją toksyczności jest sytuacja czy relacja, w której czujemy się "źle", coraz gorzej, jednak nie potrafimy zakończyć tego, co nam nie służy. Czujemy się niepewnie, mało bezpiecznie, nasza samoocena zaczyna kuleć, jednocześnie tkwimy w sytuacji czy relacji.
źródło: http://sympatia.onet.pl/tips/experts/zachowania-toksyczne-w-zwiazku,5285143,advice-detail.html
Jeśli zatem czujesz się źle w tym związku, bo zachowania partnera Cię ranią, to postaraj się o szczerą z nim rozmowę
i powiedz co Ty czujesz, a jeśli nie przyniesie to rezultatu, to wiej od niego, bo będzie coraz gorzej.
Chłopak twierdzi, że wszystko jest ok?
Pewnie tak, bo przecież to on Ciebie rani. Spróbuj zachować się podobnie.
Ps.
Poprawiłam błędy w cytacie, bo bardzo źle to się czytało.
.
chciałam to zakonczyc nie czuje się dobrze czuje się osaczona mam wrazenie jakbym go nie znala wogole atakuje mnie a nigdy taki nie był nie potafie go zostawić boje się tego
mnóstwo razy zachowywałam się tak żeby poczul co ja ale on jest jakiś z kamienia nie potrafie go ranic
Uważaj żeby ci się nie pomyliła miłość z litością
Bo jak pomylisz te uczucia to będziesz w toksycznym związku bez wyjścia
wczoraj był u mnie kolega przytulił mnie a ja rozplakalam się jak male dziecko czułam się dla kogos wazna on mnie pocalowal teraz czuje się jeszcze gorzej ze dopuscilam do takiej sytuacji kurde jak mogłam mu to zrobić przecież wiem ze on mnie kocha nie wiem teraz czy powiedzieć o tym chłopakowi nie będę umiala spojrzeć mu w oczy jeżeli mu nie powiem a z drugiej strony boje się jego reakcji czasami jak spi przyglądam mu się i zastanawiam się jak zmienić wszystko ostatnio jestem rozkojarzona nie mogę jesc placze:(
dziekuje ze wogole ktoś odpisuje naprawdę jestem zalamana nie spie po nocach jestem bardzo slaba jem tylko wtedy kiedy mam mroczki przed oczyma albo kiedy czuje się już bardzo zle wtedy jem na sile placzac dodam ze kiedyś chorowałam na bulimie boje się nawrotu tej choroby szybko teraz chudne pisząc to tez placze to pomaga mi jakos przetrwać jestem calkiem sama mam tylko jego tak naprwde i tylko z nim mogę porozmawiać
Jak będziesz żyć w kłamstwie to też będziesz łapać doła
Lepiej powiedzieć wszystko niech ta druga osoba też wie na czym stoi
Jak mi żona powiedziała że odchodzi do innego to też byłem załamany, ale teraz to nawet się cieszę nie musze udawać, starać się na próżno. To nie ona i tyle.
Moze warto isc po pomoc dla siebie.Pisalas ,ze Twoi dom rodzinny nie byl fajny.Masz problem ze stawianiem granic i z poczuciem wlasnej wartosci.Tylko od CIebie zalezy jak sie dasz traktowac i czy na to pozwolisz.Rozmowa z psychologiem ,proponuje ![]()
hej dawno sie nie odzywalam...pisze zeby was uprzedzic przed popelnieniem bledu..bylam w dlugoletnim zwiazku dlugo nam sie nie ukladalo ale ciagle wierzylam ze on sie zmieni w przerwie ktora trwala kilka miesiecy poznalam chlopaka mily sympatyczny tak go ocenialam na poczatku mimo ze bardzo go polubilam i spodobal mi sie wrocilam do bylego dalej nam sie nie ukladalo raztalismy sie a kolega z ktorym sie spotykalam ulozyl sobie zycie zalozyl rodzine ostatnio czesto o nim mysle ogladam zdjecia jego i wiem ze popelnilam blad ze to czego szukalam w zyciu przeszlo mi kolo nosa szczerze marzylam zebym dostala od losu druga szanse...
13 2014-06-05 05:10:44 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-06-05 05:24:16)
Dziewczyny nauczcie się, że kierujecie własnym życiem. Uczuciami też, szczególnie gdy coś się wypala lub psuje! Los ma tu małe znaczenie. Jak ktoś wciąż działa wbrew sobie, to nie ma co się dziwić, że mu w życiu nie wychodzi. Jakaś "siła wyższa" wami steruje, czyli odpowiedzialności za siebie nie bierzecie. Ułoży się, uda? Sama ułożę, mi się uda. Tak powinno być. Krzywda, a potem zadowalanie się minimalnym okazaniem zainteresowania, plasterek. I tym razem schemat do skrzywdzenia drugiej osoby. Całe życie w nieszczęściu, bo sie nie umie kontrolować własnego życia i siebie. Mało zrozumiałe, ale pewnie sama siebie też nie rozumiesz. Tyle seriali oglądacie, gazet, buszujecie w internecie, a nadal liczycie na jakieś zmiany. Pewnie same nadejdą? A najlepiej jeszcze jak się nie sugeruje niczego drugiej osobie, bo przecież coś jest, albo nie ma. Zero wpływu na wszystko. Podejmowanie decyzji wtedy kiedy nie trzeba, a kiedy coś trzeba zrobić to bezradność i bezbronność. Czy naprawde wszystkich trzeba do psychologów kierować? Żeby nauczyc się być kimś dorosłym, odpowiedzialnym, asertywnym, szanującym siebie, posiadającym pewne oczekiwania i umiejącym to przekazać? To takie trudne?
poprostupogadac
fajnie, że wróciłaś żeby to napisac
współczuję sytuacji, nie wiem w jakim jesteś wieku ale na pewno jeszcze poznasz fajną osobę. jestes bogatsza o kolejne doświadczenie i to miłe, że dzielisz się tym z innymi ![]()
mam 23 lata i wierze ze poznam takiego faceta z ktorym sie spotykalam patrze na jego zdjecia i ciesze sie ze mu sie udalo ale czuje w sercu pustke moja mama kiedys zostawila dla mojego taty milosc swojego zycia po rozwoodzie wrocili do siebie i sie kochaja tak jakiej milosci nigdy nie widzialam
Dziewczyny nauczcie się, że kierujecie własnym życiem. Uczuciami też, szczególnie gdy coś się wypala lub psuje! Los ma tu małe znaczenie. Jak ktoś wciąż działa wbrew sobie, to nie ma co się dziwić, że mu w życiu nie wychodzi. Jakaś "siła wyższa" wami steruje, czyli odpowiedzialności za siebie nie bierzecie. Ułoży się, uda? Sama ułożę, mi się uda. Tak powinno być. Krzywda, a potem zadowalanie się minimalnym okazaniem zainteresowania, plasterek. I tym razem schemat do skrzywdzenia drugiej osoby. Całe życie w nieszczęściu, bo sie nie umie kontrolować własnego życia i siebie. Mało zrozumiałe, ale pewnie sama siebie też nie rozumiesz. Tyle seriali oglądacie, gazet, buszujecie w internecie, a nadal liczycie na jakieś zmiany. Pewnie same nadejdą? A najlepiej jeszcze jak się nie sugeruje niczego drugiej osobie, bo przecież coś jest, albo nie ma. Zero wpływu na wszystko. Podejmowanie decyzji wtedy kiedy nie trzeba, a kiedy coś trzeba zrobić to bezradność i bezbronność. Czy naprawde wszystkich trzeba do psychologów kierować? Żeby nauczyc się być kimś dorosłym, odpowiedzialnym, asertywnym, szanującym siebie, posiadającym pewne oczekiwania i umiejącym to przekazać? To takie trudne?
Masz racje, tylko co powiesz o osobach które podejmują decyzje w pracy, kierują innymi a prywatnie padają na łopatki? Czy jest trudno się od tego uwolnić, trochę tak, w moim przypadku najgorszy był pierwszy krok, czyli zakończenie znajomości, chociaż wiązałam z tym związkiem duże nadzieje, to była rezygnacja z marzeń, o dziwo mam nowe
. Pomyśl o tym w ten sposób, pragniesz czegoś z całej siły i wszystkimi możliwymi sposobami chcesz to zdobyć, w Twoim wnętrzu narasta głód, targają Toba rożne emocje. Nałóg i szaleństwo w czystej postaci.
Bardzo podoba mi się diagnoza osobowość zależna.