czesc wszystkim.jestem w kropce.kobieta ktora kocham i mam z nia cudownego synka nie potrafi ze mna byc:( zaczne od tego ze bylismy ze soba 5 lat bylem uzalerzniony od marihuany.od 1.5 roku nie pale poddalem sie terapii i jestem z tego bardzo dumny.gdy urodzilo sie dziecko mowilem ze rzuce jedznak nie dalem rady.dopiero gdy dziecko mialo roczek kobieta ktora bardzo kocham odeszla oddemnie. i wtedy postanowilem skonczyc z tym [wulgaryzm].poszedlem na terapie wzialem sie za siebie. po 8 miesiacach wrocilismy do siebi i zdecydowalismy sie na terapie dla par ale po dwoch miesiacach jakis 7 spotkanach terapeutycznych powiedziala ze jej terapia nic nie daje i nie jest wstanie zrezygowac z niczego.jeszcze do tego jej rodzice bez naszej wiedzy wywiezli naszego synka do nich.troszke sie w kurzylem,powiedzialem ze mi sie to nie podoba.przeprowadzila sie do rodzicow:( i nie chce rozmawiac na rzadne tematy poza dzieckiem. postanowilem zaczac chodzic do psychologa bo zdaje zobie sprawe ze nie zawsze moje zachowanie bylo wlasciwe.mija juz pol roku odkad znowu nie jestesmy razem.sytuacja zmienia sie na gorsze odkad zaczela pracowac i miec dyzury .do tej pory widywalem synka we wtorki,czwartki od 15-19 i niedziele caly dzien.dziecko uwielbia spedzac ze mna czas wraca usmiechniete i zadowolone:) zaczela mnie straszyc sadem bo powiedzialem ze chce utrzymac widzenia synka w ustalonym terminie plus chce sprawowadz nad nim opieke podzas jej dyzurow.do tej pory dziadkowie sie nim opiekowali gdzie tez mieszka.troszke mi sie to nie podoba a nawet bardzo.Mowi ze jak bedzie jak do tej pory to ona nie bedzie wogole widywac syna.nie wiem co mam zrobic,bo nie moge sobie zycia ukladac pod jej dyzury:( dziecko zaczelo mowic ze tata niedobry a jak zapytalem sie go czemu tak mowi to ze dziadek tak powiedzial:( kocham ja i nie chce sadu chce miec szczesliwa rodzine i chce zeby dziecko bylo szczesliwe.samo zaczelo mowic ze tata mama razem.kiedy mamusia pojdzie z nami na spacer.pozostaje mi mowic ze tez bym chcial i tyle. tesknie za nimi bardzo sad co czynic?? z psychologiem pracuje nad swoim zachowaniem ale nie potrfie poradzic sobie z tesknota i z mysla ze nie wroci!!! ja mam 36 lat ona 28. ostatnio tylko powiedziala ze jezeli ma cos to wniesc to ze wzgledu na synka pojdzie do mojego psychologa. pozdrawiam
Proszę, nie używaj wulgaryzmów i nie zakładaj kilku identycznych wątków w kilku działach, jest to niezgodne z regulaminem forum.
Moderatorka Anemonne