Właśnie, spotkałam się z sytuacją, w której zezłoszczony sąsiad przyszedł i zaczął wygadywać mi rzekome oszczerstwa, które wypowiedziałam w zbieraniu opinii przez kuratora sądowego. Powiedział, że wie, że to ja i wmawiał mi to cały czas. Przyniósł mi całą opinię, czytał i kazał przytakiwać, czy tak powiedziałam, a przy tym wyjaśniać dlaczego. Teraz pytanie: czy taka osoba, o której zbiera opinię kurator sądowy (chyba chodziło coś o jego syna, nie wiem dokładnie, może to po prostu sprawa o pełne prawa rodzicielskie), ma prawo:
1. dowiedzieć się kto brał udział w zbieraniu opinii (całą opinię zwalił na mnie, nie biorąc pod uwagę, że przecież musiało się wypowiadać kilka osób)
2. dostępu do opinii ?
Podobne tematy
Obie strony w sprawie sądowej mają prawo czytać akta. Wywiad jest w aktach. Zatem nie dziwi mnie, że sąsiad doskonale wie co było mówione
Wszak każdy odpowiada za swoje słowa.
Niemniej, czy wywiad był przeprowadzony prawidłowo, tego nie jestem pewna.
Swoją drogą - nie dawaj sobą manipulować ani wywierać nacisków.
Jeżeli zeznawałaś prawdę, a zakładam, że TAK - NIKT nie ma prawa oceniać twoich wypowiedzi, gdyż opowiadasz prawdę, taką jaka jest CI znana. Dlatego lepiej powstrzymać się od subiektywnych ocen i komentarzy.
Może warto zgłosić fakt napastowania (bo niczym innym pretensje sąsiada nie są) kuratorowi bądź jego przełożonemu?
3 2013-07-30 16:31:42 Ostatnio edytowany przez matylda37 (2013-07-30 16:32:41)
Na pewno warto, jednak boję się, że gdy wejdę z nim w konflikt źle się to skończy. Jest nieobliczalny...
Ale czy on ma prawo wiedzieć kto brał udział w wywiadzie? Czy nie powinno być tak ogólnie: sąsiedzi ?