Witam. Nowy jestem na forum, chciałbym zasięgnąć porad.
Nie bardzo wiem jak zacząć... może tak... bardzo mi zależy na pewnej kobiecie, jednak ona ma męża i dwójkę dzieci... tak wiem jak zareagujecie na to, ale... wiem zarówno od niej jak i od mojej przyjaciółki a jej koleżanki że ona nie chce być już ze swoim mężem. Oczywiście nie powiedziała tego wprost, ale to co mówi daje domyślenia.
Od długiego czasu w jej małżenstwie źle się dzieje, nie będę wdawał się w szczegóły. Chyba się zakochałem w niej i to trwa od conajmniej 5 miesięcy może więcej( znamy się prawie dwa lata ), ale dopiero niedawno zdecydowałem się to wyznać. Zebrałem się i zrobiłem to. A pod wpływem czego? ano tego że dowiedziałem się że ona nie chce z nim być i że ma dość takiego życia.
Powiedziałem że zależy mi na niej i że zrobiłbym dla niej wszystko. Powiedziała mi że jestem dla niej tylko kumplem i że nie ma zamiaru sobie życia układać na nowo. Przez chwile jeszcze porozmawialiśmy o tym i zaczeliśmy mówić co dalej. Powiedziała że nie chciałaby abym ją unikał i że ma nadzieje że będziemy się widywać, ale tylko w grupie, w żadnym wypadku sam na sam. A na moje pytania o męża, co się stało nie bardzo chciała odpowiadać.
Po moim wyznaniu coś się zmieniło w naszej relacji... jakby na lepsze... ale może tylko ja to tak widzę?
Otóż wczesniej widywaliśmy się co jakiś czas ze znajomymi. Pisaliśmy do siebie mało i to zawsze ja zaczynałem pierwszy. Po tym co jej powiedziałem ona zaczęła się sama odzywać do mnie. Zaczynało się od pytań co u mnie, jak sobie radzę. Były też żarty, kiedyś np. napisałem jej że ma jechać z nami ( ze mną i moją przyjaciółką ) na małą wycieczkę bo jak nie "to ma wpierdziel
" odpisała że "mimo iż lubi klapsy to i tak pojedzie" Był też mały flircik kiedyś, ona zaczęła.
Ostatnio spotkaliśmy się we trójkę. Początkowo było to dla mnie dość kłopotliwe ale potem było chyba ok. Pożartowaliśmy trochę, popatrzeliśmy sobie w oczy, było też trochę kontaktu fizycznego. Bardzo się też interesowała co u mnie bo pracę zmieniłem ostatnio i dużo pytań zadawała, widać było jakieś zainteresowanie.
Jakiś czas po tym spotkaniu znów się odezwała poprzez sms. Popisaliśmy trochę, pożartowaliśmy. Na koniec napisała że "fajnie jej się ze mną pisze i że ma nadzieję że zawsze będę blisko..."
Niedługo potem ja się odezwałem i zaproponowałem spotkanie. Zgodziła się i powiedziała żebym zapytał przyjaciółkę czy przyjdzie. Na drugi dzień odpisałem że przyjaciółka nie przyjdzie bo mnie może. To stwierdziła że sami nie pójdziemy bo "jej nie wypada, ktoś mógłby nas razem zobaczyć i donieść jej mężowi". To zapytałem czy możemy iść gdzieś dalej od miejsca gdzie mieszkamy. Odpisała żebym się nie gniewał i że spotkamy się innym razem w grupie.
Uznałem tą wymówkę za głupią... nie dałem jej tego do zrozumienia.
I co mam właściwie dalej teraz robić?? odbieram od niej sprzeczne sygnały...
Jeszcze co do niej i jej małżeństwa. Jest w toksycznym związku, boi się swojego męża który ją zresztą nie szanuje. Za każdym razem co namawialiśmy ją na wspólny wypad to tłumaczyła się tym że mąż jej nie pozwala, protestuje itp. Już wcześniej miała się rozwieść co najmniej dwa razy ale nie zrobiła tego. Raz nawet już papiery były złożone ale wycofała.
Wszystkiego mi nie mówi, jak kiedyś zapytałem co i jak to stwierdziła że jest już ok bo z nim porozmawiała poważnie.