netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

10 odpowiedzi2 293 wyświetleniazałożony przez fera, 23.07.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Zacznę od tego, że będzie mi bardzo miło jeśli dostanę jakąkolwiek odpowiedź smile Nigdy nie myślałam, że będę mieć taki problem i że będę szukać pomocy w internecie bo jest mi aż głupio ale sytuacja mnie zmusza sad Jestem z facetem ponad rok. Znaliśmy się wcześniej tylko na "cześć" i raz zaprosił mnie na "imprezę" od tego się zaczęło, zaczęliśmy spotykać się praktycznie codziennie i on nalegał żeby być razem, chociaż ja nie chciałam związku, jestem młoda, takie kontakty w 100 procentach by mi wystarczały, no ale nalegał tak długo i przy okazji znajomi też nalegali na to żebym się powiedzmy "ustatkowała" więc pomyślałam, że czemu by nie spróbować, zawsze można to skończyć, z resztą dawałam nam 2 tygodnie, może miesiąc. Jednak się tak nie stało, ustaliliśmy, że tak - jesteśmy parą itd. i w pierwszym momencie zauważyłam, że tak jakby przestał się starać, tzn np byłam u niego i chciało mi się jeść to robił jakieś tosty itd wszystko najlepiej jak umiał i różne takie rzeczy dla mnie, żeby było mi miło i przestał to robić albo jak bardzo długo nalegałam, zapytałam czemu - " bo już mnie ma", potem zaczęły się kłamstwa, jestem otwartą osobą i naprawdę miałam w dupie czy on wychodzi z kolegami, gdzie z kim i po co, przecież każdy chce spędzać czas nie tylko ze swoją partnerką/partnerem ale on kłamał, że śpi, że jest w domu itd a okazywało się że robił co innego, chociaż ja w ogóle nie kontrolowałam go i nie chciałam tego robić i nigdy nawet nie wyobrażałam sobie, że w moim życiu dojdzie do takiej sytuacji i zniżę się do takiego poziomu. Tak więc zaczęły się i kłótnie, wtedy jeszcze "przepraszał" i udawał, że jest mu przykro itd ale to długo nie trwało. Ale będąc przy tym, on wychodził i wychodzi gdzie chce, kiedy chce, z kim chce i mi się nie tłumaczy, że on wychodzi, ale ja nie mogłam wychodzić, wyjeżdżać do rodziny, nigdzie bo mu będzie smutno itd, praktycznie wychodziłam tylko z nim i tak zostało do dziś. Jeszcze jedna kwestia - nie stronię od używek i tak było od początku, myślałam, że on jest lepszy ale okazało się że nie, nigdy nie chciałam palić zioła, nigdy, odrzucało mnie od tego ale z nim zaczęłam bo on palił, kilka miesięcy nie chciałam ale jakoś wyszło nawet nie wiem jak, że zaczęłam. Przyjęłam praktycznie jego styl życia, mojego już nie było, no i po niecałym pół roku znajomości okazało się, że jestem w ciąży sad nie powiem- przez swoją własną głupotę sad problem w tym, że ja dzieci nie lubię, nie lubiłam i nigdy nie planowałam i nie chciałam mieć, a na pewno nie w tym wieku i z tym facetem i w sytuacji w której jestem (mieszkam z rodzicami, jestem świeżo po ukończeniu szkoły, miałam pewne problemy z samą sobą, z którymi wolałabym się pożegnać itd). No i byłam w ciąży, stanie który dla mnie był czymś zupełnie nieznanym, obcym, niechcianym i wiążącym się z ogromną, przerastającą mnie odpowiedzialnością (mam 20 lat), to był stan, w którym w moich wyobrażeniach, mój mężczyzna powinien mnie nosić na rękach, wyręczać, sprawiać przyjemności, po prostu żeby był czuły i kochany i jeśli nie potrafi to chociaż próbuje mnie zrozumieć, jednak nie mogłam na to liczyć, wiecznie słyszałam, że narzekam, kłócę się, mam pretensje, że jestem zmęczona itd. A byłam w tym czasie w ostatniej klasie szkoły średniej 4letniej, kończącej się 3 egzaminami zawodowymi i maturą, i chciałam tą ostatnią klasę zakończyć z dobrymi wynikami, ale jemu nie pasowało, że się uczę, przygotowuję i z nim nie siedzę (bo to ja do niego codziennie chodziłam, nie on do mnie), w 8 czy 9 miesiącu ciąży potrafiłam przesiedzieć cały weekend przygotowując się do egzaminu praktycznego, bo musiałam po prostu. Dziecko się urodziło, a ja tydzień czy 2 po miałam egzamin teoretyczny i siedziałam świeżo po porodzie z matka i tym malutkim dzieckiem po nocy i się uczyłam, mu nie pasowało, że nie mam czasu. Ja miałam być na każde zawołanie, on nie potrafił tego zrozumieć, docenić, zrozumieć ile stresu mnie kosztuje np. chodzenie po szkole z brzuchem. Ale zostawię już szkołę, jak mówiłam paliłam z nim zioło, zostanę przez to pewnie zaszczuta ale w ciąży też paliłam, i to on mi dawał, jak miałam zły humor i za bardzo się czepiałam jego kłamstw i picia alkoholu - dawał mi zioło, żeby mieć spokój.. Po urodzeniu odstawiłam wszystko. Jako, że całą ciążę nie piłam, nie wychodziłam to chciałam wyjść z koleżankami, wyszłam 2 razy - raz na zakończenie roku, odpowiedzialny tatuś robił mi afery, że czemu to z nim nie wyjdę się napić itp.. no to zaczęłam z nim wychodzić bo miałam dosyć wiecznych pretensji no i wychodzę praktycznie tylko z nim już teraz. Zaznaczę, że po porodzie przyszedł do mnie może ze 3 razy nie będąc po chociażby jednym piwie, co mnie maksymalnie W*****ŁO, nie umiał nawet iść do łazienki umyć rąk mydłem jak miał brać kilku dniowe dziecko na ręce, "bo on już dziś mył" albo poszedł opłukał wodą i tyle, okrutnie mnie to drażniło, powiedziałam, że jak jeszcze kiedyś będzie po piwie to nie wejdzie, stwierdził, że on musi wypić po pracy i się nie zmieni. No to nie przychodzi już, nie przychodzi też dlatego, że to ja wychodzę do niego i ma do mnie pretensje, że dziecka nie widzi, poszłam do niego raz na noc z dzieckiem bo miał wolne, od rana żłopał browar za browarem, ponosił ze 2 razy, może z 15-20 minut dziecko i stwierdzał, że teraz moja kolej. Zaczynało płakać - mu się nie chce już, a miałam przyjść odpocząć - on miał mnie wyręczać. W dniu porodu miałam jechać do szpitala bo było po terminie, i w dniu w którym miałam się stawić, nie pojechałam, ale wieczorem miałam już bóle porodowe, tatuś wypił kilka piw, a ja skręcałam się powoli z bólu, i może ze 2 razy napomknęłam, że mnie boli, on stwierdził że "mogłam jechać do szpitala bo mu będę narzekać", jakby miał do mnie żal o to że mnie boli, pisałam w nocy, że jadę do szpitala i że już tam jestem , alkohol tak na niego podziałał, że jeszcze mi coś nawrzucał i dopiero rano do niego dotarło, że chyba coś ze mną nie tak i zwolnił się z pracy i przyjechał do szpitala. Ogólnie, jak z nim jestem to główna rozrywka to oglądnie telewizji, ma laptopa-nie mam na niego wchodzić, nie mam puszczać np muzyki - bo to gówno czego ja słucham, od dłuższego czasu jak odbiera ode mnie telefon, a jest z kolegami to jest strasznie niemiły, jak jest sam to tak nie jest, chociaż czasem też, robi ze mnie tą złą, a ja żyję w ciągłym stresie i z poczuciem winy, czułam się wyjątkowa, inteligentna, atrakcyjna, że ze mną można chociażby porozmawiać na każdy temat, teraz się tak nie czuję, czuję się głupia, wręcz tępa, bezwartościowa, przeciętna, na pewno nie wyjątkowa, a to chyba związek powinien dawać, czuję się niedoceniona ale mam cały czas poczucie, że to ja jestem tą złą i to wszystko moja wina i już nie wiem czy to ja za dużo wymagam czy jak. Mam wrażenie, że wszystko co lubię, co mnie interesowało nie ma sensu bo on by to uznał za bezsensowne, przy jego kolegach w ogóle się nie odzywam bo miał o to pretensje (był zazdrosny), teraz ma pretensje, że nic nie mówię, nie wiem czy powinnam to ciągnąć, w sumie wiem powinnam to skończyć już dawno, ale mam wrażenie że nie powinnam, ale czuję, że mnie już nie ma, skończyłam się, mam troszkę toksyczną sytuację również w domu i to wszystko się nakłada, do tego koleżanki które wiedzą wszystko lepiej i one tkwią w takich chorych związkach i nie wiem czemu czuję się zobowiązana również coś takiego przeżywać sad nie wiem co robić do tego dziecko - ja mu krzywdy nie zrobię ale mam często już tak dość, że mam ochotę nikomu nic nie mówiąc uciec gdzieś najlepiej za granicę i tam budować nowe życie, obojętnie jakie, ale będę wolna, naprawdę nie wiem co robić, i jak zaczynam o tym myśleć to mam kilka dni z życia wyciętych bo nie mogę się pogodzić i cały czas nie wierzę w to, że z nim jestem, a przede wszystkim, że mam dziecko, po prostu nie potrafię i czuję się okropnie, a nie mam z kim porozmawiać, bo jak to matka może się nie cieszyć z dziecka, albo porady mojej matki - ci młodzi jak się związek psuje to wszystko by kończyli, zamiast popracować nad tym, szkoda tylko, że sama z ojcem zbyt dobrych konaków nie miała kilkanaście lat, ostatnio się zaczęli więcej do siebie odzywać, wszystko to jest dla mnie za dużo i ja nie wiem co robić, gdzie iść jak to rozegrać, nie chcę nawet myśleć o tym żeby go zostawić i siedzieć tylko w domu bo oszaleję, tak jak on pozbawia mnie poczucia własnej wartości, tak w domu mam podobnie jeśli nie gorzej

2

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Kochana daj sobie spokój z tym facetem,wiem co mówie przeszłam nie jedno.Jak on teraz się tak zachowuje to potem będzie jeszcze gorzej.A ty zajmij się wychowaniem dziecka,kiedyś zrozumiesz że to najlepsze co może kobietę spotkać.Ja też bardzo wcześnie urodziłam i nie jedną noc przepłakałam że młodość sobie zabrałam ,ale teraz patrząc z perspektywy czasu,jak mam dzieci już dorosłe dziękuje bogu że je mam ,a one są moim największym oparciem i murem za mną staną. Wiem że na stare lata będzie mi miał kto podać szklankę wody,bo na facecie swoim to nie jestem taka pewna,nie jedno paskudne słowo usłyszałam z jego zapijaczonych ust.Nie wiem jakie będą rady innych ,ale myślę że podobne......facet nie rokuje dobrze,pozdrawiam.

3

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Badz niezależna ! Rób co ty chcesz ! To twoje życie, weź je do kupy, pozbieraj je i rób to na co ty masz ochote !!  Nie zwwracaj uwagi na jego pretensje ani pretensje rodzicow! Dziewczyno to twoje życie, masz je jeszcze przed soba , przezyj je jak ty chcesz, badz szczesliwa ! Jesli tatusiowi sie nie podoba to niech sam odejdzie, moze wtedy zrozumie jaka kobiete mial przy sobie, ale ty wtedy juz mozesz miec go w du*ie! BADZ SZCZESLIWA, bo jestes za mloda na depresje . Zycze Ci szczescia smile  Pamietaj o sobie !

4

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Przede wszystkim szacunek do ciebie za to że dałaś radę ogarnąć maturę i egzamin zawodowy zajmując się jednocześnie malutkim dzidziusiem. Myślę że wiele tym sobie udowodniłaś m.in niezależność, siłę w dążeniu do celu. Skoro twój chłopak nigdy ci w niczym nie pomagał  i rzadko (wręcz prawie nigdy) nie mogłaś na niego liczyć to zastanow się co cię przy nim trzyma? Czy naprawdę wiele stracisz rezygnując z niego?

5

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Zgłupiałaś przy tym facecie. I dalej będziesz głupieć jeżeli dalej z nim będziesz. A z tego, że mimo ciąży i porodu skończyłaś szkołę i starałaś się ją ukończyć jak najlepiej mogę sądzić, że to zgłupienie było tylko chwilowe. Więc teraz pora zmądrzeć.
Na początek, skoro "tatuś" dziecka nie interesuje się nim wcale wystąpiłabym do sądu o przyznanie alimentów ( żeby mieć za co utrzymać dziecko) i o pozbawienie "tatusia" praw rodzicielskich (żeby skoro z tego co piszesz ma dziecko w d... nie wtrącał się w jego sprawy jak na przykład zgoda na wyjazd za granicę) Następnie zerwałabym z facetem wszelkie kontakty, nawet jakby twierdził, że mu na Tobie zależy, że kocha, tęskni itp. On już pokazał jak mu na Tobie zależy....
A Ty musisz wziąć odpowiedzialność za wychowanie swojego dziecka. Bo ma tylko Ciebie. Będzie ciężko, nieraz będziesz miała dosyć, będziesz zła na nie, że pokrzyżowało Ci życie, ale nie masz już odwrotu.

6

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

fera to nie jest miłość, tylko chora toksyczna relacja.
Ten facet nie szanuje ani Ciebie, ani dziecka.
Jesteś zwyczajnie uzależniona i to wymaga terapii. Pytanie czy tego chcesz?

Sama jestem teraz w ciąży i nie wyobrażam sobie by mój facet tak się zachowywał.

Zastanów się, nie jesteś sama i za to dziecko jesteś odpowiedzialna. Myślisz, że to nie ma wpływu na jego rozwój?
Pomyśl chociaż o dziecku jak o sobie nie chcesz.

7

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Dziękuję za odpowiedzi smile ja niby myślałam w podobny sposób - żeby go zostawić, że powinien mnie lepiej traktować, że to moje życie i je marnuję i zmarnowałam ale nie potrafię na razie od niego odejść i mam ostatnio coraz więcej wątpliwości czy jego zachowanie to nie jest czasem moja wina. Już nie potrafię spojrzeć na to wszystko z dystansu, nie wiem co do niego czuję, czy cokolwiek czy sobie wmawiam ale tak jak głupieję przy nim, tak i głupieję siedząc w domu bo mam matkę, która wszystko wie lepiej, musi wszystko wiedzieć, kontrolować itd podcina mi skrzydła non stop, sugeruje jakieś dziwne rzeczy.. itd wpędza mnie w wieczne poczucie winy, reszta domowników nie lepsza, czuję się tu niechcianym współlokatorem, może przesadzam, nie wiem, nie umiem już tego wszystkiego sobie poukładać ale zawsze tak było. Ten facet i to że się z nim spotkam to mimo wszystko jest jakaś akceptacja i nie taka jak bym chciała ale aprobata dla mnie, a tego mi brakuje, nie mam z nim prawie o czym rozmawiać, przynajmniej nie tak jak bym chciała, czuję się głupsza od niego, mimo, że tak nie jest i już nie wiem co mam myśleć o sobie i o wszystkim. Dziecko wszystko zmieniło, teraz czuję się wiecznie coś winna jemu i całemu światu, zaczęłam bać się ludzi, wstyd mi mijać obcych ludzi na ulicy bo mam w głowie, że oni wiedzą i myślą, że byłam taka głupia żeby zajść w ciążę w tym wieku i że jestem złą matką. Nie wiem czy już coś nie tak ze mną czy co się dzieję, nie kontroluję już zupełnie nic w swoim życiu, nawet siebie, za każdym jak próbuję przejąć na nowo tą kontrolę to mi to nie wychodzi, zawsze byłam opanowana, myśląca, spokojna, teraz wszystko potrafi mnie zdenerwować w kilka sekund tak, że nie umiem sobie poradzić z tymi uczuciami, cały czas robię dobrą minę ale mam już dość powoli.

8

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Jesteś jeszcze młoda, masz całe życie przed sobą i po co masz je tracić na takiego dupka. On to ma z tego co widzę zadatki na alkoholika, a z takim to życie wygląda jak koszmar. Jesteś teraz matką i myśl przede wszystkim o sobie i maleństwie.

9

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Otrząśnij się dziewczyno!  Załatw sobie alimenty i wiej od tego palanta!  Wierz mi, znam życie, mam dzieci dużo starsze od Ciebie!  Zastanów się! Jeszcze nie za późno!  Znajdziesz napewno faceta co da Ci miłość i szacunek!  A za jakiś czas, postaraj się wynająć jakieś lokum, bo widać że rodzina Cię tylko dołuje!

10

Odp: Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

arleta.b1 dokładnie tak jest, w domu mnie dołują, i mnie to wszystko przerasta, on ma pretensje, oni mają pretensje, a ja się czuję jak ja bym była nikim i że wszystko robię źle, na prawdę nie wiem co robić, nie jestem w stanie wynająć niczego, dziecko jest jeszcze malutkie, a ja na utrzymaniu rodziców, on daje pieniądze na dziecko, nie alimenty, daje mi sam, ostatnio niby ma pretensje, że nie widzi w ogóle dziecka, no ale ja nie mam zamiaru nadskakiwać mu bo nagle mu się zatęskniło. Piszę tu prosząc o pomoc ale mam wrażenie, że z tej sytuacji po prostu nie ma wyjścia, on się nie nadaje na ojca, a ja na matkę, kompletnie nie znam się na dzieciach i nigdy mnie to nie pociągało, w tym moja matka, dla której najlepiej by było gdyby to było moje i jej dziecko, a ojca i dziadków z drugiej strony najlepiej nie było, ja się czuję jakbym odrabiała pracę domową dla niej, a nie zajmowała się SWOIM dzieckiem, ale jestem na jej utrzymaniu, w sumie łasce i nie łasce i nie mogę jej "podskoczyć", on ma pretensje, że nie zachowuję się tak jak on by chciał, ale ja nie mam do niego zaufania, chciałam to rozegrać jak należy ale teraz już za późno i za bardzo zamotane to wszystko.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Trudny związek - proszę o jakąkowiek pomoc

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026