Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 136 ]

Temat: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Dlaczego staliście się ateistami? Co sprawiło, że odrzuciliście teizm i całą paletę iluzji oferowanych przez religie?

Czy wasz ateizm neguje jakąkolwiek duchowość? Czy neguje religie ateistyczne( buddyzm)?

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
harmagedon napisał/a:

Co sprawiło, że odrzuciliście teizm i całą paletę iluzji oferowanych przez religie?

Właśnie to, że to iluzja. Co warta jest religia, której przykazań nie są w stanie przestrzegać osoby duchowne? Między innymi ich obłuda sprawia,  że ludzie odchodzą od religii.

3

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Dokladnie, obluda kosciola i duchownych to po pierwsze. po drugie skoro Bog jest Taki milosierny dlaczego dopuszcza do tego by niewinni ludzie cierpieli... dlaczego pozwala na kataklizmy, na pedofilie, zabojstwa, gwalty... tak, tak czlowiek ma wolna wole ale dlaczego cierpia czesto niewinni? dlaczego umieraja male dzieci, dlaczego ksieza sa pedofilami, dlaczego, dlaczego... to wszystko bez sensu. Boga nie ma , inaczej nie pozwolilby na to wszystko!

4

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Niestety dużo jest ateistów anty, widzących całe złe poza sobą. Tłumaczących wszystko: bo oni ci źli ...
Osobiście cenię sobie ateistów z wyboru, spotkałem ich niestety niewielu. Można zadac pytanie jak w piosence: gdzie oni są?

Mów mi Filip smile

5

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Nie wierzę w iluzję. To chyba najważniejszy powód, dla którego przestałem wierzyć. Nigdy mi to nic nie dało choć modliłem się dużo. Wierzyłem, że to ma jakiś sens. Że Bóg istnieje mimo tego, że nie ma na to jakichkolwiek dowodów. Cóż myślałem, że wiara ma sens. Ale kiedy przestałem się łudzić, że to ma jakikolwiek sens uświadomiłem sobie jak mi jest lekko. Że sam jestem kowalem swojego życia. Że sam nim kieruje i nie muszę dziękować za to co mi się samemu udało osiągnąć ani prosić o to co mogę zrobić sam. Że to już nie ma sensu. Popatrzyłem z boku na kościół. Na neokatechumenat, to ostatnie zrobiło mi niezłą dziurę w mózgu. I w końcu popatrzyłem na ogrom cierpień w Biblii. I to co się dzieje w kościele katolickim. Akceptowanie pedofilii, przyczynianie się do rozprzestrzeniania się AIDS, namawianie ludzi do życia w nędzy i chorobach i wiele innych typu inkwizycja czy mordy w imię wiary. To co robi papież i caaaała hierarchia - wszyscy akceptują to co się dzieje więc są tak samo winni.

To wszystko razem tylko umocniło mnie w tym, że to nie ma sensu.

Nie śmigając na mszę w niedzielę czuję się wolny. Mam czas by pójść w tym czasie na rower. Nie pokładam nadziei w nieistniejącej sile, tylko biorę sprawy w swoje ręce. Jeśli coś jest nierealne, nie czekam na cud.

It is no measure of health to be well adjusted to a profoundly sick society.

J. Krishnamurti

6

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Aaaa, czyli Pan Bóg po główce nie pogłaskał i zza chmurki okiem nie mrugnął, znaczy trzeba się obrazić. Na dodatek zauważyłeś, że ksiądz też człowiek - w karty na pieniądze lubi pograć, dobrym łyskaczem  zapijając i cygarko popalając. I ma swoje sympatie polityczne (może nawet o zgrozo odgórnie sterowane). I może pociupciać lubi, pół biedy jak tylko gosposię na plebanii... Tak, to może być straszne tak zdać sobie z tego sprawę...

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

7

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Nie ośmieszaj się Snake...

It is no measure of health to be well adjusted to a profoundly sick society.

J. Krishnamurti

8

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

chlopaki nie kloccie sie, sprawa jest prosta, Boga nie ma. chyba ze doswiadczyliscie cudu to szacun. wielka nagonka byla na Dode, ktora uznala ze Biblie napisali "spaleni ziolami ludzie" czy cos w tym stylu... moze i ma troche racji... ja osobiscie uwazam ze ktos Taki jak JEZUS istnial, moze i mial wszechmogace moce, ale to co pozniej opisuje biblia (i wczesniej) to dla mnie smiech na sali... ale no kazdy ma swoje zdanie na ten temat i ja to tez szanuje

9

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
krzysztof_ napisał/a:

Nie wierzę w iluzję. To chyba najważniejszy powód, dla którego przestałem wierzyć. Nigdy mi to nic nie dało choć modliłem się dużo. Wierzyłem, że to ma jakiś sens. Że Bóg istnieje mimo tego, że nie ma na to jakichkolwiek dowodów. Cóż myślałem, że wiara ma sens. Ale kiedy przestałem się łudzić, że to ma jakikolwiek sens uświadomiłem sobie jak mi jest lekko. Że sam jestem kowalem swojego życia. Że sam nim kieruje i nie muszę dziękować za to co mi się samemu udało osiągnąć ani prosić o to co mogę zrobić sam. Że to już nie ma sensu. Popatrzyłem z boku na kościół. Na neokatechumenat, to ostatnie zrobiło mi niezłą dziurę w mózgu. I w końcu popatrzyłem na ogrom cierpień w Biblii. I to co się dzieje w kościele katolickim. Akceptowanie pedofilii, przyczynianie się do rozprzestrzeniania się AIDS, namawianie ludzi do życia w nędzy i chorobach i wiele innych typu inkwizycja czy mordy w imię wiary. To co robi papież i caaaała hierarchia - wszyscy akceptują to co się dzieje więc są tak samo winni.

To wszystko razem tylko umocniło mnie w tym, że to nie ma sensu.

Nie śmigając na mszę w niedzielę czuję się wolny. Mam czas by pójść w tym czasie na rower. Nie pokładam nadziei w nieistniejącej sile, tylko biorę sprawy w swoje ręce. Jeśli coś jest nierealne, nie czekam na cud.

Dokladnie.
Idac na rozmowe o prace nie marnuje czasu na modlitwe ale na kolejne przejrzenie tematu. Moj los w moich rekach. smile
Czuje sie prawdziwie wolna. Jest mi dobrze na sumieniu, nikt mnie nie wpedza w poczucie winy, nikt mi nie mowi jak mam zyc.
Wrecz powiem...czuje sie oczyszczona!! Wierzac w boga musialabym wziac odpowiedzialnosc i zgodzic sie na to co dzialo sie w biblii, musialabym zaakceptowac swoja niejako nizsza role w spoleczenstwie (patrz kobieta i jej rola w kk smile  ), musialabym zyc wedlug regul ktore sa sprzeczne z moja wolna badz co badz wola. Musialabym czuc wine kiedy jej nie czuje i zalowac rzeczy ktorych nie zaluje...
To rodzilo moj sprzeciw. Nie zgadzam sie z tymi biblijnymi torturami, nie zgadzam sie na wziecie za to wspolodpowiedzialnosci, nie uwazam zeby mezczyni byli w jakikolwiek sposob ode mnie lepsi, nie umiem czuc winy na zadanie albo w mysl zasady, nie umiem zyc wedlug regul ktorych nie akceptuje....
Droga byla prosta...albo sie nagne albo wyzwole. Wybralam wyzwolenie.
Jestem cholernie szczesliwa big_smile

10

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Co sprawiło że stalam się ateistką? Normalnie - przeczytałam Stary Testament ;P

11 Ostatnio edytowany przez gen (2013-07-20 20:54:58)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

jedno mnie ciekawi - czy ktoś, kto neguje religię katolicką, dla ortodoksyjnego muzułmanina jest również bezbożnym ateistą?, i w drugą stronę to samo pytanie...

12

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
gen napisał/a:

jedno mnie ciekawi - czy ktoś, kto neguje religię katolicką, dla ortodoksyjnego muzułmanina jest również bezbożnym ateistą?, i w drugą stronę to samo pytanie...

Nalezaloby zapytac ortodoksyjnego muzulmanina big_smile

13

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Jaguar napisał/a:
gen napisał/a:

jedno mnie ciekawi - czy ktoś, kto neguje religię katolicką, dla ortodoksyjnego muzułmanina jest również bezbożnym ateistą?, i w drugą stronę to samo pytanie...

Nalezaloby zapytac ortodoksyjnego muzulmanina big_smile

to czytaj uważnie - bo było - i w drugą stronę to samo pytanie, gdyby to było za trudne dla Ciebie - to czy dla ortodoksyjnego katolika muzułmanin negujący religię jest również bezbożnym ateistą???

14

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Ateista to nie jest ktoś, kto nie wierzy w boga katolickiego tylko w boga w ogóle.
Czy jeżeli tobie mieszkaniec Bagdadu powiedziałby, że jest ateistą, to pomyślałbyś, że nie wierzy w Allaha, czy że nie wierzy, że bóg jako taki  nie istnieje?

Pytanie kolejne - czy ateista powinien mówić (a w zasadzie pisać), że nie wierzy w Boga, boga czy w bogów? Bo ja np. nie wierzę w Boga, ale i Allaha - to zasadniczo nie wierzę w bogów. No ale z drugiej strony Bóg i Allach to ten sam bóg, czyli może jednak nie wierze w boga?

15

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Iceni napisał/a:

Ateista to nie jest ktoś, kto nie wierzy w boga katolickiego tylko w boga w ogóle.
Czy jeżeli tobie mieszkaniec Bagdadu powiedziałby, że jest ateistą, to pomyślałbyś, że nie wierzy w Allaha, czy że nie wierzy, że bóg jako taki  nie istnieje?

Pytanie kolejne - czy ateista powinien mówić (a w zasadzie pisać), że nie wierzy w Boga, boga czy w bogów? Bo ja np. nie wierzę w Boga, ale i Allaha - to zasadniczo nie wierzę w bogów. No ale z drugiej strony Bóg i Allach to ten sam bóg, czyli może jednak nie wierze w boga?

to powiedz to na Bliskim Wschodzie - najlepiej publicznie... bo cholernie łatwo się mądrzyć, kiedy konsekwencji brak... gwoli jasności, sam mam problemy z wiarą, bo i nieprawości w Kościele wiele - niby Kościół i wiara to nie do końca jedno, ale to wszystko, to tak od ściany do ściany... a w sumie, to prywatna sprawa każdego...

16

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
gen napisał/a:

to powiedz to na Bliskim Wschodzie - najlepiej publicznie... bo cholernie łatwo się mądrzyć, kiedy konsekwencji brak... gwoli jasności, sam mam problemy z wiarą, bo i nieprawości w Kościele wiele - niby Kościół i wiara to nie do końca jedno, ale to wszystko, to tak od ściany do ściany... a w sumie, to prywatna sprawa każdego...

Co ma piernik do wiatraka? Skoro nie krzyczę na środku Jerozolimy, ze jestem ateistką, to już to się nie liczy? Gdzie tu widzisz mądrzenie się? Myślisz, że nie ma Arabów nie wierzących w boga?

17

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

MAsz racje nie rozumiem.
Czemu pytasz o to ateistow?
Zapytaj ortodoksyjnych katolikow a potem ortodoksyjnych muzulmanow.
Ja nie wiem jak oni to widza.

Jedyne co wiem to to ze nie wierze ani z boga ani w allaha ani w jahwe czy innego...zeusow czy innych kronosow tez nie uznaje.

Ale wydaje mi sie ze dla przedstawicieli innych religi niz katolicka mozna uzyc okreslenia innowiercy. Tak samo muzulmanin moglby uzyc tego okreslenia w stosunku do wyznawcow innych religii niz islam. Innowiercy i tyle.
Ateisci nie wierza w zadnego boga.
Tak ja to widze.
Moge sie mylic.

18

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Iceni napisał/a:
gen napisał/a:

to powiedz to na Bliskim Wschodzie - najlepiej publicznie... bo cholernie łatwo się mądrzyć, kiedy konsekwencji brak... gwoli jasności, sam mam problemy z wiarą, bo i nieprawości w Kościele wiele - niby Kościół i wiara to nie do końca jedno, ale to wszystko, to tak od ściany do ściany... a w sumie, to prywatna sprawa każdego...

Co ma piernik do wiatraka? Skoro nie krzyczę na środku Jerozolimy, ze jestem ateistką, to już to się nie liczy? Gdzie tu widzisz mądrzenie się? Myślisz, że nie ma Arabów nie wierzących w boga?

tyle samo co wiatrak do piernika - temat z dupy wzięty, bo kogo obchodzi kim jesteś - ateistą/tką/kurtyzaną/mężatką/lesbą/gejem czy firmowym lachociągiem Ruchu P... przypuszczam, że ilu userów, tyle opinii, i każda ważna/prawdziwa, bo dotykamy tematu cholernie wrażliwie indywidualnego...

19

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

gen mowisz o calym tym temacie czy tylko o zadanym przez siebie pytaniu? smile

20

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

No, z kimś, w kim jest tyle agresji to raczej dyskutować się nie da na żaden temat hmm

21

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Gen, oczywiście, wiara to prywatna sprawa każdego człowiek i wg mnie, pytanie o wiarę jest w towarzystwie nieco zbyt osobiste. Nie mam obowiązku przed nikim tłumaczyć się kim jestem i dlaczego. Padło pytanie, odpowiedziałem ale dlatego, że miałem na to ochotę a nie dlatego, że uważałem, że tak trzeba.

To jedno. Drugie to to jak religia wpływa nie tylko na samych wierzących ale na wszystkich ludzi. Jeśli prowadzi to do czegokolwiek złego to znaczy, że nie można przejść obojętnie obok. Ludzie boją się mówić na te tematy ale dzięki temu, że ktoś wejdzie na wątki tutaj prowadzone, może coś sam przemyśli, może będzie inaczej na to patrzył, będzie bardziej nieufny.

Całe szczęście, że jest internet i można się naprawdę wiele dowiedzieć, jeśli oczywiście się chce. A co do ateisty muzułmanina. Myślę, że ateista to ateista i jak dla mnie nie ma znaczenia czy jest czarny biały czy żółty i z jakiej kultury się wywodzi. Zresztą jak już powiedziała Jaguar na wierzącego w Allaha katolik powie innowierca. Wierzący w Allacha pewnie powie niewierny i będzie chciał zabić bo za to ma dostać hordę dziewic. I dla niego nie ma zanczenia czy katolik czy ateista. Takie jest moje zdanie wynikające z obserwacji tego co się na świecie dzieje.

Szczerze? Jeśli ktoś będzie chciał się podzielić swoim dojściem do postawy ateistycznej chętnie posłucham. Ale nic na siłę.

Poza tym proszę nie używaj słów uznanych powszechnie za wulgarne. Jako facet czuję się w obowiązku upomnieć ze względu na szacunek do rozmówczyń i rozmówców.

It is no measure of health to be well adjusted to a profoundly sick society.

J. Krishnamurti

22

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
krzysztof_ napisał/a:

Całe szczęście, że jest internet i można się naprawdę wiele dowiedzieć, jeśli oczywiście się chce. A co do ateisty muzułmanina. Myślę, że ateista to ateista i jak dla mnie nie ma znaczenia czy jest czarny biały czy żółty i z jakiej kultury się wywodzi. Zresztą jak już powiedziała Jaguar na wierzącego w Allaha katolik powie innowierca. Wierzący w Allacha pewnie powie niewierny i będzie chciał zabić bo za to ma dostać hordę dziewic. I dla niego nie ma zanczenia czy katolik czy ateista. Takie jest moje zdanie wynikające z obserwacji tego co się na świecie dzieje.

No jeśli Twoja wiedza o chrześcijaństwie jest równa tej o islamie, to faktycznie pozostań ateistą. Tylko po co zaraz wyskakiwać z tym zza każdego krzaka? Pisałeś coś o jakiś klapkach. Otóż wyimaginuj sobie, że osobnik taki jak ja (i bardzo dużo znanych mi osób) ma bardzo bogatą wiedzę na temat historii swojej wiary. Zaprawdę nie musisz mi otwierać oczu na to kiedy, gdzie i kto w imię Boga wyrżnął ileś tam ludzi. Nie musisz mnie naprawdę uświadamiać na temat historii kościoła jako instytucji religijno-politycznej, czemu zdobyła dominującą pozycję w świecie, jakimi metodami. Wojny religijne między rożnymi odłamami chrześcijaństwa czy też z islamem, to ja zgłębiałem jak miałem lat naście na czele z opisami starotestamentowych rzezi. Jak też cały szeroki przegląd życia duchowieństwa na przestrzeni wieków (tak na marginesie dzisiejsze katolickie duchowieństwo, to są ciche i łagodne baranki w porównaniu do swoich poprzedników). No i wyimaginuj sobie, że ja to wszystko wiem i co z tego? W jaki niby sposób ta wiedza ma wpływać na moją wiarę? No i wyimaginuj sobie, że obracam się w kręgu osób nieźle wykształconych, o nawet rzekłbym tzw. swawolnych duchów, które to osoby też się w tych meandrach dziejów kościoła świetnie orientują no i popatrz jakoś im to w wierze i byciu członkiem kościoła katolickiego nie przeszkadza. Horyzontów ani wiedzy im raczej nie brakuje. Ale nie przejmuj się, zapewne coś wymyślisz dlaczego wciąż tkwią w tym "bagnie"...

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

23

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Znam kilka osób, które twierdzą, że są ateistami. Po rozmowach z tymi osobami dochodzę do wniosku, że one wierzą w Boga, ale są na niego źli, wściekli, obrażeni. Oczekują cudów na każdym kroku, a jak nie dostają to dostają focha i mówią wszem i wobec że Bóg nie istnieje.
Dodatkowo wszyscy jak jeden mąż mówią o kościele  katolickim i o księżach. Czy naprawdę dla ateisty kościół=Bóg? I ksiądz=Bóg? Tak naprawdę wielu którzy deklarują się ateistami to ludzie, którzy odsunęli się od KK, a przecież kościół nie ma monopolu na Boga.
Zadziwia mnie np., że takie osoby twierdzą, że Boga nie ma, a jak się stanie jakieś nieszczęście to mówią: no i gdzie ten Bóg? Jak to gdzie? Jeśli odrzucasz Boga, to go w twoim życiu nie ma. Proste. Jeśli ktoś nie chce iść z Bogiem przez życie, to Bóg mu daje wolną rękę.
Tak naprawdę nie znam prawdziwego ateisty. Nawet tutaj wypowiadają się osoby, które twierdzą, że Boga nie ma, ale udzielają się bardziej niż ci wierzący (w sprawach wiary oczywiście), więc chyba ten Bóg w ich myśleniu, życiu codziennym, jest.
Kiedyś z ciekawości zapytałam parę osób jak to jest być ateistą, jak ateista żyje na codzień nie myśląc o Bogu, jak wyobraża sobie życie po śmierci. Każdy jeden zaczynał wtedy opowiadać jaki to Bóg niedobry, albo że jest wymyślony przez ludzi. Czyli odpowiedzi nie dostałam tylko historie o Bogu, co oznacza, że w ich życiu Bóg jest tylko że niedobry. A ja z czystej ciekawości chciałam się dowiedzieć jak to jest żyć całkowicie bez Boga, bo ja mam czasem uczucie, że Bóg mnie opuszcza i czuję wtedy tak ogromną pustkę, smutek i samotność ciężkie do wytrzymania. Chciałam po prostu wiedzieć czym wypełniają tę pustkę. Innymi ludźmi, może pracą, nie wiem i tego chciałam się tylko dowiedzieć.
Reasumując, ja prawdziwego ateisty nie znam, bo dla mnie ateista, to człowiek, który wogóle nie myśli o Bogu. To tak jak dla mnie nie istnieją krasnoludki i o nich nie mówię i nie myślę.

24

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Szpileczka napisał/a:

Znam kilka osób, które twierdzą, że są ateistami. Po rozmowach z tymi osobami dochodzę do wniosku, że one wierzą w Boga, ale są na niego źli, wściekli, obrażeni. Oczekują cudów na każdym kroku, a jak nie dostają to dostają focha i mówią wszem i wobec że Bóg nie istnieje.

Czy to ze znasz kilka osob ktore tak maja automatycznie oznacza ze kazdy ateista mysli tak samo?

Szpileczka napisał/a:

Dodatkowo wszyscy jak jeden mąż mówią o kościele  katolickim i o księżach. Czy naprawdę dla ateisty kościół=Bóg? I ksiądz=Bóg? Tak naprawdę wielu którzy deklarują się ateistami to ludzie, którzy odsunęli się od KK, a przecież kościół nie ma monopolu na Boga.

A o jakim mamy mowic?
NA islamie mniej sie znam a w moim kraju kk sie pazernie panoszy.
Gdyby mi judaizm w kraju panowal to bym o judaizmie mowila.
Poza tym gdzie sie nie odwrocisz to slyszysz "statystyki" ze 90% ludzi w Pl to katolicy.
O slusznosci tych statystyk porozmawiamy gdzie indziej smile

Szpileczka napisał/a:

Zadziwia mnie np., że takie osoby twierdzą, że Boga nie ma, a jak się stanie jakieś nieszczęście to mówią: no i gdzie ten Bóg? Jak to gdzie? Jeśli odrzucasz Boga, to go w twoim życiu nie ma. Proste. Jeśli ktoś nie chce iść z Bogiem przez życie, to Bóg mu daje wolną rękę.
Tak naprawdę nie znam prawdziwego ateisty. Nawet tutaj wypowiadają się osoby, które twierdzą, że Boga nie ma, ale udzielają się bardziej niż ci wierzący (w sprawach wiary oczywiście), więc chyba ten Bóg w ich myśleniu, życiu codziennym, jest.

Probujemy was zrozumiec. Tylko tyle.
Mnie zawsze fascynuje fakt ze w obliczu faktow i logicznych argumentow jedna strona zazwyczaj traci cierpliwosc i zaczyna wrzeszczec i tupac nogami i odsadzac od cech ludzkich smile To niezmiernie rezultat dyskusji o religi miedzy ateistami a wierzacymi smile

Szpileczka napisał/a:

Kiedyś z ciekawości zapytałam parę osób jak to jest być ateistą, jak ateista żyje na codzień nie myśląc o Bogu, jak wyobraża sobie życie po śmierci. Każdy jeden zaczynał wtedy opowiadać jaki to Bóg niedobry, albo że jest wymyślony przez ludzi. Czyli odpowiedzi nie dostałam tylko historie o Bogu, co oznacza, że w ich życiu Bóg jest tylko że niedobry. A ja z czystej ciekawości chciałam się dowiedzieć jak to jest żyć całkowicie bez Boga, bo ja mam czasem uczucie, że Bóg mnie opuszcza i czuję wtedy tak ogromną pustkę, smutek i samotność ciężkie do wytrzymania. Chciałam po prostu wiedzieć czym wypełniają tę pustkę. Innymi ludźmi, może pracą, nie wiem i tego chciałam się tylko dowiedzieć.
Reasumując, ja prawdziwego ateisty nie znam, bo dla mnie ateista, to człowiek, który wogóle nie myśli o Bogu. To tak jak dla mnie nie istnieją krasnoludki i o nich nie mówię i nie myślę.

Masz na mysli ateiste czy ignoranta?
Bo to jest roznica.
Ja na codzien o bogu wcale nie mysle. Nie zastanawiam sie gdzie jest, czy jest, czemu jest i czemu jest jaki jest.
No ale jesli wlaczam polskie wiadomosci a tam "kosciol o in vitro", "papiez oglosil ze...", "dyskusja o krzyzu w sejmie", "ofiary ksiezy pedofilow zalozyly organizacje..." to jak ja mam do jasnej ciasnej o tym nie myslec albo o tym nie wiedziec? Kazdy racjonalnie myslacy czlowiek sie zastanowi jakim cudem te rzesze ludzi daja tak soba manipulowac? To jest fascynujace. Zydowka umiera bo nie zgadza sie na transfuzje krwi z powodu religi, pedofil nie jest karany bo przynalezy do organizacji religijnej, zamachy terrorystyczne sie zdarzaja bo religia kaze zabijac innowiercow, roniacej kobiecie w Irlandii odmawiaja aborcji i tak juz niezywego plodu bo organizacje religijne przeforsowaly prawo i aborcja jest zakazana. Mloda kobieta-lekarz i tak umiera bo rozwija sie zakazenie ktorego nie da sie opanowac.
Najwieksze zlo dzieje sie w imie religii. To jak ateisci maja o tym nie myslec skoro religia wpiernicza sie w niemalze kazdy aspekt zycia?

Z kolei tu gdzie mieszkam temat religi i boga pojawia sie rzadko.

Jak to jest zyc calkowicie bez boga?
Otoz normalnie. big_smile
Nie odczuwam pustki, niczego mi w zyciu nie brakuje. Mam rodzine, zainteresowania, wiele ciekawych rzeczy sie dzieje w moim zyciu. Nie  czuje zadnej pustki, nie tesknie za wyimaginowana istota. Zasady religijne kloca sie z moimi przekonaniami. Bedac ateistka nie mam tego konfliktu wartosci. Jak jeszcze wierzylam w boga to nie umialam sie w tym odnalezc. Moja definicja zla rozni sie od tej wyznawanej przez katolikow.
Juz od podstawowki tak mialam...nie zgadzam sie z religia i jej fundamentami.

25

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

no właśnie zaznaczyłam że nie znam prawdziwego ateisty, tylko parę osób, które się za nich podają i może by chcieli nimi być, ale wydaje mi się, że głęboko zakorzeniona nauka kościoła siedzi w nich jeszcze zbyt mocno.
Co do wiadomości itd. to ja jednak nie słyszę, żeby ktoś powiedział w wiadomościach, że Bóg to i czy tamto zrobił. Trąbią o KK i o papieżu. Wiem, wiem przecież KK uważa że wypełnia posługę Bożą, tak wielu twierdzi. Wielu ateistów, na tym forum, uważa się za ludzi bardzo inteligentnych i podchodzących naukowo do sprawy istnienia Boga, więc dlaczego wciąż twierdzą, że KK=Bóg i ksiądz=Bóg. Dlaczego uważają, że jak ksiądz, czy papież coś powie, to znaczy, że to Bóg powiedział. KK ustanawia różne zasady, przykazania, nakazy o których wcale w Biblii nie ma, a ludzie w to wierzą. Skoro ksiądz powiedział, że w każdy piątek nie można jeść mięsa, to znaczy, że Bóg tak powiedział i wielu ludzi nadal uważa to za wielki grzech, jak sobie w piątek coś z mięsa zjedzą. Pamiętam jak jednego roku piątek wypadał w Sylwestra i była wielka debata. w końcu, nie pamiętam, ale chyba biskup, czy ktoś wyżej uznał, że można na ten dzień znieść post. Bóg dał 10 przykazań i ja tam nie znalazłam choćby tego o poście w każdy piątek (niektórzy również w środę poszczą).
Z tym tupaniem i wrzeszczeniem masz rację. Nie wiem z czego się to bierze, chyba z wielkiej pychy, że JA mam monopol na wiedzę. Dotyczy to oczywiście obu stron. Ja wierzę w Boga, ale nikogo nie namawiam do robienia tego samego. Jeśli ktoś zaczyna ze mną rozmowę o Bogu, to z nim rozmawiam, ale nikogo nie próbuję "przemycić" na moją stronę. Sama zresztą właściwie nigdy nie zaczynam tematu. Przynajmniej sobie nie przypominam takiej sytuacji.
Wiem, że dla wielu wiara w Boga jest nielogiczna, ale dla mnie jest jak najbardziej. Spotkały mnie w życiu rzeczy, po których nie mogę już wątpić w Boga. Zdażyło mi się raz całkowicie na poważnie powiedzieć sobie, że Bóg nie istnieje. W tamtym momencie miałam głęboką wiarę, że nie istnieje, a ja sobie go wymyśliłam, ale stała się rzecz, która mnie tylko uświadomiła, że jednak istnieje.

26

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Jaguar napisał/a:

[...]Zydowka umiera bo nie zgadza sie na transfuzje krwi z powodu religi, pedofil nie jest karany bo przynalezy do organizacji religijnej, zamachy terrorystyczne sie zdarzaja bo religia kaze zabijac innowiercow, roniacej kobiecie w Irlandii odmawiaja aborcji i tak juz niezywego plodu bo organizacje religijne przeforsowaly prawo i aborcja jest zakazana. Mloda kobieta-lekarz i tak umiera bo rozwija sie zakazenie ktorego nie da sie opanowac.
Najwieksze zlo dzieje sie w imie religii. To jak ateisci maja o tym nie myslec skoro religia wpiernicza sie w niemalze kazdy aspekt zycia?

Tak to kościół ukrywa pedofili w swoich szeregach, że w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat było prowadzonych ok. 100 dochodzeń prokuratorskich przeciwko księżom i zakonnikom oskarżonym o pedofilię i podobne sprawy. Prawdopodobnie w większości spraw zakończonych wyrokami sądowymi. Piszę prawdopodobnie, ponieważ część wyroków po odbyciu kary uległo już zatarciu (dodam dla podejrzliwych o niecne działania kk, że procedura zatarcia kary jest świecka i nie odbywa się na telefon z kurii...). Bez trudu jednak można wskazać z nazwiska szereg księży skazanych prawomocnymi wyrokami, którzy siedzą lub siedzieli w więzieniu. Hm, jak to było z tymi faktami?

W marcu 2012 roku Konferencja Episkopatu Polski przyjęła dokument zawierający wytyczne związane z postępowaniem z księżmi, którzy dopuścili się pedofilii. Główne założenie tego dokumentu to brak tolerancji dla tego typu zachowań. Przewodniczący Episkopatu arcybiskup Józef Michalik mówił wtedy, że biskup, jeśli jest prawdopodobieństwo, że doszło do czynów pedofilskich, ma obowiązek odsunąć księdza od kontaktu z nieletnimi. Za zgodą Watykanu , taki ksiądz może też zostać przeniesiony do stanu świeckiego.

To tyle jeśli chodzi o zasady postępowania administracyjnego w samym kościele. Od karania jest sąd świecki, no chyba, że nie?
Co do tej transfuzji. Jest szereg wyznań, które jej nie dopuszczają i co z tego? To prawo każdego człowieka aby był leczony tak jak chce. Znam przypadki ludzi, którzy zmarli, bo nie godzili się aby obciąć im cukrzycową nogę i ich wiara nie miała z tym nic wspólnego. Bo tak się składa, że osoba pełnoletnia i świadoma na wykonanie zabiegu czy operacji musi wyrazić zgodę i jest to o dziwo prawo świeckie. Inna sprawa jest z niepełnoletnimi, bo takie przypadki miały miejsce w Polsce np. ze Świadkami Jehowy. Wtedy szpital w try miga załatwia sądową zgodę na wykonanie transfuzji i tyle.
Co do zła, które niby pleni się w największej ilości w imię religii. No akurat tacy Niemcy w czasie ostatniej wojny światowej wyrżnęli kilka milionów Żydów i Polaków nie dlatego, że wyznawali inną wiarę ale dlatego, że byli w imię świeckiej nazistowskiej doktryny podludźmi. Nawet mieli na to naziści ładne i naukowe (same gołe fakty!) opracowania. Na przykład dziś sięgnij sobie do googla i bardzo szybko możesz znaleźć materiały co np. robią sobie nawzajem wyznawcy islamu w Syrii. I to co sobie robią akurat nie za bardzo ma coś wspólnego z ich religią. Bo nie o religię się tam nawzajem mordują ale o władzę. I to jest zresztą sedno wielu konfliktów, które nawet i odbywały się pod sztandarami religii. Owszem tak, bo religia jest wygodnym sposobem identyfikacji swój-obcy. A chodziło jak zwykle o władzę, ziemię, pieniądze. Nasz kochany praszczur Mieszko i syn jego Bolesław nie sprowadzili kościoła katolickiego do swojego małego księstwa, nie wybijali zębów tym co nie poszczą i nie przybijali cudzołożników za mosznę do mostu, bo się tak zakochali w Bogu. Nie, oni jako ludzie władzy i czynu doskonale (chwała im za to jacy obrotni byli) się zorientowali co im może dać nie tyle wiara w jednego Boga co cała sprawna administracja kościelna. No bo tak się złożyło, że i przez wiele kolejnych wieków, to przedstawiciele kościoła katolickiego robili w państwie polskim za administrację władzy. Zresztą nie tylko w polskim. O zgrozo tacy ludzie jak: Wincenty Kadłubek, Jan Długosz, Mikołaj Kopernik, Piotr Skarga, Stanisław Staszic i wiele innych nazwisk, które poznawaliście na lekcjach historii Polski i języka polskiego było katolickimi duchownymi. No masakra, pozostanie chyba zrobić jakąś czystkę w podręcznikach...

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

27

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Zauważam Snake pewną prawidłowość w Twoich wypowiedziach. Starasz się bronić przestępczych i złych zachowań ludzi duchownych i innych wyrządzających krzywdę pod wpływem religii tłumacząc, że dzieją się również okrutne rzeczy bez wątków religijnych.
Ja z kolei uważam tak jak Krzysztof, że złu trzeba przeciwstawiać się zawsze bez względu na jego źródło.

28

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Ojciecpiotr napisał/a:

Ja z kolei uważam tak jak Krzysztof, że złu trzeba przeciwstawiać się zawsze bez względu na jego źródło.

Podobnie twierdził Adolf Hitler, chcąc rozprawić się ostatecznie z Żydami.

Mów mi Filip smile

29 Ostatnio edytowany przez Ojciecpiotr (2013-07-21 12:36:10)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
adamajkis napisał/a:
Ojciecpiotr napisał/a:

Ja z kolei uważam tak jak Krzysztof, że złu trzeba przeciwstawiać się zawsze bez względu na jego źródło.

Podobnie twierdził Adolf Hitler, chcąc rozprawić się ostatecznie z Żydami.

Po pierwsze gratuluję porównania.
Po drugie to katolicy zwykle wrogo nastawieni  do Żydów. Ostatnio ks. Lemański zacytował jednego z biskupów, który stwierdził, że Hitlerowi należałoby podziękowac za holokaust. Rozbawiło to bardzo duchowną gawiedź.

30

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Ojciecpiotr napisał/a:

Zauważam Snake pewną prawidłowość w Twoich wypowiedziach. Starasz się bronić przestępczych i złych zachowań ludzi duchownych i innych wyrządzających krzywdę pod wpływem religii tłumacząc, że dzieją się również okrutne rzeczy bez wątków religijnych.
Ja z kolei uważam tak jak Krzysztof, że złu trzeba przeciwstawiać się zawsze bez względu na jego źródło.

To źle zauważasz. Zdejmij ateistyczne klapki z oczu, może więcej dojrzysz.

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

31 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2013-07-21 13:06:19)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Ojciecpiotr napisał/a:

Po drugie to katolicy zwykle wrogo nastawieni  do Żydów. Ostatnio ks. Lemański zacytował jednego z biskupów, który stwierdził, że Hitlerowi należałoby podziękowac za holokaust. Rozbawiło to bardzo duchowną gawiedź.

Oczywiście Ty nie mówisz o całym duchowieństwie, a ja jestem głupcem. smile
A jeszcze jedno, sprytnie powiedziane, to "katolicy są zwykle wrogo nastawieni do Żydów", mała zmiana do tego co mówi propaganda niemiecka nie Polacy, tylko zwykle katolicy. Gratuluje sprytu smile

Mów mi Filip smile

32

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Szpileczka napisał/a:

Reasumując, ja prawdziwego ateisty nie znam, bo dla mnie ateista, to człowiek, który wogóle nie myśli o Bogu. To tak jak dla mnie nie istnieją krasnoludki i o nich nie mówię i nie myślę.

A widzisz, ja w krasnoludki też nie wierzę,  ale to wcale nie przeszkadza mi o nich czytać czy rozmawiać.
Ale również fakt, że owe historie o krasnoludkach miewają głębsze przesłanie, że można z nich wyciągnąć ppewne nauki moralne, że pocieszają w pewnych sytuacjach życiowych również nie każe mi stawiać im ołtarzy wink

Nie zamierzam też przypisywać pewnych procesów naturalnych bogu - świat sobie da radę bez boga, Bóg bez wyznawców jest jak huk w próżni - przestaje istnieć.

33

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Od 18 roku mojego zycia jestem po apostazji, nigdy nie bylem osoba wierzaca a jak juz to w stanizm w formie ktora przedstawil lavey, przeczytalem biblie, koran, kojiki, traktuje te ksiazki raczej jako literature fantastyczna, tak naprawde nawet nie wiadomo czy ktos taki8 jak jezus istanial jest ona raczej wytworem mitologii tak jak zeus itp, zawsze bylem osoba idącą pod prąd, moich dzieci nie ochrzcilem dalem im wolny wybor, mialem zal do rodzicow ze nie dali mi wyboru.... poza tym nie ma boga, bog byl dla szarych mas takim bezpiecznikiem moralnosci, nie wierze w zycie po smierci to idiotyzm tak jak powiedzial Niestzche," Uwierze w Boga dopiero wtedy kiedy przede mna zatanczy". Oczywiscie nie mam nic przeciwko osobom wierzacym, jesli w jakis sposob im to pomaga to ok, ja wierze w siebie w swoj rozum w nauke a nie w mity. Pozdrawiam

Najwieksze szczescie ktore mi dajesz, to szczescie ze Cie nie kocham. Wolność

34

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

W zasadzie jestem agnostykiem, ponieważ doszedłem do wniosku że na szczycie wszelkich sporów o istnienie lub nieistnienie Absolutu, sprawa jest nierozstrzygnięta.

Natomiast te same metody które doprowadziły mnie do takiego wniosku, wskazują że chrześcijanie się mylą i tworzą bezsensowny z punktu widzenia logiki system.

Natomiast deklaruję się jako ateista, ponieważ:

1.Jeżeli bytuje jakiś boski absolut, to ludzie wierzący najpewniej mają o nim błędne mniemania, a w większości przypadków jest wręcz pewne że się mylą.

2. Ta prymitywna religijność, a także religijność w ogóle w dziejach świata, wyrządza przeważnie ogromne szkody społeczne, hamuje rozwój naukowy, powstrzymuje ludzi przed rozwojem własnego umysłu, indukuje błędne sposoby myślenia prowadzące w ślepy zaułek lub kwadratury koła, indukuje błędne przekonanie że moralność wynika z religii (porażki religii na tle moralności dowodzi historia), co doprowadza do napięć społecznych, a nawet rzezi. Uważam że religijność występująca obecnie, jest z w. wymienionych powodów nie do przyjęcia i musi być zastąpiona przez etykę ateistyczną i logiczny oraz racjonalny sposób myślenia, albo przez zupełnie inną formę religijności, która nie będzie bluźniła rozumowi.

Każdy człowiek który nie przeszedł kursu doskonalenia techniki jazdy i spowodował wypadek, powinien zostać rozstrzelany.

35

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Względem możliwości poznania Absolutu tez jestem agnostyczką( w związku z tym uważam, że pytanie o Boga jest pytaniem idiotycznym i zupełnie nie powinno mieć wpływu na nasze życie codzienne- kłania się ignostycyzm*), przy czym całkowita ateistką względem istniejących religii teistycznych. Niestety ignostycyzm nie jest do realizowania w życiu społecznym, tak długo jak religia ma wpływ na przestrzeń publiczną. Dopóki nie miałam dziecka, nie dotykało mnie to aż tak mocno. Kolega( ultra katolik) zapytał co mi niby tak przeszkadza. On jako członek kk nie widzi problemu w tym, że choćby religia( nie muszę dodawać, że rzymskokatolicka) w przedszkolu jest finansowana przez gminę, gimnastyka już nie itp. nie widzi problemu w krzyżach nad tablicą czy w urzędach. Nie widzi problemu, że zabójczyni( kat) małego chłopca, po karygodnie krótkim wyroku i zatarciu kary, zaczęła uczyć katechezy (!!!!!!!!!!!!!!) a później także fizyki. Chyba wiadomo kto deleguje katechetów. Dopóki kościół ma taki wpływ na moje życie codzienne- żeby nie było wątpliwości, określam się jako ateistka bez roztrząsania niuansów filozoficznych.
* ignostycyzm w rozumieniu podanym przez Bernarda Korzeniewskiego.

szpileczka ty raczej spotkałaś antyklerykałów a nie ateistów. Moje udowadnianie na tym forum jaki to Bóg jest zły, ma na celu uwidocznienie absurdów i sprzeczności, a nie odzwierciedlenie rzeczywistych poglądów. Piszesz, że wygląda jakby ateiści stawiali znak równości pomiędzy kk a Bogiem. Ależ oczywiście- z bytem, którego nie ma, nie można polemizować( oprócz wspomnianych wcześniej zabaw logicznych), to tak jakby polemizować z istnieniem centaurów czy Baby Jagi. Można( i należy) za to piętnować wpływ religii w życiu publicznym( bo co kto w sferze kultu robi w zaciszu domowym- jego sprawa. Ja mogę sobie uważać, że błądzi ale de facto nic mi do tego), bo wyznanie ingeruje w moje życie( obraża moje ateistyczne uczucia religijne smile ).

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.

36

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Kiedy byłam dzieckiem wszystko co było związane z Bogiem i kościołem nudziło mnie strasznie, krótki zryw na początku podstawówki wynikał bardziej z tego, że akurat w szkole powstała organizacja religijna dla dzieci (rozrywka + towarzystwo rówieśników), niż z wielkiej wiary, a później zaczęłam samodzielnie myśleć. Właściwie żadnej długiej drogi w moim przypadku nie było, bo jedyny mój w miarę "wierzący" czas przypada na okres, kiedy to co mówi rodzic jest najwyższą prawdą. O ile w ogóle można mówić o wierze w przypadku kilkuletniego dziecka. Niestety moja matka była niemalże fanatyczną katoliczką, przez co przez moje pierwsze kilkanaście lat życia byłam indoktrynowana i ciągana do kościoła do przesady.

37

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Harmagedon pewnie masz rację, ale jednak uważali się za ateistów.
Ja ogólnie rzecz biorąc nie utożsamiam się z żadną religią i co do religii mam podobne zdanie. Niestety wiele zła bierze się właśnie od nich.

38

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Tak mi się nasunęło w ramach podsumowania:
"Z religią czy bez religii są i zawsze będą dobrzy ludzie, którzy popełniają dobre uczynki i ludzie źli, którzy popełniają złe uczynki. Do tego jednak, żeby dobrzy ludzie zaczęli popełniać złe uczynki, niezbędna jest religia."
Steven Weinberg

Człowiek sądzi, że zbliża się do tego czy innego celu, zapominając, że w rzeczywistości przybliża się do celu właściwego, do rozkładu, będącego celem wszystkich innych.

39

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
harmagedon napisał/a:

Dlaczego staliście się ateistami? Co sprawiło, że odrzuciliście teizm i całą paletę iluzji oferowanych przez religie?

Czy wasz ateizm neguje jakąkolwiek duchowość? Czy neguje religie ateistyczne( buddyzm)?

Najpiękniej odpowiedziałaś sama na to pytanie w innym wątku:

"Myślę, że wszystkie problemy z religią zaczynają się w momencie, kiedy czasownik 'wierzę' przechodzi w 'wiem'."

Ateizm nie neguje duchowości, ani nawet nie neguje wiary. Czym byłby ateizm bez wiary w to, że Boga nie ma?

Buddyzm nie jest religia ateistyczną. Buddyści o Bogu stosownie milczy. Gdyby twierdzili, że Bóg istnieje lub nie istnieje, wtedy właśnie mieliby problem z popadnięciem w iluzję i pozory wiedzy.

Nadużycie pojęcia wiedzy jest zawsze tak samo groźne jak nadużycie pojęcia wiara, na przykład wtedy, gdy pewien legat papieski wyznał wiarę w czasie rzezi pewnego miasta we Francji: "Zabijajcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna".

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

40

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:

Nadużycie pojęcia wiedzy jest zawsze tak samo groźne jak nadużycie pojęcia wiara, na przykład wtedy, gdy pewien legat papieski wyznał wiarę w czasie rzezi pewnego miasta we Francji: "Zabijajcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna".

To było miasto Béziers w trakcie krucjaty przeciwko katarom. Swoją drogą dość ciekawa historia, bo papież ruch katarów próbował zneutralizować najpierw pokojowo. Sygnałem do wejścia na drogę miecza, nie krzyża było zamordowanie legata papieskiego przez rycerza z dworu możnowładcy popierającego katarów. Potem zaś już goście zaczęli się rżnąć nawzajem przez wiele lat i tu mała ciekawostka. Z początku mało kto się garnął do wypełnienia szczytnego obowiązku krucjaty ale obietnica hojnych nadań ziemskich na zajętych terenach dla bożych bojowników i wizja możliwości swobodnego łupienia bogatych miast zrobiła swoje.

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!
Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Iceni napisał/a:

Ateista to nie jest ktoś, kto nie wierzy w boga katolickiego tylko w boga w ogóle.
Czy jeżeli tobie mieszkaniec Bagdadu powiedziałby, że jest ateistą, to pomyślałbyś, że nie wierzy w Allaha, czy że nie wierzy, że bóg jako taki  nie istnieje?

Pytanie kolejne - czy ateista powinien mówić (a w zasadzie pisać), że nie wierzy w Boga, boga czy w bogów? Bo ja np. nie wierzę w Boga, ale i Allaha - to zasadniczo nie wierzę w bogów. No ale z drugiej strony Bóg i Allach to ten sam bóg, czyli może jednak nie wierze w boga?

O to chodzi, o innego Bahazim według bahaistów Bóg jest jeden i ma wiele postaci Jahwe, Jehowa, Bóg chrześcijański, Allah itd...

"Świat ludzi ma dwa skrzydła - jedno to kobiety, a drugie mężczyźni. Ptak nie może latać dopóki oba skrzydła nie są jednakowo rozwinięte. Jeśli jedno skrzydło pozostanie słabe, lot jest niemożliwy. Dopóki świat kobiet nie stanie się równy świat u mężczyzn w dochodzeniu do cnót i doskonałości, nie można osiągnąć pomyślności i dobrobytu tak, jak należy."
Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Merredithhh napisał/a:

Kiedy byłam dzieckiem wszystko co było związane z Bogiem i kościołem nudziło mnie strasznie, krótki zryw na początku podstawówki wynikał bardziej z tego, że akurat w szkole powstała organizacja religijna dla dzieci (rozrywka + towarzystwo rówieśników), niż z wielkiej wiary, a później zaczęłam samodzielnie myśleć. Właściwie żadnej długiej drogi w moim przypadku nie było, bo jedyny mój w miarę "wierzący" czas przypada na okres, kiedy to co mówi rodzic jest najwyższą prawdą. O ile w ogóle można mówić o wierze w przypadku kilkuletniego dziecka. Niestety moja matka była niemalże fanatyczną katoliczką, przez co przez moje pierwsze kilkanaście lat życia byłam indoktrynowana i ciągana do kościoła do przesady.

Współczuję mi to na szczęście nie groziło, moi są liberalni teraz praktycznie  nie wierzą.

"Świat ludzi ma dwa skrzydła - jedno to kobiety, a drugie mężczyźni. Ptak nie może latać dopóki oba skrzydła nie są jednakowo rozwinięte. Jeśli jedno skrzydło pozostanie słabe, lot jest niemożliwy. Dopóki świat kobiet nie stanie się równy świat u mężczyzn w dochodzeniu do cnót i doskonałości, nie można osiągnąć pomyślności i dobrobytu tak, jak należy."

43

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Snake napisał/a:
Animus napisał/a:

Nadużycie pojęcia wiedzy jest zawsze tak samo groźne jak nadużycie pojęcia wiara, na przykład wtedy, gdy pewien legat papieski wyznał wiarę w czasie rzezi pewnego miasta we Francji: "Zabijajcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna".

To było miasto Béziers w trakcie krucjaty przeciwko katarom. Swoją drogą dość ciekawa historia, bo papież ruch katarów próbował zneutralizować najpierw pokojowo. Sygnałem do wejścia na drogę miecza, nie krzyża było zamordowanie legata papieskiego przez rycerza z dworu możnowładcy popierającego katarów. Potem zaś już goście zaczęli się rżnąć nawzajem przez wiele lat i tu mała ciekawostka. Z początku mało kto się garnął do wypełnienia szczytnego obowiązku krucjaty ale obietnica hojnych nadań ziemskich na zajętych terenach dla bożych bojowników i wizja możliwości swobodnego łupienia bogatych miast zrobiła swoje.

Owszem, o ten moment mi chodziło. Wycięto jednego dnia całe miasto, 60 tysięcy ludzi. Najpierw z katarami rozmawiano, ale szybko się okazało, że gnoza lepiej tłumaczy pewne dogmaty wiary katolickiej niż ortodoksyjna teologia i trzeba było wyciągnąć miecz z pochwy i ciąć ucho razem z głową.

Zawsze, w efekcie, chodzi o pieniądze, bo pieniądze motywują do działań skuteczniej niż wiara. Ateistów także bardzo podniecają stany kont księży, więc kto wie, czy to nie o tego boga znów chodzi.

Niby nie można dwom panom służyć, ale służenie Bogu bez Mamony się nie udaje. Dlatego ateiści odnoszą pewne sukcesy, bo mają komfort służenia tylko Mamonie (przepraszam tych ateistów, którzy są ubodzy jak święty Franciszek i goli jak święty Turecki i w ogóle zapominają, że istnieje coś takiego jak doczesna zapłata za usługi i nie wpisują w tysiącach komentarzy internetowych swoich pretensji do bogactwa książąt KK).

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

44 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-07-25 01:53:03)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:
harmagedon napisał/a:

Dlaczego staliście się ateistami? Co sprawiło, że odrzuciliście teizm i całą paletę iluzji oferowanych przez religie?

Czy wasz ateizm neguje jakąkolwiek duchowość? Czy neguje religie ateistyczne( buddyzm)?

Najpiękniej odpowiedziałaś sama na to pytanie w innym wątku:

"Myślę, że wszystkie problemy z religią zaczynają się w momencie, kiedy czasownik 'wierzę' przechodzi w 'wiem'."

Ateizm nie neguje duchowości, ani nawet nie neguje wiary. Czym byłby ateizm bez wiary w to, że Boga nie ma?

Tu już dochodzimy do kwestii tego czym jest wiedza ludzka, ponieważ jest heurystyczna, to właściwie każda wiedza jest wiarą (za wyjątkiem wiedzy formalnej). Moim zdaniem mówienie o wierze w nieistnienie Boga jest pewnym nadużyciem, kiedy mówimy o ateiście który nie wierzy w Boga, ponieważ jest racjonalistą i nie znajduje przesłanek że Bóg jest. To jest założenie że Boga nie ma, a nie wiara. Ponieważ to założenie ma najlepsze przesłanki, w jego myśl postępujemy, a nie w myśl wiary.

Sytuacją przeciwną do wiary w Boga, jest niewiara. Jak można wierzyć w niebyt? Wiara w nieistnienie to nie jest w ogóle sprzeczność logiczna?

Animus napisał/a:

że istnieje coś takiego jak doczesna zapłata za usługi i nie wpisują w tysiącach komentarzy internetowych swoich pretensji do bogactwa książąt KK).

Niech sobie będą bogaci, jeżeli im tak wypada. Ale niech nie dostaną od Polski ani złotówki, ani kawałka ziemi, ani pokoju w budynku, zanim w szpitalach nie będą prześcieradła bez dziur, doskonały personel, doskonałe karetki, doskonałe zaopatrzenie w leki i dobre jedzenie jakiego potrzebują chorzy i wracający do zdrowia. Niech nic nie dostaną od państwa, zanim armia nie będzie liczna i nowoczesna, zanim drogi nie będą dobre i bezpieczne, zanim powietrze nie będzie czyste, i w ogóle wszelkie publiczne instytucje należycie dofinansowane.

Każdy człowiek który nie przeszedł kursu doskonalenia techniki jazdy i spowodował wypadek, powinien zostać rozstrzelany.

45 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-07-25 12:48:14)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Pan Lewski napisał/a:

W zasadzie jestem agnostykiem, ponieważ doszedłem do wniosku że na szczycie wszelkich sporów o istnienie lub nieistnienie Absolutu, sprawa jest nierozstrzygnięta.

Natomiast te same metody które doprowadziły mnie do takiego wniosku, wskazują że chrześcijanie się mylą i tworzą bezsensowny z punktu widzenia logiki system.

Natomiast deklaruję się jako ateista, ponieważ:

1.Jeżeli bytuje jakiś boski absolut, to ludzie wierzący najpewniej mają o nim błędne mniemania, a w większości przypadków jest wręcz pewne że się mylą.

2. Ta prymitywna religijność, a także religijność w ogóle w dziejach świata, wyrządza przeważnie ogromne szkody społeczne, hamuje rozwój naukowy, powstrzymuje ludzi przed rozwojem własnego umysłu, indukuje błędne sposoby myślenia prowadzące w ślepy zaułek lub kwadratury koła, indukuje błędne przekonanie że moralność wynika z religii (porażki religii na tle moralności dowodzi historia), co doprowadza do napięć społecznych, a nawet rzezi. Uważam że religijność występująca obecnie, jest z w. wymienionych powodów nie do przyjęcia i musi być zastąpiona przez etykę ateistyczną i logiczny oraz racjonalny sposób myślenia, albo przez zupełnie inną formę religijności, która nie będzie bluźniła rozumowi.

Panie Lewski, jesteś mi Pan bliski jak brat do momentu deklaracji. Jak już wiem, że nie wiem, to na cholerę mi jakieś deklaracje ateistyczne.

Wiara może byĆ bezsensowna z punktu widzenia logiki, ale nie z punktu widzenia praktyki. Wiara jest praktyczna. Ocieranie się o młodą laseczkę ( dla uspokojenia dodam, że ebonitową) może byĆ nielogiczne, ale pozwala odkryĆ elektrycznośĆ, która wyjaśnia zjawiska piorunów i wtedy zbędne staje się wytłumaczenie teologiczne i nie można manipulowa prostym ludem.

Ad. 1. Mniemanie jest ważne, gdy pytamy, czy istnieje eter, prąd, światło, Absolut, ale przestaje byĆ ważne, gdy zapytamy, co o nich wiemy, czym są i jak działają.

Ad. 2. Prymitywna religijnośĆ niczego nie hamuje, bo znika, gdy pojawia się wiedza. Nie walczmy tedy z religijnością, ale skupmy się na nauce, a tej religijnośĆ dostarcza motywów poszukiwań i pytań, więc jest pożyteczna.

PorzuĆ Pan deklaracje i wróĆ Pan do zasad.

Pan Lewski napisał/a:

Sytuacją przeciwną do wiary w Boga, jest niewiara. Jak można wierzyć w niebyt? Wiara w nieistnienie to nie jest w ogóle sprzeczność logiczna?.

Wiara w nieistnienie to zbytek. Przesada. NiemożnośĆ.  Z punktu widzenia logiki formalnej to nie jest paradoks, aporia, ale zaprzeczenie zasad. Przedmiotem logiki są byty pozytywne. Kanon ontologii: "Byt jest, a niebytu nie ma". Jak się definiuje Boga jako coś, co nie istnieje, wtedy nie istnieje On z zasady, z założenia, więc wszelkie dowodzenie przy takim założeniu staje się błędem logicznym (błąd założenia i błędne koło w dowodzeniu), czyli jest od razu poza logiką.

Pan Lewski napisał/a:

Niech sobie będą bogaci, jeżeli im tak wypada. Ale niech nie dostaną od Polski ani złotówki, ani kawałka ziemi, ani pokoju w budynku, zanim w szpitalach nie będą prześcieradła bez dziur, doskonały personel, doskonałe karetki, doskonałe zaopatrzenie w leki i dobre jedzenie jakiego potrzebują chorzy i wracający do zdrowia. Niech nic nie dostaną od państwa, zanim armia nie będzie liczna i nowoczesna, zanim drogi nie będą dobre i bezpieczne, zanim powietrze nie będzie czyste, i w ogóle wszelkie publiczne instytucje należycie dofinansowane.

Tu, Panie Lewski, jesteś Pan, ni mniej ni więcej, za usankcjonowaniem kradzieży. Złodziej zostaje złodziejem, niezależnie od tego, kogo ograbi i w jak licznej gromadzie.  Kościół nic nie dostaje, ale mu zwracają. Inna sprawa, jak to liczą i ile przy tym kradną znowu. Przy okazji jesteś Pan przeciwko ludziom biednym, którzy często korzystają z majątku KK, bo wiele instytucji charytatywnych działa na znacznie mniejszym dofinansowaniu państwa niż WOŚP Owsiaka. W szpitalach są dziury w prześcieradłach i budżetach nie z przyczyny jakiegokolwiek kościoła, ale przyjętego przez państwo systemu finansowania służby zdrowia, a w tym systemie pierwszeństwo w łataniu dziur przypada ministerstwu, a potem to już co komu skapnie. Może by więc łaskawie przyjąĆ zasadę, że najpierw nie będzie dziur w prześcieradłach i braków kadrowych w szpitalach, a potem minister zdrowia i premier dostaną wypłaty, hę?

Jestem przeciwny finansowaniu przez państwo lekcji religii w szkołach publicznych, przeciwko podatkowi kościelnemu, przeciwko rzucaniu na tacę z budżetu państwa (na przykład na budowę Świątyni Opaczności) i budżetu samorządów,  ale nie będę się sprzeciwiał dofinansowaniu uczelni wyższych, szkół średnich i niższych, bo to byłaby dyskryminacja ze względu na przekonania (w tym przypadku płaci się zgodnie z konstytucyjną zasadą równości traktowania podmiotów, a efektywnośĆ wykorzystania tych pieniędzy jest bardziej racjonalna od tej w szkołach publicznych). Nie będę za likwidacją własności prywatnej i wprowadzeniem własności kolektywnej, bo to grozi głodem, błędną ideologią, dyktataturą nie tylko proletariatu, ale także prole-wariatów i ekonomią, która zmierza do bankructwa (jak w eurosocjalizmie) i totalnego rozbrojenia i bezbronności wobec islamu. Nie nalezy robiĆ drugiemu, co mnie niemiłe i w tej kwestii Jezus z Kantem mieli pełną zgodnośĆ, więc i profesor Szyszkowskiej wypada zgodziĆ się w pewnych kwestiach z abp Józefem Kowalczykiem, pomimo różnic światopoglądowych, w imię tolerancji i dobra wspólnego ludu pracującego miast i wsi.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

46

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Tematem watku jest sposob dojscia do ateizmu. Wiec opowiem, jak bylo ze mna. Watpliwosci zaczely sie wczesnie. Jako 7-8 latka zaczelam podczytywac Pismo Sw. i od razu natrafilam na superbzdure. Bog okresla zwierzeta nieczyste. I co tam widzimy?  Pajak ma szesc nog, wielblad jest nieparzystokopytny, zajac jest przezuwaczem.
Bog nie wiedzial, jakie zwierzeta stworzyl?
Swoja droga, osoba (bo przeciez pisal to czlowiek) byla niesamowicie ograniczona i leniwa. Co za problem policzyc nogi pajaka? O budowie wielbladzich palcow wiedzial na pewno kazdy poganiacz czy rzeznik. O budowie zoladkow przezuwaczy, zjawisku odbijania (pokarm wraca do jamy ustnej, jest przezuwany przez zwierze, ktore w tym momencie sie nie pasie - ale mozna zaobserwowac zucie oraz pokarm w jamie ustnej) wie kazdy pastuch czy rzeznik. Flaczki chyba kazdy widzial?

47

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
femte napisał/a:

Tematem watku jest sposob dojscia do ateizmu. Wiec opowiem, jak bylo ze mna. Watpliwosci zaczely sie wczesnie. Jako 7-8 latka zaczelam podczytywac Pismo Sw. i od razu natrafilam na superbzdure. Bog okresla zwierzeta nieczyste. I co tam widzimy?  Pajak ma szesc nog, wielblad jest nieparzystokopytny, zajac jest przezuwaczem.
Bog nie wiedzial, jakie zwierzeta stworzyl?
Swoja droga, osoba (bo przeciez pisal to czlowiek) byla niesamowicie ograniczona i leniwa. Co za problem policzyc nogi pajaka? O budowie wielbladzich palcow wiedzial na pewno kazdy poganiacz czy rzeznik. O budowie zoladkow przezuwaczy, zjawisku odbijania (pokarm wraca do jamy ustnej, jest przezuwany przez zwierze, ktore w tym momencie sie nie pasie - ale mozna zaobserwowac zucie oraz pokarm w jamie ustnej) wie kazdy pastuch czy rzeznik. Flaczki chyba kazdy widzial?

E tam, nie bierzesz pod uwagę ewolucji smile

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

48 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-07-26 01:25:15)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:

Panie Lewski, jesteś mi Pan bliski jak brat do momentu deklaracji. Jak już wiem, że nie wiem, to na cholerę mi jakieś deklaracje ateistyczne.

To wynika z mojego oportunizmu przeciwko i sprzeciwu wobec dominującego prądu religijnego który uważam za społecznie szkodliwy. A poza tym ze swojego racjonalistycznego sposobu myślenia, którego używam żeby orientować się w rzeczywistości, wywodzę założenie że Boga nie ma, więc konsekwencją jest że muszę się zachowywać jak ateista. Co mi nie przeszkadza wrzucać do śmietnika argumentacji ludzi wierzących na równi z argumentacją większości ludzi niewierzących.

Animus napisał/a:

Tu, Panie Lewski, jesteś Pan, ni mniej ni więcej, za usankcjonowaniem kradzieży. Złodziej zostaje złodziejem, niezależnie od tego, kogo ograbi i w jak licznej gromadzie.  Kościół nic nie dostaje, ale mu zwracają.

Zwracają mu od 60 lat i jakoś zwrócić nie mogą, a za to nieprawidłowości jest cała masa. Jak mamy zwrócić kościołowi co jego, to ja się domagam odszkodowań od Watykanu: za nie przysłanie okrętów Władysławowi "Warneńczykowi" wbrew obietnicy, za wywołanie wojny z Turcją za Zygmunta Starego, za działalność wywrotową i popieranie Habsburskich szpiegów, za popieranie zaborców (złodziei naszej polskiej ziemi i prześladowców narodu), za wielokrotne złamanie polskiego prawa, za zburzenie kilku akademii, za wywołanie wojny domowej (rokosz Zebrzydowskiego), za udział w niszczeniu malarstwa renesansowego, za prześladowania i morderstwa na obywatelach polskich i wiele innych. Kościołowi NIC się nie należy, za to co nam zrobił. Trzeba było posłuchać Grzegorza z Sanoka, a mianowicie zaostrzyć miecz i rozprawić się z Watykanem 500 lat temu.


Animus napisał/a:

Przy okazji jesteś Pan przeciwko ludziom biednym, którzy często korzystają z majątku KK, bo wiele instytucji charytatywnych działa na znacznie mniejszym dofinansowaniu państwa niż WOŚP Owsiaka.

Już tłumaczyłem w innym temacie że KK jest współodpowiedzialnym ich biedy i ta bieda jest dla niego korzystna.

Animus napisał/a:

W szpitalach są dziury w prześcieradłach i budżetach nie z przyczyny jakiegokolwiek kościoła, ale przyjętego przez państwo systemu finansowania służby zdrowia, a w tym systemie pierwszeństwo w łataniu dziur przypada ministerstwu, a potem to już co komu skapnie. Może by więc łaskawie przyjąĆ zasadę, że najpierw nie będzie dziur w prześcieradłach i braków kadrowych w szpitalach, a potem minister zdrowia i premier dostaną wypłaty, hę?

Sytuacja w szpitalach jest taka jaka jest bo brakuje pieniędzy. Gdyby je odebrać KK, to by szpitale miały lepiej. Ja sam bym ten system wysadził i zrobił wszystko zupełnie inaczej, ale w ramach obowiązującego systemu problemem jest brak pieniędzy. I dawanie ich jakimś nawiedzonym oszołomom, którzy w dodatku służą obcemu państwu o przeszłości której nie powstydziłaby się NSDAP to zwykła rozrzutność.


Animus napisał/a:

Jestem przeciwny....

Tutaj zaczyna się imputowanie mi rzeczy których nigdy nie powiedziałem, ani nie wynikają z moich twierdzeń.

Każdy człowiek który nie przeszedł kursu doskonalenia techniki jazdy i spowodował wypadek, powinien zostać rozstrzelany.

49

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Pan Lewski napisał/a:

ze swojego racjonalistycznego sposobu myślenia, którego używam żeby orientować się w rzeczywistości, wywodzę założenie że Boga nie ma, więc konsekwencją jest że muszę się zachowywać jak ateista. .

Racjonalizm rozumiem, ale  co do "racjonalistycznego sposobu myślenia" mam pewne wątpliwości: czy to chodzi o "wyrób czekoladopodobny". Niepokojące jest zwłaszcza to, że używasz "swojego racjonalistycznego sposobu myślenia", a to pozbawia go waloru myślenia logicznego, z przyczyn formalnych. Warto pamiętać, że wnioski są prawdziwe tylko, jeżeli założenia są prawdziwe, więc domniemany mus "zachowania jako ateista" może być pozbawiony podstaw.

Pan Lewski napisał/a:

Zwracają mu od 60 lat i jakoś zwrócić nie mogą, a za to nieprawidłowości jest cała masa. Jak mamy zwrócić kościołowi co jego, to ja się domagam odszkodowań od Watykanu: za nie przysłanie okrętów Władysławowi "Warneńczykowi" wbrew obietnicy, za wywołanie wojny z Turcją za Zygmunta Starego, za działalność wywrotową i popieranie Habsburskich szpiegów, za popieranie zaborców (złodziei naszej polskiej ziemi i prześladowców narodu), za wielokrotne złamanie polskiego prawa, za zburzenie kilku akademii, za wywołanie wojny domowej (rokosz Zebrzydowskiego), za udział w niszczeniu malarstwa renesansowego, za prześladowania i morderstwa na obywatelach polskich i wiele innych. Kościołowi NIC się nie należy, za to co nam zrobił. Trzeba było posłuchać Grzegorza z Sanoka, a mianowicie zaostrzyć miecz i rozprawić się z Watykanem 500 lat temu.

Zgoda (poza może jednym, nie 60 lat, ale 20 lat, sześćdziesiąt lat temu to właśnie kradli, a kradzione nie tuczy, jak widać) Działalność państwa kościelnego postrzegam jako ze wszech miar szkodliwą. Polska upadła, bo dołączyła do kontrreformacji. Zbieżność czasowa jest wyraźna. Takoż zaszkodziły Polsce "śluby Kazimierzowskie", zwłaszcza że obiecał i nie zrobił tego, co chłopom obiecał. W konsekwencji mamy "monarchię mistyczną", a "monarchiści" zapatrzeni są w "cudowny obraz" i przez 25 lat byli mamieni obrazkami papieskimi, zamiast myśleć.

Pan Lewski napisał/a:

Już tłumaczyłem w innym temacie że KK jest współodpowiedzialnym ich biedy i ta bieda jest dla niego korzystna.

Owszem. Nawet KK propaguje biedę i ubóstwo, ale to dlatego, że nie doczytali ewangelii. W "kazaniu na górze" Jezus błogosławił konkretnym ludziom, którzy przyszli i byli tam także ubodzy duchem. Przypowieść o miłosiernym samarytaninie zakłada dawanie ze swojego, a nie z państwowego i "skarbca świątyni". Dlatego protestantyzm ostatecznie zwycięża w Europie i USA, bo ma inne podejście do ekonomii. W Polsce to tylko wzmacnia klerykałów i przeciwników liberalizmu.

Pan Lewski napisał/a:

Sytuacja w szpitalach jest taka jaka jest bo brakuje pieniędzy. Gdyby je odebrać KK, to by szpitale miały lepiej. Ja sam bym ten system wysadził i zrobił wszystko zupełnie inaczej, ale w ramach obowiązującego systemu problemem jest brak pieniędzy. I dawanie ich jakimś nawiedzonym oszołomom, którzy w dodatku służą obcemu państwu o przeszłości której nie powstydziłaby się NSDAP to zwykła rozrzutność.

Ile by nie wpompować wody do sita, to i tak przeleci. Problemem jest sito, a nie brak wody. Środki są marnotrawione i dlatego ich brakuje. Sieć szpitali to spadek po RWPG.

Pan Lewski napisał/a:
Animus napisał/a:

Jestem przeciwny....

Tutaj zaczyna się imputowanie mi rzeczy których nigdy nie powiedziałem, ani nie wynikają z moich twierdzeń.

To nie imputowanie, ale tekst bez odniesienia do Pańskiego tekstu. To dodałem od siebie, tytułem wyjaśnienia własnego stanowiska.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

50

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:
Pan Lewski napisał/a:

ze swojego racjonalistycznego sposobu myślenia, którego używam żeby orientować się w rzeczywistości, wywodzę założenie że Boga nie ma, więc konsekwencją jest że muszę się zachowywać jak ateista. .

Racjonalizm rozumiem, ale  co do "racjonalistycznego sposobu myślenia" mam pewne wątpliwości: czy to chodzi o "wyrób czekoladopodobny". Niepokojące jest zwłaszcza to, że używasz "swojego racjonalistycznego sposobu myślenia", a to pozbawia go waloru myślenia logicznego, z przyczyn formalnych. Warto pamiętać, że wnioski są prawdziwe tylko, jeżeli założenia są prawdziwe, więc domniemany mus "zachowania jako ateista" może być pozbawiony podstaw.

Ponieważ wiedza ludzka w ogóle jest założeniowa. Jeżeli sięgam ręką po kanapkę, to zakładam że ta kanapka tam jest, opierając się w tym przypadku na danych empirycznych. Muszę opierać się na założeniu, bo gdybym tego nie robił, to bym nigdy nic nie zjadł. Tak samo jest z bogiem. Jeżeli na podstawie dostępnych danych zakładam że go nie ma, to zachowywanie się tak jakby był, byłoby nielogiczne. Z kolei założenie o nie-byciu jest dosyć proste i typowo heurystyczne w zakresie przesłanek. Po prostu jeżeli system myślenia który przeważnie się się sprawdza najlepiej, informuje mnie że bytności Boga nie stwierdzono, to najlepszym wyjściem wydaje się zachowanie zgodnie z tymi informacjami. Dodatkowo przemawia za tym innego rodzaju informacja, że system chrześcijański który mi zaproponowano, zawiera istotne błędy, więc nawet jeżeli Absolut bytuje, to chrześcijanie mylą się co do niego, a zatem nie ma podstaw by sądzić że proponowane religijne zachowania, mają sens, zwłaszcza że nawet z punktu widzenia samego chrześcijaństwa, takie zachowanie byłoby z mojej strony bez sensu, skoro nie dostąpiłem łaski wiary.

Animus napisał/a:

Zgoda (poza może jednym, nie 60 lat, ale 20 lat, sześćdziesiąt lat temu to właśnie kradli, a kradzione nie tuczy, jak widać)

Niezupełnie, bo Fundusz Kościelny powstał jeszcze za czasów stalinowskich. Po prostu oficjalnie chodziło o to, że własność kościoła jest niezgodna z doktryną, więc mu ją odebrano i w zamian płacono. Ponieważ kościół był zadeklarowanym wrogiem komunizmu, a bolszewicy podzielali pogląd Marksa o szkodliwości religii, nie przejmowano się zbytnio obliczeniem realnych przychodów pozyskanych z przejętych dóbr i płacono tyle ile wymagała sytuacja. Nie posunięto się ani do całkowitej grabieży bez rekompensaty, ani w warunkach polskich do otwartej wojny z kościołem, ponieważ zdawano sobie sprawę że społeczeństwo tego nie zaakceptuje.


Animus napisał/a:
Pan Lewski napisał/a:

Już tłumaczyłem w innym temacie że KK jest współodpowiedzialnym ich biedy i ta bieda jest dla niego korzystna.

Owszem. Nawet KK propaguje biedę i ubóstwo, ale to dlatego, że nie doczytali ewangelii. W "kazaniu na górze" Jezus błogosławił konkretnym ludziom, którzy przyszli i byli tam także ubodzy duchem. Przypowieść o miłosiernym samarytaninie zakłada dawanie ze swojego, a nie z państwowego i "skarbca świątyni". Dlatego protestantyzm ostatecznie zwycięża w Europie i USA, bo ma inne podejście do ekonomii. W Polsce to tylko wzmacnia klerykałów i przeciwników liberalizmu.

Chodzi mi o coś innego: kościół sprzeciwia się antykoncepcji oraz edukacji seksualnej, czym powoduje powstawanie nisko sytuowanych rodzin wielodzietnych. Takich rodzin, które z jednym dzieckiem mogłyby sobie poradzić, ale z trójką czy z sześciorgiem klepią biedę. Kościół później może im pomagać i zyskiwać ich przychylność oraz poprawiać sobie wizerunek i tym samym zyskiwać przychylność szerokich kręgów społecznych, bo to taka dobra instytucja. I potem ludzie głosują np. na PiS który ma poparcie KK, PiS sprzeciwia się edukacji seksualnej, więc w dalszym ciągu mamy rodziny wielodzietne żyjące w nędzy. I koło się zamyka.

Animus napisał/a:
Pan Lewski napisał/a:

Sytuacja w szpitalach jest taka jaka jest bo brakuje pieniędzy. Gdyby je odebrać KK, to by szpitale miały lepiej. Ja sam bym ten system wysadził i zrobił wszystko zupełnie inaczej, ale w ramach obowiązującego systemu problemem jest brak pieniędzy. I dawanie ich jakimś nawiedzonym oszołomom, którzy w dodatku służą obcemu państwu o przeszłości której nie powstydziłaby się NSDAP to zwykła rozrzutność.

Ile by nie wpompować wody do sita, to i tak przeleci. Problemem jest sito, a nie brak wody. Środki są marnotrawione i dlatego ich brakuje. Sieć szpitali to spadek po RWPG.

Zgoda, tylko że w tym kontekście ten argument ma następujący sens:
Ponieważ system jest niewydajny to pogorszymy jeszcze bardziej sytuację, ujmując z niego część pieniędzy i przekazując szkodnikowi.

Każdy człowiek który nie przeszedł kursu doskonalenia techniki jazdy i spowodował wypadek, powinien zostać rozstrzelany.

51 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-07-26 16:48:24)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Pan Lewski napisał/a:

Ponieważ wiedza ludzka w ogóle jest założeniowa. Jeżeli sięgam ręką po kanapkę, to zakładam że ta kanapka tam jest, opierając się w tym przypadku na danych empirycznych. Muszę opierać się na założeniu, [...] Tak samo jest z bogiem.

Jeżeli na podstawie dostępnych danych zakładam że go nie ma, to zachowywanie się tak jakby był, byłoby nielogiczne. Z kolei założenie o nie-byciu jest dosyć proste i typowo heurystyczne w zakresie przesłanek.

Po prostu jeżeli system myślenia który przeważnie się sprawdza najlepiej, informuje mnie że bytności Boga nie stwierdzono, to najlepszym wyjściem wydaje się zachowanie zgodnie z tymi informacjami. Dodatkowo przemawia za tym innego rodzaju informacja, że system chrześcijański który mi zaproponowano, zawiera istotne błędy, więc nawet jeżeli Absolut bytuje, to chrześcijanie mylą się co do niego, a zatem nie ma podstaw by sądzić że proponowane religijne zachowania, mają sens, zwłaszcza że nawet z punktu widzenia samego chrześcijaństwa, takie zachowanie byłoby z mojej strony bez sensu, skoro [/b]nie dostąpiłem łaski wiary[/b].

Aż miło, Panie Lewski, muszę przyznać. Założenia dokonuje umysł, zmysły go potwierdzają lub nie. To się odbywa na dwóch poziomach. Z Absolutem jest nieco inaczej: czasami założenie się sprawdza, czasami kanapka znika i wtedy mówimy "Ki diabeł", ale najciekawsze są przypadki, kiedy kanapki ma nie być, a okazuje się, że jest i wtedy KK odnotowuje cud "Dzięki Bogu i za pośrednictwem ZawszeDziewicy". Osobiście nie wiem, jak to działa, ale moje zmysły potwierdzały już pojawienie się kanapek wbrew założeniu. Nie twierdzę Kto zadziałał, ale kanapka była, a nie powinno jej być. Tu właśnie ma zastosowanie heurystyka, bo pewności nigdy w tym twórczym akcie nie ma. Stąd nieoczekiwane zdarzenia łączymy z wolą, a nie z determinizmem biologicznym (vide cudowność życia bez pokarmu). Wspomniana łaska wiary ma wpływ na system myślenia przynajmniej taki, że nie wyklucza przypadków pojawienia się kanapki wbrew przesłankom koniecznej obecności.

System chrześcijański zawiera pewne sprzeczności, co powoduje brak spójności, ale czy zawiera błędy? Pewnie zależy to od przyjętej definicji błędu. Wszystkie wyliczenia są podawane z pewnym przybliżeniem, a więc jeśli chodzi o błąd jako niedokładność, to się zgadzam w zupełności. W pewnych opracowaniach z dziedziny kosmologii można już spotkać bardzo racjonalne podejście do Istnienia Boga, że nie tylko chodzi o to czy istnieje, ale czym jest, czyli jak Go rozumieć.

Pan Lewski napisał/a:

Nie posunięto się ani do całkowitej grabieży bez rekompensaty, ani w warunkach polskich do otwartej wojny z kościołem, ponieważ zdawano sobie sprawę że społeczeństwo tego nie zaakceptuje..

Doktryna się zmieniała. Inaczej było za Bieruta, a inaczej za Gomułki. Mogę wystawić Panu Lewskiemu weksel potwierdzony podpisem i uznać, że to wystarczająca rekompensata. Mnie jednak chodzi o fakt przymusu. Zgodzę się jednak, że taki sam przymus zastosowano wobec właścicieli zakładów prywatnych, a ich roszczenia są ciągle bez realizacji. Gangster także może przyłożyć komuś broń do skroni i kazać wybierać życie lub kluczyki od samochodu, ale pozostawienie przy życiu nie uznajemy za rekompensatę za samochodów, bo przecież przed aktem terroru mieliśmy i to i to. Argument z akceptacji społecznej uważam za mocno naciągany, bo żołnierze WIN nie akceptowali poczynań władzy i to była grupa, dzięki której władza pewnych pomysłów nie zrealizowała. Gdyby nie opór zbrojny tej grupy do początku lat 50-tych, to sytuacja byłaby o wiele prostsza. Pragmatyka dyktowała ugodowość jako sposób zapobiegania eskalacji buntu.

Pan Lewski napisał/a:

Chodzi mi o coś innego: kościół sprzeciwia się antykoncepcji oraz edukacji seksualnej, czym powoduje powstawanie nisko sytuowanych rodzin wielodzietnych. Takich rodzin, które z jednym dzieckiem mogłyby sobie poradzić, ale z trójką czy z sześciorgiem klepią biedę. Kościół później może im pomagać i zyskiwać ich przychylność oraz poprawiać sobie wizerunek i tym samym zyskiwać przychylność szerokich kręgów społecznych, bo to taka dobra instytucja. I potem ludzie głosują np. na PiS który ma poparcie KK, PiS sprzeciwia się edukacji seksualnej, więc w dalszym ciągu mamy rodziny wielodzietne żyjące w nędzy. I koło się zamyka..

Kościół nie jest jedynym beneficjentem biedy. Państwo zyskuje nie mniej, bo do obsługi ludzi biednych zatrudnia o wiele więcej osób i utrzymuje ogromny aparat instytucjonalny (ministerstwo, opieka społeczna, urzędy pracy). O ile zmniejszająca frekwencja na nabożeństwach zmniejsza dochody KK, o tyle zupełnie to nie szkodzi państwu, które podwyższa podatki pośrednie i akcyzę, rozbudowując ciągle biurokrację. I tu koło się nie tyle zamyka, co pęcznieje. Każdy balon ma jednak swoją wytrzymałość.

Sprzeciw KK w sprawie antykoncepcji i edukacji seksualnej nie ma takiego znaczenia dla tendencji obniżającej się dzietności rodzin jak sugeruje Pan Lewski. Sprzeciw nawet w pewien sposób przyspiesza zmiany obyczajowe, bo uświadamia możliwość wyboru. Słowa uczą, a przykład łatwego życia w celibacie pociąga wielu singli.

Pan Lewski napisał/a:

Zgoda, tylko że w tym kontekście ten argument ma następujący sens:
Ponieważ system jest niewydajny to pogorszymy jeszcze bardziej sytuację, ujmując z niego część pieniędzy i przekazując szkodnikowi.

Super, Jeśli dobrze zrozumiałem kontekst i sens: są szkodniki lepsze i gorsze, tolerowane i nietolerowane.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

52

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:

Wspomniana łaska wiary ma wpływ na system myślenia przynajmniej taki, że nie wyklucza przypadków pojawienia się kanapki wbrew przesłankom koniecznej obecności.

Ale racjonalizm też nie wyklucza przypadków pojawienia się kanapki. Po prostu, pojawienie się kanapki, jest pojawieniem pozornym. Błąd poznawczy i tyle. Wiara chrześcijańska, w wersji nieludowej, zachowuje się podobnie w takiej sytuacji. Cud musi być pozorny, ponieważ inaczej wykluczałby akt wiary, a łamanie praw wszechświata jest nieumotywowane skoro to Bóg był ich architektem.

Animus napisał/a:

System chrześcijański zawiera pewne sprzeczności, co powoduje brak spójności, ale czy zawiera błędy? Pewnie zależy to od przyjętej definicji błędu. Wszystkie wyliczenia są podawane z pewnym przybliżeniem, a więc jeśli chodzi o błąd jako niedokładność, to się zgadzam w zupełności. W pewnych opracowaniach z dziedziny kosmologii można już spotkać bardzo racjonalne podejście do Istnienia Boga, że nie tylko chodzi o to czy istnieje, ale czym jest, czyli jak Go rozumieć.

Stwierdzenie że 0=1 do dosyć radykalny brak dokładności.


Animus napisał/a:

Argument z akceptacji społecznej uważam za mocno naciągany, bo żołnierze WIN nie akceptowali poczynań władzy i to była grupa, dzięki której władza pewnych pomysłów nie zrealizowała. Gdyby nie opór zbrojny tej grupy do początku lat 50-tych, to sytuacja byłaby o wiele prostsza. Pragmatyka dyktowała ugodowość jako sposób zapobiegania eskalacji buntu.

No właśnie o tym pisałem.

Animus napisał/a:

Kościół nie jest jedynym beneficjentem biedy. Państwo zyskuje nie mniej, bo do obsługi ludzi biednych zatrudnia o wiele więcej osób i utrzymuje ogromny aparat instytucjonalny (ministerstwo, opieka społeczna, urzędy pracy). O ile zmniejszająca frekwencja na nabożeństwach zmniejsza dochody KK, o tyle zupełnie to nie szkodzi państwu, które podwyższa podatki pośrednie i akcyzę, rozbudowując ciągle biurokrację. I tu koło się nie tyle zamyka, co pęcznieje. Każdy balon ma jednak swoją wytrzymałość.

Teoretycznie to my decydujemy co państwo robi (i w praktyce ludzie właśnie chcą socjalizmu), a w kościele nie mamy nic do powiedzenia.


Animus napisał/a:

Sprzeciw KK w sprawie antykoncepcji i edukacji seksualnej nie ma takiego znaczenia dla tendencji obniżającej się dzietności rodzin jak sugeruje Pan Lewski. Sprzeciw nawet w pewien sposób przyspiesza zmiany obyczajowe, bo uświadamia możliwość wyboru. Słowa uczą, a przykład łatwego życia w celibacie pociąga wielu singli.

Jakim celibacie? Podstawową zaletą bycia singlem jest właśnie możliwość uzyskania/zmiany partnera seksualnego w dowolnej chwili. Dzietność jest niska, ale doprowadzenie do ruiny pewnej niewielkiej grupy społecznej, pozwala poprawiać swój wizerunek u szerokich grup społecznych które patrzą na ich biedę i myślą sobie "Jak ten KK dobry że pomaga tej biednej rodzinie z sześciorgiem dzieci"



Animus napisał/a:
Pan Lewski napisał/a:

Zgoda, tylko że w tym kontekście ten argument ma następujący sens:
Ponieważ system jest niewydajny to pogorszymy jeszcze bardziej sytuację, ujmując z niego część pieniędzy i przekazując szkodnikowi.

Super, Jeśli dobrze zrozumiałem kontekst i sens: są szkodniki lepsze i gorsze, tolerowane i nietolerowane.

Nie, ponieważ NFZ pomaga ludziom, tyle że robi to niewydajnie, a KK jest tylko szkodnikiem. Jeżeli zabieramy pieniądze z NFZ, a dajemy KK, to powodujemy że jeszcze więcej ludzi nie może liczyć na pomoc medyczną i jeszcze więcej ludzi jest ogłupianych lub doprowadzanych do ruiny na skutek działań KK. Jeżeli likwidujemy KK i dajemy pieniądze do NFZ, to nie poprawiamy wydajności systemu, ale za to zmniejszamy ilość poszkodowanych.

Każdy człowiek który nie przeszedł kursu doskonalenia techniki jazdy i spowodował wypadek, powinien zostać rozstrzelany.

53

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Pan Lewski napisał/a:

Ale racjonalizm też nie wyklucza przypadków pojawienia się kanapki. Po prostu, pojawienie się kanapki, jest pojawieniem pozornym. Błąd poznawczy i tyle. Wiara chrześcijańska, w wersji nieludowej, zachowuje się podobnie w takiej sytuacji. Cud musi być pozorny, ponieważ inaczej wykluczałby akt wiary, a łamanie praw wszechświata jest nieumotywowane skoro to Bóg był ich architektem.

Nie pisałem o pozornym pojawieniu się kanapki, ale o faktycznym pojawieniu się kanapki. Racjonalizm nie może zaprzeczaĆ faktom. Racjonalizm najwyżej nie pozwala na przyjęcie pewnych koncepcji wyjaśnienia faktów. To mu wolno. Brzytwa Ockhama jest zawsze pod ręką, więc racjonalizm poszukuje praw wszechświata. Twierdzenie, że znamy wszystkie prawa wszechświata nie jest racjonalne, tylko dlatego posługujemy się pojęciem cudu i pojęciem Boga.

Pan Lewski napisał/a:

Stwierdzenie że 0=1 do dosyć radykalny brak dokładności.

Dokładnie tak radykalny, jak twierdzenie, że 1 = 0. Mamy tu do czynienia z dwoma błędami (co właśnie twierdziłem we wcześniejszym postach): jeden jest błędem teizmu (0 = 1), a drugi ateizmu (1 = 0). Tymczasem wszystko, co możemy powiedzieĆ w tej sprawie ma charakter stochastyczny i wartośĆ 0,5, który jest tożsamy ze stanem niewiedzy (prawdopodobieństwo, że 0 lub 1 wynosi 50/50 %). Właśnie to jest agnostycyzm.

Pan Lewski napisał/a:

No właśnie o tym pisałem.

Tę kwestię mamy zatem uzgodnioną.

Pan Lewski napisał/a:

Teoretycznie to my decydujemy co państwo robi (i w praktyce ludzie właśnie chcą socjalizmu), a w kościele nie mamy nic do powiedzenia.

Czy to znaczy, że ludzie chcą socjalizmu, a nie równości, chleba, igrzysk? Nie. Ludzie chcą nie socjalizmu, ale chleba i igrzysk. W praktyce więc ludzie chcą tego, co socjalizm im obiecuje, ale daĆ nie może. Gdyby nie dwa tysiące lat pracy chrześcijaństwa, które obiecywało ludziom to, czego im daĆ nie mogło (równośĆ, miłośĆ bliźniego) socjalizm by się pewnie nigdy nie pojawił (vide choĆby pisma Mesliera i Deschamps'a). Nie ma aż tak wielkich różnic pomiędzy lewicą laicką a katolewicą. Czy mamy coś do powiedzenia, to zależy, czy się kościół napisze przez małe K, czy się Kościół napisze przez duże K: teoretycznie to lud decyduje, co Kościół robi, bo "Vox populi - vox Dei". W kościele "my" (czyli ateiści) mamy tyle do powiedzenia co papież w zgromadzeniu ateistów i trudno, żeby było inaczej.

Pan Lewski napisał/a:

Jakim celibacie? Podstawową zaletą bycia singlem jest właśnie możliwość uzyskania/zmiany partnera seksualnego w dowolnej chwili. Dzietność jest niska, ale doprowadzenie do ruiny pewnej niewielkiej grupy społecznej, pozwala poprawiać swój wizerunek u szerokich grup społecznych które patrzą na ich biedę i myślą sobie "Jak ten KK dobry że pomaga tej biednej rodzinie z sześciorgiem dzieci"

Celibat to bezżennośĆ. W kwestii twierdzenia o niskiej dzietności to - przepraszam - nie wiem o jakiej dzietności Pan Lewski pisze, więc nie wiem w jakiej niewielkiej grupie miałaby ona doprowadziĆ do ruiny. Zadaniem KK nie jest pomoc rodzinie z sześciorgiem dzieci. Zdefiniujmy, czy dla Pana Lewskiego KK to hierarchia, czy wspólnota wiernych, bo się wkrada w tym miejscu poważna nieścisłośĆ.

Pan Lewski napisał/a:

Nie, ponieważ NFZ pomaga ludziom, tyle że robi to niewydajnie, a KK jest tylko szkodnikiem. Jeżeli zabieramy pieniądze z NFZ, a dajemy KK, to powodujemy że jeszcze więcej ludzi nie może liczyć na pomoc medyczną i jeszcze więcej ludzi jest ogłupianych lub doprowadzanych do ruiny na skutek działań KK. Jeżeli likwidujemy KK i dajemy pieniądze do NFZ, to nie poprawiamy wydajności systemu, ale za to zmniejszamy ilość poszkodowanych.

Oczywiście, że NFZ pomaga ludziom, przecież nie kosmici są w tej instytucji zatrudnieni. Pan Lewski oznaczył jedną grupę etykietką "szkodnik pożyteczny", a drugą etykietką "Szkodnik szkodliwy", a potem - zgodnie z przyjętym założeniem - przeprowadził poprawne wnioskowanie z niepoprawnych przesłanek. Pan Lewski trzyma się utopijnych socjalistycznych metod odbierania jednym i dawania drugim. Czyżby Pan Lewski nie pamiętał i nie wiedział, czym się te eksperymenty skończyły i dlaczego ZSRR zniknął z mapy świata, choĆ właśnie na terenie tego państwa zastosowano metodę zabierania KK i cerkwi wszystkiego, co posiadali. Zabrano piękne budynki i jakoś doprowadzono je tylko do ruiny, bez żadnego pożytku dla biednych.

Ponieważ takie pomysły rodzą się od dawna w niektórych głowach ideologów lewicowych, pozwolę sobie podaĆ diagnozę takiego stanu rzeczy, wyrażoną przez samego Pana Lewskiego:

Pan Lewski napisał/a:

Błąd poznawczy i tyle.

Wiara ateistów w zło tworzone przez KK jest powszechna jak KK. Ta wiara rzuciła w morze niejedną górę i jaki tego efekt? Gór coraz mniej, a poziom morza biedy się tylko podnosi. A może by tak podejśĆ racjonalnie do problemu i pamiętaĆ o prawach Archimedesa? Powtórzę raz jeszcze: "kradzione nie tuczy" i głupoty uczy.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

54

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
devil70 napisał/a:

nigdy nie bylem osoba wierzaca a jak juz to w stanizm w formie ktora przedstawil lavey, przeczytalem biblie, koran, kojiki, traktuje te ksiazki raczej jako literature fantastyczna, tak naprawde

nawet nie wiadomo czy ktos taki8 jak jezus istanial jest ona raczej wytworem mitologii tak jak zeus itp, zawsze bylem osoba idącą pod prąd,  ja wierze w siebie w swoj rozum w nauke a nie w mity. Pozdrawiam

Satanizm istnieje, a historia nie istnieje. Jakie to swojsko rozumowe.

A któraż to nauka zatrzymała się na poziomie XIX wieku ?  Fryderyk Nietzsche mógł się zatrzymaĆ w XIX wieku, bo zmarł w 1900 roku, ale żeby przez to miał firmowaĆ takie swojsko rozumowe podejście.

Słusznie mówią, że rozum Bóg podzielił sprawiedliwie, bo każdy zadowolony ze swojego przydziału.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

55 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2013-08-05 03:35:29)

Odp: Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.
Animus napisał/a:

Nie pisałem o pozornym pojawieniu się kanapki, ale o faktycznym pojawieniu się kanapki. Racjonalizm nie może zaprzeczaĆ faktom. Racjonalizm najwyżej nie pozwala na przyjęcie pewnych koncepcji wyjaśnienia faktów. To mu wolno. Brzytwa Ockhama jest zawsze pod ręką, więc racjonalizm poszukuje praw wszechświata. Twierdzenie, że znamy wszystkie prawa wszechświata nie jest racjonalne, tylko dlatego posługujemy się pojęciem cudu i pojęciem Boga.

Oczywiście że nie, natomiast nie ma takiej sytuacji, w której słuszność racjonalizmu zostałaby zakwestionowana. Nawet jeżeli kanapka istotnie się pojawiła, to koniec końców, zawsze okazuje się że zinterpretowanie tego faktu jako cudu było błędem, natomiast samo zjawisko jest zupełnie normalne i nie wymyka się racjonalnemu sposobowi postrzegania.

Animus napisał/a:

Dokładnie tak radykalny, jak twierdzenie, że 1 = 0. Mamy tu do czynienia z dwoma błędami (co właśnie twierdziłem we wcześniejszym postach): jeden jest błędem teizmu (0 = 1), a drugi ateizmu (1 = 0). Tymczasem wszystko, co możemy powiedzieĆ w tej sprawie ma charakter stochastyczny i wartośĆ 0,5, który jest tożsamy ze stanem niewiedzy (prawdopodobieństwo, że 0 lub 1 wynosi 50/50 %). Właśnie to jest agnostycyzm.

Przyjmijmy że to się zgadza, choć rachunek przedstawiający błąd obu opcji jest czystym eksperymentem myślnym, który nie będzie akceptowany przez żadną ze stron, ponieważ z punktu widzenia wierzących 1 jest 1, a z punktu widzenia ateistów 0 jest 0. Natomiast podając przykład 1=0, miałem na myśli takie momenty w chrześcijaństwie, kiedy zachodzą radykalne błędy logiczne, np. creacio ex nihilo. Te radykalne błędy mają być przesłanką wskazującą że owa ideologia jest błędna.


Animus napisał/a:

Celibat to bezżennośĆ. W kwestii twierdzenia o niskiej dzietności to - przepraszam - nie wiem o jakiej dzietności Pan Lewski pisze, więc nie wiem w jakiej niewielkiej grupie miałaby ona doprowadziĆ do ruiny. Zadaniem KK nie jest pomoc rodzinie z sześciorgiem dzieci. Zdefiniujmy, czy dla Pana Lewskiego KK to hierarchia, czy wspólnota wiernych, bo się wkrada w tym miejscu poważna nieścisłośĆ.

Mam na myśli dzietność, która np. w Polsce średnio wynosi 1,2. Niezależnie od tej niskiej dzietności, istnieje pewna grupa rodzin zindoktrynowanych przez kościół, która pomimo swojej złej sytuacji materialnej, decyduje się mieć świadomie dużą liczbę dzieci, lub nie stosuje antykoncepcji z powodów religijnych, a nie potrafi powstrzymać chuci. W efekcie posiadania tak licznego potomstwa, wpadają w stan biedy. Wówczas pomagają im szeregowi księża, oraz organizacje kościelne jak np. Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia. Tego typu woluntaryzm wywołuje na ogół pozytywną reakcję reszty społeczeństwa o którą chodzi KK (wizerunek przedkłada się na wpływy finansowe oraz wpływ na politykę). Tymczasem ten woluntaryzm byłby zbędny, gdyby nie indoktrynacja.


Animus napisał/a:

Oczywiście, że NFZ pomaga ludziom, przecież nie kosmici są w tej instytucji zatrudnieni. Pan Lewski oznaczył jedną grupę etykietką "szkodnik pożyteczny", a drugą etykietką "Szkodnik szkodliwy", a potem - zgodnie z przyjętym założeniem - przeprowadził poprawne wnioskowanie z niepoprawnych przesłanek.

Przesłanki są najzupełniej poprawne. Porównajmy sytuację do działań wojennych. Dysponujemy pewną ilością materiałów wybuchowych (pieniądze) które rozdzielamy pomiędzy nieudolnych saperów wysadzających mosty, a kapitana Franciszka który oszalał i chce wysadzić miasto wraz z ludnością. Jeżeli rozdzielamy materiały między saperów i kapitana Franciszka, to kapitan Franciszek zabija wielu cywilów bo jest wariatem, a saperzy wysadzają niektóre mosty, mając sprawność na poziomie 50% ale udaje im się spowolnić pochód wojsk Hitlera. (nowotwory, choroby itd). Jeżeli zabierzemy materiały wybuchowe Franciszkowi i damy wszystko nieudolnym saperom, to oni zmarnują jeszcze więcej trotylu ze swoją sprawnością 50%, ale pochód nazistów zostanie skuteczniej powstrzymany, a przy okazji ocalimy ludność miasta, bo szaleniec go nie wysadzi.

Podsumowując: To że coś działa niezupełnie dobrze, nie znaczy że mamy odejmować od tego środki i dawać czemuś co wyrządza prawie wyłącznie wielkie szkody. System możemy naprawić w każdej chwili. Ale niezależnie od tego czy jego sprawność zakresie wykorzystania środków wynosi 100%, czy tylko 50%, jest on zdecydowanie lepszy od tworu który ma 95% skuteczności w czynieniu szkód.


Animus napisał/a:

Pan Lewski trzyma się utopijnych socjalistycznych metod odbierania jednym i dawania drugim.

Nie, ponieważ, jak już tłumaczyłem, kościołowi nic się nie należy z powodu jego antypolskich wyczynów w przeszłości. Naprawdę nie rozumiem dlaczego mamy płacić komuś kto nas oszukiwał i gnębił naszych obywateli, a teraz prowadzi działalność o wątpliwej pożyteczności, za to z pewnością dba o własne interesy. Przypominam też, że istnieje państwo jako dobro wszystkich obywateli. Dobra które PRL zabrał Kościołowi, nie były mu przyznane z nadania bożego, ale były darem ludu i jego władców, który najpierw pozwolił przyjść i się osiedlić, potem dał ziemie, datki itd. Naród dał, bo liczył że będzie mu dzięki temu lepiej. Naród może więc odebrać jeżeli uzna że tak będzie dla narodu lepiej. Kościół to cudzoziemska organizacja która jest tutaj tylko za przyzwoleniem narodu i może w każdej chwili zostać wyrzucona, gdy tylko naród uzna że ta gościnność i dobrowolna szczodrość mu nie służy.

Animus napisał/a:

Czyżby Pan Lewski nie pamiętał i nie wiedział, czym się te eksperymenty skończyły i dlaczego ZSRR zniknął z mapy świata, choĆ właśnie na terenie tego państwa zastosowano metodę zabierania KK i cerkwi wszystkiego, co posiadali. Zabrano piękne budynki i jakoś doprowadzono je tylko do ruiny, bez żadnego pożytku dla biednych.

Porównywanie sytuacji jaka miała miejsce w ZSRR, do tej w Polsce jest zupełnie nietrafione. Zarówno skala jak i sposób upaństwowienia były zupełnie inne. Inne były także skutki. A zupełnie na marginesie dodam że zwalczanie przejęcie cerkwi nie miało istotnego wpływu na upadek ZSRR. ZSRR mógłby sobie ukraść trzy razy więcej budynków i przetrwać, gdyby nie szereg innych poważnych problemów.


Animus napisał/a:

Wiara ateistów w zło tworzone przez KK jest powszechna jak KK. Ta wiara rzuciła w morze niejedną górę i jaki tego efekt? Gór coraz mniej, a poziom morza biedy się tylko podnosi. A może by tak podejśĆ racjonalnie do problemu i pamiętaĆ o prawach Archimedesa? Powtórzę raz jeszcze: "kradzione nie tuczy" i głupoty uczy.

To mi przypomina jeden z chwytów manipulacyjnych. Oczywiście wyrażony tu pogląd jest błędny, bo oparty na błędnych przesłankach. Jeżeli morze biedy się powiększa, to wynika to z rozlicznych przyczyn i działalność KK jest tu przysłowiową kroplą w morzu (choć zapewne inaczej wyglądałaby dzisiaj świadomość ludzka gdyby nie on, a co za tym idzie mielibyśmy dzisiaj innego rodzaju problemy). Atak na KK "rzucanie gór" nie ma związku z podnoszeniem się tego morza, ponieważ jest to zupełny margines i dowodzenie że działalność ateistów jest przyczyną kryzysu ekonomicznego to pomysł zupełnie absurdalny.

Każdy człowiek który nie przeszedł kursu doskonalenia techniki jazdy i spowodował wypadek, powinien zostać rozstrzelany.

Posty [ 1 do 55 z 136 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wasza droga do ateizmu i co on dla was oznacza.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018