Całe życie rodzice coś robili za mnie, w sumie jak się dobrze zastanowić wychowałam się jak pączek w maśle.
Jestem introwertyczką, osobą spokojną i nigdy nie przepadałam specjalnie za towarzystwem innych ludzi.
Ma to rzecz jasna swoje wady charakter jak i wychowanie. Mam 23 lata, jestem niezaradna życiowo, nie mam na dobrą sprawę żadnych znajomych, chłopaka. Równie dobrze mogłabym mieć 16 lat.
Jakoś nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało, ale teraz myślę że to coś nie tak nie prowadzić żadnego życia towarzyskiego w tym wieku.
Nie to żebym nie próbowała, próbowałam.
Z normalną dziewczyną jak rozmawiam to nie mam o czym, ani o imprezach (praktycznie nie chodzę) nie interesują mnie typowo kobiece sprawy jak moda, kosmetyki, gotowanie. Nie interesują mnie gadki o facetach. Po 10 minutach z taką osobą już wiem że ani ona mnie nie polubi ani ja jej ![]()
Z facetami też próbowałam, brzydka nie jestem ale żadnej więzi dotąd nie udało mi się nawiązać z facetem.
Zazwyczaj chcą pobzykać i do widzenia.
Chciałabym związek oparty na szacunku, porozumieniu bez jakichś dziwacznych manipulacji.
Zawsze wydawało mi się że to inni są dziwni, a ja ok.
Teraz sobie zdałam sprawę, że inni są po prostu normalni, są przeciętnymi ludźmi z jakimś życiem a ja jestem dziwna.
Chciałabym się wreszcie jakoś zintegrować, zacząć żyć ale po prostu mi się to nie udaje.
Na imprezach prawie zawsze dziwnie się czuję, czasami oczywiście jest ok i nie mam zastrzeżeń, ale nawet jak jest fajnie marzę o tym by iść do domu i odpocząć od ludzi.
Jak można w tym wieku coś zmienić?
Podobne tematy
Żeby nie było mam równie introwertycznego brata jak ja, ale jakoś w wypadku faceta nie zauważyłam, żeby komuś to specjalnie przeszkadzało. Tylko mi jako kobiecie mówi się, że powinnam zaszaleć, jestem za spokojna, za mało mówię itd
Więc dla świętego spokoju, żeby chociażby rodzice się odczepili chciałabym być bardziej otwarta, ale po prostu nie mogę.
Mam jakąś blokadę w mózgu ![]()
[...]
Zawsze wydawało mi się że to inni są dziwni, a ja ok.
Teraz sobie zdałam sprawę, że inni są po prostu normalni, są przeciętnymi ludźmi z jakimś życiem a ja jestem dziwna.
[...]
Jak można w tym wieku coś zmienić?
Witaj!
Nie myśl o sobie , że jesteś dziwna. Ludzie mają różne osobowości, każda na wady i zalety.
Może nie warto zmieniać tylko znaleźć swoje miejsce i zajęcie na ziemi i wyciągnąć tyle ile się da z tego co się ma?
Pewnie na początek byłoby dobrze określić Twoje zawodowe predyspozycje, zgodne z osobowości, temperamentem i spróbować ułożyć sobie życie. Pewnie Twój "idealny" zawód przyciągnie faceta odpowiedniego dla Ciebie. Robiąc test niczym nie ryzykujesz a dużo możesz zyskać.
Może po prostu w trochę złych miejscach szukasz faceta?
A co do bycia introwertykiem, to nie jest to absolutnie rzecz dziwna! Najważniejsze, to znaleźć kogoś, kto będzie Cię akceptował taką, jaką jesteś. Może teraz to się nie udaje, ale z biegiem czasu ktoś taki się trafi ![]()
5 2013-07-20 15:49:58 Ostatnio edytowany przez lovemurder (2013-07-20 16:05:40)
Ja też w dzieciństwie żyłam jak pączek w maśle
Dostawałam co chciałam, byłam oczkiem w głowie taty, czułam się bardzo kochana. Aż nagle bum... wszystko się posypało. Nie tylko emocjonalnie dostałam po tyłku, ale też kwestie bytowo-materialne się pogorszyły... a już kompletnie się zawaliły kiedy jedna strona rodziny położyła na nich łapę wykorzystując luki w prawie. Te doświadczenia sprawiły, że zdałam sobie sprawę z pewnego faktu. Jeśli sama o siebie nie zadbam nikt inny mi nie pomoże. Gdybym tak jak Ty mogła liczyć na wsparcie rodziców w trakcie dorastania i w dorosłym życiu, pewnie byłabym do Ciebie podobna.
A co do imprez itd. Nie masz ochoty, to nie wychodzisz. To żaden obowiązek. A facet prędzej czy później się pojawi
Ja np. jestem już tak zmęczona moją komedio-dramatyczna sfera relacji damsko-męskich, że zmieniłam numer telefonu nie podając go byłym, niedoszłym, ani nawet kolegom. Jeśli ich gdzieś spotkam to wtedy porozmawiamy i tyle
Czasami odpale stary telefon, ale to raczej nie z chęci podtrzymywania kontaktu, cp raczej uprzejmości. No może wyjątek stanowi jedna osoba, do której mam nietypowy sentyment, mimo wszystko. Ale teraz marzy mi się normalny, spokojny, prawidłowo funkconujący związek, tak jak Tobie. Z racji tego, że od około 30 godzin jestem sama łącze się z Tobą w czekaniu ![]()
Całe życie rodzice coś robili za mnie, w sumie jak się dobrze zastanowić wychowałam się jak pączek w maśle.
Jestem introwertyczką, osobą spokojną i nigdy nie przepadałam specjalnie za towarzystwem innych ludzi.
Ma to rzecz jasna swoje wady charakter jak i wychowanie. Mam 23 lata, jestem niezaradna życiowo, nie mam na dobrą sprawę żadnych znajomych, chłopaka. Równie dobrze mogłabym mieć 16 lat.Teraz sobie zdałam sprawę, że inni są po prostu normalni, są przeciętnymi ludźmi z jakimś życiem a ja jestem dziwna.
Chciałabym się wreszcie jakoś zintegrować, zacząć żyć ale po prostu mi się to nie udaje.
Na imprezach prawie zawsze dziwnie się czuję, czasami oczywiście jest ok i nie mam zastrzeżeń, ale nawet jak jest fajnie marzę o tym by iść do domu i odpocząć od ludzi.
Jak można w tym wieku coś zmienić?
To nie tak ,że ty jesteś dziwna ,a inni normalni.Po prostu masz inny charakter.Sama napisałaś ,że jesteś introwertyczką ,a ekstrawertycy stanowią 2/3 populacji.Sama też piszesz ,że nawet jak impreza jest fajna masz ochotę wyjść.To typowe u introwertyków,oni odpoczywają i ładują swoją energię w samotności odwrotnie niż u ekstrawertyków bo oni doładowują się tylko będąc wśród ludzi i właśnie dlatego ekstr. nie mogą wytrzymać bez ciągłego bycia w towarzystwie ,a intrower. nie wytrzymają bez samotności( oczywiście nie chodzi mi o skrają samotność) więc nic na siłe.To ,że inni prowadzą taki tryb życia nie znaczy ,że ty też tak musisz.
PS jest wiele dziewczyn w twoim wieku co nigdy nie miały chłopaka ![]()
Tak jak pisza koledzy i kolezanki powyzej facet sie znajdzie tylko najwazniejsze zebys ty nie szukala na sile...
Też mam ten sam problem dlugo walczylam ze soba chcialam sie zmienic bo myslalam ze ze mna jest cos nie tak a ja poprostu taka jestem i tyle nikne w tle u boku mojego meza ktory uwaza ze jestem dziwna i na sile probuje mnie zmienic...
gdybym wczesniej zauwazyla ze tak mu to przeszkadza to moze dzis nie bylibysmy razem... bo najwazniejsze miec druga osobe ktora cie zrozumie a nie usilnie bedzie probowala zmienic cie zebys odpowiadala jego rodzinie czy znajomym...
przyzwyczailam sie dzis do tekstow typu jestes dziwakiem na nikim ci nie zalezy patrzysz tylko na siebie nie masz przyjaciol bo masz wszystkich w dup... a to nie tak
nie odczuwam potrzeby przebywania codziennie z kims gadania o duperelach mam znajomych swoich czasami sie kontaktuje bo inaczej bym zwariowala ale jezdze do nich sama bo oni mnie rozumieja a wspolni znajomi tylko z moim mezem maja kontakt do mnie im specjalnie nie zalezy bo uwazaja ze wyzej ... niz cos tam mam... bo sie nie odzywam za duzo
a ja poprostu jestem cicha spokojna gdyby nawiazala sie rozmowala rozmawiala bym gdyby mieli chec wogle porozmawiac a tak nikne w jego tle jakolwiek sie nie staralam wczesniej zmienic i tak nie robilo to na nikim to wrazenia
moj facet mnie nie rozumie nie chce rozumiec woli sam gdzies wypadac i tak sie konczy jak sie chce na sile bo jest sie sama... probowac sie zmienic mozna ale i tak na dluzsza mete nic z tego nie wyjdzie... grunt to znalezc druga osobe ktora cie zrozumie i zaakceptuje a nie bedzie mowic ze akceptuje a potem bedzie cie gniesc cale zycie i o wszystko obwiniac bo jestes dziwna potem wychodzi jak cie rozumie ale jest za pozno...
Cześć,
też mi się tak wydaje, że bycie introwertykiem to nic złego, po prostu trzeba trafić na swój typ.
Magda K.
Ja nie byłam wychowana jak pączek w maśle, ale problem polegał bardziej na wstydzie związanym z typem urody. Jednak problemy, o których piszesz dotyczą tych samych problemów.
Dlaczego?
Dlatego, że tak jak ty stroniłam od towarzystwa.
A niestety brak towarzystwa. Uciekanie od niego, to największy kłopot, bo bycia z drugim człowiekiem uczymy się z kontaktów z nimi.
Powiem Ci też szczerze jedną rzecz.
Wychodzenia do drugiego człowieka, otwierania się na kontakt z nim można się nauczyć czasem tylko poprzez zmuszanie się do takich kontaktów.
Jeśli chodzi o tematy, na jakie rozmawiać z drugim człowiekiem, to czasami lepsze od mówienia jest po prostu nauczenie się uważnego słuchania drugiej osoby.
To co pomaga, to też szczere zainteresowanie się tym co druga osoba mówi. Wbrew pozorom, to jak słuchasz i to czego się dowiadujesz od innych jest dla nich milion razy wartościowsze, niż to co do nich mówisz.
A zatem jeśli masz problem z mówieniem, to po prostu w towarzystwie słuchaj aktywnie. Dopytój o szczegóły. A tym zyskasz sobie uwagę drugiej osoby.
Jeśli się boisz, to zrób to tym bardziej. Bo w ten sposób doświadczysz też niewygody. A brak wygody uczy po stokroć lepiej niż jakakolwiek książka.
A na zakończenie: W wieku w którym jesteś można zmienić ogromnie dużo. Właściwie wszystko. To nie zależy od wieku, a od tego "dlaczego chcesz to zrobić?, Dlaczego Ci to teraz doskwiera? "
Jak już znajdziesz odpowiedzi na te dwa pytania? [ja też tak musiałam sobie odpowiedzieć i dzisiaj mając już trochę ponad 35 lat nawiązuję kontakty ot tak. Nawet chociaż nigdy tego nie robiłam, to rozmawiam z kobietami o kosmetykach, ale też i o książkach, życiu...].
Przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie - DLACZEGO CHCESZ TO ZMIENIĆ? CO CHCESZ PRZEZ TO UZYSKAĆ?
Całe życie rodzice coś robili za mnie, w sumie jak się dobrze zastanowić wychowałam się jak pączek w maśle.
Jestem introwertyczką, osobą spokojną i nigdy nie przepadałam specjalnie za towarzystwem innych ludzi.
Ma to rzecz jasna swoje wady charakter jak i wychowanie. Mam 23 lata, jestem niezaradna życiowo, nie mam na dobrą sprawę żadnych znajomych, chłopaka. Równie dobrze mogłabym mieć 16 lat.
Jakoś nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało, ale teraz myślę że to coś nie tak nie prowadzić żadnego życia towarzyskiego w tym wieku.
Nie to żebym nie próbowała, próbowałam.
Z normalną dziewczyną jak rozmawiam to nie mam o czym, ani o imprezach (praktycznie nie chodzę) nie interesują mnie typowo kobiece sprawy jak moda, kosmetyki, gotowanie. Nie interesują mnie gadki o facetach. Po 10 minutach z taką osobą już wiem że ani ona mnie nie polubi ani ja jej
Z facetami też próbowałam, brzydka nie jestem ale żadnej więzi dotąd nie udało mi się nawiązać z facetem.
Zazwyczaj chcą pobzykać i do widzenia.
Chciałabym związek oparty na szacunku, porozumieniu bez jakichś dziwacznych manipulacji.
Zawsze wydawało mi się że to inni są dziwni, a ja ok.
Teraz sobie zdałam sprawę, że inni są po prostu normalni, są przeciętnymi ludźmi z jakimś życiem a ja jestem dziwna.
Chciałabym się wreszcie jakoś zintegrować, zacząć żyć ale po prostu mi się to nie udaje.
Na imprezach prawie zawsze dziwnie się czuję, czasami oczywiście jest ok i nie mam zastrzeżeń, ale nawet jak jest fajnie marzę o tym by iść do domu i odpocząć od ludzi.
Jak można w tym wieku coś zmienić?
Jeśli miałabyś jakieś wątpliwości co do powyższej odpowiedzi Sylwii, to wiedz, że ja w pełni podpisuję się pod jej postem. Przeszłam tą drogę tak jak to ujęła. Przede wszystkim tak jak powiedziała, kontaktu z ludźmi nauczysz się tylko poprzez kontakt z nimi. Co równie ważne, i pod tym również się podpisuję całą sobą - w cale nie trzeba dużo mówić, wystarczy rzetelnie słuchać i zadawać pytania które automatycznie podtrzymają temat. Rozmowa popłynie, a Twój rozmówca poczuje się doceniony, że tak interesuje Cię jego problem czy sytuacja o której opowiada. Życzę Ci dużo siły i wierzę, że Ci się uda
Pozdrawiam