Cześć, jestem tu nowa, ale strasznie potrzebuje waszej pomocy.
Mój problem polega na tym, że po 3 latach związku coś się wypaliło. Po 2 latach zwiazku mój chłopak musiał się przeprowadzić z powodów rodzinnych o 200 km od mojego domu. Na początku odległość nie była dużym problemem, lecz od dwóch mięsięcy w naszym związku coś zaczyna się psuć. Mamy inne zdania, brak checi na rozmowe, jak do niego przyjeżdżam to spędza sporo czasu robiąc cokolwiek by tylko nie siedzieć ze mną. Pracuje fizycznie dlatego też wraca późno z pracy i już nie ma ochoty gdzieś wyjść, coś porobić. Przestał się starać. On tego nie zauważa, dalej twierdzi, że mnie kocha. Rozmawiałam z nim kilkanaście razy na temat naszego związku i zawsze obiecuje, że się postara, że będzie lepiej.
Teraz moje pytanie brzmi. Czy jest to możliwe że po 3 latach związku przestaliśmy się kochać, lub że po prostu do siebie nie pasujemy? Czy dalej walczyć?
Podobne tematy
2 2013-07-13 18:06:35 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-07-13 18:09:26)
Ja myślę, że po prostu "odzwyczailiście się" od swojej obecności na co dzień. Każde z Was ma swoje życie, swoje obowiązki... to oczywiście normalne. Jednak związki na odległość są specyficzne, tutaj nie można sobie odpuścić starania (żadna ze stron nie może odpuścić), czasami jednak nawał pracy, zajęć w domu, szkole, odbiera ludziom chęci (siły) do tego. Będąc blisko siebie, można co jakiś czas, nawet przy masie zajęć, spotkać się choć na godzinkę, dwie. Tutaj tego nie ma. Dlatego porozmawiajcie na spokojnie, powiedz mu to wszystko co napisałaś tutaj. Powiedz, że oddalacie się od siebie, że czujesz iż wasz związek się rozpada, a żeby go utrzymać i wzmocnić, potrzebne są też jego chęci i starania. Jeśli on tego nie zauważy, to nic z tego nie będzie.
jest to możliwe, ludzie się odkochują po roku, trzech, pięciu, trzydziestu. Nie ma określonego czasu. Nie spędzacie ze sobą już tyle czasu z powodu odległości i mogła minąć fascynacja.
Cześć, jestem tu nowa, ale strasznie potrzebuje waszej pomocy.
Mój problem polega na tym, że po 3 latach związku coś się wypaliło. Po 2 latach zwiazku mój chłopak musiał się przeprowadzić z powodów rodzinnych o 200 km od mojego domu. Na początku odległość nie była dużym problemem, lecz od dwóch mięsięcy w naszym związku coś zaczyna się psuć. Mamy inne zdania, brak checi na rozmowe, jak do niego przyjeżdżam to spędza sporo czasu robiąc cokolwiek by tylko nie siedzieć ze mną. Pracuje fizycznie dlatego też wraca późno z pracy i już nie ma ochoty gdzieś wyjść, coś porobić. Przestał się starać. On tego nie zauważa, dalej twierdzi, że mnie kocha. Rozmawiałam z nim kilkanaście razy na temat naszego związku i zawsze obiecuje, że się postara, że będzie lepiej.
Teraz moje pytanie brzmi. Czy jest to możliwe że po 3 latach związku przestaliśmy się kochać, lub że po prostu do siebie nie pasujemy? Czy dalej walczyć?
Mieszkacie za daleko, albo się do niego sprowadzisz albo się rozstaniecie.
Mnie się wydaje, że jego uczucie do ciebie uległo degradacji...