Hej
Postanowiłem się tutaj zarejestrować bo kto jak kto zna lepiej kobiety jak Wy same. Ostatnio sporo nie śpię, myślę, biję się ze swoim umysłem, ale do do rzeczy.
Poznałem uroczą blisko 24 niewiastę. Od początku tego roku jest sama. Poprzedni związek był krotki, rozpadł się przez faceta, który dokonał zdrady. Wcześniej słodka była w kilkuletnim związku, który zakończył się takim samym finałem jak ten późniejszy. Teraz opiszę jak wygląda nasza sytuacja. Otóż regularnie się spotykamy, w jej towarzystwie czuje się jak ryba w wodzie ona w moim podobnie. Nie nalegam na sex bo chciałbym by to było ukoronowanie, dopełnienie związku także jest tego w pełni świadoma bo już poruszaliśmy ta kwestię. Znamy się lekko ponad miesiąc i wiem, po takim czasie nie powinno się zakochiwać jednak ona sama jako całość oraz chyba to, że przez 3 lata byłem sam sprawia, że komory mego serca wypełnione są krwią transportującą coś co nazywa się miłość. Idąc dalej. Na początku znajomości kiedy była mi neutralna odczytywałem sygnały zainteresowania moją osobą niemal bezbłędnie. Dzień po dniu ostrożność przysłania uczucie które zaburza moje sposoby postrzegania, odczytywania wartości stąd wylądowałem na tym forum. Ostatni kiedy siedzieliśmy we wspólnych objęciach powiedziałem wprost co zauważyłem. Mianowicie to, że pisząc, rozmawiając jednego dnia jest bardzo uczuciowa, dnia kolejnego jakby się przed tym broniła. Mówiąc te słowa słodka odpowiedziała mi "zgadłeś, chcę to kontrolować, ale czasami nie mogę". Przyznała mi się też do tego, że po ostatnim rozpadzie bawiła się jednym facetem by teraz to ta druga strona poczuła jak to jest. Lekko zaskoczony tym wyznaniem zapytałem wtedy czy ja też jestem zabawką. Chwila milczenia po czym powiedziała "nie" a kolejna chwila zbliżyła nasze usta i doszło do pocałunku. Zauważyłem też, że np jest bardziej otwarta pisząc na fb, czy wymieniając smsy niż podczas rozmowy w 4 oczy. Więc po raz kolejny zapytałem czy tak jest, potwierdziła. Często teraz spacerujemy razem, wspólnie objęci a ostatnio to ona pierwsza złapała mnie za rękę jak wracaliśmy z długiego wieczora który dał mi niesamowitą radość. Czasami są takie dni, że np czując, że to ja chcę ogrzać jej dłonie ona je zabiera.... Jej pocałunki w stosunku do mnie są namiętne, chociaż te namięciuchy nie zawsze dostaję, ale czuję że ten kiss to jest coś więcej. Raz będąc razem zapytałem czego tak na prawdę się boi a wtedy ona powiedziała, że nie chce bym ją traktował jak zabawkę i myślę że tutaj jest pies pogrzebany. Z poprzednich związków wyniosła coś co ją boli i teraz nie chce kolejny raz wyjść na straconą pozycję. Wiem, że teraz wszystko zależy ode mnie, ale powiedzcie jak jak jak?. Zaskakuję ją, daję jej ciepło, które czuje nie mnie jednak dalej są chłodne dni. Mieszkamy w tym samym mieście, blisko siebie, długą ją męczyłem by do mnie przyszła, obejrzeliśmy film i poszliśmy na spacer gdzie no. do kolego chodzi normalnie bez zbędnego proszenia. Teraz dystans między naszymi miejscami zamieszkania się powiększy, ale dalej będzie to, to samo miasto jednak boje się, że teraz mogę ją stracić bo obecna sytuacja spowoduje, że rzadko będziemy się widywać. Dodam, że musiałem długo czekać na pierwszy pocałunek, ale szanuję to bo widzę, czuję, że tą słodycz trzeba zdobywać nie ma lekko.
Proszę Was drogie kobiety o pomoc, czy Wy tutaj widzicie jakąś szanse?. Zależy mi na niej i będę walczył do końca, ale coraz częściej chce odpuścić bo czuję, że to się skończy........... i nie potrafię wytłumaczyć czemu tak myślę a moje serce cierpi. Pytajcie a ja postaram się odpowiedzieć na pytania.