Witam wszystkich, jestem pierwszy raz na takim forum. Opowiem wam moją historię i bardzo proszę o pomoc co ja mogę jeszcze zrobić w tej sprawie.
Wszystko zaczęło się od przeglądania zdjęć z dyskoteki którą dopiero otworzyli i nagle spostrzegłam śliczne oczka i niebiański uśmiech jednego z dj-ów. Gdy pokazywałam kumpeli okazało się że jej siostra chodZiła z nim do podstawówki i wszystko o nim wie, tak więc opowiedziała mi o nim wszystko i nic mnie do niego nie zraziło. Po tym zdecydowałam się iść do tego klubu. Tam chciałam zrobić jakiś krok ale że jestem nieśmiala to tylko poszłam poprosić o dedykację dla kumpeli bo akurat miała urodziny. Po pewnym czasie odważyłam się napisać do niego na facebooku gdzie mi odpisał ( poniżej zamieszczę wszystkie wiadomości). Ciężko było coś z niego wyciągnąć. W jednej wiadomości napisałam mu że może wkońcu się poznamy (akurat wybierałam się do tego klubu). Była niedziela mało ludzi, upalnie a że chodziłyśmy pieszo to miałam żakiecik na sobie, wcześniej poznałam kolesia (Krzysiek) który zawsze stoi obok niego i operuje światłami tak więc poszłam do niego i zapytałam się czy mogę zostawić żakiet, pozwolił. Potem już nie podchodziłam dopiero gdy impreza się skończyła i Krzysiek się zmył ja poszłam sama po ten żakiet, gdy go sięgałam nagle usłyszałam "cześć" - okazało się że ten dj (Miłosz) się do mnie odezwał i tak jednak zrobił jakiś krok w stronę naszej znajomości. Ale oczywiście ja zamiast to jakoś wykożystać, jak zwykle zawaliłam sprawę. Z lekkim spojrzeniem odpowiedziałam mu "cześć" i sobie poszłam, nawet schodząć ze schodów się potkłam ale utrzymałam równowagę. Ale żałuję tego do dzisiaj, mam straszne wyżuty sumienia że mogłam zacząć rozmowę, mogliśmy zacząć sie poznawać a ja co poprostu zwiałam
Niestety od tego czasu już nie gadaliśmy i nawet przestał mi odpisywać na moje wiadomości. Straciłam kontakt z Krzyśkiem, dzięki któremu mogła bym się zbliżyć do Miłosza. Wszystko to zaczeło sie pod koniec sierpnia 2012 roku taki rytm utrzymywał sie do listopada potem zaczęło wszystko cichnąć. Wysyłałam mu zaproszenia do znajomych na facebooku ale nie przyjoł i nie odrzucił
Składałam mu życzenia z okazji urodzin nie podziękował. Wiem że nie ma dziewczyny, studiuje na Akademii Muzycznej w Katowicach tam mieszka w akademiku wraca do domu w piątki wieczorem zaraz jedzie do klubu grać i w sobotę też a w niedzielę wieczorem jedzie znowu na studia. W tym roku bronił tytuł licencjata. Gra na saksofonie. Jest młodszy ode mnie o rok.
Minoł prawie rok a ja wciąż mam do niego ogromny sentyment, chodząc do klubu zawsze się cieszę że go spotkam i może coś sie wydarzy, coś co nas do siebie zbliży. Miesiąc temu mijaliśmy sie w korytarzu, patrzeliśmy sie na siebie przez całą długość ale rzadne sie nie odezwało
.
Proszę o radę, czy mogę jeszcze coś zrobić, jeśli tak to dajcie mi jakieś propozycje. Nigdy nie byłam w związku a na Miłoszu mi naprawdę zależy.
Proszę Was o pomoc chcę zacząć wszystko od nowa, jeśli to ma i tak sie nie udać to chcę mieć świadomość że zrobiłam wszystko co mogłam żeby jakoś sie z nim związać. Pozdrawiam wszystkich cieplutko
Wklejanie prywatnej korespondencji na forum nie jest zgodne z naszymi zasadami i ogólnymi zasadami etyki. Post edytowałam. Mod. Vinnga