Cześć:)
Nie wiem od czego zaczac wiec ... Mam 20 lat jestem studentem (fizjoterapia) i mam niedosłuch obustrony i tu sie zaczyna problem... otóż od dziedzinstwa nie słyszałem ( zapalenie gardła w wieku 3 lat i wtedy prawdopodobnie stacilem słuch ) zaczałem chodzic do szpitali na badania rozne i do logopedów. Pozniej sie pojawiły problemy w gimnazjum gdyż brak akceptacji kolegów bo głuchy itp ( nasmiewali sie ze mnie ) nie był to dobry okres dla mnie , wpadłem w depresje i zaczełem chodzic do psychologa zeby jakos pomogł mi.. nastepnie poszedlem do LO i tam jakos uszło ... ale wracajac do tematu.. nie mam przyjacioł na których moge liczyc tylko mam znajomych ( coś chca to sie odezwa) , nie byłem w zadnym zwiazku i tak sobie myśle czy ze mna cos nie tak? Mam wrazenie ze ludzie sie mnie boja... Jesli chodzi o kontakty z ludzmi to ja jestem otwarty wobec nich lubie pomagac ludziom.. Lepiej sie dogaduje z kolegami niz z dziewczynami.. Nie wiem juz sam co robic.. Dobija mnie juz ta samotnośc bo nie mam komu sie wyżalic..
Podobne tematy
Witaj. Chętnie z tobą podyskutuję. Pisz tu, albo przez ten portal na mego maila. Pozdrawiam!
A czy Ty nie za bardzo sobie coś wmawiasz. Może ludzie w cale nie traktują Cię inaczej tylko ty za bardzo coś wyolbrzymiasz.
jak moge wyolbrzymiac? jak nie mam przyjaciół ? próbuje nawiazywac kontakty z nowymi ludzmi ale jakos nie wychodzi.. poznam jakis nowych ludzi to tak czy siak kontakt sie urwie po miesiacu nie z mojej winy
Nie zmusisz przecież żeby ktoś Cię polubił. Nie musi tu też chodzić o Twoje "wady". Mogłeś po prostu trafić na ludzi, którzy inaczej patrzą na świat. Szukaj dalej, w końcu kogoś poznasz.