netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Proszę o radę- "przyjaciel"

8 odpowiedzi2 523 wyświetleniazałożony przez NatiB, 26.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Proszę o radę- "przyjaciel"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Proszę o radę- "przyjaciel"

Mam trudną sytuację i nie wiem jak sobie z nią poradzić, byłabym wdzięczna gdybyście podpowiedzieli mi jak mam się zachować.

Z moim facetem jestem od ponad 5 lat. Ma on przyjaciela Miśka. Na początku byłam po prostu dziewczyną kumpla, jednak z czasem i ja się z nim zaprzyjaźniłam. Funkcjonuje to jako przyjaźń z każdym z nas z osobna. Trzymamy się razem, we trójkę. Oczywiście chłopaki mają swoje męskie spotkania.

Problem pojawił się już jakiś czas temu- coś około 3 lat. Wtedy Michał zaczął spotykać się z jedną dziewczyną. Sytuacja się skomplikowała- pokłócił się z nami, z siostrą. Nie utrzymywaliśmy kontaktu przez ponad rok. Całą winą niesłusznie zostałam wtedy obarczona ja- zarówno przez Michała jak i jego siostrę i matkę. Nie będę się zagłębiać w to, bo mój problem dotyczy tego tylko pośrednio. W każdym razie zostałam wtedy potężnie zraniona. Mimo to pogodziliśmy się.

Rok temu ona rzuciła Miśka i razem z moim chłopakiem przez jakieś 3 miesiące w zasadzie mieszkaliśmy u niego, próbując go ogarnąć. Udało się.

Ostatnio Misiek znalazł sobie nową dziewczynę, bardzo sympatyczną. Byliśmy parę tygodni temu u niego na imprezie. Pod koniec zostałam tylko ja, Misiek, jego matka i ta dziewczyna. Pożegnałam się i poszłam na górę do pokoju, najpierw zahaczając o łazienkę. Wychodząc usłyszałam, że Misiek zaczyna o mnie gadać, po chwili włączyła się jego matka. Obrobili mi tyłek. I to bardzo. Wyciągnęli wszystko co wiedzieli o mnie, modyfikując na moją niekorzyść, oczerniali mnie. Gadali o tym, jak okropnie traktuję mojego faceta. Misiek mówił rzeczy, które były przeznaczone tylko dla niego, oczywiście je odpowiednio zmieniając. Wykreowali mnie z matką na sukę przed tą dziewczyną. Wygadywali okropne rzeczy o moim życiu i doświadczeniach- między innymi to, że przesadzam z tym, jak wpłynął na mnie rozwód rodziców (była to naprawdę ostra jatka, odbiło się to bardzo na mnie i mojej mamie).

Nie umiem dokładnie opisać tego, co mówili, ale zabolało strasznie. Na miejscu tej dziewczyny, po tym co usłyszała,  przy każdym spotkaniu ze mną przyjmowałabym postawę obronną, dążyłabym do tego, żeby do spotkań w ogóle nie dochodziło. Oczywiście Misiek następnego dnia zachowywał się normalnie wobec mnie, dziewczyna natomiast przesadnie się do niego kleiła.

Przestałam się z nimi spotykać (kiedyś jeździliśmy tam co weekend). Wyjątkowo raz pojechałam na grilla (okazja do odebrania paru rzeczy osobistych), ale zachowałam dystans. Było sporo osób, więc nie musiałam się starać ich unikać.

Nie wiem, jak mam się zachować. Wiem natomiast, że to było g***o nie przyjaźń. Moim dylematem jest co z tym wszystkim zrobić. Oczywiście bez względu na to, co zrobię, i tak wyjdzie "na ich". Nie mogę tego tak zostawić, chcę to wyjaśnić, boję się tylko, że nie stać mnie w tej sytuacji na spokój i ogładę. Czasem myślę, żeby nic nie mówić i po prostu urwać kontakt, a jest to możliwe do zrealizowania.Mojego faceta nie chcę w to angażować- to sprawa między mną, a "przyjacielem".

Co radzicie?

2

Odp: Proszę o radę- "przyjaciel"

Jak już sobie ułożysz tą sytuację w głowie, zastanów się co chcesz mu powiedzieć a później z nim się spotkaj i porozmawiajcie. Powiedz mu jak cię to zabolało, że uważałaś go za przyjaciela, skąd w nim tyle jadu i złości na ciebie?

Pewnie łatwiej byłoby przemilczeć ale tak się problemu nie rozwiąże, będzie to w tobie siedzieć i cię psuć wewnętrznie. Dlatego musisz z nim to sobie wyjaśnić a później możesz zerwać kontakt z czystym sumieniem bo nie będzie ci to ciążyć.

Nie unoś się honorem, nie kieruj się zawiścią bo tylko sobie zaszkodzisz. Po prostu to wyjaśnij nie patrząc na to czy wyjdzie na ich czy nie na ich. Ważne, że ty będziesz w porządku wobec siebie, oni jak będą chcieli to i tak zawsze upatrzą się swojej wygranej. Nie bądź taka jak oni. Życzę siły, 3maj się. smile

3

Odp: Proszę o radę- "przyjaciel"
NatiB napisał/a:

Co radzicie?

Urwać kontakt. Ponieważ:

NatiB napisał/a:

to było g***o nie przyjaźń

muzykaduszy napisał/a:

nie kieruj się zawiścią

Gdzie w tej historii jest jakakolwiek zawiść ze strony Autorki?

4

Odp: Proszę o radę- "przyjaciel"

Zgadzam się z Babą, a właściwie z Twoją diagnozą. Żadna to była przyjaźń. Przyjaciele nawet jak wiedzą pewne rzeczy, które faktycznie źle o nas świadczą, to zachowują je dla siebie - właśnie dlatego są przyjaciółmi - wiedzą o nas tyle, że pozostaje nam albo dozgonna przyjaźń, albo mord i zakopanie zwłok w ciemnym lesie wink A poważnie - niezła trzeba być szują, moim zdaniem, żeby wyciągać tak bardzo prywatne czyjeś sprawy, czy -tymbardziej!- powiedziane w zaufaniu, tylko po to, żeby sobie zrobić z tego tanią sensację. Szkoda czasu i nerwów na takich ludzi.

No i ja powiedziałabym temu panu otwarcie dlaczego nie jesteś zainteresowana kontynuowaniem "przyjaźni". Choć ja pewnie bym nie wytrzymała już słysząc te rewelacje, które Ty usłyszałaś niechcący i weszła do pokoju od razu mówiąc co myślę o takiej "przyjaźni" hmm

5

Odp: Proszę o radę- "przyjaciel"

Ja powiedziałabym mu, że wszystko słyszałam i że więcej nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Najlepiej przy jego dziewczynie, żeby ona też wiedziała, że jest krętaczem.

6

Odp: Proszę o radę- "przyjaciel"

Moja rada jest taka. Zorganizuj spotkanie w tym samym gronie i powiedz, że to nie ładnie mówić o kimś podczas jego nieobecności. Zaproponuj powtórzenie całej rozmowy z możliwością Twojego odniesienia się do tego co mówili.
Koniec i kropka. Bez emocji, na zimno. Ich miny bezcenne.

7

Odp: Proszę o radę- "przyjaciel"
BabaOsiadła napisał/a:
muzykaduszy napisał/a:

nie kieruj się zawiścią

Gdzie w tej historii jest jakakolwiek zawiść ze strony Autorki?

Nie chodziło mi o tą historię tylko o przyszłe decyzje, żeby nie chciała się mu odpłacać tym co on jej i załatwiła to po swojemu.

8

Odp: Proszę o radę- "przyjaciel"

Postanowiłam nie zakładać nowego tematu, chociaż post dotyczy innej osoby.

Chodzi o kolegę z pracy mojego faceta. Znają się jakiś rok. Teraz zaczynają robić wspólne interesy, powoli zakładają firmę. Poznałam go jakiś czas temu, od początku wydał mi się jakiś dziwny, no ale nie chciałam wyrabiać sobie zdania po jednym czy dwóch spotkaniach. Jednak okazuje się, że pierwsze wrażenie wcale nie było mylne.

Po prostu go nie znoszę! Koleś jest totalnie zapatrzony w siebie. Wydaje mu się, że jak przeczytał kilka mądrych książek to może patrzeć na innych z góry, że daje mu to prawo do traktowania ich jak idiotów. Inteligencji mu rzeczywiście nie brakuje, ale to jak jej używa zaakceptować nie mogę. Na początku analizuje ludzi, po czym manipuluje nimi. I tak jest niestety w przypadku mojego faceta. Ze mną też próbował, ale ja mam silniejszy charakter i nie daje sobie tak łatwo czegoś wmówić.

Zauważyłam, że mój chłopak zaczyna używać argumentów, które pochodzą od tamtego. Mam czasem wrażenie, że dyskutuję z tamtym, a nie z nim. Dodatkowo, po tym jak nie powiodła się próba zdominowania mnie w swoich poglądach, gość zaczął ignorować mnie podczas rozmów, mówić że się nie znam i mam się nie wypowiadać, że jestem za młoda (jest starszy o 4 lata)itp.

Do tego facet nie wie co to męska solidarność. Kiedy mój chłopak coś mu powiedział, np. że się pokłóciliśmy i co o tym sądzi, ten przy najbliższym spotkaniu wszystko mi mówił, wypytywał się itp.!

Oczywiście przeszło mi przez myśl, że przesadzam, ale kto z naszych znajomych by go nie poznał odnosi takie samo wrażenie co ja. Nikt go nie polubił i nie chce go więcej spotykać.

Bezpośredni konflikt między nami rozpoczął się wtedy, kiedy mój facet pojechał do niego kiedyś na wódkę, miał u niego zostać na noc. W międzyczasie ja siedziałam w domu z jego bratem i kolegą, piliśmy piwo i słuchaliśmy muzyki. O 6 nad ranem obudziło mnie walenie do drzwi. Okazało się, że mój chłopak jednak wrócił do domu. Pijany jak bela ( nigdy go takiego naprutego nie widziałam), cały mokry i uwalony jakąś ziemią (koszulka do wywalenia), płaczący że wraca do domu już ze 3 godziny. No i wyszło na to, że ten idiota puścił go samego do domu, nawet taksówki mu nie zamówił!A po drodze ten się "zważył" i koordynację szlag trafił. Byłam tak wściekła, że napisałam smsa do tamtego, że jest jakiś nienormalny że go puścił, na co mi odpisał ,że wyprasza sobie i że nie przywykł do ubezwłasnowalniania kogokolwiek.

Od tego czasu, nie widziałam go. Jednak wiem, że mój chłopak jeździ do niego, umawia się z nim i stara się bardzo żebym o tym nie wiedziała.

Dochodzą do tego wszystkiego jeszcze interesy. Póki nie ma firmy, cała odpowiedzialność idzie na konto mojego faceta, po udziale tamtego nie ma nawet śladu. Obawiam się, że prędzej czy później on go oszuka.

Wiem, że nie mogę mojemu chłopakowi  zabronić się spotykać z tym typem, nie jestem głupia ani naiwna. Próbuję jednak mu uzmysłowić, że musi być wobec niego ostrożniejszy i mniej podatny na jego wpływy. Jak dla mnie, to nie jest odpowiedni kandydat na powiernika, kumpla.

Co zrobić z tą sytuacją?

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Proszę o radę- "przyjaciel"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026