netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Alkohol- czy to koniec naszego związku?

20 odpowiedzi4 865 wyświetleńzałożony przez truskawka357951, 24.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Witajcie, piszę, bo chciałabym Was poprosić o pomoc. Jestem w dołku, nie wiem jak się wygrzebać, od czego zacząć.



Mój mąż lubi sobie wypić. Zanim się poznaliśmy, pił codziennie. Było to po śmierci bliskiej dla niego osoby. Ja jestem przeciwnikiem alkoholu. Moja mama teraz pije i mój mąż wie jak mnie to boli i jak stresuje. Na początku naszego związku alkohol był, nie były to ogromne ilości, od czasu do czasu coś wypił. Problem zaczął pojawiać się w momencie, kiedy po upiciu zaczynały się awantury. Z krzykami, trzaskaniem drzwiami itd. Zawsze coś mówił, niewiadomo co, później miał pretensje, że go nie rozumiem. Wiecie jaka to jest rozmowa trzeźwego z pijanym. I tak od słowa do słowa, rodziły się kłótnie. Mój mąż jest postawnym mężczyzną i ma siłę, nigdy mnie nie uderzył, ani nie podniósł ręki z tym zamiarem, ale ja nie wiem co mu może odbić. Mam wrażenie, że przestał mnie już kochać.
Był czas kiedy zabroniłam mu pić, ogólnie wtedy miał wiele zakazów. Okłamał mnie kilka razy, straciłam do niego zaufanie i zaczęłam zakazywać i narzucać swoją wolę. Wiem, że to było szczeniackie zachowanie, w końcu to zrozumiałam i zmieniłam się. A on zaczął pić coraz więcej. Najpierw na weekend kupował 2 piwa, później 6 ,następnie 10. Teraz doszła do tego jeszcze wódka i piwa. Po tym jak powiedziałam, że za dużo pije stanęło na pół litra i dwa piwa. Dla niego mógłby był litr i 10 piw. No i tak co weekend. Boję się, że to w końcu doprowadzi do alkoholizmu, tym bardziej, że jak coś się posprzeczamy i nie kupi alkoholu na weekend, to chodzi niezadowolony. Niby twierdzi, że jest ok, ale przecież go znam i widzę. Doszliśmy niedawno do porozumienia i zawarliśmy umowę. Jeśli zobaczę ( w towarzystwie), że jest podpity, to powiem mu koniec i on kończy. Sam powiedział  żebym to ja mu uwagę zwróciła, bo on może się nie zorientować w porę. Chcieliśmy uniknąć tych awantur, o których Wam pisałam. Nadszedł w końcu moment, kiedy przy wódce, powiedziałam "dość". I tak wypił ten kieliszek, bo był już nalany. Tak się tłumaczył. Ok, przymknęłam oko, nie dogadaliśmy się wcześniej. Byliśmy niedawno na urodzinach kolegi. Powiedzieliśmy, że będziemy się już zbierać, wypili jeszcze po dwa kieliszki i ja do niego mówię, że na tym koniec. Został nalany kolejny i nim mąż go wziął do ust, powiedziałam znów żeby nie pił i że idziemy. Wypił. Mam żal, że nie wywiązał się z umowy i na dodatek przy ludziach, potraktował mnie jak koleżankę, której głos się nie liczy. A przecież jestem jego żoną. W domu tłumaczył się tym, że czuł się dobrze i że takie imprezy zawsze się tak kończą (piciem jeszcze kilku "rozchodniaczków"). Nie wiem, nie bywam na takich imprezach. Powiedziałam mu, że czasami okazuje się, że to był właśnie ten jeden kieliszek za dużo, że po prostu się bałam co będzie później. Przecież się umawialiśmy. To nie było z mojej strony tak, że chciałam przy znajomych pokazać mu kto to rządzi, powiedziałam to do niego i nie tak głośno żeby każdy słyszał. Wróciliśmy do domu, ja się cała trzęsłam, z nerwów i ze strachu. Kłótnia i tak była. Na następny dzień chciał się pogodzić, ale nawet nie przeprosił. Po prostu myślał, że jak podjedzie i przytuli, to będzie wszystko ok. Powiedziałam, że znów mu nie wierzę, że myślałam, że skoro jestem jego żoną, to nie będę traktowana jak inni, że nie będzie mnie okłamywał. Temat się urwał. Myśli chyba, że jak się zaczęłam odzywać, to jest ok.
Ogólnie między nami nie jest dobrze. Jakoś tak zimno. Twierdzi, że się stara wszystko naprawić, a ja mu mówię, że nic nie widać. Mam go kłamać? Dlaczego muszę się wiecznie upominać o to żeby mnie przytulał, muszę pytać czy mnie kocha. Czasami ma dni, kiedy jest miły, słodki, jak na początku, a za chwilę znów się odsuwa. Nie czuję miłości z jego strony, bardziej nienawiść. Przecież on nic dobrego we mnie nie widzi.
Nie wiem co robić. Nie wiem jak zacząć naprawiać, od której strony, nie wiem czy mnie kocha i nie wiem czy w ogóle jest jeszcze sens to ciągnąć.

2

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?
truskawka357951 napisał/a:

Mój mąż lubi sobie wypić. Zanim się poznaliśmy, pił codziennie.
A on zaczął pić coraz więcej. Najpierw na weekend kupował 2 piwa, później 6 ,następnie 10. Teraz doszła do tego jeszcze wódka i piwa. Po tym jak powiedziałam, że za dużo pije stanęło na pół litra i dwa piwa. Dla niego mógłby był litr i 10 piw. No i tak co weekend. Boję się, że to w końcu doprowadzi do alkoholizmu, .

To juz jest alkoholizm, niestety i oboje zdajecie sobie z tego sprawe.
I nic to nie da truskawko, ze bedziesz pilnowac meza przy piciu, bo to ON SAM powinien sie pilnowac.
Wiadomo, ze alkohol to trucizna i przyczyna wielu nieszczesc.
Wiadomo , ze alkohol zmienia nie tylko tkanke watroby ale i tez osobowosc i charakter pijacego.
Wiadomo, ze alkoholizm to choroba a jedynym lekarstwem jest calkowita abstynencja.

Terapia = Ani kropli.

Wtedy dopiero jest sens naprawiac.

To taka moja krotka refleksja, i nie bede tu rzucac sloganami typu-  odejdz od niego,wez rozwod itp itd, bo to najlatwiej powiedziec.A czesto dzieje sie tak ,jak juz nie mozna udzwignac i o wiele za pozno...

3

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Właśnie tego się bałam, usłyszeć, że to jest alkoholizm. Koleżanka twierdzi, że jednak nie, dlatego napisałam tutaj. On twierdzi, że chce się odstresować po pracy. Rozumiem to i dopóki nie jest pijany, mogę na to przymknąć oko. Choć wiadomo wolałabym żeby alkoholu w ogóle nie było. Przeprosił mnie dzisiaj za to co zrobił, chce porozmawiać i to naprawić. A ja nie wiem czy chce. Jestem zdania, że jak ktoś nie potrafi pić i się opanować po alkoholu, to niech nie pije. On myśli, że jest wszystko ok, bo jak to możliwe, że "alkohol nie jest dla niego". Nie wiem co mam zrobić. Mamy dziecko, nie chcę rozbijać rodziny, ale z drugiej strony nie chcę żeby dziecko w takiej rodzinie się wychowywało. Faktem jest, że dziecko nie widziało pijanego tatusia, ewentualnie lekko podpitego, ale doskonale czuje, że jest coś nie tak. Chciałabym żeby sam zrozumiał, że alkohol nie jest fajny, ale wątpię, że to kiedykolwiek nastąpi.

4

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Truskaweczko, każdy alkoholik od czegoś zaczynał, na przykład od "odstresowywania się po pracy", inni popijali "do obiadu", jeszcze inni "tylko na imprezach". Nie tłumacz jego picia. Jakakolwiek byłaby przyczyna, to picie "pół litra i dwóch piw" nie jest już zwykłym odpoczynkiem po pracy, połączonym z degustacją trunku, to zwykłe upijanie się, żeby nie powiedzieć dobitniej...chlanie.

5 Ostatnio edytowany przez pinkpiwonia (2013-06-24 16:40:58)

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Truskawko, twoja kolezanka nie ma racji, a moze i sama pije, ? Wiadomi ze sa rozne formy alkoholizmu i rozne stopnie uzaleznienia.Literatura fachowa opisuje dokladnie.
O tym ze twoj maz jest juz mocno uzalezniony swiadczy m.i to ze pije juz od dluzszego czasu, ilosc kupowanego alkoholu, czekanie na  weekend bo mozna sie napic, niezadowolenie bez alkoholu, lapczywe picie, zmiany nastroju (objawy glodu alkoholowego)...
Czekajac az maz sie zmieni , mozesz przeczekac cale zycie, swoje i dzieci.A mozliwe jest i to, ze on sie zmieni ale na gorsze , i co wtedy ?
Zacznij od natychmiast dzialac. Badz konsekwentna ale i wspierajaca i kochajaca zona. Rozmawiaj i dzialaj tylko wtedy gdy maz jest zupelnie trzezwy. Na poczatek zmian , redukcja wypijanego alkoholu o polowe, unikanie imprezek z piciem,  bezalkoholowa sobota i niedziela. I nikt nie mowi ze bedzie latwo, jakby nie bylo to to jest odwyk. Mozna tez sprobowac wspierajacej terapii .
Odstresowac po pracy pijac , typowe dla uzaleznionych.
Moj maz , zeby sie odstresowac bierze rower i znika na pol godziny, maz kolezanki biega, sasiad majsterkuje, znajomy bierze kapiel czyta i pomaga zonie, jeszcze ktos tam ma dobry sex, inny biegnie na silownie itd...

Trzymam kciuki , zeby wam sie udalo.

6

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Czyli gdzie znajduje się ta granica alkoholizmu?

7

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Granica jest plynna ale tylko dla otoczenia. Sam pijacy dobrze wie , ze juz przekroczyl ta granice. Wpierw oklamuje siebie, potem bliskich. 
Istnieja doskonale testy dla uzaleznionych.

8

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Aż w tym momencie zrobiłem sobie taki test. Pierwszy lepszy z google:
http://www.cpp.info.pl/index.php?go=mastwynik&pkt=15
Wyszło że spełniam kryteria uzależnienia bo mam wynik 15 ptk.

9

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Wielki Kocie, z pewnością testy internetowe nie stwierdzą w 100% jednoznacznie, czy ktoś jest alkoholikiem, czy też nie. Jednakże sądzę, że nawet ich wynik powinno się przemyśleć i wziąć pod uwagę. Czasami może to być pierwszy znak, że trzeba coś w swoim życiu zmienić.

10

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Wielki Kot , 15 Pkt, warto przemyslec i zredukowac.:)

11

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Weszlam sobie na ten test. Szczerze mowiac jest on tak skonstruowany, ze nawet jedna odpowiedz pozytywna na wiele z jego pytan, wg mojej oceny, kwalifikuje sie jako problem alkoholowy. Nikt mi w koncu nie powie, ze jezeli li "tylko" sie nie moze przestac pic, lub ma sie zaniki pamieci po piciu, lub wylatuje sie z pracy przez chlanie, to sie nie jest alkoholikiem bo ty tylko 2 punkty. No a 15, to ja juz wcale nie chce komentowac.

12

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Margolinka ja wcale nie chcę usprawiedliwiać mojego męża, do tego mi daleko. Zazwyczaj, jak to się mówi, ma "twardą głowę" i te pół litra i dwa piwa na cały weekend (konkretnie to na dwa wieczory), to nie jest dla niego dużo. Nie jest wtedy pijany, ktoś kto by go nie znał, nie powiedziałby, że coś wypił. Jeśli pije w domu, to nie zdarza się teraz tak żeby był bardzo pijany, żeby były awantury. Najgorsze są spotkania ze znajomymi, które mam zamiar całkowicie wyeliminować, pozostawić tylko spotkania na kawę.

Pinkpiwonia proszę wytłumacz mi jakie mój mąż ma objawy głodu alkoholowego i co miałaś na myśli z "łapczywym piciem".  Nie czytałam nigdy o alkoholizmie i tak naprawdę mało o nim wiem z fachowej literatury. Redukcja alkoholu o połowę, ok, ale bezalkoholowa sobota i niedziela, to już całkowite zakazanie picia, bo on pije tylko w te dni, wieczorami.  W tygodniu pracuje.

Wcale nie chcę męża tłumaczyć. To co napisałam wyżej, miało Wam jeszcze bardziej zobrazować sytuację.

13 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2013-06-25 11:15:06)

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Truskawko, sam fakt, ze Twoj maz pije duze ilosci alkoholu regularnie, w krotkim odcinku czasu (a pol butelki wodki to 14 jednostek alkoholowych + dwa piwa to 5 jednostek= 19 jednostek, czyli tyle ile byloby w miare, ale przez caly tydzien, nie w dwa dni) swiadczy o tym, ze ma problem z piciem okreslany jako "binge" (w wolnym tlumaczeniu- picie na akord, ktore kwalifikuje sie jako wiecej niz piec jednostek w przeciagu jednego wieczoru, ktore powtarza sie czesto jako styl zachowania). Poza tym zauwazylas, ze staje sie poddenerwowany, kiedy w weekend nie ma alkoholu w domu, co jest objawem conajmniej psychologicznego uzaleznienia.

14

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Truskawko,
najlepszym wyznacznikiem tego, czy problem Twojego męża nazywa się problemem alkoholowym jest samo to, że zarówno Ty i on dostrzegacie nieprawidłowości w jego piciu. Osoba w tym temacie zdrowa nie odczuwa w żadnym razie, że alkohol wpływa negatywnie na jakąkolwiek sferę jej życia (poza oczywistą szkodliwością zdrowotną). Zdrowy człowiek nie potrzebuje nikomu udowadniać, że nie ma problemu i nie potrzebuje być przez nikogo pilnowany.
Ilość jest tu sprawą drugorzędną. Można być alkoholikiem pijąc codziennie pół piwa oraz nie być pijąc jak Twój mąż obecnie. Znaczenie priorytetowe ma psychika, nastawienie do picia.
Zachowania, które przejawia Twój mąż, a więc:
- brak kontroli nad ilością wypijanego alkoholu, kiedy już zacznie pić
- stawianie alkoholu ponad wszelkimi umowami i ustaleniami z Tobą
- negatywny wpływ jego picia na Twoje samopoczucie i wasze małżeństwo
- zmiana tolerancji organizmu na alkohol (coraz bardziej "twarda głowa")
- zmiany osobowościowe (awantury pod wpływem)
- próby udowadniania sobie i innym, że ma kontrolę nad swoim piciem

są typowymi objawami choroby alkoholowej. Oczywiście zdiagnozować ostatecznie męża może tylko specjalista.
I dalej - pomóc mąż może tylko sam sobie. Tzn. dostrzec problem i CHCIEĆ się leczyć. Jakiekolwiek czynności, które podejmie na skutek Twojego namawiania mogą przynieść efekt jedynie na chwilę. Przeważnie jest tak, że alkoholik zaczyna chcieć zmian w swoim życiu, gdy uderzy o dno - straci rodzinę, pracę, mieszkanie, dochody, prawo jazdy, przyjaciół, szacunek dzieci...To wszystko razem, albo tylko jedno lub w ogóle cokolwiek innego. Każdy człowiek ma swoje dno gdzie indziej. Aczkolwiek zdarza się również, że ludzie chcą leczyć się wcześniej.

Drogą do wyzdrowienia jest WYŁĄCZNIE całkowita abstynencja. Osoba zaburzona nie może na powrót "odzyskać kontroli" nad swoim piciem. To nie jest możliwe. A alkoholik niepijący jeszcze nie oznacza alkoholika trzeźwego. Trzeźwy będzie wtedy, kiedy sam z własnej woli nie będzie chciał wracać do picia.

Pamiętaj, że wszelkie przejawy Twojej "pomocy" jemu typu tłumaczenie go przed bliskimi, usuwanie przykrych skutków jego picia, ukrywanie tego przed światem będą dla niego niedźwiedzią przysługą. Gdyż tak naprawdę takie działania pomagają mu w piciu. Im większy alkoholik ma komfort picia, tym trudniej mu będzie podjąć decyzję o leczeniu. Jest na to szansa dopiero kiedy zderzy się on z konsekwencjami swojego postępowania.

15

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Truskawko, dziewczyny pisza bardzo madrze, nic tu dodac, a ja  odpowiadam na pytania ktore mi zadalas:
Lapczywe picie w tym konkretnym przypadku to m.i. "rozchodniaczki " inaczej zwane "karniaki" a glod alkoholowy to wlasnie czekanie na sobote/ niedziele zeby sie napic "do syta". Weekend bez Alkoholu= maz niezadowolony (tak piszesz).
Poszukaj co mowi o zaleznosci alkoholowej, swiatowej slawy specjalista  Elvin Morton JELLINEK,
bo to wlasnie jego badania nad alkoholizmem, przyczynily sie do zakwalifikowania go jako chorobe. 
Ja uczylam sie  dawno temu o zaleznosci alkoholowej z Jellinka w wersji obcojezycznej, polskie wydane nosi prawdopodobnie tytul "Zaleznosc alkoholowa i przewlekly alkoholizm"
...
Warto przeczytac i wiedziec, nie wiadomo komu i kiedy sie przyda wink

16

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?
truskawka357951 napisał/a:

Właśnie tego się bałam, usłyszeć, że to jest alkoholizm. Koleżanka twierdzi, że jednak nie, dlatego napisałam tutaj. On twierdzi, że chce się odstresować po pracy. Rozumiem to i dopóki nie jest pijany, mogę na to przymknąć oko. Choć wiadomo wolałabym żeby alkoholu w ogóle nie było. Przeprosił mnie dzisiaj za to co zrobił, chce porozmawiać i to naprawić. A ja nie wiem czy chce. Jestem zdania, że jak ktoś nie potrafi pić i się opanować po alkoholu, to niech nie pije. On myśli, że jest wszystko ok, bo jak to możliwe, że "alkohol nie jest dla niego". Nie wiem co mam zrobić. Mamy dziecko, nie chcę rozbijać rodziny, ale z drugiej strony nie chcę żeby dziecko w takiej rodzinie się wychowywało. Faktem jest, że dziecko nie widziało pijanego tatusia, ewentualnie lekko podpitego, ale doskonale czuje, że jest coś nie tak. Chciałabym żeby sam zrozumiał, że alkohol nie jest fajny, ale wątpię, że to kiedykolwiek nastąpi.

Nie chcesz rozbijać rodziny ale nie chcesz też wychowywać dziecka w rodzinie w której jest problem alkoholowy? - ściema, chcesz go ratować, szukałaś potwierdzenia, że to nie alkoholizm usłyszałaś że jednak tak i teraz zamiast ewakuować siebie i dziecko, będziesz go tłumaczyła, ratowała i "kochała do śmierci".




truskawka357951 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Margolinka ja wcale nie chcę usprawiedliwiać mojego męża, do tego mi daleko. Zazwyczaj, jak to się mówi, ma "twardą głowę" i te pół litra i dwa piwa na cały weekend (konkretnie to na dwa wieczory), to nie jest dla niego dużo. Nie jest wtedy pijany, ktoś kto by go nie znał, nie powiedziałby, że coś wypił. Jeśli pije w domu, to nie zdarza się teraz tak żeby był bardzo pijany, żeby były awantury. Najgorsze są spotkania ze znajomymi, które mam zamiar całkowicie wyeliminować, pozostawić tylko spotkania na kawę.

Dwa piwa i pół litra to moim zdaniem jest dużo co weekend! Na razie nie masz awantur ale poczekaj.....alkoholizm to nie jest stała, to równia pochyła.
Kolejna bzdura to eliminowanie spotkań ze znajomymi, pozostawić te "kawowe". Tak, spróbuj mu narzucić taki pomysł, zorganizuj mu weekendy i spotkania ze znajomymi wg własnej wizji on w odpowiedzi się "zaweźmie" i żeby ci udowodnić, że problemu nie ma, przestanie pić na miesiąc, dwa pół roku a później znajdzie się okazja, żeby raz, drugi i .... poleci jak z bicza strzelił!

Po co zawracasz głowę ludziom na forum? Chcesz naprawdę zmienić życie swoje czy jego? Czego oczekujesz? Udajesz, że nie akceptujesz picia a jednocześnie o wybielasz i kombinujesz jak zrobić, żeby nie pił.........chore, nie dotarło do ciebie, że alkoholik sam musi zobaczyć problem? sam musi chcieć? Ty możesz zrobić  jedno, ewakuować siebie i dziecko a reszta należy do niego albo się będzie leczył albo spadnie na dno, ty na pewno go nie uratujesz ale pogrążysz siebie i dziecko.

17

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Dziękuję, teraz mam całą sprawę mniej więcej zobrazowaną. Nigdy nie powiedziałam mężowi "słuchaj masz problem alkoholowy". Zwykle wyrażałam swoją opinię, że za dużo pije. Muszę z nim porozmawiać i dowiedzieć się jak on to wszystko widzi. Nie zdziwię się, jak powie, że problemu nie ma, że pił kiedyś codziennie i sam przestał itd.

Joga, a Twoich wypowiedzi komentować nie będę.

18

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?
truskawka357951 napisał/a:

Dziękuję, teraz mam całą sprawę mniej więcej zobrazowaną. Nigdy nie powiedziałam mężowi "słuchaj masz problem alkoholowy". Zwykle wyrażałam swoją opinię, że za dużo pije. Muszę z nim porozmawiać i dowiedzieć się jak on to wszystko widzi. Nie zdziwię się, jak powie, że problemu nie ma, że pił kiedyś codziennie i sam przestał itd.

Joga, a Twoich wypowiedzi komentować nie będę.

a poproszę o komentarz, bo jestem ciekawa co kieruje kobietą, która zostaje z alkoholikiem i za cenę, spokoju i szczęścia własnego i dzieci/dziecka trwa przy nim jak skała?

Właśnie jestem, po próbie pomocy takiej kobiecie.........wiesz jaki jest efekt? Żaden! Zostałam wrogiem nr1. Najpierw się wprosiła w moje życie ze swoimi problemami, przybiegała z dziećmi jak szanowny chlał   i był agresywny, później zaliczyłam wizytę kuratora i policji bo ma założona niebieska kartę, później była prośba o pomoc w wyprowadzce a dnia następnego stęskniona już wróciła do mężusia. Zaangażowała mnie w swoje życie,  chociaż o to nie prosiłam, przejęłam się chciałam pomóc, dzieci maja problemy emocjonalne, które ja nie psycholog widzę gołym okiem i co? i D*pa!
Ona GO kocha, ona MU pomoże, ona GO będzie wspierać......nie liczy się nic i nikt tylko on! Ja stałam się największym wrogiem........oczywiście na koniec obiecałam pomoc, gdyby .....bo w życiu bym sobie nie darowała, gdyby się wydarzyła jakaś tragedia. Zastanawiam się tylko, jak daleko sięga granica, jak dużo jeszcze musi się wydarzyć, żebyście zrozumiały, że trzeba uciekać, że jest źle, że nie możecie pomóc??

Szukasz rady na forum - znalazłaś, pytanie tylko z nimi zrobisz? Będziesz z nim rozmawiać? Będziesz czekała na cud? czy twardo postawisz warunek albo się leczy idzie na terapię albo odchodzisz? Ja naprawdę, życzę ci jak najlepiej, wiem że pewnie go kochasz ale chciałam ci uświadomić, że próbując ratować jego sama z dzieckiem spadniesz na dno. On musi chcieć, on musi działać a ty jedyne co możesz zrobić to odejść i żyć własnym życiem, jeśli cię kocha i zrozumie potrzebę leczenia, wszystko się ułoży, jeśli nie, przynajmniej ty i twoje dziecko będziecie bezpieczni i spokojni. Musisz zrozumieć jedno "ty go nie uratujesz, on sam musi ratować siebie".

Znam dwóch alkoholików, którzy nie piją, założyli rodziny i są szczęśliwi ale najpierw musieli spaść na samo dno, żeby się z niego dobić! Sami!

19

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

hej. Wiem co czujesz bo moja sytuacja jest bardzo podobna. Też mam męża który nadużywa alkoholu oczywiście on tego nie widzi i raczej nigdy nie zobaczy. Mój tata również pije z tym, że u niego takie nagminne picie pojawiło się jak my (czyli wszystkie jego dzieci) byliśmy dorośli. Tata od jakiś 2 lat tak pił że mama musiała wzywać policję. Poszedł na leczenie odwykowe bo gminna komisja do rozwiązywania problemów alkoholowych i dyrektor z jego pracy w pewien sposób wywarli na nim aby podjął te leczenie. Efekt był taki że nie pił 2 miesiące i na dzień dzisiejszy znowu piwkuje. Kwestia czasu aż znowu zacznie się awanturować. Jeśli chodzi o mojego męża to on nie robi awantur właściwie przychodzi i śpi. Ale co to życie wieczne nerwy, stres, obiecanki. Jak to mówi moja mama alkoholik zawsze znajdzie powód do picia i tak jest z moim mężem. A to go szef w pracy wkurzył, a to przez długi które ma, a to ja go zdenerwowałam wiecznie coś.
Szczerze to ja mu nie zamierzam już pomagać bo to jest bez sensu. Jeśli twój mąż sam nie będzie chciał zmienić swoje życie to uwierz mi choćbyś stawała na głowie to i tak nic to nie pomoże. Nie wiem jak długo tkwisz w takim związku bo ja można powiedzieć że ponad 8 lat z czego na początku jego rodzina ukrywała fakt że on przychodzi pijany po pracy (mijaliśmy się zmianami wtedy). Potem śmierć jego mamy. Mojemu mężowi nawet poważny wypadek samochodowy nie uświadomił tego żeby się zmienił.
Zresztą miał kilka takich sytuacji w których mógłby już dawno być na tamtym świecie.
Przemyśl sobie wszystko na spokojnie i to że Cię nie uderzył wcale nie oznacza że nigdy tego nie zrobi. Wiem to po sobie bo mój był bity przez ojca i obiecywał że nigdy nie podniesie na mnie ręki a zrobił to kilka razy

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-03 23:39:06)

Odp: Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Witaj,

Ciężko jest normalnie żyć, jeśli ciągle masz obawy, czy mąż Cię nie skrzywdzi, w jakim humorze wróci i czy jesteś mu jeszcze bliska. Znam osoby, które borykają się również z takim problemem i jak sama wiesz życie z tą świadomością jest okropne, a przecież nie o to tu chodzi. Twój mąż musi zobaczyć swój problem, musi chcieć zmienić coś w Waszym życiu. Porozmawiaj z nim o terapii, na pewno będzie łatwiej uporać się z tym jeżeli zwrócicie się o pomoc z specjalistów. Słyszałam pozytywne opinie o spam. Możesz o nim poczytać, powiedzieć mężowi i razem zdecydujecie co robić dalej. Kochasz go i na pewno chcesz mu pomóc ale sama możesz nie dać rady, więc pozwól i Wam pomóc. Powodzenia.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Alkohol- czy to koniec naszego związku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026