netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy to już koniec?

10 odpowiedzi2 647 wyświetleńzałożony przez gabriella85, 22.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to już koniec?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Czy to już koniec?

Sama nie wiem, czemu postanowiłam napisać tutaj... Tutaj  tzn na forum kolejny post. Może temu, że na tamten nie ma odpowiedzi, albo że to całkiem inna sprawa, bo tamta już nie aktualna?!

Nadal chodzi o mojego partnera. Nadal nie wiem jak mu pomóc, jednakże on wyraźnie dał mi do zrozumienia, że nie pomogę mu, bo...nie znam sprawy, magikiem nie jestem i choćbym starała się jak nie wiem co - nie pomogę! Odpuściłam więc dręczeniem i wierceniem mu w brzuchu chęcią pomocy, dobrym słowem, radami - po co, skoro "nie pomogę" ?!

To jednak wszystko powoduje u nas wielkie poróżnienie a co za tym idzie - brak kontaktu. Ostatnim razem rozmawialiśmy w niedziele, łaskawie odebrał telefon. Powiedziałam mu, że tęsknie za dawną relację, że przecież miło jest, jak dostanie się choćby wiadomość o poranku czy przed pójściem spać - bo to znak, że ktoś o Tobie myśli. Nie poruszyło go to, że tęsknie za tym.

Nie ruszyła go nawet wiadomość, że miałam wypadek samochodowy i jestem w szpitalu. Nie przyjechał ani do szpitala ani do domu, ba nawet nie zainteresował się - jak się mam, czy wszystko OK, mimo iż doskonale wiedział, bo go poinformowałam.

Milczy już tydzień od naszej rozmowy telefonicznej...  Choć obiecał się odezwać milczy...
Czy to już koniec? Jestem bliska płaczu, nerwów i jednej wielkiej niewiadomej...

2

Odp: Czy to już koniec?

Nie chcę Cię martwic ale na pewno coś jest na rzeczy. Wszystko wszystkim bywają rożne problemy, sprzeczki ale nie wyobrażam sobie, że coś złego dzieję się z osobą, którą kocham ,a ja to olewam. Myślę, że on nie chce powiedzieć ci prawdy żeby Cię nie skrzywdzić. Wiem, że dla ciebie najgorsza jest ta niewiedza i ten niepokój. Mało informacji podałaś. Jak długo jesteście razem? Czy wszystko się zmieniło z dnia na dzień? Czy byliście szczęśliwi?

3 Ostatnio edytowany przez gabriella85 (2013-06-22 11:13:06)

Odp: Czy to już koniec?

Jesteśmy razem pół roku, ale znamy się dobry rok. Wcześniej widywaliśmy się sporadycznie, ale spontanicznie zostaliśmy parą, bo o coś tam się założyliśmy i tak w ramach tego zakładu zbliżyliśmy się do siebie.
Przez ten cały czas on dbał o mnie, abym nie zmarzła, abym była szczęśliwa, aby mi włos z głowy nie spadł. Byliśmy szczęśliwi! Nie było dnia byśmy ze sobą może nie tyle rozmawiali co pisali. Mieszkamy w odległych miastach (50km), ale to nie jest dla nas problem aby się spotykać (minimum raz na 3 dni). Wycieczki, koncerty, spacery, kolacje, rozmowy, czułości - wszystko było! Zawsze braliśmy pod uwagę zdanie drugiej osoby, jej plany itp, bo w końcu każdy ma czas dla siebie i swoje zainteresowania itp.

Po jakimś czasie zauważyłam, że boryka się on z problemami. Próbowałam z nim rozmawiać, jednakże mogłam liczyć na odpowiedzi typu "nie wiem", "nie mam zdania", "nic mi się nie chce". Przyznaję, że brakowało mi pomysłów, aby go jakoś podnieść na duchu, ponieważ było naprawdę ciężko. Z pomocą osób na forum okazało się, że możliwe iż ma depresję. Rozmawiałam z nim na ten temat (ciężko było), ale w końcu udał się ze mną do specjalisty, który o dziwo uznał, że on nie boryka się z tego typu problemem! Że nie ma depresji a jedynie ma gorsze dni i kłopoty na głowie (o których mówić mi nie chce). Ale wycofał się i już nie jest jak dawniej. Odezwie się jak ja napisze, sam z siebie nigdy. Jego wiadomości na wieczór są krótkie typu "ide spać". Odnoszę wrażenie, że coś jest nie tak, ale co?!

Ja rozumiem, każdy ma gorsze lub lepsze dni, ale to nie jest powód aby odsuwać od siebie ludzi. Myslałam, ze to może moja wina, ale on wiele razy powtarzał, że nie. Że ja nic złego nie zrobiłam - przynajmniej taki plus tego wszystkiego.
Masz rację, najgorsza to ta niewiedza, ten niepokój o nas. Za tydzień ja się bronie i mieliśmy jechać na wakacje - ale to tez stoi pod znakiem zapytania ;/ A przecież nie tak dawno, zabiegał o mnie, pytał jak tam dzien mija, nawet w ramach żartów robił przytyki aby się pośmiać (oboje mamy dystans do siebie). A tu nagle od 2 tygodni coś jest nie tak... I najlepsze jest to, że nigdy się nawet nie kłóciliśmy...

4

Odp: Czy to już koniec?

Kurcze...nie mam pojęcia o co może chodzić. Wyjścia są dwa. Poczekaj aż sytuacja sama się wyklaruje albo postaw go pod ścianą i powiedz, ze jeśli wszystkiego Ci nie wyjaśni to nie masz zamiaru dłużej tego ciągnąć. Wiem, że łatwo się tak mówi bo można stracić wszystko:(  powiem Ci za to co ja z moim paskudnym charakterem bym zrobiła. Przestałabym się z nim kontaktować i użalać się nad nim i poczekałabym co on zrobi. Jesli choć trochę mu zalezy to bedzie walczył....

5

Odp: Czy to już koniec?

Ale skoro od tygodnia milczy i ma gdzieś moją osobę (nawet po wypadku) to chyba jasno powinnam wiedzieć, że mu nie zależy...

I że nie zamierza walczyć...

I że powinnam się z nim...pożegnać... ;(

6

Odp: Czy to już koniec?

Widocznie na Ciebie nie zasługuję! Raz w życiu miałam podobną sytuację, facet praktycznie przestał się odzywać. Okazało się, że mnie zdradził i nie miał odwagi spojrzeć mi w twarz, wolał wzbudzać we mnie poczucie winy, że pewnie zrobiłam coś nie tak i nie jestem wystarczająco dobra.
Nie martw się Moja Droga jeszcze znajdziesz swoje szczęście!

7

Odp: Czy to już koniec?

Nieciekawą sytuację miałaś - przyznam.
A on możliwe, że w ten sposób chce mi pokazac, że nie jestem mu potrzebna, ale nie umie inaczej tego zrobic, wiec poprzez milczenie... Tyle, że ja zamiast to odebrac tak jak on chce odbieram jako problem, że ja coś zrobiłam nie tak...
w takich dniach jak dziś, korci mnie aby zapytać się go czy ja mu w życiu w ogóle jestem potrzebna, ba czy w ogóle jest dla mnie miejsce w jego życiu?!

8

Odp: Czy to już koniec?

Myślę, że masz masz święte prawo pytać, tylko czy on będzie chciał odpowiedzieć...

9

Odp: Czy to już koniec?

Nie zależy mu na Tobie. Nie żegnaj się. Niech zapadnie milczenie.

Jesteś wolna, szukaj chłopaka.

10

Odp: Czy to już koniec?
kenobi napisał/a:

Nie zależy mu na Tobie. Nie żegnaj się. Niech zapadnie milczenie.
Jesteś wolna, szukaj chłopaka.

Dzięki za proste sformułowanie i wniosek odnośnie jego zachowania. Nie ma to jak męski punkt widzenia wink

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy to już koniec?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026