Nie mam dzieci, ale zadam pytanie o pierwszy wyjazd na kolonie.
Mamy kiedy puścicie swe dziecko na kolonie.
Ja pojechałam po bodajże 4 lub 5 klasie SP (nie pamiętam już dokładnie). Moim zdaniem im szybciej rozetnie się kurczowy związek dziecka z rodzicami głownie z matką tym lepiej.
Podobne tematy
Moim zdaniem im szybciej rozetnie się kurczowy związek dziecka z rodzicami głownie z matką tym lepiej.
A moim zdaniem najlepiej do takiego kurczowego związku w ogóle nie dopuścić. Jestem co prawda jedną z tych matek, które uważają, że dobrze jest siedzieć z dzieckiem w domu przez pierwsze 3 lata, ale to nie może być trzymanie bobasa pod kloszem (a tak rozumiem użyte przez Ciebie sformułowanie "kurczowy związek").
Kolonie - zależy jakie kolonie. Jeśli to ma być coś takiego, jak pamiętam z mojego dzieciństwa, czyli wyjazd na jakieś odludzie z grupą obcych dzieciaków, a następnie bezsensowne zabijanie czasu - to nie bardzo widzę cel takiego wyjazdu. Co innego jakieś kolonie szkolne ze znajomymi z klasy, ciekawy obóz sportowy, czy kolonie objazdowe po Europie - puszczę córkę jak najchętniej, nawet po pierwszej klasie szkoły podstawowej.
Sama byłam na kolonii gdy zdalam do pierwszej klasy.Nie puscilabym swej córki na coś takiego co sama przeżyłam.
Mysle że ona za rok na pewno będzie chciała pojechać.Wtym roku była na zielonej szkole i bardzo jej się podobał samodzielny wyjazd,choć jest dopiero w pierwszej klasie.
Myśle,że koniec drugiej klasy to nie jest za wcześnie-przynajmiej dla mojego dziecka.
Mamusie kwoki są wszędzie... Pytanie dziecka czy chce jechać na kolonie to jakaś paranoja... Swoją drogą znam odpowiedzi na takie pytanie i dzieci nie chcą jeździć bez rodziców. Jak ja miałam naście lat to byłam szczęśliwa jadąc na kolonie, bo uwalniałam się od rodzicielskiej kontroli, spędzałam czas z osobami w sowim wieku, a wychowawcy byli o wiele liberalniejsi od rodziców,
Mamusie kwoki są wszędzie... Pytanie dziecka czy chce jechać na kolonie to jakaś paranoja... Swoją drogą znam odpowiedzi na takie pytanie i dzieci nie chcą jeździć bez rodziców. Jak ja miałam naście lat to byłam szczęśliwa jadąc na kolonie, bo uwalniałam się od rodzicielskiej kontroli, spędzałam czas z osobami w sowim wieku, a wychowawcy byli o wiele liberalniejsi od rodziców,
Avusiu
chyba nie masz dzieci lub uważasz je za własność,rzecz,za którą w kwestii spędzania wakacji także możesz decydować.Dla mnie paranoją jest nie pytać dziecka co chce robić w wakacje tylko decydować wedle własnego widzimisię.
Dziecko szkolne jeździ nie raz i nie dwa w ciągu roku na wycieczki z klasą więc dla niego to nic nowego.dlaczego więc sądzisz,że nie chciałoby pojechać bez rodziców?
Ja zostałam wysłana na kolonie za wcześnie,nie miałam jeszcze siedmiu lat i wspominiam to jako traumę mimo,że rodzicom nie poskarżyłam się jak bardzo było mi źle...
Ja zostałam wysłana na kolonie za wcześnie,nie miałam jeszcze siedmiu lat i wspominiam to jako traumę mimo,że rodzicom nie poskarżyłam się jak bardzo było mi źle...
Nie wiem jak miałaś w domu, ale dla mnie każdy pobyt po za nim i to w takim miejscu gdzie nie było prostego dojazdu komunikacją był zbawieniem. Dla mnie kolonie były czymś bardzo fajnym i zawsze nie chciałam z nich wracać, bo w domu było nudno
W siódmej klasie (odpowiednik 1 gimnazjum) pojechałam do sanatorium pod Krosno a mieszkałam w Krakowie i jak wracałam po 1,5 miesiącu (nikt z domu do mnie na odwiedziny nie przyjechał) beczałam bo musiałam wracać do domu do rodziców.