Hej : )
Postanowiłam poradzić się tutaj Was na forum. Jakiś czas temu na uczelni spodobał mi się pewien chłopak. Zauważyłam, że patrzy na mnie ukradkiem, że chyba mu się podobam. Pewnego dnia będąc w bibliotece (była grupka ludzi - moich i jego znajomych) zaczęliśmy rozmawiać. Miło się gadało
. W niedługim odstępie czasu miała miejsce impreza w akademiku. Okazało się, że również on na niej jest. Widziałam, że jak mnie zauważył to zrobił się czerwony, speszył się. Od razu się do mnie przysiadł, zaczęliśmy rozmawiać. Przez całą imprezę gadaliśmy prawie cały czas. Czasami szedł do znajomych, za każdym razem mówił, że zaraz przyjdzie, idzie tylko zobaczyć co oni robią itp. Opowiadał mi dużo osobie, trzymaliśmy się za ręce, prawił mi komplementy. Nawet wziął do ręki gitarę i zaproponował, że coś dla mnie zagra
. Wszystko ładnie pięknie, pod koniec imprezy chciał mnie odprowadzić do domu ale odmówiłam. Tuliliśmy się na pożegnanie. Następnego dnia - cisza. Kolejnego również. W końcu postanowiłam się odezwać na fejsie, pogadaliśmy chwilę. Przez cały tydzień gadaliśmy trochę (również na fejsie), za każdym razem to ja rozpoczynałam rozmowę. Stwierdziłam, że muszę się jemu narzucać i przestałam się odzywać. Po jakimś czasie miała miejsce kolejna impreza w akademiku. Oczywiście on też na niej był. Sytuacja się powtórzyła, rozmawialiśmy praktycznie tylko ze sobą (jego inicjatywa). Teraz jak mieliśmy zajęcia to od razu do mnie przychodził, rozmawiał (muszę zaznaczyć, że podchodził do mnie kiedy stałam ze swoimi znajomymi, on znał tylko mnie), patrzył się tymi swoimi maślanymi oczami
. W bibliotece to samo, cały czas jakby na moje zawołanie. Aż do czasu. Napisał do mnie na fejsie (pierwszy raz jego inicjatywa), gadaliśmy. W następnych dniach stwierdziłam, że chcę z nim pogadać, pisałam pierwsza. Od tamtej pory mnie nie zauważa ;/. Na zajęciach nie podchodzi do mnie, czuję się ignorowana. Już tak na mnie nie patrzy... Muszę zaznaczyć, że on wydaje się być nieśmiały, nie ma (chyba) żadnej innej dziewczyny na oku. O co mu może chodzić??? Teraz ja do niego nie piszę, ignoruję go. Chcę wymusić na nim inicjatywę. On bardzo mi się podoba i chciałabym by ta znajomość przerodziła się w coś więcej... Nie wiem co mam robić, ja naprawdę nie wiem o co mu chodzi... Czy ja w ogóle mu się podobam??
Podobne tematy
No to szkoda, że jak rozmawialiście na dobrej stopie nie przeszliście od razu do konkretów. Jak jesteś odważna, to spytaj go nawet półżartem "Hej! Co mnie tak ignorujesz? Obraziłeś się czy coooooo? heheheh" a jak zaprzeczy to spytaj czy idzie z Tobą teraz na kawę. Jak powie, że tak, to pójdziecie. Jak powie, że nie teraz to już nigdy do niego nie startuj, ale też nie hoduj w stosunku do niego negatywnych emocji.
Dzięki za odpowiedź ![]()
Powiem szczerze, że nie żałuję, że do niczego w tedy nie doszło, nie chcę aby myślał, że jestem łatwa, chociaż powiem szczerze, że chciałam czegoś więcej niż przytulenie
. Poza tym, on troszkę się bał coś więcej zainicjować, tak mi się w tedy wydawało - chyba go trochę onieśmielałam. Dzięki za radę i postaram się do niej zastosować, na razie nie mamy odpowiedniego momentu (mamy sesję, bardzo trudne egzaminy), głównie widujemy się w ... prosektorium i w bibliotece. Czy mógłby mi ktoś powiedzieć, z czego wynika jego zachowanie? Czy jest to możliwe, że nagle się mu odpodobałam? Czy powinnam do niego pisać? Ciężko jest mi zrozumieć myślenie faceta... ;/
Mi też ciężko zrozumieć myślenie faceta... było fajnie, a nagle ignoruje. Co za gość...
Ty nie chcesz być łatwa, a on nie chce abyś myślała, że jemu tylko na seksie zależy. Takim sposobem to dojdziecie do siebie za 2 lata. Ktoś musi zrobić kolejny krok do przodu.
Dziwna akcja, porozmawiaj z nim w 4 oczy zrob ten krok, jak to mowia nie zaryzykujesz nie napijesz sie szampana. Lepie sprobowac niz potem zalowac ze sie nie sprobowalo, wiec podejmij jakies kroki i daj znac jak poszlo.
Tak, macie rację, pogadam z nim w cztery oczy, zaproponuję spotkanie
Tylko boję się odrzucenia, wiecie, może mu się coś odwidziało? Zawsze wydawało mi się, że to facet powinien zrobić pierwszy ruch. Przecież jeżeli mu by zależało, to by coś z tym zrobił, co nie?
To zrób tak: "Jeśli chcesz się ze mną spotkać, to mi o tym powiedz."
Po tym zdaniu nie oczekuj odpowiedzi.
A jak chcesz go ostro potraktować, to powiedz "Jak się chcesz ze mną spotkać to mi daj znać, ale nie teraz. Więcej Cię o to nie zapytam.". I już nigdy do tematu nie wracaj, ale też nie obrażaj się na niego.