netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak to rozumiec...

8 odpowiedzi2 461 wyświetleńzałożony przez vince666, 15.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Jak to rozumiec...

Witam drogie panie z gory przepraszam za maly chaos ktory zapanuje w moim opisie ale nigdy nie wylewalem swoich zali na takim forum...

Napisze w skrocie o co chodzi. Bylem z moja kobieta 4lata z czego od 1,5roku jestesmy zareczeni ona 29lat ja 27lat...na poczatku wszystko pieknie wielka milosc itp...Z czasem zaczelismy sie troche od siebie oddalac, po drodze bylo wiele spiec szczegolnie z mojej strony, okazywalem brak szacunku jak wyzywanie, klotnie o nic, zaczalem poswiecac jej mniej czasu, myslalem w wiekszosci tylko o sobie i moich potrzebach, nie wspieralem jej w trudnych dla niej chwilach, gdy chciala abym wyszedl z nia do jej znajomych zawsze mialem jakas wymowke zeby nie isc itp. Ale myslalem ze jak to w zwiazku trzeba sie dotrzec...2 miesiace temu miala urodziny i pojechala ze znajoma na wczasy po powrocie stwierdzila ze ona juz tak nie chce zyc, w takim stersie, ze ja zmeczylem psychicznie i nie wie co do mnie czuje sad powiedziala ze potrzebuje przerwy, czasu aby sobie wszystko przemyslec, poukladac i ja tak mysle sprawdzic czy mnie kocha czy nie...W momencie kiedy byla na urlopie duzo siedzialem i myslalem o nas, o tym jak ten zwiazek wyglada i doszedlem do wniosku ze naprawde ja bardzo mocno kocham i ze chce sie zmienic poprawic i zrobic tak jak bylo na poczatku, aczkolwiek nie zdazylem...
   Po tym jak oznajmila mi ze potrzebuje przerwy i chce sie wyprowadzic, mieszkalismy jeszcze ze soba 1,5miesiaca, stawalem na rzesach aby pokazac jej ze ja kocham i ze chce zeby wszystko bylo aczkolwiek na nic moje starania gdyz i tak tydzien temu sie wyprowadzila, probowalem z nia rozmawiac, zadawac pytania typu czy jest jeszcze szansa? czy nie przekresla tego zwiazku?  itp to ona na to ze w sumie nie ale ze nie wie co czuje ze nie chce rozmawiac bo ja zmeczona psychicznie i zestresowana....w sumie moja wina gdyz przez ten miesiac jak mieszkalismy razem prosila mnie abym nie naciskal i nie pytal za duzo, ale ja nie potrafilem sie powstrzymac i zawsze jakos staralem sie rozmawiac o tym...Za kazdym razem konczylo sie tym ze mowila mi z potrzebuje czasu ze mam jej pozwolic zatesknic, ze ona tyle razy wyciagala do mnie reke a ja zawsze to odrzucalem, ze przez tak jak ja traktowalem ze to odbieralem kawalek milosci do mnie i ze ona nie jest w stanie na chwile obecna uwierzyc we mnie w to ze moge sie zmienic tak szybko jak miesiac bo zawsze jak bylo zle to sie zmienialem na chwile i pozniej wracal stary ja...tylko ze tym razem po tym jak zobacyzlem jak ona cierpiala wewn i po tym co zaszlo teraz, naprawde chce sie zmienic gdyz ona jest moja kobieta zycia...chce jej udowodnic ze moge byc takim facetem jakim chce zeby byl i dac jej szczescie i milosc na jaka zasluguje...tylko boje sie ze ona juz nie chce...:((
  Dlatego drogie panie powiedzcie mi co ja mam teraz poczac?? sad Naprawde zalezy mi na mojej narzeczonej, naprawde chce sie zmienic dla niej i jej udowodnic ze moze byc dobrze, chce jej pokazac jak bardzo ja kocham i jak mi na niej zalezy ale nie wiem kiedy jej nie ma w poblizu sad

  Nie wiem co mam myslec, nie moge spac przez ta sytuacje, ciagle chodze zestresowany, siedze i mysle, rozkminiam ze moze kogos poznala ze moze mnie sprawdza jak dlugo wytrzymam itp Daje sobie nadzieje tym ze pierscionka nie oddala na fb dalej jest ze jestesmy zareczeni, nie zabrala wszystkich rzeczy, tylko ze ja nie wiem czy to moje takie tlumaczenie i dawanie sobie nadzieji czy poprostu ona czeka az sie oswoimi z tym ze nas nie ma sad( Mysle czy ona poprostu chce zobaczyc czy moze zyc beze mnie i byc szczesliwa wtedy to zakonczy, a jak sie jej nie powiedzie to wtedy wroci czy naprawde tak jest jak mowi ze cos tam sie wypalilo i ze nie jest narazie uwierzyc ze sie zmienilem i ze potrzbuje czasu na to wszystko...:((

Prosze pomozcie mi dorgie bo nie wiem jak mam to rozumiec, nie chce pogorszyc sytuacji przez naciskanie jej, ciagle dzwonienie i szukanie kontaktu ale naprawde nie potrafie...boje sie ze nie dostane tej ostatniej szansy aby pokazac jej ze sie zmienilem, ze nie bedzie w stanie uwierzyc w nas, a ja wiem ze naprawde sie zmienilem i ze chce odbudowac ta milosc gdyz przez to do czego doszlo otworzyly mi sie oczy...wiem ze duzo pan powie czemu wy faceci zawsze musicie cos spierzyc a potem sie dopiero budzicie, no ale coz tak jest i nie cofne czasu...aczkolwiek prosilbym o rady z wlasnego doswiadczenia jak mam udownic jej ze bedzie dobrze, odzyskac jej zaufanie i rozpalic na nowa ta milosc w jaki sposob mam podejsc do tego

Dziekuje i pozdrawiam

ps. jeszcze raz sorry za taki chaos w moim temacie

2

Odp: Jak to rozumiec...

Dlaczego faceci budza sie nagle, gdy dziewczyna po wielu rozmowach, odbieranych przez nich jako czepianie sie, zawija sie, majac dosc pseudozwiazku...
Gdzie byli wczesniej?

Pytasz: jak to rozumiec? Ano tak, ze twoja narzeczona ma juz dosc twoich zachowan i to zapewne od dawna, jednak dopiero po wyjezdzie zdecydowala sie pojsc sobie w diably.

Dlaczego ci nie wierzy w zmiane? A ile szans na poprawe juz miales? Ile gruszek na wierzbie obiecales jej dla swietego spokoju?

Sadziles, ze skoro zdobyte to na amen a tu psikus...


Co teraz zrobic? Zostaw ja w spokoju. Nie mecz telefonami, sms o was czy cos tam ci jeszcze do glowy przyjdzie.

Co dwa-trzy dni wyslij sms z zyczeniami dobrego dnia czy dobrej nocy. Zapytaj co u niej, czy w czyms pomoc moze i... czekaj. Jesli odpowie to nie przeciagaj pisania w nieskonczonosc.

Za 2-3 tygodnie, o ile bedzie odzew mozesz poprosic o rozmowe-moze sie zgodzi.
Jednak za slowami musza isc czyny. Moze zaproponuj, ze bedziecie sie spotykac, bez mieszkania wspolnego i bedzie miala okazje przekonac sie, ze naprawde sie zmieniasz.
Sam zobaczysz co bedzie dobre, w koncu to ty z nia jestes zareczony a nie ja, to ty powinienes ja znac a nie ja.

3 Ostatnio edytowany przez vince666 (2013-06-15 16:03:04)

Odp: Jak to rozumiec...
Bullinka napisał/a:

Dlaczego faceci budza sie nagle, gdy dziewczyna po wielu rozmowach, odbieranych przez nich jako czepianie sie, zawija sie, majac dosc pseudozwiazku...
Gdzie byli wczesniej?

Pytasz: jak to rozumiec? Ano tak, ze twoja narzeczona ma juz dosc twoich zachowan i to zapewne od dawna, jednak dopiero po wyjezdzie zdecydowala sie pojsc sobie w diably.

Dlaczego ci nie wierzy w zmiane? A ile szans na poprawe juz miales? Ile gruszek na wierzbie obiecales jej dla swietego spokoju?

Sadziles, ze skoro zdobyte to na amen a tu psikus...


Co teraz zrobic? Zostaw ja w spokoju. Nie mecz telefonami, sms o was czy cos tam ci jeszcze do glowy przyjdzie.

Co dwa-trzy dni wyslij sms z zyczeniami dobrego dnia czy dobrej nocy. Zapytaj co u niej, czy w czyms pomoc moze i... czekaj. Jesli odpowie to nie przeciagaj pisania w nieskonczonosc.

Za 2-3 tygodnie, o ile bedzie odzew mozesz poprosic o rozmowe-moze sie zgodzi.
Jednak za slowami musza isc czyny. Moze zaproponuj, ze bedziecie sie spotykac, bez mieszkania wspolnego i bedzie miala okazje przekonac sie, ze naprawde sie zmieniasz.
Sam zobaczysz co bedzie dobre, w koncu to ty z nia jestes zareczony a nie ja, to ty powinienes ja znac a nie ja.

Dzieki za odpowiedz i niestety bylo dokladnie tak jak mowisz, moja narzeczona wiele razy wyciagala do mnie reke a ja jej obiecywalem ze bedzie lepiej ale po miesiacu bylo to samo sad A czemu teraz dopiero zrozumialem? hmmm moze nigdy nie chcialem widziec ze cos jest nie tak ze sobie myslalem ze sa gorsze i lepsze chwile, ale dopiero jak zrobila to co zrobila uswiadomila mi tym ze naprawde bardzo ja ranilem tymi rzeczami ktore dla mnie byly blahe...Wyprowadzajac sie i mowiac mi co teraz do mnie czuje ( ze nie wie co czuje ) to byl dla mnie jak cios w pysk otwierajcy mi oczy, wtedy tez zrozumialem jak bardzo mi na niej zalezy i jak bardzo ja kocham i chce to wszystko naprawic, udowodnic ze tym razem moje slowa nie sa tylko pierdolami aby ja zatrzymac, ale jest to szczera prawda, gdyz wiem ze moja narzeczona zasluguja na to...

Dlatego wlasnie zwrocilem sie o pomoc na tym forum aby zrozumiec zachowanie mojej narzeczonej...czy jezeli naprawde udowodnie jej ze sie zmienilem to czy bedzie w stanie to uwierzyc? czy bedzie zawsze gdzies zakodowana ta mysl ze znowu bedzie gnojkiem i nie da rady...Chcialbym aby wypowiedzialy sie kobiety/dziewczyny ktore mialy podobne przejscia z ukochana osoba i poradzily jak sie zachowac aby na nowo rozpalic przygaszona/wypalona milosc...Dzieki



Bullinka napisał/a:

Sam zobaczysz co bedzie dobre, w koncu to ty z nia jestes zareczony a nie ja, to ty powinienes ja znac a nie ja.

Powiem Ci szczerze ze po jej zachowaniu to czuje sie jakbym jej wogole nie znal, tak jakby wszystko sie obrocilo o 180 stopni sad

4

Odp: Jak to rozumiec...

A czemu teraz dopiero zrozumialem? Bo w końcu miarka się przebrała, ona dokonała radykalnego kroku, a Ty nagle zrozumiałeś, że tym razem to nie przelewki, że naprawdę to koniec, że Twoje dotychczasowe starania nie przynosiły żadnych rezultatów.

czy jezeli naprawde udowodnie jej ze sie zmienilem to czy bedzie w stanie to uwierzyc? zazwyczaj jest tak, że my kobiety jak słyszymy słowa lubimy też widzieć czyny, bo nie jedna z nas miała sytuację, gdzie słowa owszem były, ale czyny przejawiały się w całkiem innym kierunku.

Nie znam Twojej narzeczonej i nie wiem czy po tym wszystkim ona będzie chciała podjąć walkę  Jedynie co mogę Ci poradzić to  bez histerii, na spokojnie zastanów się co będzie dla Was lepsze, dobre. Krótka przerwa, podczas której oboje układacie w głowie sobie wszystko, a potem zaczynanie on nowa: spędzacie ze sobą czas, rozmawiacie o problemach, czułości, niespodzianki i wiele przyziemnych spraw może być dobrym sposobem. Ale przede wszystkim należy rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać, o tym co boli, co denerwuje i brać słowa drugiej osoby pod uwagę. Pamiętaj, że zyjemy w czasach, gdzie ludzie są zabiegani a same małżeństwa nie żyją ze sobą a często obok siebie... Za powód można uznać wypalenie się bo nie ma sposobności na wspólny czas.

Pamiętaj, że to bardzo ciężka i żmudna praca, która (nie mówie że tak będzie) ale może się nie opłacić. Jeżeli naprawdę zależy Ci na niej, zacznij pracować nad sobą, pokaż jej swoją zmianę, zwracaj uwagę sam na swoje wady i złe zachowanie. Ale pamiętaj, jeśli uważasz, że nie dasz rady się zmienić, zawalczyć i stać się dobrym partnerem dla swojej narzeczonej, to odpuść sobie i jej... Czasem, gdy kogos kochamy lepiej jest puścić wolno drugiej osobie i pozwolić jej spokojnie odetchnąc.

5

Odp: Jak to rozumiec...
gabriella85 napisał/a:

Pamiętaj, że to bardzo ciężka i żmudna praca, która (nie mówie że tak będzie) ale może się nie opłacić. Jeżeli naprawdę zależy Ci na niej, zacznij pracować nad sobą, pokaż jej swoją zmianę, zwracaj uwagę sam na swoje wady i złe zachowanie. Ale pamiętaj, jeśli uważasz, że nie dasz rady się zmienić, zawalczyć i stać się dobrym partnerem dla swojej narzeczonej, to odpuść sobie i jej... Czasem, gdy kogos kochamy lepiej jest puścić wolno drugiej osobie i pozwolić jej spokojnie odetchnąc.

Wiem ze dam rade sie zmienic bo chce tego z calego serca ale o to mi chodzi ze nie wiem w jaki sposob mam jej to okazac skoro nie ma jej przy mnie...jak mam zamienic slowa w czyny jak ona nie chce sie ze mna widziec.

Zadzwonilem do niej dzisiaj i powiedzialem ze chcialbym sie spotkac i porozmawiac tak o, wytlumaczyc jej pare rzeczy powiedziec co czuje i dowiedziec co ona czuje i jak to widzi ale powiedziala mi ze nie jest gotowa, jak bedzie to sama sie odezwie, ze przez to ze sie oddzywam do niej od czasu do czasu to ja meczy i ze nie widzi zmiany i ze mnie nie kocha ale nie powiedziala ze to juz definitywnie koniec i nara...takze jestem poprostu glupi bo nie wiem co mam sobie myslec, czy mowi mi to abym sie narazie odczepil i dal jej spokoj czy chce mnie pozegnac z kwitkiem ale nie wie jak sad

Najbardziej co mnie boli ze ona nie chce usiasc na spokojnie ze mna i szczerze porozmawiac jak ona to wszystko widzi sad chyba ze to ja juz zaczynam panikowac i wszystko sobie komplikowac w tej glowie...bo moze naprawde jakby juz nie kochala to by oddala pierscionek powiedziala nara i nie chce cie znac, a tego nie zrobila...ahhhhh

6

Odp: Jak to rozumiec...

Twoja dziewczyna / narzeczona , potrzebuje naprawdę dużo czasu by poukładać sobie to wszystko w głowie.
Miałam podobną sytuację , tylko że nie byłam zaręczona .. ale gdy rozstałam się z chłopakiem z którym byłam ponad 3 lata ... strasznie mnie dręczył , zawsze gdy przez chwilę rozmawialiśmy przez tel. to On tą chwilę wykorzystywał na to by mówić jak to bardzo mnie kocha itd. dla mnie były to nie potrzebne słowa , ponieważ nie wierzyłam w to że mnie kocha ani w nic co do mnie mówił .. dopiero gdy dotarło do niego to że z nami koniec .. i pisał naprawdę do mnie rzadko , zaczęłam za nim tęsknić ... i jeszcze moja przyjaciółka powiedziała mi że stanął w mojej obronie gdy ktoś chciał zepsuć mi reputację .. zrozumiałam że chyba jednak dalej Go Kocham ... i odezwałam się do niego . Jednak  nie chciałam jeszcze do niego wracać , jeszcze potrzebowałam czasu by nauczyć się znowu mu ufać itd.

A morał z tego taki ... że daj swojej dziewczynie czas .. niech ona przemyśli sobie to wszystko .. nie pisz do niej codziennie o Twoich uczuciach .. napisz dwa razy w tygodniu Co tam u niej słychać itd. ale nie narzucaj się ... Nawet jak zaproponujesz jej spotkanie , i ona się zgodzi , staraj unikać tego tematu ... chyba że ona sama zacznie ten temat , to tylko skomentuj to : że zrozumiałeś swój błąd , i że dasz jej tyle czasu ile będzie go potrzebować. I zmień temat ... ona wtedy będzie bardziej intensywnie myśleć o Waszym związku .. smile co nie spowoduje że od razu rzuci Ci się w ramiona .. ale będzie miała na uwadze to , co jej powiedziałeś. I przypominaj jej czasem o swoim istnieniu smile

7

Odp: Jak to rozumiec...
vince666 napisał/a:

Wiem ze dam rade sie zmienic bo chce tego z calego serca ale o to mi chodzi ze nie wiem w jaki sposob mam jej to okazac skoro nie ma jej przy mnie...jak mam zamienic slowa w czyny jak ona nie chce sie ze mna widziec.

Odnoszę wrażenie, że już nie raz chciałeś a zmiana była owszem, ale na krótki okres czasu... Zamiast szaleć, panikować i pokaząc, ze jesteś w gorącej wodzie kąpany, usiądź i... odetchnij!!

vince666 napisał/a:

Zadzwonilem do niej dzisiaj i powiedzialem ze chcialbym sie spotkac i porozmawiac [...]ale powiedziala mi ze nie jest gotowa, jak bedzie to sama sie odezwie, ze przez to ze sie oddzywam do niej od czasu do czasu to ja meczy i ze nie widzi zmiany i ze mnie nie kocha ale nie powiedziala ze to juz definitywnie koniec i nara...

Nie ma nic gorszego, niż narzucanie się przez faceta... Mnie to strasznie irytuje! Jeśli kobieta chce odpocząć, to chce odpocząć. Jesli mówi że nie jest gotowa to właśnie tak się czuje! Czy Wy nie umiecie tego pojąć Panowie...?

vince666 napisał/a:

Najbardziej co mnie boli ze ona nie chce usiasc na spokojnie ze mna i szczerze porozmawiac jak ona to wszystko widzi sad chyba ze to ja juz zaczynam panikowac i wszystko sobie komplikowac w tej glowie...bo moze naprawde jakby juz nie kochala to by oddala pierscionek powiedziala nara i nie chce cie znac, a tego nie zrobila...ahhhhh

Ale skąd pewność, że ona nie chce? Powiedziała Ci to? Nie, przedstawiła jedynie fakt, że w tym momencie nie jest gotowa na spotkanie a to co innego niż "nie chce" (nie zmieniaj znaczenia słów-proszę). Zrozum, że Twoja narzeczona musi sobie teraz wszystko spokojnie przemyśleć, zastanowić się, czy jest w stanie dać radę kolejny raz Ci zaufać, czy ma na tyle cierpliwości, pewności itp. W tej sytuacji to że Ty chcesz się zmienić nie jest istotne, bo ona to wie (w końcu ją zapewniasz o tym), ale ona nie jest pewna siebie. Temu potrzebuje czasu i jeśli ją kochasz to uszanuj jej prośbę.

Co możesz zrobić to nadal podtrzymywać tą relację ale bardzo dyskretnie i spokojnie. Raz na jakiś czas (a nie codziennie czy co 2 dni) napisać do niej smsa z życzeniami na dzień dobry i tyle! Nie narzucaj się swoją osobą, bo to może tylko pogorszyć sytuację (sam przecież gdybyś chciał się nad czymś zastanowic wolałbyś aby nikt Ci nie przeszkadza). Zachowuj się wobec niej jak dobry znajomy. Jeśli już dojdzie do spotkania pamiętaj, żeby nie zaczynać tematu od "kocham Cię, daj mi szansę". Rozmawiajcie ze sobą tak, jakby tego problemu nie było (wiem, że będzie trudno, ale lepiej robić małe kroczki a na pewno takie, które nie przyczynią się do złego). Pytaj się jej, jak się ma, jak mija jej czas, co ciekawego robiła, jak w pracy itp. Zainteresuj się jej życiem a nie rzucaj się od razu na tą sprawę.

Jeśli ona będzie chciała na ten temat porozmawiać - wysłuchaj jej, nie wtrącaj się w słowo.Jeśli trzeba przeproś, pokaż że zrozumiałeś swój błąd i zmien temat. W ten sposób pokażesz jej, że nie naciskasz na nią (czego nikt nie lubi) a dajesz jej czas aby spokojnie się zastanowiła... Bo tego jej właśnie potrzeba - CZASU!!

8

Odp: Jak to rozumiec...

Dziekuje drogie Panie za szczere slowe, ktore musze powiedziec troche mnie uspokoily i podbudowaly, gdyz moze naprawde jestem za bardzo narwany i zaczalem panikowac i naciskac na moja narzeczona i sam w swojej glowie wymyslac rzeczy i dopowiadac co ona mysli....ufff jest mi lzej smile

A wiec dostosuje sie do waszych rad, nie bede naciskal nie bede sie narzucal ani nie bede wchodzic na temat " a co dalej z nami" poprostu bede jej przyjacielem...ale napewno tez nie odpuszcze i bede walczyl o ta milosc do konca gdyz wiem ze to jest ta kobieta z ktora chce spedzic reszte moich dni smile

jeszcze raz dziekuje i pozdrawiam smile

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026