Witam, jestem tu nowa. Czytam od kilkunastu dni Wasze forum, szukam podobnych sytuacji do mojej. Jednak nie trafiłam na identyczną, dlatego chciałabym napisać coś nie coś.. i prosić, aby ktoś z Was przyjrzał się obiektywnie tej sprawie...Jestem z chłopakiem od 16 miesięcy. Po 4 miesiącach zamieszkaliśmy razem, z przyczyn ode mnie niezależnych. Mieszkaliśmy cały rok ze sobą. Kłóciliśmy się jak w każdym związku, lecz z czasem coraz mniej. Czułam, że zaczyna się układać - myliłam się. Jest trudnym człowiekiem. Ma ciężki charakter, kiedy mu coś nie pasuje.. nie powie wprost o co chodzi tylko dusi to w sobie.. a ja nie jestem duchem sw. żeby domyślać się o co chodzi.. obraża się naprawdę o totalne bzdury.. i ostatnie takie "obrażenie" skończyło się tym, ze wyprowadził się do matki. Nie da się z nim za bardzo rozmawiać itd.. bo jest bardzo zamknięty w sobie pod względem wyrażania uczuć, emocji.. wiec na moje spokojne rozmowy, albo reagował złością, albo nic się nie odzywał... albo zamieniał wszystko w żart. Ale mniejsza z tym. Chciałabym się dowiedzieć co w nim siedzi, dlaczego tak dziwnie się zachowuje..Chodzi mi o spotkania. W jeden dzień potrafi zadzwonić 5 razy.. napisać ładnego smsa na dobranoc... powiedzieć Kocham Cię, przytulić, miło spędzić czas. Przyszedł nawet parę razy o 1.00 w nocy do mnie, bo twierdził, że chciał się przytulić itd... innego dnia jest inaczej.. nie napisze sms, nie zadzwoni- a jeśli już to rozmawia ze mną jak z koleżanką, nie powie kocham Cię, kochanie.. itd... kiedy przyjdzie .. posiedzi 20 min. głupkowato żartuje i dogryza.. po czym idzie do domu.. Nie rozumiem co się dzieje.. czy on mnie już nie kocha? od 3 dni ani razu nie napisał że mnie kocha itd.. nawet w smsie na dobranoc jest tylko : "dobranoc myszko:*" Chyba, że ja zapytam się podstępem czy mnie kocha, wtedy przytakuje. Czytałam wiele stron internetowych o różnicach między facetami, a kobietami, o tym czego faceci nie lubią, jacy są.. i naprawdę wiele faktów się zgadza.. jednak ja nadal nie mam pewności. Wiele też zmieniam w sobie. Staram się nie odzywać pierwsza, nie wieszać się na nim.. aby nie czuł się osaczony, mówię komplementy, doceniam, dziękuję i okazuje mu, że jestem wdzięczna - bo dawniej tego nie robiłam mimo, że robil dla mnie wiele, mnie ciągle było źle. Dodatkowo dziwi mnie fakt, że są momenty kiedy cały dzień nie potrafi się odezwać. Naprawdę faceta nie interesuje.. co u jego dziewczyny słychać, co robi, czy dobrze spała itd itp.. ? Wiem, ze spotykamy się codziennie, ale z drugiej strony jak przychodzi to tez nie pyta jak mi minął dzień itd... Nic z tego nie rozumiem. Bo wiele czynów potwierdza, ze nie jestem mu obojętna.. Był parę razy na noc, rano zrobił kawę.. wysprzątał... wiele razy mi zrobił zakupy, przyniósł coś słodkiego.. i tak jak wspomniałam wyżej... była dwa razy taka sytuacja, ze pisał mi sms w nocy "popatrz przez okno, jakie piekne gwiazdy" .. ja patrzę, a to on stoi na chodniku, pod oknem. Naprawdę wtedy czułam jego miłość itd.. ale są chwile zwątpienia, własnie wtedy kiedy czuję, że go nie interesuje..wtedy kiedy nic się nie odzywa... Czy ktoś miał podobnie ? Wiem tylko tyle, że może przerosło go mieszkanie razem, może za wcześnie to wszystko. Dodatkowo on nie jest zbyt dojrzały emocjonalnie i jestesmy jeszcze bardzo młodzi.. także, godzę się na to, aby mieszkał z mamą.. itd. Tylko nie mam pewności czy kocha mnie.. czy nie..
Podobne tematy
Moze sama odpowiedz sobie na pytanie czy Go kochasz?.. Moze teraz przestal sie juz starac, bo nie widzi potrzeby,skoro wczesniej go nie docenialas?..
tylko, że on się stara.. nie tak intensywnie.. ale jednak są prześwity i momenty. ja chcę się zmienić.. i naprawdę wszystko teraz doceniam. kocham go.. chociaż on też nie był często wobec mnie fair.. wiele razy był złośliwy, chamski ... i moich starań tez nie doceniał...jednak nie ważne co było. ważne co jest... czy on kocha, lecz jest to tak sytuacja oczywista, że nie czuje potrzeby pisania tego i mowienia na okragło?
hm, powiem Ci cos.. Moj facet mial przede mna pare dziewczyn, zadnej nie kochal, kochal i kocha mnie, byly takie momenty,kiedy bylismy na odleglosc,a wiadomo jak wtedy brakuje 2iej osoby,on nie pisal,ze kocha, nie tak czesto jak ja bym chciala,spytalam wiec jak to jest,kocha czy nie.jak jak,to czemu mi tego nie pisze. Powiedzial,ze nie chce tego mowic codziennie,bo nie chce zeby to stalo sie takie oklepane, takie hm puste 'kocham Cie' w kazdym smsie.
Moze tu tez chodzi o cos podobnego? Facetom gorzej okazac co czuja. Przeciez to takie nie meskie ![]()
Ja cie rozumiem , bo ja nawet jak jestem pokłócona ze swoim i dzwoni do mnie aby powiedzieć dobranoc to nawet wtedy mówimy sobie , że się kochamy ![]()
Kiedyś on powiedział ' Kocham Cię ' ja powiedziałam 'no dobranoc' a on 'słyszałaś? powiedziałem , że cie kocham .' a ja na to ' wiem' a on 'więc?;)' hehe oczywiście odpowiedziałam , że ja jego też.
Bez jego słowa kocham chyba bym nie zasneła. My kobiety bardzo szybko się do czegoś przezwyczajamy i jeśli nam tego zabraknie to odrazu to czujemy.
Moim zdaniem powinniście usiąść spokojnie i o tym porozmawiać , wiem wiem cieżko zacząć taką rozmowę ale lepiej wiedzieć niż się domyślać, przecież nikt nie siedzi w głowie Twojego partnera .
Mój do czasu mówił mi każdego dnia te magiczne słowa. Tak się stało, że teraz ja jestem tą, hm.. jakby bardziej zabiegającą. Cóż, czasami poprzez pewne sytuacje tak się dzieje... Teraz nie słyszę tego często, ale wierzę, że kiedyś zacznie być tak jak wcześniej.
dzięki za odpowiedzi, mnie zastanawia tylko to, czy istnieją takie związki ze facet na początku non stop mówił ze kocha, słodził itd.. zabiegał, interesował się.. ale będąc dłużej z tą osobą.. coraz mniej intensywnie o tym wszystkim mówił. byłabym spokojna, gdyby okazało się, że to całkiem normalne. Że chodzi tu o to, ze po prostu mnie zdobył i nie ma już o co tak bardzo się starać i zabiegać, bo już mnie ma.. a swoja miłość okazuje gestami, a nie słowami. to po pierwsze, a po drugie.. czemu nie interesuje go moja osoba, kiedy przez cały dzień się nie widzimy ?.. Tzn. Jest rożnie.. tak jak pisałam, raz dzwoni 5 razy dziennie, a innym razem zero smsa, telefonu.. gdybym ja się nie odezwała to pewnie nic by nie napisał. Naprawdę facetów to nie obchodzi? Co robią ich dziewczyny, jak minął im dzień itd.. i trzecie moje pytanie.. co ja mogę zrobić, żeby było lepiej ? Nic się nie odzywać? Nie mówić, że kocham.. ogólnie być taką bardziej niedostępną żeby bardziej się postarał itd ?? Co robić..pomocy:P
No właśnie, może powinnaś trochę mniej się do niego odzywać przez jakiś czas. Może sam zauważy, że coś jest na rzeczy i zapyta jak minął dzień, itd.
Dokładnie tez się do niego wtedy nie odzywaj i zobaczysz jego nagłe zainteresowanie
tragedia.. rozmawialam z nim powaznie. napisal mi ze czuje do mnie milosc, lecz nie wie na ile jest silna, ale nie wie czy chce ze mna byc. sama nie wiem co ja mam robic. on mnie zostawi.. czuje to.. mowil o rutynie itd. ja mu tlumaczylam ze w kazdym zwiazku pojawia sie rutyna po dluzszym czasie, zaproponowalam zebysmy zmienili cos zamiast siedziec na tyłkach.. żebysmy zaczeli wychodzic, cieszyc sie zyciem.. slysze ciagłe;, nie wiem, zastanowie sie, za duzo pytan.. i co ja mam robic?! nie chce go stracić, ale czytalam tyle watkow o facetach... pewnie potrzyma mnie w niepewnosci pare dni i zostawi.. Dac mu czas? nie odzywac się, nie dzwonić? nic? mimo,ze tesknie i nie chce go stracic? .. czy walczyc.. chociaz teraz kiedy pisze smsy o tym, ze jest wazny dla mnie i chce to ratowac.. on milczy. boje sie.. nie chce znowu zostac sama:((
tragedia.. rozmawialam z nim powaznie. napisal mi ze czuje do mnie milosc, lecz nie wie na ile jest silna, ale nie wie czy chce ze mna byc. sama nie wiem co ja mam robic. on mnie zostawi.. czuje to.. mowil o rutynie itd. ja mu tlumaczylam ze w kazdym zwiazku pojawia sie rutyna po dluzszym czasie, zaproponowalam zebysmy zmienili cos zamiast siedziec na tyłkach.. żebysmy zaczeli wychodzic, cieszyc sie zyciem.. slysze ciagłe;, nie wiem, zastanowie sie, za duzo pytan.. i co ja mam robic?! nie chce go stracić, ale czytalam tyle watkow o facetach... pewnie potrzyma mnie w niepewnosci pare dni i zostawi.. Dac mu czas? nie odzywac się, nie dzwonić? nic? mimo,ze tesknie i nie chce go stracic? .. czy walczyc.. chociaz teraz kiedy pisze smsy o tym, ze jest wazny dla mnie i chce to ratowac.. on milczy. boje sie.. nie chce znowu zostac sama:((
Mówienie o rutynie po 16tu miesiącach związku, to lekka przesada. Moim zdaniem wszystko było ekspresowo, wspólne zamieszkanie po 4 miesiącach znajomości. Zaczęliście się dopiero poznawać, i już wspólna codzienność i tak poznaliście się w tej codzienności, to przeważyło szalę. Jego to zniechęciło, jak piszesz jesteście jeszcze bardzo młodzi, jak młodzi? Wspólne życie to nie jest spacer wiśniowym sadem, ale trudna droga wzajemnych kompromisów i wyrzeczeń. Ośmielę się stwierdzić że żadne z was nie było dostatecznie gotowe do wspólnego życia. Co do "kocham cię" którego tak się domagasz to powiem ci , że i kota można zagłaskać na śmierć.
ja mam 20 lat, on 22.. moze faktycznie nie doroslismy do mieszkania razem itd.. tylko, ze ta decyzja o wspolnym mieszkaniu byla podjeta w trudnej sytacji, ale nie o tym... i tak mieszka teraz z mama na nowo.. ja nie pisze, nie nekam go.. nie pytam czy mnie kocha itd.. trzymam go tak troche na dystans. chce zeby on wykazal inicjatywe.. i wykazywal ją.. przed wczoraj bylo super.. spotkanie cudowne.. fajne smsy.. a dziisiaj nie wie czy chce ze mna byc. Zmieniam się dla niego.. ehh lepiej powiedz mi co ja mam teraz zrobic?.. Wierzyc, ze mnie kocha.. dac spokoj, niech przemysli wszystko itd.. czy walczyc. bo juz sama nie wiem.
niech mi ktoś coś podpowie.. co mam robić, proszę.
nikt mnie pomoze?
Nie wymagaj od niego zeby ciagle myslal tylko o Tobie.
Daj mu odetchnac.
Jak ma potrzebe powiedzenia"Kocham Cie" to Ci powie.
Nic na sile bo efekt bedzie odwrotny od zamierzonego.
Przestal zabiegac bo to Ty zabiegasz.
Po co ma sie starac jak i tak jestes?
A w dodatku nie moze sie zdrzemnac bo musi powiedziec Ci magiczne slowa kiedy jest zmeczony i chce posluchac wlasnych mysli.
Spokojnie.
Daj mu troche przestrzeni.
Kazdy tego potrzebuje....
tak tylko.. co ja mam robić jak on mi mowi, ze nie wie czy chce ze mną byc? teraz traktuje mnie totalnie obojetnie.. boje sie ze to koniec.. mam czekac, dac mu czas.. czy zerwac.. czy walczyc.. nie chce bez niego:((
Ale on najwyrazniej moze bez Ciebie.
Straszne to jest ale prawdziwe.
Nie chcesz odejsc to daj sobie chociaz troche czasu.
Sobie i jemu.
Nie pisz do niego, nie dzwon.
Poczekaj dzien, dwa i zobaczysz.
tzn. powiem tak, ja ograniczam kontakt do minimum.. staram sie nie pisac pierwsza, nie dzwonić.. nie pytac czy przyjdzie.. nie nękac przede wszystkim.. jesli sie odezwę bo on napisze.. to staram się rozmawiać, bez kocham cie, kochanie itd. zeby go nie tłamsić, daje mu swobodę.. nie pytam co robi, gdzie byl.. nie pytam kto dzwonil.. sam mowi itd.. dzisiaj dzwonil do mnie z 6 razy, byl u mnie i w sumie wczoraj napisal sms na dobranoc o tresci : "dobranoc kochanie:*" dzisiaj jest juz drugi dzien od kiedy napisal mi, ze czuje do mnie milosc, ale nie wie czy chce ze mna byc. nie mogę zyc w takiej niepewnosci.. ile mozna sie zastanawiac? mam wrazenie, ze on juz wie.. ze zerwie.. tylko trzyma mnie tak w napięciu... szkoda tylko, ze ta sytuacja ma ciągle miejsce.. i w naszym zwiazku wiele razy się przewijała.. że on nie wiedzial czy chce ze mną byc itd.
Do czego on Ci jest potrzebny?
Dlaczego pozwalasz na to zeby decydowal o Twoim zyciu?
A decyduje bo Ty ukladasz je sobie pod niego.
Kaprys ksiecia:
dzisiaj bedziesz ze mna....nie nie nie, moze jutro?.....hmmm zastanowie sie...
Nie masz wlasnego rozumku?
Zastanow sie dobrze.
Ile jeszcze takich widzimisie wytrzymasz?
Pozdrawiam
Gdyby kochal to bylby teraz z Toba....
Nie mialby dylematu.....
wazniejsze są czyny od słów dla mnie osobiście nie wazne jest zeby chłopak ciagle mi mówił to magiczne słowo kocham bo w koncu to bedzie jak takie codzienne dzien dobry bez sensu ,wyklepana formułka,piszesz ze widujecie sie codziennie napisałas ze spotykacie sie codziennie,ja uwazam ze to za duzo dlatego on nie wie czego chce przeciez on nie ma nawet kiedy zatęsknić za Tobą,zwiazek musi sie rozwijać stopniowo umiarkowanie musi byc czas na tesknote to tez jest bardzo wazne,i dlaczego tak koniecznie musisz codziennie słyszec ze Cie kocha ,przecież gdyby tego nie czuł wogole by sobie Tobą głowy nie zaprzątał ,według mnie powinnaś dać na luz ,napisałas ze powiedział ze czuje do Ciebie miłosc ale ze on nie wie na ile silną a skad on ma to wiedziec jesli codziennie sie spotykacie nie moze zatęsknić itd...i od Ciebie tez niech poczuje troche obojetnosci
juz nie wazne. zerwalismy.. powiedzial, ze od dawna mnie nie kochal.. a wczoraj mnie oklamal. zalamka nie chce mi sie zyc
Przykro mi...
Troche poboli ale zobaczysz, ze jeszcze sie usmiechniesz:)
Wszystko w swoim czasie.
znowu tutaj jestem i nie wiem co zrobic. tak jak Wam pisałam, zerwałam z nim po tym jak mnie oklamal i po przyciśnięciu powiedzial, ze jednak nie chce ze mną byc. Pozniej napisał sms ze od dawna mnie nie kocha itd. A dzien dzisiejszy i wczorajszy jest dla mnie zagadką. Doszlismy do wniosku, ze kumplowac sie bedziemy. jestem tu calkiem sama, mam problem z mieszkaniem - musze sie wyprowadzic i ogolnie wszystko sie wali i nie mam na kogo liczyc, bo kazdy odsyła mnie z kwitkiem.. ale mniejsza o to.. w niedziele rozstalismy sie rano.. wieczorem przyszedl po reszte rzeczy i bylo normalnie. smialismy sie gadalismy, laskotał mnie itd.... jak przyjaciele. w poniedzialek rowniez przyszedl.. i tu zaczynają sie dziwactwa. po pierwsze usnął u mnie w lozku. xd spał z 3 godziny. pozniej poszedl mnie odprowadzic do kolezanki.. od niej mnie odebral, poszlismy do baru zeby cos zjesc.. i kiedy wrocilismy, pocieszał mnie.. [jesli chodzi o to mieszkanie].. przytulił, pocałował w czoło. zapalił mi w piecu, a kiedy juz wychodził.. zaczął mnie całować.. ale tak normalnie w usta.. i to dosyc dlugo. Dzisiaj bylo tak samo. Przyszedl o 14.. pomogl mi się pakować, lezelismy razem.. przytulał się, sam! ja niczego nie zaczynałam, smialismy sie itd.. bylismy popatrzec na ogloszenia mieszkan, otwieral mi za kazdym razem drzwi, nawet stanął w mojej obronie.. znowu bylismy cos zjeść i w sklepie, z którego sam mi wział torbe i niosl do domu... nie rozumiem tego. nie padlo słowo, ze kocha.. nie padlo słowo : "jestesmy na nowo razem" .. ale nie zachowuje się jak kolega..! wytłumaczcie mi to, czy on bawi sie mna.. ehh czy naprawdę coś czuje.. tylko jest ostrozny i boi się mowic od razu wazne słowa... ja juz sama nie wiem.
pomozcie.
napiszcie co ja mam zrobic. chce go odzyskać. ale wiem, ze boi sie pytan. nie wiem czy mam zapytac wprost, czy jestem wazna, czy wrocimy do siebie.. czy czekac na jego inicjatywę. Boje sie tego... nie chce zepsuc niczego.. eh nie chce go wystarszyc....
ehhhh
Według mnie On się Tobą bawi...Ale jest sposób żeby to sprawdzić chociaż wymaga od Ciebie poświęcenia a mianowicie ignoruj Go,udawaj,że jest Ci obojętny a jeśli faktycznie Mu zależy to będzie się starał dalej a jeśli nie odpuści sobie
ja caly czas staram sie byc obojetna. on sam przytula się itd... pisalam mu tylko tyle, ze mam nadzieje ze te czulosci nie sa zabawą bo byloby mi bardzo przykro... napisal ze wie o tym.
nic z tego nie rozumiem. chyba naprawde nie ma dla nas nadziei. po tygodniu jego zalotow.. napisalam zeby sie zdecydowal.. a on.. powiedzial ze to byla slabosc.. bo w koncu bylismy ponad rok ze soba... ehh powiedzial ze szkoda czasu na zwiazek itd. i ze wiecej mnie nie dotknie itd. pozniej przyszedl na wieczor.. i znowu sie kleil... potem pisalam z nim.. pytalam czy jestem wazna itd. odpowiedzial, ze na pewno nieobojetna. ale na pytanie czy czuje cos do mnie czy tylko lubi.. nie odpowiedzial nic. Nie wiem jak to rozumiec. przeciez ostatnio nie mial problemu z napisaniem ze mnie nie kocha?.. to dlaczego teraz tego nie zrobil?.. Moze ma watpliwosci? moze cos go hamuje? niby jestem nieobojetna.. ale dzisiaj nawet nie napisal sms.. mimo, ze jestem chora. ehhh czy ktos mial poodobnie.. ![]()
Przeczytaj sobie mój wątek "ślepa miłość?"- mam podobną sytuację do Ciebie..Tyle,że...jak pytałam dlaczego mi nie mówi,że kocha odpowiadał "mówiłem miesiąc temu";(
Wiesz, ja biegałam za nim od miesiąca bo też troszkę nawaliłam, ale idzie to w złą stronę, tak jakby wszystko zależało ode mnie, jak ja nie napiszę to on też,albo napisze z jakąś niemiłą treścią;/ Też nie wiem co robić ale powiem Ci,że ON na początku był też taki dobry,kochany,czuły,chciał zamieszkać, jednak po czasie mu się odwidziało i winą o to obarczył mnie a ja dałam tak się "owinąć",że sama nie wiem czy mu w to wierzyć;( Najlepiej nie pytaj o uczucia, niech on się wykaże, jak nie kocha i mu nie zależy to i tak nie masz na to wpływu..nie nadskakuj tylko pozwól mu się wykazać(o ile to zrobi;/)
Witam Cię "Gabi"
"""""nic z tego nie rozumiem. chyba naprawde nie ma dla nas nadziei. po tygodniu jego zalotow.. napisalam zeby sie zdecydowal.. a on.. powiedzial ze to byla slabosc.. bo w koncu bylismy ponad rok ze soba... ehh powiedzial ze szkoda czasu na zwiazek itd. i ze wiecej mnie nie dotknie itd. pozniej przyszedl na wieczor.. i znowu sie kleil... potem pisalam z nim.. pytalam czy jestem wazna itd. odpowiedzial, ze na pewno nieobojetna. ale na pytanie czy czuje cos do mnie czy tylko lubi.. nie odpowiedzial nic. Nie wiem jak to rozumiec. przeciez ostatnio nie mial problemu z napisaniem ze mnie nie kocha?.. to dlaczego teraz tego nie zrobil?.. Moze ma watpliwosci? moze cos go hamuje? niby jestem nieobojetna.. ale dzisiaj nawet nie napisal sms.. mimo, ze jestem chora. ehhh czy ktos mial poodobnie.. sad """"""
Po pierwsze widze że (mamuśka"rodzina) miesz chłopakowi w glowie , a on nie potrafi odciąc pempowiny , powiem Ci Gabi że on tego nie widzi dopiero zobaczy, ale juz będzie po sprawie. Więc zacznij od tego by on odczuł, że przegiol, że na teraz jest ci obojętny . Broń boże nie doprowadzaj do sytuacji, bliski kontakt że może dalej skakać z kwiatka na kwiatek raz mamusia raz ty . Potem napisz co się będzie działo. Pamiętaj i nie słuchaj się ludzi , kieruj się własnym rozumem wsparcie masz tylko sama w sobie. I wież mi lub nie pierdzielenie koleżanek że on się tobą bawi, niech sobie wsadzą takie stwierdzenia w dupę!!!! tam gdzie światło nie dochodzi . Być może to ten który na prawdę Cię kochać i dać ci szczęście. hmm no chyba że już nie masz sił i chęci by powalczyć o niego bo minęło trochę czasu od powstania tego postu. Ale jeżeli patrzysz mu głęboko w oczy najgłębiej jak potrafisz i widzisz to hmm oo jak to opisać oooo mam jak małe dziecko które dostanie prezent pod choinkę na które czekało cały rok . a po chwili czyli po kilku dniach warczy to z jakiegoś powodu ktoś (nie ktoś tylko Mama ewentualnie Tatuś pokaż synu męskość) kisiel mu w głowie robi w moim przypadku moja (Kochana Mama ehh tak chciała dobrze że mnie skrzywdziła) nie jestem w stanie powiedzieć, opisz coś więcej musiałaś czym zrazić do siebie mamuśkę, czytałem wcześniej co pisałaś "Że pozwoliłaś mu nawet z mamą mieszkać" to nie rozmowa na pisanie jak chcesz bym opowiedział ci trochę, jak to jest, to pisz na priv.
głowa do góry każde "Kocham" ma sens.
hadesikk1 :)