netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

36 odpowiedzi10 299 wyświetleńzałożony przez nedi35, 10.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Witam,
nie mam komu to chociaż tu się wyżalę. Może ktoś przeczyta i choć pomyśli o mnie ze współczuciem i zrozumieniem. Znalazłam się w chorej sytuacji. Znamy się z moim narzeczonym od ok. 5 lat. razem mieszkamy 3,5. Mieszkamy u jego rodziny tj. matki, jest jeszcze brat stary kawaler (41 lat) i siostra trochę niepełnosprawna umysłowo (38 lat). Przeprowadziłam się do niego i tu znalazłam pracę, całkiem niezłą. Narzeczony po zawodówce ale mnie to nie przeszkadza, bo on jest inteligentny a ja nie oceniam ludzi po wykształceniu tylko napisałam to dla zobrazowania sytuacji. Na początku byłam trochę zaślepiona i przymknęłam oko na to, że zamieszkaliśmy w jednym pokoju do którego wchodzi się przez wspólną pokojo-kuchnio-sypialnię. Dom to taka stara rudera ale ja myślałam, że razem możemy wszystko, że wynajmiemy, że dobudujemy coś. Jesteśmy w podobnym wieku ok. 35 lat. Dobudowaliśmy to znaczy on dobudował kuchnię i łazienkę. Tylko, że nie może tego skończyć choć zostało już naprawdę niewiele. W między czasie stracił pracę i potem tylko jakieś dorywcze łapał. Ja finansowo nie angażuje się w to dlatego, że tu nic do mnie nie należy i teraz to widzę, że to miejsce nie dla mnie duszę się tu. Narzeczony ma problem z alkoholem właśnie w tej chwili śpi po relanium bo ma ciąg alkoholowy. A ja nie wiem co jeszcze tu robię!!! Boże chcę stąd uciec. On niby jest dla mnie dobry ale jest tak uparty, że się go boję. Nigdy nie zrobił mi krzywdy ale boję się jego stanów po alkoholowych. To jest jeden problem. Drugi to jego rodzinka. Oni oceniają mnie według siebie. Podczas naszej nieobecności wchodzą a najczęściej jego matka do naszego pokoju i grzebią gdzie się da, kradną drzewo które mamy kupione przeze mnie do kominka, wyzywają mnie i pilnują!! Jak wchodzę do wspólnej kuchni to zaraz ktoś w niej jest i mnie obserwuje. Albo brat albo siostra albo matka tylko wymieniają się znaczącymi spojrzeniami, a ja to przecież widzę. jak wyjeżdża gdzieś matka to najpierw siostra od matki dostaje instrukcję gdzie co ma pochować w sensie papiery, kartę itd. Jak ja bym coś kiedyś ukradła! Jak mówię o tym narzeczonemu to on nie wierzy - bo mamunia jest przecież święta. Jak są jakieś kłótnie między nami to właśnie z winy jego rodziny. Ja nigdy na nikogo nie powiedziałam złego słowa tylko się mu skarżę co oni mi robią a on mówi, że to nie prawda. On wierzy matce. A ja przecież słyszę ich wyzwanie, jakiego używają słownictwa w rozmowach o mnie - wstyd przytaczać. Oni sobie wymyślili, że ja będę się nimi wszystkimi opiekować w sensie prać, sprzątać gotować a oni będą siedzieć. Czasami to chce mi się na to wszystko zwymiotować .... Na ten cały bałagan, brud i ich lenistwo. To tacy ludzie jakby pierwotni stworzeni tylko do jedzenia, oglądania telewizji i spania. Chcę stąd uciec ale nie wiem jak. Kocham go ale nie mogę go stąd wyrwać. On ma jakąś chorą relację z matką. Tylko mamunia i mamunia. Wszystko jej opowiada. Mówiłam mu tyle razy, że ja chcę mieć rodzinę ale z nim swoją własną i żyć swoim, naszym  życiem. A tu jest jego rodzina oni maja swoje sprawy a ja z boku. Ale on twierdzi, że nie stać go na to żeby stąd pójść i nie pójdzie. Ale to tylko wymówka bo przecież zawsze można coś wynająć byle by być na swoim i ze sobą. Czy ja się mylę?
Zawsze jak zaczyna pić nie jest to co prawda często ale kilka razy do roku się zdarza, to ja go zawsze wyciągam. Kupuję piwo, leki. Dziś załatwiłam zwolnienie lekarskie żeby nie wyrzucili go z pracy. To jedyny facet z którym stworzyłam związek, kocham go ale wysiadam psychicznie. Mogłabym stąd pójść i coś wynająć ale on za mną nie pójdzie, zostanie z mamunią. A ja znowu zostanę sama w obcych stronach z dala od rodziny. Mogłabym wrócić do domu ale tam nie mam pracy.
Wiem, że to wszystko bardzo chaotycznie opisałam, ale jest mi się coraz trudniej skupić i za dużo tego jest.
Jeszcze dodam, że to nie są moje wymysły, że oni mnie obgadują, wyzywają bo ja sobie trochę takich rozmówek nagrałam. Ja naprawdę jestem osobą niekłótliwą, utrzymuję porządek u siebie i u nich jak coś robię to wszystko sprzątam. Staram się jak najmniej przebywać u nich żeby się nie narzucać ale to i tak nic nie daje powód do obgadania zawsze się znajdzie. Nawet mój powrót z pracy jest opatrzony komentarzem " o już tamta zjechała, ju z tu będzie chodzić"

Piszę to i ogarnia mnie coraz większa beznadzieja...

2

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Witaj , przeczytałam Twój post , i na twoim miejscu spakowałabym rzeczy i sie wyprawdziła bo to jest chore !! , albo daj mu ultimatum albo sie z Toba wyprowadza albo dowidzenia , bo w takich warunkach i w tym chaosie nie da sie życ na dluzsza mete . !a Ty pewnie znajdziesz faceta który bedzie traktował Cie normalnie i taki ktory na Ciebie zasluguje smile pozdrawiam smile

3

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Dziewczyno, uciekaj stamtąd. Jeśli Cię kocha, to za Tobą pójdzie, a jeśli nie, to przecież szkoda Twojego życia.

4

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.
nedi35 napisał/a:

Zawsze jak zaczyna pić nie jest to co prawda często ale kilka razy do roku się zdarza, to ja go zawsze wyciągam. Kupuję piwo, leki. Dziś załatwiłam zwolnienie lekarskie żeby nie wyrzucili go z pracy.

Odniosę się tylko do tego. Ty go nie wyciągasz. Ty mu pomagasz pić.

5

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Droga Nedi, przeczytałam Twój post i strasznie jest mi Ciebie szkoda. Oczywiście nie zrozum mnie źle.. Wiele związków rozpadło się właśnie ze względu na matki facetów etc.


Nie myślałaś kiedyś o tym, że ta chora więź wynika z tego, że reszcie rodziny może się wydawać, że będziesz chciała "zabrać" im Go, a oni sobie bez Niego nie poradzą?
Matka zbudowała sobie taki model rodziny, ona i dzieci, każde jest zależne od każdego i osobno sobie nie poradzi.

Kolejna rzecz, jaki jest powód Jego picia? Napisałaś, że pije kilka razy w roku, ale dlaczego? Przechodzi jakieś załamanie, czy po prostu musi?

Nie rozumiem też tego, że On nie wierzy w to co do Niego mówisz, skoro piszesz, że nagrałaś kilka takich rozmów, to może daj mu je do odsłuchania?

6

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Przeczytałam i musiałam wziąść tabletki na uspokojenie. Odezwała się moja własna trauma. Twój facet jest niemal dokładną kopią mojego ojca. A kiedy ostatnio widziałam swojego ojca schowałam się w toalecie w McDonaldzie i nie wychodziłam z tamtąd przez 3 godziny.


nedi35 napisał/a:

Dom to taka stara rudera ale ja myślałam, że razem możemy wszystko, że wynajmiemy, że dobudujemy coś. Jesteśmy w podobnym wieku ok. 35 lat. Dobudowaliśmy to znaczy on dobudował kuchnię i łazienkę. Tylko, że nie może tego skończyć choć zostało już naprawdę niewiele.

Najpierw mieszkaliśmy w bardzo dużym mieszkaniu w Warszawie, ale miał za duże długi i żeby część spłacić sprzedał je i kupił walącą się ruderę na wsi zabitej dechami. Też cały czas opowiadał jak to się pięknie wyremontuje. Skończyło się na tym, że wylał podłogę w łazience i dobudował komórkę na podwórku.

nedi35 napisał/a:

Mieszkamy u jego rodziny tj. matki

My mieszkaliśmy na swoim, ale szybko sprowadził swoją mamusię. Bo przecież stara jest i sobie sama nie poradzi. Nie ważne, że jego starszy brat ma duże mieszkanie w Warszawie, a my mieszkamy w walącym się domku bez bieżącej wody, łazienki, ogrzewanym nie do końca sprawnymi piecami węglowymi. Ponad 3 km do najbliższego lekarza, a my albo nie mieliśmy samochodu, albo rozwalającego się gruchota.

nedi35 napisał/a:

W między czasie stracił pracę i potem tylko jakieś dorywcze łapał. Ja finansowo nie angażuje się w to dlatego, że tu nic do mnie nie należy i teraz to widzę, że to miejsce nie dla mnie duszę się tu.

Acha. Ojciec jak poznał mamę to miał pracę i mieszkanie. A potem nie miał stałej pracy tylko jakieś coraz to nowe dorywcze i przejściowe problemy finansowe. Niestety mama myślała, że są na swoim, więc spłacała jego długi (przynajmniej te o których jej powiedział). Tyle że potem on już miał tylko niebotyczne długi, a mieszkanie trzeba było sprzedać zanim wejdzie komornik.

nedi35 napisał/a:

Narzeczony ma problem z alkoholem właśnie w tej chwili śpi po relanium bo ma ciąg alkoholowy.

To też znam doskonale.

nedi35 napisał/a:

On niby jest dla mnie dobry ale jest tak uparty, że się go boję. Nigdy nie zrobił mi krzywdy ale boję się jego stanów po alkoholowych. To jest jeden problem.

Ojciec też na początku był dla mamy dobry. A potem taki uparty, że wszystko musiało być tak jak on chce bo inaczej agresja. Też nie udeżył mamy... dopuki mnie nie urodziła. Potem była już do niego przywiązana więc mógł sobie ulżyć. Alkochol też na początku był raz na jakiś czas taki ciąg. A potem te ciągi się wydłużały i zlewały jeden z drugim, aż w końcu alkochol był niemal codziennie. Trzy moje wspomnienia z dzieciństwa :
-ojciec drze się na kobietę z banku, która właśnie powiedziała mu, że nie dostanie kolejnego kredytu, bo już dawno stracił zdolność kredytową (znalazł rozwiązanie - zmusił moją mamę, żeby to ona wzieła kredyt)
-ojciec goni mamę po całym podwórku starając trafić w nią wielką żeliwną patelnią
-jest sylwester, a ja nie chce oglądać fajerwerków, bo na dworzu jest zimno (jakieś -30 stopni). Ojciec wyciąga mnie na dwór za włosy i tak stoję na mrozie w samej sukieneczce i rajstopkach

nedi35 napisał/a:

Drugi to jego rodzinka. Oni oceniają mnie według siebie. Podczas naszej nieobecności wchodzą a najczęściej jego matka do naszego pokoju i grzebią gdzie się da, kradną drzewo które mamy kupione przeze mnie do kominka, wyzywają mnie i pilnują!! Jak wchodzę do wspólnej kuchni to zaraz ktoś w niej jest i mnie obserwuje. Albo brat albo siostra albo matka tylko wymieniają się znaczącymi spojrzeniami, a ja to przecież widzę. jak wyjeżdża gdzieś matka to najpierw siostra od matki dostaje instrukcję gdzie co ma pochować w sensie papiery, kartę itd. Jak ja bym coś kiedyś ukradła! Jak mówię o tym narzeczonemu to on nie wierzy - bo mamunia jest przecież święta.

Babcia też bez przerwy grzebała w rzeczach mamy. Też ją wyzywała. Cały czas ją obserwowała, a jak ojciec przychodził do domu to zdawała mu relację. Chyba nie muszę dodawać, że pełną oskarżeń i żalenia się. Ostentacyjnie głośno opowiadała mu, że musiała pochować pieniądze z renty, "bo ta kobieta i ten bachor jej cały czas zabierają" Ten bachor - ja, dziewczynka lat ok. 11. Potem okazało się, że pieniądze rzeczywiście znikają, tyle że podbiera je ukochany synek.

nedi35 napisał/a:

Oni sobie wymyślili, że ja będę się nimi wszystkimi opiekować w sensie prać, sprzątać gotować a oni będą siedzieć. Czasami to chce mi się na to wszystko zwymiotować .... Na ten cały bałagan, brud i ich lenistwo. To tacy ludzie jakby pierwotni stworzeni tylko do jedzenia, oglądania telewizji i spania.

Jak babcia nie mogła chodzić to moja mama myła ją po kilka razy dziennie, bo babcia załatwiała się pod siebie. A pampersa zawsze jakoś dała radę z siebie ściągnąć jak tylko nikogo nie było w pokoju. Moja mama jest drobna ( ok 50 kg), a babcia ważyła dobrze ponad 100 kg. Sunuś ani razu nie pomógł podnieść, czy choćby przesunąć swojej mamusi.

Ja nie piszę tego żeby się wyżalić. Piszę żeby tobą potrząsnąć. Nie będzie lepiej. Może być tylko gorzej.

nedi35 napisał/a:

A ja nie wiem co jeszcze tu robię!!! Boże chcę stąd uciec. Chcę stąd uciec ale nie wiem jak.

Sama wiesz co powinnaś zrobić, tylko jeszcze z tym walczysz. Nie wiesz jak uciec? Po prostu kiedy twojego narzeczonego akurat nie będzie w domu pakujesz swoje rzeczy, wychodzisz i już nigdy nie wracasz. Sama wiesz, że zawsze można coś wynająć. Uciekaj teraz. Teraz jest jeszcze łatwo. jesteś narzeczoną, a nie żoną. Nie macie dziecka.

nedi35 napisał/a:

Zawsze jak zaczyna pić nie jest to co prawda często ale kilka razy do roku się zdarza, to ja go zawsze wyciągam. Kupuję piwo, leki. Dziś załatwiłam zwolnienie lekarskie żeby nie wyrzucili go z pracy.

Ty go z niczego nie wyciągasz. Ty jeszcze bardziej ułatwiasz mu życie. Pokazujesz mu, że on może wszystko olać bo ty się wszystkim zajmiesz, wszystko naprawisz.

Uciekaj jak najszybciej. A jak nie bo... (wstaw dowolne) to przynajmniej nie miejcie dzieci. Nie produkujcie kolejnej osoby która całe życie będzie musiało walczyć ze swoimi kompleksami i swoją traumą. Albo w wieku 15 lat w przeciwieństwie do mnie uda mu się próba samobujcza.

7

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Pomijam kwestię jego alkoholizmu w którym go wspierasz, pomijam życie na kupie w takich patologicznych warunkach - to już poruszyły przedmówczynie i mądrze prawią. Ja tylko zacytuje samą Ciebie:

nedi35 napisał/a:

Mogłabym stąd pójść i coś wynająć ale on za mną nie pójdzie, zostanie z mamunią.

i zapytam, po co Ci taki partner, który nie zamierza być Twoim partnerem? Ty chcesz rodziny, a on już ma rodzinę i Ty nigdy nie będziesz do niej należeć!

8

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Oczywiście, ze macie rację. Nawet nie miałam pojęcia, że ktoś się mną zainteresuje, moim problemem. Dziękuję Wam za wszystkie słowa.
Boję się odejść a jednocześnie nie mogę tu wytrzymać. Czuję że w środku nie mam już żadnych uczuć tylko strach i beznadzieję. Wczoraj w nocy zrobiłam test. Jestem z nim w ciąży. On jeszcze nie wie. Gdzie ja się z tym dzieckiem podzieję bo tu nie ma żadnych warunków.
Jezu miej nas w swojej opiece!

9

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

A czemu masz sobie nie poradzić? Pracujesz tak? Możesz coś wynająć, pracować póki możesz, potem na macierzyński. Przecież możesz pojechać do rodziny, pomogą Ci. Może wówczas przejrzy na oczy a jak nie, to pozwij o alimenty, teraz liczysz się Ty i dziecko, które nosisz. Nie daj się zaszczuć jego rodzince, wyobraź sobie wychowanie dziecka w warunkach, w których żyjesz, kobieto chyba nie tak to ma wyglądać...Trzeba wziąć się w garść i na pewno stamtąd uciec, oni nie będą mieli litości ani dla Ciebie ani dla maleństwa. Cały czas będą traktować Cię jako "tę co się kręci po domu". Stwórz sobie i dziecku normalne warunki do funkcjonowania. Gdyby było bardzo źle jest MOPS, są dobrzy ludzie, poradzisz sobie. A on jeśli wybierze tkwienie z mamusią i rodzeństwem w rozwalającej się ruderze to niech Cię Bóg broni łzę wylać !

10

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Nedi, teraz musisz być silna dla Twojego dziecka. Śpiewaczek dobrze pisze, poradzisz sobie.

Poza tym pomyśl, czy chciałabyś, żeby dziecko wychowywało się w tak chorych, a wręcz patologicznych warunkach?
Trzymam kciuki!

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-07-03 23:38:43)

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Witaj,

Przeczytałam Twój wpis i długo nie wiedziałam co napisać. Bardzo Co współczuję tej sytuacji ale nie o samo współczucie tu chodzi. Masz dziecko, dla niego powinnaś żyć i starać się żeby wszystko układało się po Twojej myśli. Kochasz go dlatego wszystko jest takie trudne, ale każda z nas wie, że jeśli pojawią się głębsze uczucia to ciężko myśleć i zachowywać się w pełni racjonalnie. Twój narzeczony z pewnością potrzebuje pomocy, sam sobie nie poradzi z tym problemem. Dodatkowo, jego relacje z matką jak najbardziej tu szkodzą - jego skłonnościom do alkoholu i Waszemu związkowi. Myślałaś może o pomocy z zewnątrz? Jakiś ośrodek, gdzie moglibyście rozpocząć terapię? To bardzo ważna kwestia, ponieważ w takich warunkach, jakie opisałaś dziecko nie może się prawidłowo rozwijać. Słyszałam o ośrodku spam - jeżeli masz ochotę to poczytaj o nich, sprawdź jakie leczenie oferują. Warto przekonać narzeczonego, dla Waszego dobra i dobra dziecka, że to jedyne wyjście w tej sytuacji. Zanim podejmiesz najdrastyczniejsze kroki, zastanów się jak pomóc sobie i jemu. Życzę wszystkiego co najlepsze.

12

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.
Katarina87 napisał/a:

Dziewczyno, uciekaj stamtąd. Jeśli Cię kocha, to za Tobą pójdzie, a jeśli nie, to przecież szkoda Twojego życia.

Z doświadczenia potwierdzam. Mój były nie poszedł czyli nie był tego wart.

13

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Jeszcze nie odeszłam, ale dojrzewam do tej decyzji. Zachowanie mojego faceta po prostu rozwala mnie ... Byłam w ciąży a on nawet ani razu nie zapytał się jak się czuję, nigdy nie kupił czy zrobił mi czegoś do zjedzenia "proszę kochanie zjedz sobie", jak wracaliśmy z Wawy on zdenerwowany wiózł mnie tak jakby chciał mnie z tego samochodu wyrzucić, za jazdę do lekarza zapłaciłam mu 20 zł - wziął nie protestował (nie pracuje, ma tylko pieniążki u mamusi z części spadku po babce), w żadnej pracy mnie nie wyręczył. A teraz jak straciłam dziecko i leżałam w szpitalu nawet do mnie nie przyjechał... Mój narzeczony i ojciec dziecka. Miał do mnie ok. 140 km bo ja akurat jestem u mamy na urlopie. Dziecko straciłam najprawdopodobniej przez stres jaki on i jego rodzinka mi zafundowali. Od ostatniego razu w czerwcu jeszcze nie pił, pracy nie znalazł, zaczął trochę dłubać przy wykończaniu kuchni i łazienki. Naprawdę nie rozumiem co może dziać się w głowie i w sercu takiego człowieka. Totalna beznadzieja. Teraz już wiem, że nie mogę na niego liczyć a i obchodzę go niewiele. Po co być z takim człowiekiem który tylko chce brać a w zamian nic nie daje. Wiem, że będzie mi trudno bo jestem bardzo emocjonalna ale odejdę. Znajdę mieszkanie na które wezmę kredyt i będę u siebie a on jak będzie chciał być ze mną a ja jeszcze będę miała ochotę z nim być to już tylko na moich warunkach. Tak sobie postanowiłam, to moje życie i ja będę o nim decydować na tyle na ile się da. Mam dobrą pracę, mam uznanie przełożonego, znajomych do których mogę się zwrócić no i moja rodzina jest cała za mną. Mam nadzieję, że nie stchórzę.....

14

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Zamknij przeszłość za sobą.
Nazwij uczucia, które Tobą miotają - czy to nie żal? zawód? rozgoryczenie? Ból w końcu minie. Szkoda życie marnować
Być może ten człowiek jest nieszczęśliwy i sobie nie radzi - ale miałaś być ukochaną a nie terapeutką i ratowniczką.
Na przyszłość tylko warto może coś zrobić z komunikacją? przecież nikt duchem świętym nie jest i nie odgaduje myśli (to tylko w marnych książkach wink ) NIE ma przeszkód by JASNO określać swe potrzeby, ani to żaden grzech smile
Jeżeli naprawdę jest to miłość to będziecie razem, on pójdzie za Tobą - jeżeli NIE, to lepiej teraz się rozstać niż przewlekać tę agonię.

15

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Nie wiem już co mam robić, a w zasadzie to wiem tylko na obecną chwilę nie mam dokąd pójść. Bo muszę stąd uciekać. Dzisiaj "teściowa" wyskoczyła na mnie z gębą, darła się jak poparzona. Wykrzyczała mi, że mam się zachowywać normalnie, mam się odzywać a wogóle to czego ja tak chodzę i trzaskam drzwiami (nie trzaskam) i jeszcze wiele innych... na co wszedł mój narzeczony i powiedział co tak krzyczycie i nic i wyszedł. Nie stanął za mną, nic zero reakcji, położył po sobie uszy... Ja też powiedziałam, że sobie nie życzę żeby mnie wyzywać od ku.. bo dla nikogo kur.. tu nie jestem. To zaczęła kręcić, że nieprawda, wypiera się w żywe oczy. Ja się nie odzywam bo i po co. Już się kiedyś odzywałam to za chwilę i tak zaraz za plecami brat narzeczonego powiedział "niech kur.. płaci". Chodziło o zapłatę za domowe alkoholowe odtrucie mojego narzeczonego. I jeszcze wiele innych sytuacji. Ja ma się odzywać i być miła za to dostaję tylko wyzywki.
Nie mam do kogo się zwrócić o pomoc. Nie mam się gdzie podziać. Teraz cała w nerwach a narzeczony sobie tv ogląda  i zero reakcji. Jestem świeżo po poronieniu, jeszcze mnie brzuch boli. Boże co ja mam robić.

16

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Mam pytanie do Was czy któraś z Was po przejściach podobnych lub może tylko zbliżonych do moich, z trudnym partnerem, zostając z nim, dając szansę jest zadowolona? Czy komuś się udało? Czy już nie ma co liczyć na zmianę i poprawę? Bardzo proszę o odpowiedź. Ja póki co w tym tkwię czekając na jakąś okazję mieszkaniową, ale też co tu dużo mówić..... boję się odejść.

17

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

No cóż, ja jestem chyba trudnym partnerem i nigdy nie dostaje drugiej szansy. Zawsze się to odbija na mnie w lepszy sposób tzn. biorę się w garść i staram się być bardziej kochający. Sytuacje masz trudną, ale widocznie nie potrafisz kontrolować swojego faceta, a i on wydaję się niezależny od ciebie. Może już czas postawić wszystko na jedną kartę i wracać do domu??
Jeśli mu będzie za wygodnie z tobą to nigdy nie ruszy coś w stronę budowy własnej rodziny... Pozdro

18

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Masz uzaleznionego partnera,wymagasz zeby sie Toba zajal,kiedy on sam soba sie nie umie zajac.....Dajesz mu komfort picia zalatwiajc np zwolniena lekarskie.Moze niech poniesie konsekwencje swojego chlania? Zyjesz z toksycznymi ludzmi i dajesz sie traktowac ,jak oni chca.Tylko Ty odpowiadasz za to ,ze tak zyjesz,tylko Ty mozesz z tego zrezygnowac ,wyprowadzic sie ,wynajac pokoj i zyc w spokoju.Wszystko zalezy od Ciebie ,nie od partnera ,ani tesciowej ,czy innej osoby.Sama sobie robisz kuku.

19

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.
nedi35 napisał/a:

Mam pytanie do Was czy któraś z Was po przejściach podobnych lub może tylko zbliżonych do moich, z trudnym partnerem, zostając z nim, dając szansę jest zadowolona? Czy komuś się udało? Czy już nie ma co liczyć na zmianę i poprawę? Bardzo proszę o odpowiedź. Ja póki co w tym tkwię czekając na jakąś okazję mieszkaniową, ale też co tu dużo mówić..... boję się odejść.

Trudno liczyc na poprawe osoby uzaleznionej od alkoholu.On CI obieca wszystko ci bedziesz chciala uslyszec.Idz po pomoc ,bo sama raczej nie podejmiesz decyzji o odejsciu,jestes prawdopodobnie wspoluzalezniona.

20

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Chyba znalazłam stancję. Więc jestem o krok bliżej do podjęcia tej definitywnej decyzji o odejściu. Sama przed sobą się usprawiedliwiam i upewniam czy napewno robię dobrze. Cz warto być z kimś kto:
- ma problem z alkoholem,
- pozwala swojej matce mnie wyzywać a wręcz potem stwierdza, że miała rację,
- nie pracuje,
- wozi mamusię na zakupy jak ja idę z ważnymi badaniami do lekarza,
- nie broni mnie przed swoją rodziną ja oni o mnie źle mówią,
- chowa przede mną telefon,
- założył profil na google, żebym nie wiedziała co przegląda w komputerze,
- ostatnio na jego koszulce znalazłam "plamy"???? - żadnego komentarza z jego strony,
- praktycznie nie ma z nim żadnej rozmowy bo zaraz jest agresywny,
- jak byłam w ciąży zero zainteresowania z jego strony,
- jak powiedziałam, że jestem w ciąży to pierwsze co powiedział, to to, że mama się ucieszy,
- jak poroniłam, nawet nie przyjechał do szpitala,
- nie okazuje czułości,
- sypia ze mną sporadycznie,
- ostatnio powiedział, że mnie tu łańcuchem nie trzyma,

Praktycznie tylko jak pije to wtedy można z nim porozmawiać wtedy jest inny lepszy... ale niestety pijany.
Człowiek ma zero planów na przyszłość. Będąc z nim czuję się upokorzona jego brakiem zainteresowania, brakiem czułości...
Dlatego muszę się zdobyć na ten krok i odejść.

21

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Witaj, no to teraz wypunktuj to co jest dobre w tym związku i jak on rokuje.A jeśli potrzeba ci jak jak to widzę i jakie mam doświadczenia w podobnej sytuacji chętnie ci opiszę.

22

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

To co dobre... No nad tym to się nie zastanawiałam. Aż naprawdę muszę się zastanowić co jest dobre w tym związku.
Chyba to że:
- on poprostu jest, że nie jestem sama,
- czasem jak mi nawali samochód to coś tam pomoże,
- otwiera mi bramę jak wyjeżdżam i wracam z pracy,
- mam z kim wyjechać na wakacje, chociaż w tym roku na wyjeździe spaliśmy na osobnych łóżkach bo były pojedyncze a on stwierdził, że nie będzie zsuwał łóżek i komuś przemeblowywał (było mi przykro i czułam się tym upokorzona i nie chodzi tu wcale o seks ale o bliskość),
- wiem, że nie jestem mu obojętna, na jakiś swój sposób mnie kocha chociaż już tego nie jestem pewna najbardziej kocha mamusię i siebie,
- czasem można z nim porozmawiać, ale tylko o błahych sprawach broń Boże o nas, o przyszłości, o uczuciach wtedy nie odzywa się wogóle i jest agresywny,
- pamięta o wszystkich okazjach urodzinach, imieninach zawsze coś mi kupi a jak ma za co to są to drogie prezenty. On twierdzi że te prezenty pokazują jakie jest jego uczucie. Moim zdaniem te prezenty to robi bardziej po to żeby się pokazać.   

To chyba wszystko.

Kurcze bardzo bym chciała poznać twoje spojrzenie i twoje doświadczenie.

23

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Nedi , w tym dobrym co napisałaś jest więcej zła niż dobrego, a po przeczytaniu tego zrobiło mi się mdło i rozbolała mnie głowa. Wiem, że brzmi to histerycznie, raczej mi się to nie zdarza, a tym razem poczułam się nieciekawie,i wcale nie chce ci dać przez to do zrozumienia.
Nedi, to co piszesz o sobie brzmi tak, jakby na całym świecie istniał tylko ten jeden człowiek i chcesz czy nie musisz go zaakceptować i przeżyć z nim życie. Wiem, akceptujesz , próbujesz znaleźć coś dobrego w tym co masz, ze lęku przed czymś co nieznane. Ale już to nie jest do końca racjonalne. Niestety mądry Polak po szkodzie, sama w coś takiego wdepnęłam i do dziś z tego bólu i brudu nie mogę się otrząsnąć. Pakujesz się w alkoholizm, brud, upodlenie, strach, poczucie osaczenia, a jak dojdą dzieci, będzie przemoc, poczucie winy za ich los i wyrzuty sumienia, że dałaś im taką rodzinę. Co najgorsze , ty już w tym tkwisz i jeszcze tego nie widzisz. Nedi, z serca i doświadczenia proszę cię, zrób to dla siebie i swoich dzieci. Zostaw to piekło, nie rozumiesz, ale jesteś w piekle , czemu dzieciom ten los chcesz zgotować?
To, że go zostawisz jest pewne jak dwa razy dwa to cztery chyba, że jesteś masochistką, ale współczuję  dzieciom, dlatego lepiej wcześniej niż później.Pozdrawiam cię, dla zupełnej jasności twojego położenia doradzę ci jeszcze jedno. W Ośrodkach Interwenecji Kryzysowej jest darmowy psycholog, idź przedstaw mu swoje położenie i zapytaj o "rokowania", zrób chociaż tyle dla siebie.Adres znajdziesz w internecie w najbliższym mieście musi być taki Ośrodek, a jak nie tam to w  MOPS.

24

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Nedi, przeczytalam wszystko i rece mi opadly. Ja rozumiem, ze mozna tkwic w toksycznych zwiazkach, sama w takim jestem, ale to co Ty zrobilas z swoim zyciem jest straszne.  Te dobre strony Twojego zwiazku ktore wymienilas, sa zalosne. Zrozum mnie dobrze, to nie Ty ale powody dla ktorych ciagle tam tkwisz sa zalosne. Ze pomoze Ci przy samochodzie? Od tego jest mechanik i nie bedziesz musiala sluchac epitetow na swoj temat. Ze otwiera Ci brame gdy przyjezdzasz? I warto z tego powodu byc traktowana jak smiec? Nie jestes mu obojetna? Oczywiscie, ze nie jestes, sprzatasz mu, gotujesz, pozwalasz byc popychadlem dla niego i jego rodziny a na dodatek jeszcze pracujesz, ponosisz koszty jego picia i ratujesz mu dupe gdy nawali. Oczywiscie, ze nie jestes mu obojetna. gdzie znajdzie darmowa sprzataczke, kucharke, kogos kto zarobi na jego picie i na dodatek jeszcze da mu seks jak mu sie zechce?
Uciekaj, spakuj sie i wyjdz . A jak juz wyjdziesz zapisz sie na terapie, i rozpracuj dlaczego mloda, zdolna pewno ladna kobieta pozwala sie tak traktowac. Dlaczego nie ma za grosz szacunku do wlasnej osoby. I tkwi w bagnie z czlowiekiem ktory mysli tylko o sobie i pozwala rodzinie traktowac ja jak smiecia.

25

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

dziewczyno, uciekaj jak najszybciej, nie widzisz, ze on sie nie zmieni? kocha najbardziej swoja mamunie, alkoholik, a i zycie z tą patologiczna rodzina cie szybko zniszczy, szkoda zycia.

26

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Sytuacja nie do pozazdroszczenia , po czesci  podzielam wypowiedz sylwianka814 , lecz jezeli go kochasz to moze staraj mu sie jakos pomóc moze jakis psychoterapeuta czy jakis inny lekarz . Jezeli miłosc jest szczera to  nic i nikt nie jest w stanie jej zwyciezyc . Musisz miec siłe , duzo siły .

27

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Powinnam to zrobić już dawno, nie miałam jednak do końca odwagi. A dziś czara się przepełniła... Znalazłam niechcący w komputerze, bo przy uruchamianiu internetu łączy się z jego telefonem nie wiem do końca jak to działa w każdym bądź razie weszłam na pamięć jego telefonu i tam znalazłam pliki - zdjęcia jakichś dziewczyn, tak jakby z jakiegoś czatu. znalazłam też jego zdjęcie które mu zrobiłam w górach. Czyli, że szuka sobie towarzystwa... Żenada. Pliki są z datą 31.10 i 01.11 czyli jak pojechałam na święto zmarłych do domu a on ze mną nie chciał jechać. Jutro zadzwonię i zapytam czy jest jeszcze wolny pokój do wynajęcia który oglądałam. mam nadzieję, że tak. On się do mnie nie odzywa nawet nie wie, że to znalazłam. Zrobiłam z tego zdjęcia które zamieścił na tym czacie tło na pulpit jak zobaczy to się pewnie kapnie, że wiem. Teraz wiem czemu chowa przede mną telefon. Bo ma powód. Zawsze jest powód. Niech żadna z was się nie łudzi, że jak ktoś chowa telefon to ot tak sobie. Kto chowa zawsze ma coś do ukrycia.
A niech sobie znajdzie nową, niech tu zaprosi do tej nory, niech tu obchodzi całe to towarzystwo. Następna też zwieje, jak jej się upije i będzie musiała sprzątać po nim albo spać z nim w zasikanym łóżku. Może to i dobrze, że to znalazłam to jakby ostateczny "kopniak" aby stąd wreszcie iść.
Teraz muszę iść i nie oglądać się za siebie. Mam nadzieje, że sobie z tym poradzę. Teraz jestem na tabletkach, wiem że później będzie gorzej ale muszę dać radę... muszę

28

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Wczoraj załatwiłam sobie stancję. od 11 - tego.
Wczoraj wyciągnęłam na pulpit te jego zdjęcia dziewczyn na pulpit. Jak przyjechałam z tego wyjazdu gdzie załatwiałam stancję on poszedł pić. Przyszedł po piwie i zaczął puszczać muzykę głośno w kompie. To poszłam do niego i mówię że nie musi się na mnie wyżywać, że ja go zastawię. Niech sobie da spokój. To on mi pokazał starego smsa na kompie od mojej siostry do mnie gdzie ona napisała, że jest jej mnie żal że muszę siedzieć z takimi szmaciarzami. Pewnie to było napisane po jakiejś akcji z jego rodzinką. Strasznie się rozjuszył po tym smsie, że sobie nie życzy żeby jego rodzinę ktoś tak nazywał. To ja mu na to, jak twoja rodzina mnie nazywa ku... to jest ok. To on mówi, ze to nieprawda. Dziecinada. Wyzwał moją rodzinę od suk pi..... i jeszcze inaczej, uderzyłam go w twarz .... a on mi oddał. To paranoja....
On nie widzi swoich błędów, błędów swojej rodziny a obraca to wszystko tak, że to ja jestem wszystkiemu winna. Winna tego że słyszę jak mnie wyzywają bo to nieprawda, winna tego, że się nie odzywam do jego mamuni bo mam się cieszyć jak mnie obgadują, winna bo to ja na pewno mam innego a to u niego w telefonie były rozmowy i smsy z jakąś kobietą no i te zdjęcia ostatnie na jakimś czacie. Ale to ja jestem winna to ja jestem niedobra.
Najgorsze jest to, że już z tego wszystkiego zaczynam się zastanawiać, że faktycznie może jestem...
Wiem, że lepiej nie będzie, że nie mam tu już czego szukać a mimo to boję się stąd iść. Odejdę ale rozpadnę się psychicznie. Żal mi strasznie ja go naprawdę kochałam.

29

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Nedi, Ty jesteś chora, bardzo chora. A Twoja choroba to współuzależnienie. Tak jak alkoholik jest uzależniony od alkoholu tak osoba wspoluzalezniona jest uzależniona od alkoholika. I tak samo jak alkoholikowi nie pomoże przeprowadzka tak i wspol nie pomoże. To ze w końcu zdecydowałaś sie uwolnić fizycznie to świetnie. Pomysl też o psychicznej wolności. Znajdź terapię dla wspol.

30

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Nedi,nie ma siły nie będzie lepie,a tylko gorzej.Uciekaj najwyższa pora.Trzymam kciuki za Twoje nowe lepsze życie.

31

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Czesc musze z kims pogadac sory za niewyrazne pisanie ale pisze z telWiec jestem po slubie 6 lat moj maz jest alkocholikiem praktycznie pil caly czas.po slubie zamieszkalismy u tesciow  tam z jednej strony bylo dobze bo pil mniej ake z drugiej to ja bylam ta najgorsza .Po urodzeniu pierwszego dziecka gdy wrocilam ze szpitala tescio po 3 dniach kazal  mi krowy isc doic a matka z dzieckiem posiedzi (nie zgodzilam sie)Gdy dziecko bylo chore nie dawali mi z nim do lekarza jechac tzlko maselkiem smarowac przez to syn w wieku 3 miesiecy i w wieku 9 miesiecy byl w szpitalu z zapaleniem pluc przez to dzis ma astme.Kiedy zaczelam pracowac to juz wogule nic nie mialam do powiedzenia do dziecka wszystko zlw robilam.kiedy sie wyprowadzlismy na swoje mialam juz dwoje dzieci 5 misieczna julke i 18 m kube i wtedy zaczelo sie na dobre maz pracowal w delegacji przyiezdzal w sobote wieczorwm pijany i slyszalam tylko wyzwiska  niedziele spedzal z kolegami a w poniedzialek rano wyjezdzal nie zostawiajac mi grosza pieniedzy  na zycie.po jakims czasie znalazl sobie prace na miejscu w tartaku i wtedy to juz dzien w dzien przychodzil pijany awanyurowal jie wyzywa ja nigdy nie dzwonie na policje bo boje sie ze przYJADA I MI DZIECI ZABIORA JA NIE JESTEM UZALERZNIONA  OPIEKUJE SIE NIMI NAJLEPIEJ JAK POTRAFIE kILKA RAZY ZDARZYLO SIE ZE WZIAL SYNA I POSZEDL RAZEM Z  NIM DO KOLEGOW PIC .wczesnoej dzwonilam po jego ojca aleao nic nie dawalo jego ojciec przyjezdzal bral kube na rece i bil sie z mezem trzymajac dziecko i od tej pory powiedzialam ze nie zadzwonie  co robic pomocy

32

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Co robic? Pakowac najpotrzebniejsze rzeczy i wiac. Jak nie masz gdzie to do osrodka dla samotnych matek.

33

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Witam,
Takiego rozwiązania nigdy bym się nie spodziewała. Mój narzeczony zmarł 17 listopada na zapalenie trzustki bo akurat sobie popijał. Nie potrafili mu pomóc. A ja za nim strasznie tęsknię. Może to głupie ale nie wiem jak ja teraz mam żyć...

34

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Przykro się to wszystko czyta. Ale zycie toczy się dalej, on swoje "zmarnowal", Ty tego nie rob.
Pozdrawiam

35

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Moze to przykre co napisze ale chyba kazda z nas idealizuje kogoś po rozstaniu smierci czy odejsciu. Niestety musisz pamietac ze oprocz tych pieknych chwil byly i te okropne przez które chciałaś odejsć . Dasz sobie rade, moze to znak ze powinnas zaczac zycie od nowa? Trzymam za Ciebie kciuki.

36

Odp: Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Nie było mnie akurat w domu, bo wyjechałam do mamy na weekend więc wszystko organizowała jego matka. Wyobrażacie sobie, że po powrocie stwierdziłam, że zniknął z naszego pokoju jego telefon, portfel, kluczyki od samochodu. Jacy ci ludzie są puści i okropni... Jej słowa po śmierci to  " już nic nie zrobi a miał tyle zrobić" w sensie jej remonty w domu. Nie to, że mógł żyć mógł zakładać rodzinę ... tylko jej remonty. Takie matki nie wiedzą jaką robią krzywdę swoim dzieciom. Może przeczyta to jakaś zazdrosna matka, to proszę niech się zastanowi czy taką zaborczością nie niszczy życia swojemu dziecku.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mój facet, alkohol ... i jego mamunia.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026