netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Co z tymi kierownikami ?

31 odpowiedzi8 274 wyświetleniazałożony przez KGB, 08.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1 Ostatnio edytowany przez KGB (2013-06-08 18:56:56)

Temat: Co z tymi kierownikami ?

Ostatnio mam coraz więcej klientów którzy zdecydowali się szukać pracy ponieważ notorycznie słyszą " Jak nie zrobisz wyniku to cię zwolnię ! " .  Są to ludzie z różnych firm, różnych branży, różnej płci. 
Strasznie mnie to zbulwersowało, dlaczego osoba która w ten sposób skutecznie  demotywuje swojego pracownika, pracuje na stanowisku zarządzającym ?

O co chodzi z tymi kierownikami ? czy naprawdę myślą, że takie zastraszanie motywuje ?

Odnoszę wrażenie, że wynika to zarówno z braku kompetencji jaki i lenistwa. Zresztą nie trzeba być jakoś wybitnie wykształconym żeby wiedzieć, że w ten sposób otrzyma się odwrotny od oczekiwanego efekt.

Też kiedyś byłam w ten sposób zastraszana, nie wytrzymałam i odpowiedziałam " no to mnie zwolnij "  - no bo co innego możesz powiedzieć skoro ktoś notorycznie naciska i zastrasza ?

No właśnie , jak się zachować ? 

Według mnie osoby mające przełożonego o takim poziomie powinny rozglądać się za inną pracą. To poziom żenująco niski jak na kogoś kto swoją postawą ma wspierać, motywować, dawać przykład i pomagać etc.  Ja doszłam do wniosku, że nie rozwija mnie praca z kimś takim i cieszę się że podjęłam pewne decyzje.

Jak sądzicie, czy taki kierownik dojdzie kiedyś do tego że jest hmm delikatnie ujmując "nie kompetentny" ? Czy uświadamiać bezpośredniego przełożonego ów kierownika  o tym, że zatrudnia osobę bez odpowiednich kompetencji ? ( np. przy wypowiedzeniu wysłać e-mail do prezesa ?)  Czy lepiej odejść i zapomnieć ?

2

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Mnie też zawsze zastanawiało dlaczego na kierowniczych stanowiskach (oczywiście nie uogólniam, bo na szczęście nie jest to regułą) znajdują się ludzie, którzy się do tego kompletnie nie nadają. Zarządzać i kierować trzeba umieć i wbrew pozorom nie jest to łatwe zadanie. Dobry kierownik powinien swój zespół nie tylko umieć motywować, ale i wspierać, rozwiązywać problemy i konflikty, presją, naciskiem, zastraszaniem wywołuje głównie niechęć, a nawet klasyczną zasadę przekory.

Pytasz czy taki kierownik dojdzie kiedyś do tego, że jest niekompetentny - moim zdaniem to zależy od konkretnego człowieka i od okoliczności. Jeden z automatu uzna, że jest dobry w tym, co robi, a to pracownicy są mało kompetentni, przy czym nawet nie dopuści do siebie myśli, że może być w błędzie, a inny jednak zacznie szukać przyczyn dlaczego (na przykład) zespół regularnie nie wyrabia normy, choć powinien, czy właśnie stopniowo się wykrusza. Być może znajdzie się też ktoś, kto mu to zwyczajnie uświadomi.

Osobiście przy wypowiedzeniu nie wysłałabym już żadnych donosów, bo takie rzeczy należy załatwiać (i wtedy ma to sens) kiedy się jeszcze pracuje, potem wygląda to jak zawiść, a ta jest niezgodna z moimi zasadami.

3

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Choć jestem młody i pracowałem zaledwie w trzech zakładach pracy, odnoszę wrażenie, że to już taka niepisana zasada, że na kierowniczych stanowiskach zasiadają ludzie zazwyczaj kompletnie nie nadający się do tego. Nie wiem z czego to wynika, być może z tego, że ludzie Ci często zasiadają na tych stołkach po znajomości, czy po prostu tylko taki typ ludzi daje radę dopchać się do tych stanowisk. Kierowanie zespołem to faktycznie nie lada wyzwanie i wbrew pozorom naprawdę niewielu wybrańców to potrafi. Na kierowniczych stanowiskach zazwyczaj zasiadają ludzie, którzy jak to się mówi... wyżej srają, niż dupę mają. Ciężko powiedzieć dlaczego tak jest. Jedni być może już tacy po prostu są (tj. niekompetentni), którzy jakimś tam sposobem dorwali się do tego stanowiska, innym po prostu sodówa uderza do głowy po osiągnięciu awansu, a inni to po prostu ludzie zatrudnieni po znajomościach (tj. również niekoniecznie kompetentni). Bycie kierownikiem to wbrew pozorom coś w rodzaju powołania. Kierowanie jakimkolwiek zespołem wymaga pewnych umiejętności, które nie zawsze da się nabyć, z nimi się niejako trzeba urodzić. Stąd niestety nie każdy się na to stanowisko nadaje i nadawać będzie.

4

Odp: Co z tymi kierownikami ?
Endar Spire napisał/a:

Choć jestem młody i pracowałem zaledwie w trzech zakładach pracy, odnoszę wrażenie, że to już taka niepisana zasada, że na kierowniczych stanowiskach zasiadają ludzie zazwyczaj kompletnie nie nadający się do tego. Nie wiem z czego to wynika, być może z tego, że ludzie Ci często zasiadają na tych stołkach po znajomości, czy po prostu tylko taki typ ludzi daje radę dopchać się do tych stanowisk.

Widząc tą sytuację z drugiej strony uważam, że raczej przesadzasz. Wielokrotnie miałem przyjemność znać w jakiejś firmie poszczególnych szeregowych pracowników, a równocześnie część kadry kierowniczej i muszę przyznać, że szeregowi pracownicy w większości wypadków uważają, że byliby lepsi na miejscu swojego kierownika. Reguła jest taka, że im ktoś głupszy tym ma o sobie lepsze mniemanie sad.
Z brakiem (czasami totalnym roll) predyspozycji i kompetencji do kierowania zespołem spotkałem się kilka razy w wielkich państwowych instytucjach (w tym spółkach skarbu państwa).

KGB napisał/a:

Jak sądzicie, czy taki kierownik dojdzie kiedyś do tego że jest hmm delikatnie ujmując "nie kompetentny" ? Czy uświadamiać bezpośredniego przełożonego ów kierownika  o tym, że zatrudnia osobę bez odpowiednich kompetencji ? ( np. przy wypowiedzeniu wysłać e-mail do prezesa ?)  Czy lepiej odejść i zapomnieć ?

Myślę, że nie ma sensu uświadamiać "wyższego szczebla". Prawdopodobnie doskonale znają wartość niekompetentnego kierownika i z sobie znanych powodów to tolerują sad.

5

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Niedawno zrezygnowałam z pracy w banku właśnie z tego powodu. Plany, plany plany. Straszenie, poniżanie groźba zwolnienia. I wiecie co? Zupełnie legalnie. Bo w zakresie obowiązków jest napisane, że wyrabianie planów jest moim obowiązkiem służbowym, więc ich niewyrobienie jest niedopełnieniem obowiązków. W momencie kiedy przestałam spać, kiedy nie mogłam rozmawiać i niczym innym jak o pracy, kiedy nie byłam już w stanie opiekować się dziećmi, interesować mężem i cieszyć się wizytą dawno niewidzianej siostry powiedziałam dość. Odeszłam sama. Z ulgą. Założyłam firmę która na razie kiepsko mi idzie bo nie mam wystarczającej liczby klientów, ale te pół roku jest cudowne. Odpoczęłam, nabrałam sił. Nie chcę iść na etat bo tam zawsze jest ryzyko kierownika z przerostem niedokarmionego ego. Czy to jest właśnie zamierzony efekt? Nie wiem. Nie chcę zależeć od kogoś kto uważa że strach mobilizuje, że poniżenie mobilizuje. kto w dodatku wymaga podziękowań za sam fakt umożliwienia wykonywania pracy. Praca traci swój społeczny, psychologiczny i ekonomiczny sens. Bycie korownikiem nie jest tożsame z byciem nadzorcą o czym szanowni zarządzający często zapominają. Jak również o tym, że życie lubi zatoczyć piękne kółeczko i ustawić rządzącego w pozycji zarządzanego ( przez osobę której się wcześniej "przysłużył")

6

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Aradia gratuluję ci odważnej postawy i mocno dopinguję aby twoja firma się rozwinęła zgodnie z twoimi oczekiwaniami. Niestety opisany przez ciebie scenariusz zdarza się bardzo często, mało jest jednak ludzi którzy mają odwagę podjąć decyzję o odejściu. Najczęściej ludzie czekają na to zwolnienie, kompletnie nie robiąc już nic, skrajnie wyczerpani, znerwicowani.

Wiecie, nawet w zakresie szkoleń kadry menedżerskiej można wyczuć tzw. "przerost formy nad treścią" . Moja znajoma ostatnio miała taki przypadek: robiła cykl szkoleń dla firmy X ( kierownicy ) , wszyscy po szkoleniu bardzo zadowoleni, efekty osiągnięte, cele zrealizowane. Szkopuł polegał na tym, że zlecenie przyjmowała e-mailem i kontaktowała się z zapracowanym zleceniodawcom jedynie telefonicznie. Kiedy było dane im wreszcie się spotkać reakcja zleceniodawcy skłania do refleksji, mianowicie : " Ojej, jaka Pani młoda" z wyraźną nutą niezadowolenia.  Dziwne, przecież cel został zrealizowany. Najczęściej jednak Panowie Prezesi mają tendencję do życia w przekonaniu " a cóż taka młoda siksa może mnie nauczyć " hmmm no cóż to już świadczy o poziomie "myślącego".

Wobec tego co zrobić by zmienić  podejście kierowników ? można szkolić, ale często już na samym początku często napotyka się opór ze strony uczestników. Dużo zależy od trenera bo to w końcu on pracuje na postawach, ale nie oznacza to że jest cudotwórcą.


Oczywiście bardzo uogólniam teraz ( wierzę, że jest gro ludzi którzy fantastycznie na tym stanowisku się odnajdują !!!! ).

Czy odejście z firmy gdzie kompetencje kierownika pozostawiają wiele do życzenia jest jedynym wyjściem ?

7 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-09 11:16:44)

Odp: Co z tymi kierownikami ?
KGB napisał/a:

Wobec tego co zrobić by zmienić  podejście kierowników ? można szkolić, ale często już na samym początku często napotyka się opór ze strony uczestników. Dużo zależy od trenera bo to w końcu on pracuje na postawach, ale nie oznacza to że jest cudotwórcą.

Trudno jest szkolić kogoś, kto i tak wie lepiej sad.
Z drugiej strony spotkałem się ostatnio ze szkoleniem, którego moim zdaniem należałoby unikać. Jako przykład mogę podać jedno z głównych założeń prowadzącego: w biznesie nie mam miejsca na kompromis, biznes jest wtedy gdy wszystkie strony osiągną konsensus (oczywiście uprościłem to zdanie smile).
Chyba moi znajomi są bardzo tępi, bo wszyscy uważają, że założenie dążenia do konsensusu ogranicza, a nawet zupełnie blokuje elastyczność firmy. Ale cóż to była "mądra", amerykańska szkoła big_smile.

KGB napisał/a:

Czy odejście z firmy gdzie kompetencje kierownika pozostawiają wiele do życzenia jest jedynym wyjściem ?

Chyba tak sad. Na układy nie ma rady sad.

8

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Wystarczy jedno zero wiecej na koncie od pozostalych pracownikow i PYCHA bierze gore ,wtedy pogarda "podwladnymi" i pielegnowanie swojego Ja nieustannie pokazujac poczucie wyzszosci dla niektorych szefow/kierownikow jest nałogiem
Wybitnie szybko uzalezniają sie od swojej pozycji i stanowiska, obsesyjnie  uwielbiają na kazdym kroku pokazywac, że los pracownika jest w ich rekach.Pan i Wladca ,kłaniajcie sie narody
Nie ma co ukrywac ,ze w niemal kazdej pracy wystepuje hierarchia (podrzedny(pracownik)-nadrzędny(szef))ale jestem przeciwnikiem,aby to mialo charakter szyderczy ,kpiący i umniejszający poprzez brak szacunku.Na to nigdy akceptacji nie mialam
Dla mnie istotną role odgrywa atmosfera w pracy,tak aby ktos z jakimis borykającymi sie problemami (zawodowymi) mogl przyjsc i szczerze  powiedziec z  czym ma klopot,jakie problemy występują,,bez stresu, nerwow,ze dostanie jak obuchem w glowe groźbą zwolnienia, jak za kazdym razem to slyszy. Pycha i pogarda "podwładnym" nie jest owocująca, a wręcz o wiele bardziej szkodzi, ma sie wiecej strat  niz zyskow.Praciwnik zdemotywowany,zastraszony nie jest wpełni wydajny
Lepiej na bieżąco w spokoju rozwiązywac w czystej atmosferze z pracownikiem jakies "problemy",niz go tak zestresowac, ze on w obawie piekla,szykanowania ,gróźb nie uda sie po porade, i jego dekoncentracja, demotywacja przez postawe kierownika firmy znacznie gorsze efekty przyniesie , i tak jest. Z wlasnych obserwacji widze,ze tak sie dzieje

9

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Witam smile

Lata 82 , a dzisiaj  nie różnią się specjalnie,jeśli chodzi o kierownictwo.
Wcześniej były układy , i to się ciągnie do dnia dzisiejszego.
Może z tą różnicą,że z obecnym kierownikiem idzie  się dogadać,choć
i tak mam dystans do niego.Ale denerwujące z kolei jest to że chciałby
aby robić więcej i więcej,bo wiadomo ma zamówienie  na już.
Przyzwyczaił się,że poprzedniczka  jechała szybko,nawet ponad siły,,,
I rok temu wylądowała w szpitalu,bo ciśnienie i problemy z serduchem.
Do dziś zresztą na zasiłku z Zus.

10

Odp: Co z tymi kierownikami ?

witam,

a propos kierowników zapraszam do mojego wątku - z racji tego, że nie mogę umieścić linka to przekopiuję kilka zachowań mojej kierowniczki... - umieściłam mój opis w korpo piekło


do korporacyjnego piekła.......

jutro tam idę i naprawdę mam dość.........:(


przykładowe zachowania - pracuję jako przedstawiciel handlowy:


Mówi mi np. w poniedziałek:
- wiesz co ostatnio stwierdziłam, że skoro tak słabo Ci idzie, bo może za mocno Cię cisnę. Od dzisiaj już robisz jak chcesz masz pełen luz.
Za dwa dni znowu się zaczęła mnie czepiać i mówi mi:
- wiem, że mówiłam, że nie będę się Ciebie czepiać,ale sama prowokujesz.... (np. tym, że nie podpisałam umowy....)
- Ty i jeszcze jedna z biura - jesteście, ładne, mądre, inteligentne - tylko różnica między Tobą a nią jest taka, że ona to wykorzystuje a Ty nie....( np. powinnam bardziej flirtować z klientem...)
- nigdy nie będziesz taka jak ... i podaj mi przykład innej osoby, która podpisała np. dużą umowę,
- wiem, że się stresujesz natomiast Twój stres w porównaniu do tego,  który ja miałam w innej firmie to jest nic
- ostatnio obniżyła mi stanowisko oraz pensję (wcześniej dała mi do podpisania dokument, że jeśli nie podpiszę tyle i tyle kasy to właśnie tak zrobi)
- teraz mi mówi, żebym się nie martwiła bo mnie nie zwolni a za chwilę dodaje, że  przecież już niższego stanowiska dać mi nie może, żebym się ogarnęła, żebym się wzięła w garść,
- mamy do zrealizowania tzw. cele biznesowe, od których zależy premia zarówno handlowca jak i jej i mówi do mnie - jeśli przez Ciebie będę miała obniżoną premię to będziesz mi oddawać kasę,
- mamy niepisaną umowę, że jadąc do odległego miasta nie przychodzimy rano do biura tylko od razu jedziemy na spotkanie - ostatnio właśnie taką miałam sytuację i dostaję rano sms-a a Ty dzisiaj nie w biurze a ja na to, że przecież jadę tam i tam. byłam zdezorientowana - to zadzwoniłam i się pytam czy mam przyjechać do biura czy o co chodzi - ona na to rób co chcesz to Twój wybór jesteś dorosła, ale żebyś potem nie narzekała, że nie masz wyniku - poczułam się zdezorientowana... w końcu pojechałam chociaż i tak na moment, ale żeby się pokazać na chwilę, że jednak przyjechałam, (co było zupełnie bez sensu)
-krzyczała na mnie mówiąc, że nie potrzebuje takiego pracownika, który tak mało podpisuje itp itd. aż mi ręce opadły bo mnie zatkało nie wiedziałam co powiedzieć. kolejnego dnia powiedziałam, że chcę z nią porozmawiać i mówię, że gdy mówi do mnie takie słowa czuję się źle, sfrustrowana itp. i to czego oczekuję z jej strony to szacunku, rzeczywiście przez 2-3 dni było lepiej, ale po kilku dniach wróciło do "normy"
- wczoraj wysyła mi sms-a (po pracy) czy coś tam sprawdziłam w internecie ja odpisuję, że jeszcze nie ma mnie w domu - dlatego nie mogłam tego zrobić i dostaję na to odpowiedź, że skoro mi nie zależy to jej tym bardziej...

11

Odp: Co z tymi kierownikami ?
mortisha napisał/a:

Wybitnie szybko uzalezniają sie od swojej pozycji i stanowiska, obsesyjnie  uwielbiają na kazdym kroku pokazywac, że los pracownika jest w ich rekach.Pan i Wladca ,kłaniajcie sie narody

doskonale to znam

12

Odp: Co z tymi kierownikami ?
eniana napisał/a:
mortisha napisał/a:

Wybitnie szybko uzalezniają sie od swojej pozycji i stanowiska, obsesyjnie  uwielbiają na kazdym kroku pokazywac, że los pracownika jest w ich rekach.Pan i Wladca ,kłaniajcie sie narody

doskonale to znam

Osobiscie nie doswiadczylam tego na wlasnej skorze,i ciesze sie bardzo bo niestety bywam impulsywna,ale nie rzadko mialam z takimi "karierowiczami" styczność i z widzenia i slyszenia,do tego zamiast byc im wstyd za swoje metody  ,to jeszcze afiszowali sie swoim niebywale podlym  podjesciem ,jakby to byl wielce powód do dumu, co z nich za chamy,prostaki i chądzące buraki.Z kazdym dopierdzieleniem komus kto jest nizej pod nimi,ich Ego roslo do niebios
Jak tylko sie da wole trzymac sie od takich ludzi zdala,bo te przechwalki  ani nie są zabawne ani wcale godne podziwiania ,wrecz powodują obrzydzenie

13

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Ciekawy temat. Taki- dla mnie- na czasie.
Jakiś czas temu zostawiłam przez chwile piastowane kierownicze stanowisko (przed którym się broniłam rękami i nogami), przeprowadziłam się i znalazłam nową pracę.

Mój kierownik jest bardzo ciekawym zjawiskiem. Jest dla wszystkich miły prócz mnie. Dla mnie był miły do momentu przejścia mu przez ręce moje kwestionariusz osobowego, tak wynika z moich obserwacji. Od tego czasu mam w pracy "przerąbane" i wiem, że polecę pierwsza. Codziennie myślę o tym, aby złożyć wypowiedzenie, ale z drugiej strony mam nadzieje, że on się zmieni. Dlaczego tak myślę? Jest ode mnie młodszy i studiuje. Ma szansę.
Swoją pracę staram się wykonywać w 100% idealnie i szybko się uczę. Zatem są dni, gdy czepia się dosłownie mojej miny (ponoć czasem robię głupie miny według niego, hm...). Ponieważ ja nie zamierzam być workiem do bicia, również wytykam mu jego nietaktowne zachowania (podkreślam: zachowania i nigdy nie uderzam do człowieka, a do jego czynu, a on i tak odbiera to jako atak na swoją osobę), po pierwsze np. zwrócił mi uwagę nie tylko przy innych pracownikach, ale i przy osobach trzecich co uważam za bardzo niestosowne. Sama, gdy mam coś do danej osoby to mówię, co mi leży na sercu w cztery oczy. Zawsze też oferuje pomoc, mówię na co zwrócić uwagę, a nawet oferuję przeanalizowanie sytuacji, tak aby się ona później nie powtórzyła. Po drugie, nigdy nie jest zadowolony z mojej pracy i ciągle podkreśla, ile to ja już tu pracuje i że mam umowę na okres próbny. Po trzecie, ciągle nade mną "wisi", a gdy  się skupiam nagle ma tysiące pytań do mnie i mi przerywa. Po czwarte, widzi, że jestem zawzięta i zaczął mi dawać zadania i ograniczać mnie czasem (czas nie jest adekwatny do zadania, ale nie ważne, ważne jest to, że mi się nie udało). Po piątek, gdy wydaje polecenia są na tyle niejasne, że jestem zmuszona zadać w najlepszym przypadku 5 pytać, aby stwierdzić co autor miał na myśli, a tym samym dobrze je wykonać.Tak wyglądam każdy dzień mojej pracy. Dodam, że czasem tak mam go dość, że marzę o wyjściu z pracy i mam gdzieś dyscyplinarkę. Szukam czegoś, ale się martwię, że mogę trafić gorzej. Ciągle liczę, że się ode mnie "odwali" w końcu.
Dodam, że nie traktuje pracowników po równo, bo ja popełnię drobny błąd, który  na nic nie wpływa, a on go rozdmucha do rangi błędu przez który firma straci tysiące zł (takie nigdy jeszcze w życiu nie popełniłam). Koleżanka za to popełniła spory to "skakał na rzęsach", aby go rozwiązać i powiedział "nie martw się nic się nie stało". Takie zachowania nie są w porządku i nie powinny się wydarzyć.

Stanowisko kierownicze to nie byle co, inaczej bym się przed nim nie broniła. Uważam, że osoby na takich stanowiskach powinny mieć predyspozycję i doświadczenie do ich pełnienia. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że ja ich nie mam, ale też nie dam się komuś wykańczać.

W jednej z firm miałam super kierowniczkę. Mogę o niej napisać przede wszystkim, że jak  skrytykowała to człowiek miał dwa razy więcej zapału do pracy. Konstruktywna krytyka to jest to, ale mało kto potrafi ją zbudować itp., idt.  Mogłabym pisać i pisać, ale mieszkanie mam brudne i idę sprzątać;)

14 Ostatnio edytowany przez Koliber (2013-06-10 10:03:32)

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Tak włąśnie uważają, ze straszenie motywuje.
Moja pani kierownik raz tak do mnie powiedziała, na samym poczatku kiedy rozpoczełam pracę, olałam to co powiedziała bo wiedziałam ze mnie pochopnie oceniła, zauważyłam równiz że nie tylko do mnie sie tak zwraca więc to z jej charakteru wynikało a nie z tego ze być moze uwzięła się na mnie.

Wiele osób odchodziło z tego zakładu pracy, czesto ze względu zawoeszona atmosferę, którą nierzadko wrowadzała pani kierownik, ona jest ordyarna i chamska a uważa się za szczera więc nie sądzę by w jej przypadku miało się coś zmienić, za bardzo przekonana jest o tym że to co mówi  jest ok.

Po raz pierwszy mam do czynienia z takim przełożonym.

Jeśli bym się sama zwolniła z zakładu to nie psioczyłabym do szefa na jej zachowanie, nie ma sensu tracić energii na tą kobietę, ale gdybym była w niesprawiedliwy sposób zwolniona to pewnie bym powiedziała co nieco w biurze.

Była juz taka sytuacja, ze ktoś anonimowo na nią zadzwonił, ze wychodzi za wczesnie z pracy i góra sie tym zajęła, więc nie jest bezkarna. I tak sie nic nie nauczyła bo teraz znowu przeciąga strunę.

Ja z nią normalnie rozmawiam, czasem nawet pozartujemy ale swoje o niej myślę.

Pytasz jak sie zachować, czy odejść, czy zostać. To zależy, jeśli dopuszczają się mobbingu na nas to siłą rzeczy nie wytrzyma się w takiej pracy, szkoda zdrowia, lepie odejsć. Natomiast tak jak w moim przypadku, zdarzyło się to raz i wtedy kiedy tak na prawdę nie była w stanie ocenić obiektywnie moich możliwości, lepiej nie działać pod wpływem emocji, przeczekać, pracować normalnie i zobaczyć w którą stronę sprawa sie potoczy.

YOGI bear napisał/a:
Endar Spire napisał/a:

Choć jestem młody i pracowałem zaledwie w trzech zakładach pracy, odnoszę wrażenie, że to już taka niepisana zasada, że na kierowniczych stanowiskach zasiadają ludzie zazwyczaj kompletnie nie nadający się do tego. Nie wiem z czego to wynika, być może z tego, że ludzie Ci często zasiadają na tych stołkach po znajomości, czy po prostu tylko taki typ ludzi daje radę dopchać się do tych stanowisk.

Widząc tą sytuację z drugiej strony uważam, że raczej przesadzasz. Wielokrotnie miałem przyjemność znać w jakiejś firmie poszczególnych szeregowych pracowników, a równocześnie część kadry kierowniczej i muszę przyznać, że szeregowi pracownicy w większości wypadków uważają, że byliby lepsi na miejscu swojego kierownika. Reguła jest taka, że im ktoś głupszy tym ma o sobie lepsze mniemanie sad.

Otóz to,czasami zdarzaja się tacy pacownicy co sama bym ich pozwalniała albo za to ich wysokie miemanie albo za faktyczne obijanie się. Sądzę ze taki kierownik, nauczony doświadczeniem zaczyna wszystkich pod jedną kreskę dawać i stąd czasami głupie słowa, przycinki czy nawet to "zwalnianie" . Dlatego lepiej poobserwować czy coś wynika ze stanu faktycznego albo z jego uprzedzeń czy faktycznie jeżdzi po kimś dla  przyjemnosci.

Eniana, przeczytałam to co napisałaś, to już przesada, nie wiam jaką masz sytuację finansową i jak bardzo potrzebujesz tej pracy ale na dłuższą mete nie wytrzymasz, ta kobieta manipuluje tobą.

15

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Eniana, przeczytałam to co napisałaś, to już przesada, nie wiam jaką masz sytuację finansową i jak bardzo potrzebujesz tej pracy ale na dłuższą mete nie wytrzymasz, ta kobieta manipuluje tobą

Witam, w tej chwili nie moge sobie pozwolić na rzucenie pracy z dnia na dzień. Ale mam plan działania do zrealizowania. Na szczęście mam wokół siebie dużo życzliwych ludzi.

Dzisiaj była sytuacje, która przewazyla szalę goryczy... Rano dowiedzialam sie, że bliska osoba jest w stanie krytycznym w szpitalu a za moment, że niestety umarła. Poinformowałam moja kierowniczkę, że jak dokoncze pilne zadania to wezmę urlop na żądanie. Zajelam sie swoją pracava ona po pewnym czasie mówi do mnie : wiem, ze to może nie jest nieodpowiedniejszy moment, ale naprawdę weź sie za siebie bo jak tak dalej pójdzie to bede musiała sie tłumaczyć (jej szefom) co Ty robisz w moim zespole... Powiem Wam, że łzy to mi same poleciały - powiedzialam, że teraz nie chce rozmawiac na takie tematy. Ale wiecie co bez przesady... Są pewne zasady są pewne granicę, których sie nie łamie , których sie nie przekracza. Istnieje cos takiego jak szacunek istnieje coś takiego jak cisza, która czasami najlepiej wyraża ten szacunek ...... A tu takie coś niedługo napiszę co postanowiłam, poza jest 1:30 a ja nie moge spać

16

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Enina, zawsze tak było, emocje szły odgórnie, ktoś cisnie ją ona ciebie, pytanie tylko jak długo to wytrzymasz.
Skoro musisz być jeszcze w tej pracy to zaciśnij zęby i przetrzymaj.
Twoja kierowniczka jest z tych co się nie zmieni, przynajmniej do momentu jak tam pracuje.

A co do sytuacji krytycznych, tak jak śmierć osoby bliskiej to powiem ci ze słyszłąm taką historię że pracownikowi dziecko 3 letnie umarło a kierownik nie chciał go puścić ze zmiany bo nie miał go kto zastąpić, bez wyobraźni. Na całe szczęscie mezczyzna poszedł do samego szefa i ten dopiero zareagował i opierniczył tego kierownika.

17

Odp: Co z tymi kierownikami ?

A co sądzicie o sytuacji, kiedy to pracownik ma większe kwalifikacje aniżeli kierownik i tym samym staje się to powodem mało profesjonalnych zachowań ( wręcz zagrywek ) wobec pracownika ?
Oczywiście zachowania takie mogą wynikać z uczucia zazdrości a czasami nawet obawy. Według mnie taki odczucia są dowodem na to, że ów kierownik zdaje sobie sprawę z tego, że posiada braki ( chociażby merytoryczne ). Jednak zamiast zmobilizować się do poszerzenia swoich kwalifikacji,  frustracje wyładowuje na pracownikach.
Spotkaliście się z taką sytuacją ?

18 Ostatnio edytowany przez just.love.me (2013-06-13 09:43:49)

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Ja miałam fajną kierowniczkę, chociaż niektórzy jej nie lubili, bo też goniła z wynikami. Jak ktoś nie wyrobił normy to dostawał wypowiedzenie. Tylko, że kierowniczka też miała nad sobą ludzi i w większości wykonywała polecenia ''od góry''.

19

Odp: Co z tymi kierownikami ?
just.love.me napisał/a:

Tylko, że kierowniczka też miała nad sobą ludzi i w większości wykonywała polecenia ''od góry''.

Ja myślę, że to ma bardzo duże znaczenie.
Często taki kierownik sam jest przyciśnięty do muru i ma bardzo małe pole manewru. Dlatego przerzuca to na podwładnych.

20

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Zastanawiam się jaki powinien być dobry kierownik? Sama zarządzam ludźmi od blisko 7 lat, pracuje na celach sprzedażowych i uwierzcie, że to trudna praca. Każdy z moich sprzedawców  jest indywidualistą, jest zupełnie inny choć próbuje zachowywać się jak część zespołu. Świetnym rozwiązaniem jest kiedy kierownik umie dopasować styl zarządzania do każdego, oczywiście zaraz bedą krzyki typu" a co jeśli zespół liczy 30 osób?", ok wtedy jest to niezwykle trudne, ale kiedy zespół sprzedażowy to 10  osób to jest to świetne rozwiaazanie. Nie warto traktować nikogo z góry bo wtedy tworzy się mur, jak jest mur to jest i opór a jak jest opór to jest nieciekawa nieprzyjemna atmosfera i niestety praca nie idzie sad
Kierownik powinien być autorytetem, osobą która ma wiedzę i umiejętnosci, szczególnie jeśli pracujemy w handlu. A po co? Po to żeby pokazać zdemotywowanemu pracownikowi, że problem leży w pracowniku a nie w kliencie.
Na wyższych szczeblach managerskich typu kierownik-dyrektor też powinna być relacja w odpowiednim tonie. Dyrektor powinien wspierać i pozytywnie motywować poprzez umiejętności ale co w przypadku kiedy Dyrektor jest zupełnie z innej bajki i nie umie zarządzać? Bo zarządzanie to głównie wspieranie, motywowanie, wskazywanie rozwiązań. Trzeba pochwalić ale też i opier.... za źle wykonana pracę. Patologia pojawia się wtedy kiedy jest tylko opier...

21

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Nie dalej, jak kilka dni temu, rozmawiałam z mężem na temat sytuacji w jego zakładzie pracy (potężna firma). Tam awansując pracowników na wyższe szczeble zupełnie nie bierze się pod uwagę ich kompetencji w kierunku zarządzania, a wyłącznie staż, wiedzę i ewentualnie układy. Niestety często gęsto władzę sprawują tam ludzie, którzy kompletnie się do tego nie nadają - nie radzą sobie z nadmiarem obowiązków, odpowiedzialnością (w tym istnieje ogromna odpowiedzialność za bezpieczeństwo), z czasem stają się więc nerwowi, mobbingują podwładnych, nie potrafią zapanować nad sytuacją. W firmie pracuje trzech psychologów, zastanawiam się dlaczego żaden z nich nie wpadnie na to, aby przed przewidywanym awansem przeprowadzać u kandydatów jakieś testy kompetencyjne - przecież byłoby to z pożytkiem dla wszystkich.

22

Odp: Co z tymi kierownikami ?
Olinka napisał/a:

W firmie pracuje trzech psychologów, zastanawiam się dlaczego żaden z nich nie wpadnie na to, aby przed przewidywanym awansem przeprowadzać u kandydatów jakieś testy kompetencyjne - przecież byłoby to z pożytkiem dla wszystkich.

Piszesz: pracują.
To pewnie chcą pracować tam dalej, zamiast powiedzieć szefostwu niewygodną prawdę sad.
Psycholog też człowiek smile, choć zazwyczaj kobieta big_smile.

23

Odp: Co z tymi kierownikami ?

prawda jest taka - ludzie nie są odporni na sodówkę, ci bardziej wrażliwi, z ludzkimi odruchami wypalają się i popadają w depresję, widząc, jak niewiele znaczy człowiek w dzisiejszych czasach. poza tym - najgorsi są ci na górze wg zasady - im więcej zarabiasz tym: bardziej gardzisz innymi i bardziej boisz się utraty tego co masz - automatycznie tracisz "prestiż" i "przyjaciół"
dodatkowo, dziś nie liczą się kompetencje - jeśli jesteś zaangażowany i profesjonalny, to uważają cię za woła roboczego ale nie dadzą ci nic oprócz opier.... nawet za dobrze wykonaną pracę. liczy się miernota i sterowalność.

ps. jestem kierownikiem w b.dużej firmie z "zasadami":)

24 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-06-14 23:44:47)

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Skojarzyło mi się coś nowego.
Jako stary pryk big_smile miałem możliwość obserwowania pracy kadry kierowniczej w schyłkowym okresie PRL-u. Nie pracowałem wśród nich, ale musiałem ich dobrze "wyczuć", aby "wyżebrać' dofinansowanie do organizowanych przez nas międzynarodowych, młodzieżowych obozów smile.
Zauważyłem pewną prawidłowość: w prawie każdym dużym zakładzie był nieznający się na swojej pracy dyrektor "z rozdzielnika". Ten dyrektor nie chcąc wypaść na głupca, zatrudniał w charakterze kadry niższego szczebla (kierowników) ludzi równie "elokwentnych" sad. Sytuacja wydawałoby się totalnie destrukcyjna dla zakładu.
Zakład ratowali ZASTĘPCY smile.
Każdy dyrektor i kierownik miał swojego zastępcę. Kierownicy i dyrektorzy się zmieniali, a zastępca zawsze był na swoim miejscu. Z reguły był to bardzo kompetentny człowiek pełniący w rzeczywistości funkcję dyrektora/kierownika.
Zazwyczaj dofinansowanie załatwiał mi właśnie taki zastępca podsuwając nic nie rozumiejącemu naczelnemu dokument do podpisania big_smile.
Ostatnimi czasy załatwiałem dużo spraw w państwowych instytucjach (w tym spółkach skarbu).
Zauważyłem duże zmiany.

ZWOLNIONO ZASTĘPCÓW roll roll roll !

Tzn. zastępcy nadal funkcjonują, ale obecnie również oni pochodzą "z rozdzielnika".
Przeraża mnie to sad.

25

Odp: Co z tymi kierownikami ?
YOGI bear napisał/a:

Zauważyłem duże zmiany.

ZWOLNIONO ZASTĘPCÓW roll roll roll !

Tzn. zastępcy nadal funkcjonują, ale obecnie również oni pochodzą "z rozdzielnika".
Przeraża mnie to sad.

Hahahaha !!! muszę przyznać, że pomimo tragizmu sytuacji którą opisałeś, strasznie mnie rozbawiłeś po tym ciężkim dniu smile Dzięki !

Napisałeś o PRL-u i tak właśnie pomyślałam o ewolucji systemu motywacyjnego, a pomimo tego jak bardzo mamy rozwinięty system motywacyjny i dostęp do różnego rodzaju literatury wciąż spotykamy się z można rzec klasykiem " Bo cię zwolnię !". W większości opisanych mi relacji są to ewidentne błędy komunikacyjne.

26

Odp: Co z tymi kierownikami ?
KGB napisał/a:

Hahahaha !!! muszę przyznać, że pomimo tragizmu sytuacji którą opisałeś, strasznie mnie rozbawiłeś po tym ciężkim dniu smile Dzięki !

Zawsze jest mi miło wywołać uśmiech na twarzy kobiety smile.

KGB napisał/a:

Napisałeś o PRL-u i tak właśnie pomyślałam o ewolucji systemu motywacyjnego, a pomimo tego jak bardzo mamy rozwinięty system motywacyjny i dostęp do różnego rodzaju literatury wciąż spotykamy się z można rzec klasykiem " Bo cię zwolnię !". W większości opisanych mi relacji są to ewidentne błędy komunikacyjne.

Nie jestem pewien, czy to była ewolucja. Postrzegam początki raczej jako usiłowanie przeszczepienia do polskich firm zachodnich (głównie amerykańskich) wzorców. Pasowało to jak pięść do nosa i wśród ludzi prowadzących od dawna biznes, wywoływało tylko ironiczny uśmiech.
Dużo mądrzej widziałem to w opisie studentki, pracującej u mnie kilka lat temu. Teraz (o ile wiem) pracuje jako head hunter smile.
Nie pogniewaj się, ale jak wyobrażasz sobie poprawną komunikację w spółce zarządzanej np. przez działaczy Samoob..ny big_smile ?
A przykład zawsze idzie z góry.
Czasami człowiek zaczyna tęsknić za Dyzmą smile.

27

Odp: Co z tymi kierownikami ?
YOGI bear napisał/a:

Nie pogniewaj się, ale jak wyobrażasz sobie poprawną komunikację w spółce zarządzanej np. przez działaczy Samoob..ny big_smile ?
A przykład zawsze idzie z góry.
Czasami człowiek zaczyna tęsknić za Dyzmą smile.

"Ryba zawsze psuje się od głowy " smile. Dziś znowu konsultowałam dziewczynę z poruszonymi przez nas kwestiami dotyczącymi kadry kierowniczej. Mam wrażenie, że jakiś "wysyp" - może ta pogoda powoduje zmniejszoną odporność na stres i szeroko rozumianą "głupotę" ludzką ?

No i co zrobić kiedy firma spełnia twoje oczekiwania a kierownik nie daje żyć i pracować w normalnych warunkach ?

28

Odp: Co z tymi kierownikami ?
KGB napisał/a:

No i co zrobić kiedy firma spełnia twoje oczekiwania a kierownik nie daje żyć i pracować w normalnych warunkach ?

Kierownik tez człowiek... a wypadki chodzą po ludziach big_smile.
Oczywiście żartuję big_smile.

29

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Nikt tu nic nie dopisuje, więc pomyślałem, że dołożę teledysk w temacie smile. Miłego słuchania i oglądania smile.
http://www.youtube.com/watch?v=_l6GZv08OTE

30

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Dzięki za link. Zupełnie zapomniałam o tym teledysku.

Raz miałam w życiu taką sytuacje, że z chęcią usiadłabym sama za kierownica tego samochodu:).

31

Odp: Co z tymi kierownikami ?

Witajcie,

potrzebuję porady.

Mój wątek jest poniżej w linku:

http://www.netkobiety.pl/t55206.html  korpo piekło


Ostatnio tu pisałam w czerwcu. Jeszcze jestem na L4. Teraz intensywnie szukam nowej pracy. W tym czasie konsultowałam się z prawnikiem, z niebieską linią oraz z inspekcją pracy i od wszystkich uzyskałam jedną odpowiedz, że zachowania mojej kierowniczki były typowe mobingowe.

Na razie chcę to zgłosić wewnętrznie w firmie. I teraz pojawia się mi pytanie. Do kogo powinnam to zgłosić???

Firma, w której pracuję to korporacja licząca ok 800 osób akurat w moim mieście jest mały oddział liczący ok 10 osób.
Czy zgłosić to do dyrektora personalnego, czy do jeszcze jej szefa, czy też do prezesa?
Czy zrobić to mailem czy listem czy osobiście?


Jeszcze co do kierowniczki to jakiś czas temu napisała mi, że chce się ze mną spotkać żebym wyznaczyła gdzie i kiedy. Bardzo mnie to zestresowało, napisałam, że teraz jestem chora nie mogę się z nią spotkać. To jeszcze zapowiedziała, ze che ze mną rozmawiać przez telefon to z kolei powiedziałam, że w tej chwili nie chcę rozmawiać o sprawach służbowych......
Naprawdę mam jej dość.

Nawet sama nie wiem czy korporacja w jakikolwiek sposób zareagują itp. ale postanowiłam, że zawalczę o siebie bo tak naprawdę to  co już mam do stracenia.

Proszę o porady jak byscie mi najlepiej radzili?

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026