netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie ma "tego jedynego"?

9 odpowiedzi2 867 wyświetleńzałożony przez Adellaa, 05.06.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie ma "tego jedynego"?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez Adellaa (2013-06-05 21:17:50)

Temat: Nie ma "tego jedynego"?

Usłyszałam kiedyś, że spotykamy na swojej drodze wiele osób, w których możemy się zakochać. Z części tych pielęgnowanych zakochań może narodzić się miłość i to my decydujemy czy ktoś będzie nas dobrze traktować czy nie. Wobec tego kobieta, którą mąż bije, nie powinna mówić jak to go kocha, bo ma szansę zakochać się jeszcze w kimś innym.** Nie oznacza to jednak, że nie ma miłości jednej na całe życie. Możemy wybrać zakochanie, które będziemy pielęgnować i z którego powstanie miłość, o którą także będziemy dbali.

Co o tym myślicie? Czy istnieje coś takiego jak "ten jedyny" nam przeznaczony?

** to tylko takie wyolbrzymienie smile

2

Odp: Nie ma "tego jedynego"?

Mówią teoretycznie że nie ma tej jedynej, przeznaczonej nam miłości do końca życia.
Co do tej żony bitej przez męża, to oczywiście to abstrakcja - przemoc fizyczna wyklucza miłość, zabija ją. Kobieta, która kocha swojego kata chyba ma skłonności do masochizmu - bo skoro może sama i dobrowolnie uwolnić się od tego mężczyzny dlaczego nadal przy nim trwa? Jest przecież wyniszczana zarówno psychicznie jak i fizycznie. Z drugiej strony tak na to patrząc małżeństwo na dobre i złe ma być...  ALE ILE MOŻNA ZNOSIĆ CIĄGŁE AWANTURY I BICIE - w imię właśnie rzekomej obustronnej "miłości"?

Ja jednak uważam osobiście, że jest ta jedyna miłość..  Być może jestem idealistką, ale wierzę.
Widzę po swoich rodzicach,dziadkach i innych parach, że prawdziwa, jedyna miłość na całe życie istnieje. Można kochać kilka razy, ale nigdy tak samo.. Coś się w nas z czasem, wskutek doświadczeń zmienia - czasem na lepsze, czasem na gorsze..
Za potwierdzenie "tej jedynej miłości" posłużę się kilkoma przykładami..
Po pierwsze jak wytłumaczyć fakt, że miłości młodzieńcze, te pierwsze, po kilku latach gdy znów się ludzie spotykają - odżywają?  Może to tylko sentyment, może niedokończone sprawy z przeszłości, niedopowiedzenia.. Dla mnie to właśnie miłość ta jedyna ...
Tak samo w przypadek - kilkuletni związek się rozpada z perspektywami na przyszłość - za jakiś czas Ci ludzie spotykają nowe osoby i w o wielu krótszym czasie pobierają się i są szczęśliwi w tych nowych już związkach? Kto inny był im przeznaczony - moim zdaniem..
Kolejny ostatni już przypadek, jest para wszystko się układa, jednak jakieś kłótnie, kryzys - rozstają się. Są wolni, niezależni, próbują z nowymi osobami , nowe związki, relacje, jednak wciąż nie mogą zapomnieć o poprzednim partnerze i z czasem tylko utwierdzają się - ze to była właśnie ta osoba, ich druga połówka. Próbują wrócić do poprzedniego partnera..

To tylko moje zdanie , choć wiem ze dużo osób też ma podobny punkt widzenia na te sprawy wink

3

Odp: Nie ma "tego jedynego"?

Jakoś nie wydaje mi się aby takie coś istniało ... są po prostu lepiej i gorzej zgrane pary. Więcej lub mniej akceptacji , zrozumienia itp. Patrząc na znajomych ( bliższych, dalszych) nie widzę jednego schematu . W jednym związku jest tak, że rzeczywiście do siebie pasują i jest im dobrze. W innym to kobieta jest tym nazwijmy to umownie dowódcą związku a facet po prostu jest fajtłapą i myśli że po prostu go nie stać na inną kobietę , a i też jest odwrotnie. Są też związki gdzie górę bierze kasa ...


Raczej wieżę w to że jeśli ktoś nam się spodoba i my tej osobie też i chce być się razem, ma się wzajemny szacunek zrozumienie i dajemy tej osobie coś od siebie i coś otrzymujemy,  to po prostu z czasem nam się to przeradza w uczucie głębokie. Gdy to już się stanie odnosi się to wrażenie, że to ta jedyna/jedyny, bo w tedy jest nam dobrze.

Jestem osobą która realnie patrzy na świat, nie doszukuje się na siłę magi w życiu prędzej szczęśliwych zbiegów okoliczności. I  nie wieżę w to że TA jest mi z góry pisana. Bo np : Większość związków rodzi się w obrębie znajomych jakieś 60-70% , jest to na ogół obręb naszego miasta w którym żyjemy, więc mam uwierzyć w to że to właśnie zawsze tak blisko ta osoba nam przeznaczona jest ? A czemu nie Indie , Ameryka a może koło podbiegunowe ? ... Nie nie i jeszcze raz nie.

Moja opinia : Po prostu wzajemne zrozumienie i akceptacja

4

Odp: Nie ma "tego jedynego"?
on_nowezycie napisał/a:

Moja opinia : Po prostu wzajemne zrozumienie i akceptacja

Do tego praca, praca i jeszcze raz praca, nad sobą w związku i nad relacją z partnerem.

5

Odp: Nie ma "tego jedynego"?

Nie uważam ,że miłość dzieli się na 'tę jedyną ' i 'pozostałe'.
Myślę,że oprócz zakochania w związku musi być duuuużo zrozumienia, wyrozumiałości i sympatii do tej drugiej osoby.

Moi rodzice są ponad 20 lat razem. I przyznam szczerze ,że wiesz co najbardziej po nich widać? Nie ,że są szaleńczo zakochani. Ale ,że są najlepszymi przyjaciółmi. Wiem,że się kochają.Oboje muszą mieć do siebie nawzajem duużo cierpliwości i wyrozumiałości. I to chyba właśnie cementuje ich związek. Było im różnie w życiu ( ostatnie dwa lata - nieciekawie. Nie chodzi o ich relacje ale o problemy) i zawsze mogli na siebie liczyć.

Cieszę się ,że mam taki wzorzec w domu big_smile Staram się właśnie pod tym kontem tworzyć związek. Nauczyli mnie ,że przede wszystkim trzeba wiedzieć ,że można liczyć na tą drugą osobę.

Miłość jest ważna, ale porządny związek to bardzo ciężka praca. I to właśnie czyni go 'tym jedynym' .

6

Odp: Nie ma "tego jedynego"?

Wydaje mi się, że istnieje coś takiego jak 'miłość życia' coś co zawsze kładzie cień na osobę, nawet jeśli to było lata temu. Widziałam to.
Ale nie każdemu się to zdarza.

7

Odp: Nie ma "tego jedynego"?

Co konkretnie rozumiesz przez ten kładący się cień. Chodzi o związek z przed lat z "miłością życia"?

8

Odp: Nie ma "tego jedynego"?

Miałam na myśli to, że już nic nie może wzbudzić takich uczuć, i zawsze zawsze wraca się myślami do tej osoby. Że zawsze ta osoba jest obecna, nawet jak się z nią nie jest od dawna. Żaden związek już temu nie dorówna.

9

Odp: Nie ma "tego jedynego"?

Czasem ma się tendencję do idealizacji przeszłości, lub tęskni się za silnymi dreszczykiem emocji, narkotycznym odurzeniem towarzyszącym początkom znajomości. Ale czy solidny zastrzyk dopaminy czyni tamtego kogoś tym jedynym?

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie ma "tego jedynego"?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026