Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 53 ]

Temat: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Na początku chciałbym się przywitać z wszystkimi udzielającymi się tu osobami. Do niedawna nie zdawałem sobie sprawy, że jesteście (a od tej chwili jesteśmy) tak liczną grupą. Czytając Wasze historie czuję, że nie jestem sam ze swoimi problemami.

   Moja historia jest pewnie podobna do wielu innych, jednak chcę się nią podzielić. Nie wiem czego oczekuję opisując moją sytuację i uczucia, może pocieszenia... motywującego kopniaka... Waszej obecności... Pewnie będzie chaotycznie, bez składni, przepraszam ale mam w głowie mętlik.

   Mam na imię Andrzej, jestem tuż po trzydziestce, mam 3-letniego synka i ... jeszcze żonę ( ten sam rocznik). Jesteśmy ze sobą 6 lat, z tego 3 po ślubie. Kocham moją żonę i naszego synka najmocniej na świecie. Mieszkamy w dużym mieście, mamy stałą pracę, oboje zdrowi, wykształceni... Wydawać by się mogło, że nasze małżeństwo zmierza w dobrym kierunku. Niestety dowiedziałem się kilka miesięcy temu, że tylko mnie się tak wydaje. Ciężko się pisze ze ściśniętym gardłem i bólem, który mnie wypełnia.
   Na początku roku pojawiły się z jej strony sygnały, że dzieje się źle. Po kilku długich rozmowach (w ciągu kilku tygodni) zacząłem się bać o naszą wspólną przyszłość. Dowiedziałem się, że żona nie jest szczęśliwa przy mnie, że dotarło do niej jak się różnimy, mamy inne cele a nasze rozmowy sprowadzają się do rozmów o synku. Nie tak jak na początku związku. Że miałem za mało obowiązków, że jej nie odciążałem. Nie będę się teraz wybielać i pisać, że latałem z odkurzaczem co dwa dni. Bo tak nie było. Po prostu uważam, że kobieta lepiej prowadzi dom, wie co w lodówce itp. - jak czegoś nie ma to jadę po zakupy. Przy dziecku jestem zawsze - od noworodka kąpię, przebieram pieluchy, bawię się, chodzę na spacery, czytam - spędzam czas. Sprawia mi to największą radość, na dzień dzisiejszy jedyną sad
   Jestem wychowany w tradycyjny sposób przez rodziców, którzy będąc po sześćdziesiątce kochają się do dziś. Chciałem tego samego. Nauczyłem się, że życie w rodzinie wymaga kompromisów, wiec pytałem co moglibyśmy zmienić nad czym popracować. Szukałem rozwiązania. Zacząłem myśleć, że może faktycznie za mało się staram wiec wziąłem więcej obowiązków na siebie.
   Zaczął się etap, w którym żona miała się zastanowić co dalej z naszym życiem... "potrzebuję czasu, żeby to wszystko przemyśleć". Poczułem się "lekko" odstawiony na boczny tor. Coraz mniej czułości, mniej czasu razem, mniej seksu. Wiele rozmawialiśmy, nieraz emocje brały górę, niekiedy spokojnie. Dowiedziałem się, że w pracy fajnie jej się rozmawia z ludźmi, ma wspólne tematy itp. Odebrałem to tak jakby ze mną nie miała... Jakbyśmy nigdy się nie śmiali razem na filmie, obgadywali przechodzących ludzi, wspominali wakacji, planowali wyjazd w góry.
   Miesiąc temu stało się najgorsze. Zalałem się łzami! Żona chce rozwodu, bo nie widzi innego wyjścia. Chce zacząć wszystko od nowa, ma plan wynająć mieszkanie i się wyprowadzić. Znowu rozmowy, wspólne płacze do późnej nocy, jak to będzie. Boi się powiedzieć najbliższej rodzinie, bo nie wie jak zareagują, wie że nie zrozumieją jej decyzji. Nikt przecież niczego nie podejrzewa. Próbowałem drążyć temat czy jest to spowodowane osobą trzecią to przysięgła na zdrowie synka, że nie... Nie wiem sam czy mam w to wierzyć czy nie bo wiem, że ma dobrego kolegę w pracy. Twierdzi, że nic ich nie łączy oprócz spraw w pracy, ale wie, że może na niego liczyć. I to mi daje do myślenia - szukam przyczyn, powodów, swojej winy. Zadręczam się, nie mogę spać. Powiedziała mi ostatnio, że jestem dobrym człowiekiem i ojcem, że ma nadzieję, że będziemy się kierować dobrem dziecka podczas rozstania. Oboje nie wyobrażamy sobie życia bez naszego najukochańszego skarba więc powoli ustalamy jak miałaby wyglądać opieka. Na myśl o tym, że go nie będę widział przez kilka dni paczę i coś mnie chce rozerwać o środka sad(((
   Czuję się fatalnie, rozbity, płaczę po kątach, nie widzę sensu, jakiejkolwiek przyszłości ... a nadciągają już czarne chmury. Rozwód - myślę, że po będzie jeszcze ciężej. Idę spać, albo leżeć do rana.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Czesc Andrzej, jestem Daniel. Prawie rok temu odeszla ode mnie zona. Znalismy sie 5 lat, z czego 3 po slubie. Bylem dobrym facetem. Jako powod podala to ze sie roznimy , ze ja lubie chodzic na spacery a ona nie itp. Smieszne co? smile
Miala kolege w pracy, na wlasne zdrowie i na wszystkie swietosci patrzac mi w oczy na kazdym spotkaniu mowila ze nikogo trzeciego nie ma. Ze to o Nas chodzi. Bronilem jej jak lew na forum, dawalem sobie rece uciac, nie wierzylem ze moze klamac.
Dzis, juz od kilku tyvodni mieszka z tym kolegom smile spotykali sie, pisali, dzwonili jak jeszcze byla ze mna.
Wnioski sobie wyciagnij jakie chcesz, ale badz ostrozny, nie wierz we wszystko co mowi, zasada ofraniczonego zaufania.
Wiem jak sie czujesz, musisz jej teraz pokazac ze traci fajnego faceta, nie blagaj, nie pros, nie przepraszaj, poswiec czas dobie i dziecku, zajmij sie soba, moze silownia czy bieganie. Badz silny i zdecydoeany, w kontaktach z zona badz spokojny, powsciagliwy w slowa, odpowiadaj grzecznie lecz chlodno bez zbednych emocji.

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

3

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Chłopie weź się w garść, twoja m znalazła sobie kochasia, kopnij ją w du.. a wróci do Ciebie ze łzami w ochach za miesiąc bądź dwa. Według mnie jest mało dojrzałą kobietką, która bawi się Twoimi uczuciami i wykorzystuje Twoją miłość, żeby zwalić winę na Ciebie za to, że odchodzi. A to jak powiedziała, "że będziemy się kierować dobrem dziecka podczas rozstania" to już nie jest warta żadnej godnej uwagi. Gdyby się kierowała dobrem dziecka, za wszelką cenę ratowałaby wasz związek. A tak najwidoczniej widzi tylko swój czubek nosa, co ona sobie to wyobraża, że dziecko i rodzina to jakaś fajna zabawa, powie, znudziło mi się i wychodzi. Dla mnie to niedojrzała emocjonalnie panienka, która nie zasługuje na Ciebie i wasze dziecko. Trzymaj się i walcz o swoje i przestań już ryczeć.

Lubię patrzeć, jak patrzysz, czy patrze.

4

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
ReturnToSerenity napisał/a:

Na początku chciałbym się przywitać z wszystkimi udzielającymi się tu osobami. Do niedawna nie zdawałem sobie sprawy, że jesteście (a od tej chwili jesteśmy) tak liczną grupą. Czytając Wasze historie czuję, że nie jestem sam ze swoimi problemami.

   Moja historia jest pewnie podobna do wielu innych, jednak chcę się nią podzielić. Nie wiem czego oczekuję opisując moją sytuację i uczucia, może pocieszenia... motywującego kopniaka... Waszej obecności... Pewnie będzie chaotycznie, bez składni, przepraszam ale mam w głowie mętlik.

   Mam na imię Andrzej, jestem tuż po trzydziestce, mam 3-letniego synka i ... jeszcze żonę ( ten sam rocznik). Jesteśmy ze sobą 6 lat, z tego 3 po ślubie. Kocham moją żonę i naszego synka najmocniej na świecie. Mieszkamy w dużym mieście, mamy stałą pracę, oboje zdrowi, wykształceni... Wydawać by się mogło, że nasze małżeństwo zmierza w dobrym kierunku. Niestety dowiedziałem się kilka miesięcy temu, że tylko mnie się tak wydaje. Ciężko się pisze ze ściśniętym gardłem i bólem, który mnie wypełnia.
   Na początku roku pojawiły się z jej strony sygnały, że dzieje się źle. Po kilku długich rozmowach (w ciągu kilku tygodni) zacząłem się bać o naszą wspólną przyszłość. Dowiedziałem się, że żona nie jest szczęśliwa przy mnie, że dotarło do niej jak się różnimy, mamy inne cele a nasze rozmowy sprowadzają się do rozmów o synku. Nie tak jak na początku związku. Że miałem za mało obowiązków, że jej nie odciążałem. Nie będę się teraz wybielać i pisać, że latałem z odkurzaczem co dwa dni. Bo tak nie było. Po prostu uważam, że kobieta lepiej prowadzi dom, wie co w lodówce itp. - jak czegoś nie ma to jadę po zakupy. Przy dziecku jestem zawsze - od noworodka kąpię, przebieram pieluchy, bawię się, chodzę na spacery, czytam - spędzam czas. Sprawia mi to największą radość, na dzień dzisiejszy jedyną sad
   Jestem wychowany w tradycyjny sposób przez rodziców, którzy będąc po sześćdziesiątce kochają się do dziś. Chciałem tego samego. Nauczyłem się, że życie w rodzinie wymaga kompromisów, wiec pytałem co moglibyśmy zmienić nad czym popracować. Szukałem rozwiązania. Zacząłem myśleć, że może faktycznie za mało się staram wiec wziąłem więcej obowiązków na siebie.
   Zaczął się etap, w którym żona miała się zastanowić co dalej z naszym życiem... "potrzebuję czasu, żeby to wszystko przemyśleć". Poczułem się "lekko" odstawiony na boczny tor. Coraz mniej czułości, mniej czasu razem, mniej seksu. Wiele rozmawialiśmy, nieraz emocje brały górę, niekiedy spokojnie. Dowiedziałem się, że w pracy fajnie jej się rozmawia z ludźmi, ma wspólne tematy itp. Odebrałem to tak jakby ze mną nie miała... Jakbyśmy nigdy się nie śmiali razem na filmie, obgadywali przechodzących ludzi, wspominali wakacji, planowali wyjazd w góry.
   Miesiąc temu stało się najgorsze. Zalałem się łzami! Żona chce rozwodu, bo nie widzi innego wyjścia. Chce zacząć wszystko od nowa, ma plan wynająć mieszkanie i się wyprowadzić. Znowu rozmowy, wspólne płacze do późnej nocy, jak to będzie. Boi się powiedzieć najbliższej rodzinie, bo nie wie jak zareagują, wie że nie zrozumieją jej decyzji. Nikt przecież niczego nie podejrzewa. Próbowałem drążyć temat czy jest to spowodowane osobą trzecią to przysięgła na zdrowie synka, że nie... Nie wiem sam czy mam w to wierzyć czy nie bo wiem, że ma dobrego kolegę w pracy. Twierdzi, że nic ich nie łączy oprócz spraw w pracy, ale wie, że może na niego liczyć. I to mi daje do myślenia - szukam przyczyn, powodów, swojej winy. Zadręczam się, nie mogę spać. Powiedziała mi ostatnio, że jestem dobrym człowiekiem i ojcem, że ma nadzieję, że będziemy się kierować dobrem dziecka podczas rozstania. Oboje nie wyobrażamy sobie życia bez naszego najukochańszego skarba więc powoli ustalamy jak miałaby wyglądać opieka. Na myśl o tym, że go nie będę widział przez kilka dni paczę i coś mnie chce rozerwać o środka sad(((
   Czuję się fatalnie, rozbity, płaczę po kątach, nie widzę sensu, jakiejkolwiek przyszłości ... a nadciągają już czarne chmury. Rozwód - myślę, że po będzie jeszcze ciężej. Idę spać, albo leżeć do rana.

Witaj
Nawet nie wiem co Tobie poradzić,jak pocieszyć przeżyłem to samo.Od lutego borykam się z tym samym okropnym uczuciem.
Ale doszedłem do kilku wniosków.
1.Jesteśmu zbyt oddani partnerkom
2.Za bardzo oddaliśmy się temu związkowi
3.Małżonka bardzo szybko stwierdziła że ma nas całych i nic już nie musi zdobywać o nic nie musi zabiegać(nuda).
4.A my jesteśmy zbyt zapatrzeni w wartości które nam wpojono aby zauważyć odmienność naszych partnerek.

A jeszcze jedno na tym świecie jest bardzo dużo panów którzy tylko czekają na znudzenie się związkiem zadbanych żon.
a jeszcze jedno nie błagaj,nie proś to i tak nic nie pomoże a zszkodzi wiem to z własnego doświadczenia.Musisz być silny choć wiem że nie jest to łatwe.Ona postanowiła i tylko ona może sama zmienić zdanie.

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Widzę, że w tempie błyskawicy pojawiają się nowe odpowiedzi w Twoim wątku! To jest dla Ciebie dobry znak, że nie jesteś sam.
Wiem, że nie możesz w to uwierzyć, że okrutnie boli, że boisz się zostać sam i żyć z dala od własnego dziecka!
Pamiętaj, wszystko  pokonasz!
Weź mocną poprawkę na to co mówi żona, bo ludzie, którzy decydują się na taki ruch żyją w innej rzeczywistości. Ich mentalność jest wywrócona do góry nogami.
Ja zostałam zdradzona i oszukana ! Nie mówię, że w Twoim przypadku musi tak być, ale bądź czujny i tak jak moi poprzednicy zasugerowali zajmij się sobą i dzieckiem! Choćby Cię skręcało, nie pytaj już o nic więcej. Bądź grzeczny, ale chłodny. W żadnym wypadku nie zabiegaj o nią. To wszystko mogłoby przynieść odwrotny skutek!

Głowa do góry! Dasz radę!

6 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-05 01:28:42)

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Nie pytaj ale też nie siedź z założonymi rękoma.
Znajdź inne źrudła informacji niż twoja żona bo jej wiarygodność jest równa zero w tym momencie.
W tłumaczeniu twojej żony jest schemat który w 99% pojawia się u zdradzaczy np.daj mi czas,nie wiem co czuję i tym podobne.
Miej oczy i uszy otwarte ale nie na słowa i działania żony lecz jej vel twojego/waszego otoczenia.
Zdrady nie sposób jest idealnie ukryć.
Zawsze są symptomy po których przypomnieniu poznasz na czym stoisz.
Stwarzaj pozory że,wierzysz w jej zagubienie i upewnij ją że,tak właśnie myślisz swoim zachowaniem jednocześnie nie zapominaj sprawdzać.
Nie bierz na poważnie słów które ci powiedziała.
Jest 99%szans że,to kłamstwo by zwalić wyłączną winę na ciebie.Co już i tak zrobiła jednocześnie wbijając ci nóż w plecy mówiąc że,jesteś dobrym ojcem etc.
To chwyt typowy dla kobiety któr chce zostawić po sobie dobre wrażenie i nie zamknąć za sobą furtki na amen na wypadek gdyby z tym kolegą z którym tak się dogadują nie wypaliło.
Pytanie dość brutalne ale prawdziwe
Czy potym wszystkim co ci serwowała żona ty jeszcze będziesz ją chciał zgodnie z zasadą "towar używany nie podlega zwrotowi"?

7

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Tez mysle ze ona po cichu mysli ze ulozy sobie zycie  z kolega. Pozwol jej odejsc a zobaczysz jak szybko wroci. Znikna rozowe okulary i zmadrzeje. Gdyby myslala o dziecku to by to ratowala a ona mysli tylko o sobie

8

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Księżniczka postanowiła poszukać wymarzonego księcia.
Staryyyy. Znam czterech rozwodników. Wszyscy po 30stce. Dwóch zostawiły żony, pozostali dwaj sami zostawili żony. Wszyscy zadowoleni. Mają kobiety z którymi są szczęśliwi. Odwiedzają swoje dzieci. Żyją tak jak chcą bez formalnych związków. Będzie dobrze. Można sobie ułożyć życie w tym wieku.

Pamiętaj, nigdy nie jedz żółtego śniegu.

9

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Autorze wątku żona na 99,9% Cię zdradza. Spotyka się z kolegą z pracy. Jest pewnie cudowny, zawsze ją wspiera, jest taki inny od Ciebie a przede wszystkim nowy! Tobą już się znudziła. A tekst: kierujmy się dobrem dziecka mówi po to, byś nie złożył pozew o rozwód z jej winy, bo wie, że dziecko może stracić, a pewnie to ona będzie chciała po rozwodzie stanowić opiekę nad dzieckiem. Tobie sąd udzieli dni w których możesz widywać synka. Nie zgadzaj się na to! Co masz zrobić? Wziąć się w garść. Wynająć detektywa jeśli Cię na niego stać i szukać dowodów zdrady. Miała dobrego męża, ale tego nie uszanowała, więc teraz walcz o siebie i o swoje życie. Na nią już nie patrz, bo ona na Ciebie w ogóle nie patrzy. Patrzy by jej było dobrze. Ciebie ma kompletnie gdzieś.
Teraz myśl o synku by i jego Ci po cichu nie odebrała.

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

10

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Ja myślę, że ona przysięgając na życie dziecka że nie chodzi o innego faceta, może nawet wierzyć, że to prawda. Ona pewnie myśli "bo naprawdę nie chodzi o innego, między nami i tak nie było idealnie, a nowy facet to przyspieszył". Ale tak naprawdę CHODZI o kogoś trzeciego. Może nawet do niczego między nimi jeszcze nie doszło, może jest w nim zakochana i ma z nim plany. A może są kochankami od dawna, a ona sobie sama tłumaczy że to nie jest powód waszego rozwodu. big_smile

Znam mnóstwo historii, gdy ludzie byli na 100% pewni że ich partner odchodzi tak po prostu. Dopiero po rozstaniu dowiadywali się że jednak chodziło o kogoś trzeciego.

Prawda jest taka, że gdyby nikogo nie miała na oku, to siedziałaby z Tobą, bo w sumie po co miałaby odchodzić, skoro kochacie dziecko, nie kłócicie się, macie wspólny majątek?
Skoro ona podejmuje tak drastyczną decyzję, i to ryzykując że rodzina się od niej odwróci (napisałeś że oni tego nie zaakceptują) to powód musi być zaj*biście ważny. Inny facet.

11

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Myszeczka23 napisał/a:

Autorze wątku żona na 99,9% Cię zdradza. Spotyka się z kolegą z pracy. Jest pewnie cudowny, zawsze ją wspiera, jest taki inny od Ciebie a przede wszystkim nowy! Tobą już się znudziła. A tekst: kierujmy się dobrem dziecka mówi po to, byś nie złożył pozew o rozwód z jej winy, bo wie, że dziecko może stracić, a pewnie to ona będzie chciała po rozwodzie stanowić opiekę nad dzieckiem. Tobie sąd udzieli dni w których możesz widywać synka. Nie zgadzaj się na to! Co masz zrobić? Wziąć się w garść. Wynająć detektywa jeśli Cię na niego stać i szukać dowodów zdrady. Miała dobrego męża, ale tego nie uszanowała, więc teraz walcz o siebie i o swoje życie. Na nią już nie patrz, bo ona na Ciebie w ogóle nie patrzy. Patrzy by jej było dobrze. Ciebie ma kompletnie gdzieś.
Teraz myśl o synku by i jego Ci po cichu nie odebrała.

zgadzam się  z tobą, szukaj dowodów i rozwód z jej winy... życzę ci dużo siły

Lubię patrzeć, jak patrzysz, czy patrze.

12

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Andrzej, myślę cały czas co Ci jeszcze poradzić, myślę jak już będziesz miał jakikolwiek dowód, że cię zdradza, a będziesz chciał dalej z nią być, spróbuj przez rodzinę do niej trafić, piszesz że " Boi się powiedzieć najbliższej rodzinie, bo nie wie jak zareagują, wie że nie zrozumieją jej decyzji. Nikt przecież niczego nie podejrzewa", powiedz im po prostu że chce odejść do innego faceta, zobaczymy jak wtedy zareaguje

Lubię patrzeć, jak patrzysz, czy patrze.

13

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

a moze nienormalni sa wszyscy, ktorzy potrafia kochac? I jeszcze wszyscy "dobrzy".
Normalni dzisiaj sa zdradzajacy, klamiacy, majacy uczucia innych w dupie, skaczacy z kwiatka na kwiatek jak sie znudzi.
Opowiedzialni! Jestescie przezytkami ewolucji - jak dinozaury. One tez wyginely.
Nadchodzi nowa rzeczywistosc w ktorej nie ma miejcsa na uczucia wyzsze. Albo nie: jest miejsce na krotkotrwale uczucia wyzsze.
Liczy sie przyjemnosc  a od bodzcow nieprzyjemnych trzeba uciekac. W kierunku tych przyjemnych.

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

14

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

To dziwne, ale cały czas myślałam, że to my kobiety tak bardzo cierpimy w trakcie rozpadu małżeństwa... teraz dzięki Tobie wiem, że jest inaczej... że Wy też macie uczucia... tylko prawda jest taka, że musisz pozwolić jej odejść po to, żeby być później szczęśliwym... pewnie teraz wydaje się Tobie, że życie kończy się na tej jednej kobiecie...ale tak nie jest...z czasem ból minie i postanowisz ułożyć sobie nowe życie...jak większość tutaj uważam, ze Twoja zona kogoś ma...kobieta nie ryzykuje poukładanego życia nie mając zaplecza...chyba, że mąż się nad nią znęca...ale z tego co czytam to chyba jesteś mężem o jakim większość kobiet może tylko pomarzyć

15

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Andrzej - bardzo Ci współczuję! Tacy faceci jak Ty to skarb, a Twoja żona nie wie co traci. Podobnie jak koleżanki i koledzy powyżej, uważam, że ona nie dorosła do poważnego związku, do małżeństwa. Przykro czytać, że pisze o tym, ze dobro dziecka jest dla niej najważniejsze, a robi coś takiego. Walcz o dziecko w sądzie - o prawo do opieki. Nagrywaj rozmowy, przydadzą się jako dowód, postaraj się o rozwód z orzeczeniem o jej winie.
Wiem że to ostre co pisze, ale nie daj sobie odebrać dziecka. Jestem pewna, że jeśli wygrasz, to niebawem znajdziesz tą prawdziwą swoją drógą połówkę i będziesz z nią i ze swoim synkiem jeszcze szczęśliwy!

16 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-05 12:23:12)

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Miriamm napisał/a:

a moze nienormalni sa wszyscy, ktorzy potrafia kochac? I jeszcze wszyscy "dobrzy".
Normalni dzisiaj sa zdradzajacy, klamiacy, majacy uczucia innych w dupie, skaczacy z kwiatka na kwiatek jak sie znudzi.
Opowiedzialni! Jestescie przezytkami ewolucji - jak dinozaury. One tez wyginely.
Nadchodzi nowa rzeczywistosc w ktorej nie ma miejcsa na uczucia wyzsze. Albo nie: jest miejsce na krotkotrwale uczucia wyzsze.
Liczy sie przyjemnosc  a od bodzcow nieprzyjemnych trzeba uciekac. W kierunku tych przyjemnych.

Jestem tym "wymierającym gatunkiem"i wiesz Miriam?
Cholernie się z tego cieszę.
Wiem jedno
Kiedy moja droga na tym świecie dobiegnie końca będę mógł śmiało i uczciwie powiedzieć
Warto było być uczciwym i dobrym człowiekiem.

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

A ja mysle, ze ona Cie nie zdradza tylko sie zakochala i chce zaczac nowy zwiazek. Oczywiscie skutek jest taki sam: nie chce byc z Toba, ale jesli tak jest mowie to chwala jej za to, ze woli sie z Toba rozstac niz Cie zdradzac, co by oznaczalo, ze Cie juz nie kocha, ale ceni i szanuje.
Jesli nie ma jeszcze nikogo na boku(choc o kims mysli), to tez nie ma powodu, zeby Ci o tym mowic. Bo prawda jest taka, iz glownym powodem rozstania na ten moment jest: nie chce byc z Toba.

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

18

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Szanowalaby wtedy, kiedy omowilaby z Andrzejem sprawe PRZED a nie PO.
Nie wydaje Ci sie, ze taka kolejnosc, jaka ona obrala jest niewlasciwa?
Zanim sie zakochamy mamy jednak moment na refleksje. Zakochanie to nie jest takie uczucie jak np za przeproszeniem "parcie na mocz". Jak sie zachce siusiu nie ma przebacz. Trzeba siusiac. Jak sie zachce zakochac, mozena sie najpierw zastanowic.

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

19 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-06-05 12:43:00)

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Szarlotkanagorąco
Tak,tak
Biedna zakochana dziewczynka nie chce już być z takim dobrym mężem i ojcem.
Szacunek dla niej?
Za co?.
Za to że,ma gdzieś uczucia męża i dziecka?.
Pomyśl trochę.
Tak zachowuje się kobieta która jest żoną i matką?.
Nie.To niedojrzały dzieciak.
Gdyby tak naprawdę było jak piszesz i była by uczciwa to powiedziała by całą prawdę nie wypierając się tej "nowej miłości".
Zdrada jest niczym innym jak oznaką tchórzostwa i brakiem podstawowych zasad u danej osoby.
Ps.
Jeśli zakochała się w kimś innym to nie zdradziła?
Ależ oczywiście że,zdradziła.
Zdrada emocjonalna jest często gorsza od fizycznej bo ciężko jest się po niej podnieść obydwu stronom.

20

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Miriamm napisał/a:

Szanowalaby wtedy, kiedy omowilaby z Andrzejem sprawe PRZED a nie PO.
Nie wydaje Ci sie, ze taka kolejnosc, jaka ona obrala jest niewlasciwa?
Zanim sie zakochamy mamy jednak moment na refleksje. Zakochanie to nie jest takie uczucie jak np za przeproszeniem "parcie na mocz". Jak sie zachce siusiu nie ma przebacz. Trzeba siusiac. Jak sie zachce zakochac, mozena sie najpierw zastanowic.

Otóż to.
Po to przecież mamy to coś na karku by myśleć przed a nie po fakcie.
To nas głównie odróżnia od zwierząt że,potrafimy myśleć głową a nie zdajemy się na instynkt.

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Miriamm napisał/a:

Szanowalaby wtedy, kiedy omowilaby z Andrzejem sprawe PRZED a nie PO.
Nie wydaje Ci sie, ze taka kolejnosc, jaka ona obrala jest niewlasciwa?
Zanim sie zakochamy mamy jednak moment na refleksje. Zakochanie to nie jest takie uczucie jak np za przeproszeniem "parcie na mocz". Jak sie zachce siusiu nie ma przebacz. Trzeba siusiac. Jak sie zachce zakochac, mozena sie najpierw zastanowic.

Miriamm
Zakochanie i refleksja???!!!
Czy Ty bylas kiedys zakochana? Zakochanie ma bardzo malo wspolnego ze swiadoma decyzja. Czasem jest tak, ze czlowieka trafi choc nic nie planowal i nie nie jest wstanie tego kontrolowac. To co mozna kontrolowac to swoje zachowania.

Ja nie mowie, ze to jest wpelni odpowiedzialne zachowanie, bo faktycznie bedac matka malego dziecka warto zacisnac zeby pare miesiecy i zdusic ta fascynacje.Ale faktycznie ona widocznie jest na to za malo dojrzala. Tu sie wpelni zgadzam.

W kazdym razazie zakochanie to wlasnie "parcie na mocz", bardzo to trafnie okreslilas. Mozna przetrzymac sporo, ale samo odczucie jest nie do zapanowania.

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

22

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Bylam zakochana. Poznalam w czasie malzenstwa kilkakrotnie facetow, ktorzy byli prawdopodobnie wielka konkurencja dla mojego meza. NIE DOPUSICLAM DO TEGO ABY SIE ZAKOCHAC!
nawet, jesli czuje sie motyle mozna sie temu nie poddawac. Nie zgadzam sie z Toba, bo kilka razy cos takiego mi sie zdarzylo i szcunek oraz uczucie do mojego meza nie pozwolilo mi na poddanie sie takim fanaberiom. W imie czego???Wolno nam krzywdzic bo peka gumka w majtkach?
Jesli masz meza to mu bardzo wspolczuje.

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

23

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Miriamm napisał/a:

Bylam zakochana. Poznalam w czasie malzenstwa kilkakrotnie facetow, ktorzy byli prawdopodobnie wielka konkurencja dla mojego meza. NIE DOPUSICLAM DO TEGO ABY SIE ZAKOCHAC!
nawet, jesli czuje sie motyle mozna sie temu nie poddawac. Nie zgadzam sie z Toba, bo kilka razy cos takiego mi sie zdarzylo i szcunek oraz uczucie do mojego meza nie pozwolilo mi na poddanie sie takim fanaberiom. W imie czego???Wolno nam krzywdzic bo peka gumka w majtkach?
Jesli masz meza to mu bardzo wspolczuje.

oj ludzie to nie roboty, uczucia i emocje robia swoja.
Oczywiscie mozna sie probowac powstrzymywac od uczucia, odciac sie i mozna powiedziec po problemie.

Ale co gdy przebywasz z ta osoba? To nie jest takie proste...

Nie chce nikogo usprawiedliwiac, ale uczucia moga niezle namieszac.. i przyjsc gwaltownie.

24

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Moim zdaniem Twoja zona poczula, ze inny facet budzi w niej uczucia ktore przygasly w waszym malzenstwie i nie widzi innego wyjscia jak przekonac sie czy to jest naprawde to czego chce.

Ty nic teraz nie mozesz zrobic tylko zachowac swoja godnosc i nie plakac przed nia.
Ona teraz mysli o innym zyciu, bez Ciebie.
Jest 50/50 ze nie dlugo jej zabraknie waszego zycia i bedzie chciala ,, zaczac wszystko od nowa",
a moze jej sie spodoba to nowe zycie?
Nikt tego nie wie, nawet ona.

Dlatego przestan sie mazac i zacznij myslec tez o zyciu bez niej.

Ps: Sa kobiety ktore maja takie same podejscie do malzenstwa jak Ty i zycze Ci zebys taka spotkal na swojej nowej drodze zycia. smile

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Miriamm napisał/a:

Bylam zakochana. Poznalam w czasie malzenstwa kilkakrotnie facetow, ktorzy byli prawdopodobnie wielka konkurencja dla mojego meza. NIE DOPUSICLAM DO TEGO ABY SIE ZAKOCHAC!
nawet, jesli czuje sie motyle mozna sie temu nie poddawac. Nie zgadzam sie z Toba, bo kilka razy cos takiego mi sie zdarzylo i szcunek oraz uczucie do mojego meza nie pozwolilo mi na poddanie sie takim fanaberiom. W imie czego???Wolno nam krzywdzic bo peka gumka w majtkach?
Jesli masz meza to mu bardzo wspolczuje.

Miriamm, rozumiem twoj punkt widzenia i go opieram. Sama nie jestem w zwiazku, ale jakbym byla  zaangazowana w dlugotrwala relacje to tez bym wychodzila, z tego samego zalozenia co Ty. Jednakze jestem sklonna zrozumiec, ze nie kazda mloda kobieta ma takie jasne, sztywne zasady.

Poza tym moim zdaniem tego typu fascynacje nie powinny pojawiac sie na typ etapie zwiazku. Rozumiem, ze po 16 latach, ale nie po 6 kiedy ludzie powinni byc jeszcze w siebie wpatrzeni jak w obrazek. To obnaza slabosc podstaw tego zwiazku.
Gdyby podwaliny tej relacji z obydwu stron byly mocne to mloda zona i matka nie zawracalaby sobie glowy innym facetem.

Zona autora watku ewidentnie nie dorosla do malzenstwa i glebokiego zaangazowania.
Przykre,ale prawdziwe.

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

26

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Szarlotkanagorąco
Trzeba jeszcze umieć odrużniać miłość od tzw.motylków.

27

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

ReturnToSerenity - nie powróci spokój, równowaga dopóki będziesz uzależniony emocjonalnie od zony.
To inna osoba, nie ta którą poznałeś, z która przeżywałeś dobre chwile.
Ona nie chce pamiętać tych dobrych chwil.
Jest na etapie Tworzenia dobrych chwil z kim innym.
Ty jej w tym przeszkadzasz.
Stara się raczej w "białych rękawiczkach" pozbyć problemu, czyli Ciebie.
Teraz głaska słówkami żeby mieć możliwość powrotu jak jej nie wyjdzie oraz
żebyś teraz nie zaczął doszukiwać się prawdy.
Masz płakać, kombinować co zrobiłeś złego, co masz naprawić to zadanie które wymyśliła dla Ciebie żona.
Zebyś się tym zajął, nie dochodził prawdy bo wtedy znalazłbyś dowody jej zdrady.
A wtedy rozwód nie po jej myśli - dużo straci finansowo w przypadku orzeczenia jej winy.
Nawet jak znajdziesz dowody - zacznie gadkę o "kulturalnym rozwodzie", bez "wywlekania brudów"
( kultura raczej wymaga przyznania się do winy bez konieczności wywlekania brudów)

Nie daj się zgłaskać, nie daj się uspić.
Zadbaj o  siebie, zacznij działać.
NIe daj poznać po sobie, że wiesz. Jak znajdziesz dowody nie ujawniaj ich od razu.
To i tak nic  nie zmieni.
Zgromadż dawody do sądu, twarde.

Zadbaj o sibie.
Siłonia, basen, zaintereoswania o które przestałeś dbać kiedy zająłeś się rodziną.
Dbaj o bycie super-tatą dla małego.
Żonę, odpuść sobie. Ona już wybrała. Innego.

28

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Alterego1 napisał/a:

Szarlotkanagorąco
Trzeba jeszcze umieć odrużniać miłość od tzw.motylków.

Moze najpierw kolego naucz sie ortografii bo walisz juz takie lapsusy ze masakra, a do autora watku, zostawila Ciebie bo w zwiazku byles "cipą" zamieniliscie sie rolami, kobiety nie lubia cieplych kluch...........

Najwieksze szczescie ktore mi dajesz, to szczescie ze Cie nie kocham. Wolność
Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
devil70 napisał/a:
Alterego1 napisał/a:

Szarlotkanagorąco
Trzeba jeszcze umieć odrużniać miłość od tzw.motylków.

Moze najpierw kolego naucz sie ortografii bo walisz juz takie lapsusy ze masakra, a do autora watku, zostawila Ciebie bo w zwiazku byles "cipą" zamieniliscie sie rolami, kobiety nie lubia cieplych kluch...........

Twoj post jest wysoce nie na miejscu.
I do twojej wiadomosci, ja jestem kobieta, ktora nie lubi cieplych kluch, ale autor postu nie napisal nic co by wskazywalo by byl kims w tym rodzaju.
Wedlug mnie to uczuciowy, odpowiedzialny, kochajacy maz i ojciec. Nie kazdy porzadny, wartosciowy facet to ciepla klucha...

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

30

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

według jego relacji, może jakbysmy wysluchali drugiej strony a tak to czcze gadanie, związek nie polega na opieraniu swojego szczęścia w drugiej osobie, najpierw trzeba byc szczesliwy sam ze soba, po prostu być egoista, kochac siebie byc z kims na zasadzie partnerstwa, uwierz mi wtedy by nie bylo tylu tragedii, autor watku ma bardzo zanizona samoocene, nie czuje sie atrakcyjny wszystko uzalezsnial od swojej żony, ma zapewne duzo kompleksow dlatego byl taki służalczy wobec niej.Zauwazcie autorowi zwiazku swiat sie zawalil podejrzewam ze pochodzi z rozbitej rodziny lub w jego rodzinie dominujaca role miala jego matka, zreszta co ja bede sie rozpisywal to nie forum psychologiczne
z poważaniem psych-społeczny
ps. nie spinajcie sie tak życie jest piekne .................

Najwieksze szczescie ktore mi dajesz, to szczescie ze Cie nie kocham. Wolność

31

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Brawo Szarlotko, Alterego nie zasluzyl sobie na takiego paszkwila.
Devil 70 - do Twojej wiadomosci: lapsusy to co innego niz bledy ortograficzne. lapsus to raczej przejezyczenie. Lapsus to cos co czesto sie zarzuca osobom wypowiadajacym sie ustnie. Przy wypowiedzi ustnej ciezko dostrzec blad ortograficzny. Z tym pewnie sie zgodzisz?

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

32

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Devil 70 - czy Twoim zdaniem osoby bardzo mocno zaangazowane to osoby pokrzywdzone przez zycie z patologicznych rodzin? Czyli wszyscy odchodzacy od wspolmalzonkow jak plaster z zagojonej rany (czytaj: bezbolesnie) to Ci zdrowi?
To ciekawe podejscie. Nie da sie zaprzeczyc, ze porzadkuje swiat dosc dokladnie: z lewej chorzy, z prawej zdrowi.....
Ale zgadzam sie, ze zycie bywa piekne.

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

33

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Miriamm napisał/a:

Devil 70 - czy Twoim zdaniem osoby bardzo mocno zaangazowane to osoby pokrzywdzone przez zycie z patologicznych rodzin? Czyli wszyscy odchodzacy od wspolmalzonkow jak plaster z zagojonej rany (czytaj: bezbolesnie) to Ci zdrowi?
To ciekawe podejscie. Nie da sie zaprzeczyc, ze porzadkuje swiat dosc dokladnie: z lewej chorzy, z prawej zdrowi.....
Ale zgadzam sie, ze zycie bywa piekne.

Oczywiscie, w wieku dzieciecym przezyly w jakis tam sposob odrzucenie przez jednego z rodzicow tudziez rozwod, zazwyczaj sa to osoby z rozbitych rodzin lub z rodziny dysfunkcyjna gdzie rola matki lub ojca byla bardzo autorytarna, dominujaca, gdzie byla przemoc psychiczna etc ........ Dlatego w doroslym zyciu takie osoby swoje szczescie uzalezniaja od partnera, poniewaz traktuja osobe jako kochanke,ka a zarazem jako matke i analogicznie ojca, oczywiscie wszystko sie dzieje niby podswiadomie ale mozna nad tym popracowac, mozna zastosowac jedna z technik nlp, kotwiczeni lub wejsc na linie czasu itd itd... pozdrawiam

Najwieksze szczescie ktore mi dajesz, to szczescie ze Cie nie kocham. Wolność

34

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

devil70
Masz jakiś problem z moją ortografią?
Jak nie chcesz czytać to pomiń i przejdź do następnego postu.
Nikt cię do czytania ani tym bardziej uczestniczenia w dyskusji nie zmusza.
Nie bądź nadgorliwy/wa bo to gorsze od faszyzmu.
Z wyrazami szacunku,popełniający ortografy i niedouczony Alterego1

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
devil70 napisał/a:
Miriamm napisał/a:

Devil 70 - czy Twoim zdaniem osoby bardzo mocno zaangazowane to osoby pokrzywdzone przez zycie z patologicznych rodzin? Czyli wszyscy odchodzacy od wspolmalzonkow jak plaster z zagojonej rany (czytaj: bezbolesnie) to Ci zdrowi?
To ciekawe podejscie. Nie da sie zaprzeczyc, ze porzadkuje swiat dosc dokladnie: z lewej chorzy, z prawej zdrowi.....
Ale zgadzam sie, ze zycie bywa piekne.

Oczywiscie, w wieku dzieciecym przezyly w jakis tam sposob odrzucenie przez jednego z rodzicow tudziez rozwod, zazwyczaj sa to osoby z rozbitych rodzin lub z rodziny dysfunkcyjna gdzie rola matki lub ojca byla bardzo autorytarna, dominujaca, gdzie byla przemoc psychiczna etc ........ Dlatego w doroslym zyciu takie osoby swoje szczescie uzalezniaja od partnera, poniewaz traktuja osobe jako kochanke,ka a zarazem jako matke i analogicznie ojca, oczywiscie wszystko sie dzieje niby podswiadomie ale mozna nad tym popracowac, mozna zastosowac jedna z technik nlp, kotwiczeni lub wejsc na linie czasu itd itd... pozdrawiam

Wiesz co Devil. Twoje domorosle teorie na temat autora watku, wysnute na podstawie krotkiego posta sa zenujece.
Jedyne co w odpowiedzi na nie mi przychodzi do glowy, to ze twoje komentarze sa projekcja twoich agresywnych impulsow  do plci przeciwnej, i prawdopodobnie wynikaja z niskiego poczucia wartosci. Sam boisz sie zaangazowania i dlatego dewaluujesz innych, aby podniesc swoja nadwatlona samoocene i zeby ukryc, ze tak naprawde za maska mocy i obojetnosci kryje sie jednostka o bardzo watlym ego. Wiesz, ze tak naprawde jestes slaby i sobie to kompensujesz dokopujac innym.
Zreszta co ja bede sie rozpisywala to nie forum psychologiczne

z poważaniem psycholog kliniczna
ps. nie spinaj sie tak życie jest piekne ................

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

36

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Miriamm napisał/a:

Brawo Szarlotko, Alterego nie zasluzyl sobie na takiego paszkwila.
Devil 70 - do Twojej wiadomosci: lapsusy to co innego niz bledy ortograficzne. lapsus to raczej przejezyczenie. Lapsus to cos co czesto sie zarzuca osobom wypowiadajacym sie ustnie. Przy wypowiedzi ustnej ciezko dostrzec blad ortograficzny. Z tym pewnie sie zgodzisz?

oczywiscie ale ortów nienawidze

Najwieksze szczescie ktore mi dajesz, to szczescie ze Cie nie kocham. Wolność

37

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Szarlotkanagorąco napisał/a:
devil70 napisał/a:
Miriamm napisał/a:

Devil 70 - czy Twoim zdaniem osoby bardzo mocno zaangazowane to osoby pokrzywdzone przez zycie z patologicznych rodzin? Czyli wszyscy odchodzacy od wspolmalzonkow jak plaster z zagojonej rany (czytaj: bezbolesnie) to Ci zdrowi?
To ciekawe podejscie. Nie da sie zaprzeczyc, ze porzadkuje swiat dosc dokladnie: z lewej chorzy, z prawej zdrowi.....
Ale zgadzam sie, ze zycie bywa piekne.

Oczywiscie, w wieku dzieciecym przezyly w jakis tam sposob odrzucenie przez jednego z rodzicow tudziez rozwod, zazwyczaj sa to osoby z rozbitych rodzin lub z rodziny dysfunkcyjna gdzie rola matki lub ojca byla bardzo autorytarna, dominujaca, gdzie byla przemoc psychiczna etc ........ Dlatego w doroslym zyciu takie osoby swoje szczescie uzalezniaja od partnera, poniewaz traktuja osobe jako kochanke,ka a zarazem jako matke i analogicznie ojca, oczywiscie wszystko sie dzieje niby podswiadomie ale mozna nad tym popracowac, mozna zastosowac jedna z technik nlp, kotwiczeni lub wejsc na linie czasu itd itd... pozdrawiam

Wiesz co Devil. Twoje domorosle teorie na temat autora watku, wysnute na podstawie krotkiego posta sa zenujece.
Jedyne co w odpowiedzi na nie mi przychodzi do glowy, to ze twoje komentarze sa projekcja twoich agresywnych impulsow  do plci przeciwnej, i prawdopodobnie wynikaja z niskiego poczucia wartosci. Sam boisz sie zaangazowania i dlatego dewaluujesz innych, aby podniesc swoja nadwatlona samoocene i zeby ukryc, ze tak naprawde za maska mocy i obojetnosci kryje sie jednostka o bardzo watlym ego. Wiesz, ze tak naprawde jestes slaby i sobie to kompensujesz dokopujac innym.
Zreszta co ja bede sie rozpisywala to nie forum psychologiczne

z poważaniem psycholog kliniczna
ps. nie spinaj sie tak życie jest piekne ................

Cos ty nie spinam sie ale niestety ludzi nie radzacych sobie w zyciu przybywa......

Najwieksze szczescie ktore mi dajesz, to szczescie ze Cie nie kocham. Wolność

38

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

autorze wątku czy ty jeszcze tu jesteś?

Lubię patrzeć, jak patrzysz, czy patrze.

39

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
devil70 napisał/a:

Zauwazcie autorowi zwiazku swiat sie zawalil podejrzewam ze pochodzi z rozbitej rodziny lub w jego rodzinie dominujaca role miala jego matka, zreszta co ja bede sie rozpisywal to nie forum psychologiczne
z poważaniem psych-społeczny

devil70 założyciel wątku napisał o rodzicach.

ReturnToSerenity napisał/a:

Jestem wychowany w tradycyjny sposób przez rodziców, którzy będąc po sześćdziesiątce kochają się do dziś. Chciałem tego samego. Nauczyłem się, że życie w rodzinie wymaga kompromisów, wiec pytałem co moglibyśmy zmienić nad czym popracować. Szukałem rozwiązania. Zacząłem myśleć, że może faktycznie za mało się staram wiec wziąłem więcej obowiązków na siebie.

Trzeba marzyć tak, jakby się miało żyć całą wieczność i żyć tak, jakby się miało umrzeć jutro. /James Dean/

40

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Alterego,

ciesze sie, ze tacy faceci jak Ty jeszcze sa na swiecie. Ja stracilam wiare w faceta po tym, co wyrabial moj maz. W zasadzie mysle, ze szkoda sie w cokolwiek angazowac, bo predzej czy pozniej i tak wyladuje w tym samym miejscu: patrz w glebokim g.....
Szkoda, ze Twoja kobieta nie umiala Cie docenic. Niestety czestom dostajemy nie to co bysmy chcieli tylko to, co nas czegos uczy.

Andrzeju, odezwij sie bo martwimy sie tu o Ciebie.

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

41 Ostatnio edytowany przez ReturnToSerenity (2013-06-05 23:14:33)

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Dziękuję za zainteresowanie się i porady, które może wykorzystam. Muszę się zastanowić jak.

Będąc w pracy czytałem wasze sugestie i widzę jedną tendencję - zdrada lub prawie zdrada... sad

Devil70 - mój portret psychologiczny, który stworzyłeś jest zgoła inny niż moja osoba. Jak zauważyła Miriam nie pochodzę z rozbitej rodziny, nie doświadczyłem przemocy, moja mama nie jest Herod - babą, a ja nie jestem ciepłą kluchą. To, że pomagam zrobić pranie czy jechać na zakupy świadczy, że jestem "cipą"? Bez przesady.

A co do tego żebym ją szpiegował to muszę się zastanowić. Rozmawiamy spokojnie o rozejściu się bez szarpaniny, więc nie wiem co by mi to dało. Myślałem żeby "spotkać" przypadkiem tego jej kolegę i spytać prosto w ryj co ich łączy, ale pewnie się wyprze wszystkiego i jeszcze mieliby temat jaki ze mnie idiota.

Alterego1 napisał/a:

Czy potym wszystkim co ci serwowała żona ty jeszcze będziesz ją chciał zgodnie z zasadą "towar używany nie podlega zwrotowi"?

Zdecydowanie nie. Nie byłbym w stanie zaufać. Powrotu z tej scieżki już nie ma.

42

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Nic sie wprost nie pytaj bo sie wyprze i zaczna sie lepiej ukrywac. Pitu pitu bez szarpaniny zebys nie drazyl temat. Udawaj ze nie wiesz i dochodz po cichu prawdy smile

Świadomy swoich zalet nieświadomie zapominam o swoich wadach smile

43

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

devil70 - powiem jedno, kozak w necie pizda w świecie.

A co do głównego wątku to nie sądzę żeby był jeszcze możliwy powrót do tego co było.
Jeśli chodzi o życie dobre i z zasadami to muszę się nie zgodzić. Może faktycznie na łożu śmierci powiesz że nikomu nie zawiniłeś ale przez to "dobre życie" nie będziesz mógł powiedzieć że dobrze to życie przeżyłeś.

Pamiętaj, nigdy nie jedz żółtego śniegu.

44

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

To naprawde wielki komfort wiedziec, ze podejmowalo sie wlasciwe decyzje w zyciu, choc ego kaze dbac o siebie i wlasna wygode.
To daje spookoj ducha, choc byc moze nie daje szczescia w potocznym rozumieniu.
Ja moze nie jestem jeszcze tu gdzie chcialabym byc w tej sprawie (ego wciaz ma zbyt wiele do powiedzenie), ale uwazam ze lepiej byc nieszczesliwym dobrym czlowiekiem niz szczesliwa swinia.

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

45

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Mazar napisał/a:

devil70 - powiem jedno, kozak w necie pizda w świecie.

A co do głównego wątku to nie sądzę żeby był jeszcze możliwy powrót do tego co było.
Jeśli chodzi o życie dobre i z zasadami to muszę się nie zgodzić. Może faktycznie na łożu śmierci powiesz że nikomu nie zawiniłeś ale przez to "dobre życie" nie będziesz mógł powiedzieć że dobrze to życie przeżyłeś.

Mazar
Mam tego świadomość ale przynajmniej będę miał tą satysfakcję że,nikogo nie skrzywdziłem.A przynajmniej nie robiłem tego świadomie.
Nie szukam idealnego życia ale też nie narzekam na to które mam.
Zapewne mogło by być lepsze i dąże do tego ale też umiem z pokorą przyjmować każdą porażkę na tej drodze do doskonałości w życiu.

46

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Alterego1, wiem o czym mówisz. Ja też staram się zawsze wybierać tą dobrą stronę mocy smile
Ale z obserwacji widzę jak to wygląda i czasem się zastanawiam czy warto. I tu nie chodzi wcale o bycie tzw ciepłą kluchą bo to nie na tym polega. Chodzi raczej o spolegliwość. Kobitka Ci zawróci w głowie to dasz sobie szpik wyssać a potem kopnie cię w dupę. Pytanie czy warto... Widzę też ( choćby na tym forum ) że jak babka dostanie kontrolnego plaskacza w potylicę to w 90% buduje obraz faceta maczo. Litości...

Pamiętaj, nigdy nie jedz żółtego śniegu.

47

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Mazar napisał/a:

Alterego1, wiem o czym mówisz. Ja też staram się zawsze wybierać tą dobrą stronę mocy smile
Ale z obserwacji widzę jak to wygląda i czasem się zastanawiam czy warto. I tu nie chodzi wcale o bycie tzw ciepłą kluchą bo to nie na tym polega. Chodzi raczej o spolegliwość. Kobitka Ci zawróci w głowie to dasz sobie szpik wyssać a potem kopnie cię w dupę. Pytanie czy warto... Widzę też ( choćby na tym forum ) że jak babka dostanie kontrolnego plaskacza w potylicę to w 90% buduje obraz faceta maczo. Litości...

Oj.Akura nie o to mi chodziło Mazar.
Nie jestem spoleglíwy bo tego już się oduczyłem i nie daję sobie wejść na głowę ani też mną pomiatać.
Na macho raczej nie wyglądam ani też nie aspiruję do tej grupy ludzi.
Jestem normalnym facetem z zasadami w świecie coraz mniej normalnych ludzi.
Dinozaur na wymarciu ale przez to trochę wyjątkowy.
Dla wielu dziwak bo mam zasady których twardo się trzymam.

48 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-06-07 10:37:07)

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.
Szarlotkanagorąco napisał/a:

A ja mysle, ze ona Cie nie zdradza tylko sie zakochala i chce zaczac nowy zwiazek. Oczywiscie skutek jest taki sam: nie chce byc z Toba, ale jesli tak jest mowie to chwala jej za to, ze woli sie z Toba rozstac niz Cie zdradzac, co by oznaczalo, ze Cie juz nie kocha, ale ceni i szanuje.
Jesli nie ma jeszcze nikogo na boku(choc o kims mysli), to tez nie ma powodu, zeby Ci o tym mowic. Bo prawda jest taka, iz glownym powodem rozstania na ten moment jest: nie chce byc z Toba.

A co z przysięgą małżeńską? Co wystarczy się w kimś zauroczyć by zostawić męża i odejść do innego?! Dzisiaj rozwód jest traktowany jak zwykłe rozstanie. Ślub powoli traci swoją wartość. Ja nie twierdzę, że każdy musi być ze swoim mężem/swoją żoną na siłę, ale kiedyś musiał być naprawdę poważny powód by brać rozwód. Dzisiaj wystarczy słowo: wypaliło się i koniec. Nikt nie walczy o siebie, bo łatwiej jest odejść do nowej miłości. Jakiś czas temu przeczytałam tu na forum takie zdanie: kiedyś zepsute rzeczy się naprawiało, dziś się kupuje nowe. I tak jest niestety z małżeństwem. To bardzo smutne.

Drzazga napisał/a:

ReturnToSerenity - nie powróci spokój, równowaga dopóki będziesz uzależniony emocjonalnie od zony.
To inna osoba, nie ta którą poznałeś, z która przeżywałeś dobre chwile.
Ona nie chce pamiętać tych dobrych chwil.
Jest na etapie Tworzenia dobrych chwil z kim innym.
Ty jej w tym przeszkadzasz.
Stara się raczej w "białych rękawiczkach" pozbyć problemu, czyli Ciebie.
Teraz głaska słówkami żeby mieć możliwość powrotu jak jej nie wyjdzie oraz
żebyś teraz nie zaczął doszukiwać się prawdy.
Masz płakać, kombinować co zrobiłeś złego, co masz naprawić to zadanie które wymyśliła dla Ciebie żona.
Zebyś się tym zajął, nie dochodził prawdy bo wtedy znalazłbyś dowody jej zdrady.
A wtedy rozwód nie po jej myśli - dużo straci finansowo w przypadku orzeczenia jej winy.
Nawet jak znajdziesz dowody - zacznie gadkę o "kulturalnym rozwodzie", bez "wywlekania brudów"
( kultura raczej wymaga przyznania się do winy bez konieczności wywlekania brudów)

Nie daj się zgłaskać, nie daj się uspić.
Zadbaj o  siebie, zacznij działać.
NIe daj poznać po sobie, że wiesz. Jak znajdziesz dowody nie ujawniaj ich od razu.
To i tak nic  nie zmieni.
Zgromadż dawody do sądu, twarde.

Zadbaj o sibie.
Siłonia, basen, zaintereoswania o które przestałeś dbać kiedy zająłeś się rodziną.
Dbaj o bycie super-tatą dla małego.
Żonę, odpuść sobie. Ona już wybrała. Innego.

O to, to właśnie!
Dowody zbierać po cichu i rozwód z jej winy. Ona jest taka dobra i miła dla Ciebie, bo chce na tym skorzystać. A chodzi jej o dziecko.

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Myszeczka23 - trafnie ujęłaś upadek moralności w dzisiejszych czasach... Przygotowuje się na najgorsze, myślę jak to będzie za parę godzin,dni... więcej nie umiem sobie wyobrazić. Czuję się fatalnie sad

50

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

To walcz o to co możesz czyli o dziecko. Żona jest dorosła. Wybrała co chciała. Jej strata. Syna nie pozwól sobie zabrać. Związek się rozpadł z jej winy i niech Ci nie mydli oczu łagodnym procesem, dla dobra dziecka, bo ona to robi dla swojego dobra.
No chyba, że uważasz, że u żony synkowi będzie lepiej, że się nim lepiej zajmie, więc wtedy nie ma sensu się starać o prawną opiekę nad nim.
Ale jeśli się czujesz na siłach wychowywać dziecko to walcz o pełne prawa do niego.;)
A co do Twojego stanu, to jakiś czas jeszcze będziesz się czuł fatalnie, ale jest tu pełno ludzi, którzy przeżyli lub przeżywają to co Ty, więc sam nie jesteś. Tu znajdziesz pomoc i wsparcie od innych.
Powodzenia mój drogi.;)

Widzi się tylko sercem, najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

51

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Andrzeju, najgorsze co mozesz teraz zrobic to sie zalamac. Zalamiesz sie, jak juz bedzie po wszystkim, kiedy wywalczysz to, co chcesz. Potem dopiero przyjdzie czas na rozpacz. Teraz sciskaj posladki i do dziela!

Bądź dla siebie la­tar­nią, która oświet­la twą drogę i nie poszu­kuj światła po­za sobą.

52 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-06-07 23:59:42)

Odp: Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Przepraszam, że już w pierwszym poście się wymądrzam ale na tym forum nie ma chyba osoby bez "doświadczenia".

Absolutnie nie szpieguj żony. Niczego nie szukaj, bo nie musisz, jedynie miej oczy i uszy otwarte. Możesz się zdziwić, że wielu rzeczy nie zauważałeś bo bardzo ufałeś.
Pytasz co by Ci to dało ? Schowaj sobie to gdzieś co zobaczysz, dowiesz się, nigdy nie wiadomo czy ta wiedza nie będzie potrzebna. Broń boże nie szpieguj jej, bo Cię to będzie niszczyć, a niczego nie zmieni. Ja jestem przekonany, że już Cię zdradziła fizycznie.
Gdzieś na forum była zasada - Nie wierz w 100 % tego od niej słyszysz i 50 % tego co widzisz.
Wg. mnie w chwili obecnej "żona" gra, jest miła i dobra. Zastanów się czy nie jest miła bo chce to przejść łagodnie i osiągnąć swój cel z jak najmniejszym wysiłkiem. Do czasu gdy uświadomi sobie, że nie dostanie tego czego chce. Wtedy możesz jej nie poznać, że to ta sama osoba.
Uważam, że jeśli jest on, a sądzę, że tak, to ją kontroluje bo są motylki, teraz to on jest tym NIM, którym kiedyś byłeś Ty i żona jemu się zwierza. Przypomnij sobie Wasze pierwsze miesiące sprzed lat, jak się poznaliście. Teraz prawdopodobnie On wie o Tobie wszystko, Ty o nim nic.
Nie staraj się spotkać z gościem bo w przypływie emocji możesz z "czymś" wyskoczyć. Może to potem świadczyć przeciwko Tobie.
ReturnToSerenity Ona to robi wyłącznie dla siebie. W tej chwili żadne logiczne argumenty nie będą mieć znaczenia. Twoja ew. słabość będzie jej siłą, a Twoja siła, jej słabością, więc jak napisała Miriamm najgorsze co może się teraz przytrafić to załamanie.

ReturnToSerenity napisał/a:

.. "potrzebuję czasu, żeby to wszystko przemyśleć". ....w pracy fajnie jej się rozmawia z ludźmi, ma wspólne tematy itp. .... Chce zacząć wszystko od nowa, ma plan wynająć mieszkanie i się wyprowadzić. ....Próbowałem drążyć temat czy jest to spowodowane osobą trzecią to przysięgła na zdrowie synka, że nie... ma dobrego kolegę w pracy. Twierdzi, że nic ich nie łączy oprócz spraw w pracy, ale wie, że może na niego liczyć.... że jestem dobrym człowiekiem i ojcem, że ma nadzieję, że będziemy się kierować dobrem dziecka podczas rozstania. ....

Poczytaj forum forum, praktycznie 99,99 % zaczyna się identycznie: "potrzebuję czasu", "muszę wszystko przemyśleć", "nie ma nikogo innego", "to tylko przyjaciel/ółka", "rozstańmy się w przyjaźni dla dziecka".

Przeczytaj wątek "Powrót ex-partnerki, która uwierzyła, że życie jest jak harlequin".

Może to brzmi strasznie ale im szybciej zejdziesz na ziemię tym lepiej. Zajmij się głównie sobą i dzieckiem. Czy żona się otrząśnie czy nie to Ty zawsze zyskasz, że będziesz w lepszej kondycji.

ReturnToSerenity napisał/a:

Dowiedziałem się, że żona nie jest szczęśliwa przy mnie, że dotarło do niej jak się różnimy, mamy inne cele a nasze rozmowy sprowadzają się do rozmów o synku. Nie tak jak na początku związku. Że miałem za mało obowiązków, że jej nie odciążałem. Nie będę się teraz wybielać i pisać, że latałem z odkurzaczem co dwa dni.

Robisz sobie wyrzuty, każdy chyba robił. Zadałem sobie pytanie - skoro tak było czemu nie starała się tego zmienić, czemu nie walczyła tylko poszła na skróty ?
Odpowiedziałem sobie: bo są motylki i potrzebuje argumentów uzasadniających jej wybór.
Nie daj sobie wmówić, że to Ty jesteś winny.

Posty [ 53 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sekundy przed końcem świata... Rozwód, brak sensu, dołek.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018