Odleglosc powodem zazdrosci? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

Temat: Odleglosc powodem zazdrosci?

Witam wszystkie forumowiczki wink

Aktualnie mieszkam za granica, w sumie mieszkam tu prawie cale zycie z rodzicami. Rok temu pracujac na wakacjach w Polsce nad morzem poznalam mojego aktualnego chlopaka. Nie byla to moze milosc od pierwszego wejrzenia, ale zainteresowal mnie od razu, a z kazdym spotkaniem to sie zmienialo w "fascynacje". Niestety mial wtedy dziewczyne, ale mimo tego flirtowal ze mna, pisalismy smsy, a jak byl troche "pod wplywem" to nawet sie przyklejal itp. Kiedy zaczelam sie nakrecac, napisal mi czy wiem ze to wszystko dla jaj bo on juz ma zajebista kobiete. Zawiodlo mnie to no ale wtedy malo go jeszcze znalam. Po tygodniu okazalo sie ze ona z nim zerwala, i malo czasu zalejo mu poinformowanie mnie i zaproponowanie spotkania. Ja oczywiscie nie moglam zmarnowac takiej okazji. Zaczeslimy sie spotykac, bardzo szybko sie wkrecilam i zakochalam.
Niestety jak po kazdych wakacjach, nadszedl czas powrotu do domu, tylko ze w naszym przypadku odleglosc to ponad 3000km. Ale postanowilismy sie podjac wyzwania, poczulam ze to cos i ze warto sprobowac. Nasz plan polegal na tym ze rok wytrzymamy, a na nastepne wakacje juz sie przeprowadze do niego do Polski (nie moglam od razu z powodu studiow). Odwiedzalismy sie wzajemnie co 2 miesiace. Tesknilismy bardzo ale nigdy mi tak na kims nie zalezalo.
Teraz zostal miesiac, mam juz wykupiony bilet do Polski, prace na wakacje, oznajmilam rodzicom ze sie wyprowadzam (oczywiscie sa przeciwni temu) no i ogolnie caly czas sie przejmuje jak to bedzie, czy bedziemy mieli gdzie mieszkac (obecnie on mieszka w pokoju w osrodku w ktorym pracuje), oszczednosci nie mamy, itp. Ale nadzieja mnie nie opuszcza, damy rade, wystarczy ze sie kochamy, to jest ten jedyny i sobie UFAMY.
I tu sie zaczyna problem. Moj poprzedni chlopak zdradzil mnie 2 razy, i od tej pory staram sie byc "czujna". Kiedy moj chlopak ma do czynienia z jakakolwiek dziewczyna od razu mi sie to nie podoba. Jak tylko mam okazje to czytam jego smsy. Nawet mam haslo do jego facebooka i regularnie sprawdzam jego rozmowy.... taka obsesja. Raz przeczytalam smsy do pewnej duzo mlodszej dziewczyny, niby nic powaznego, ona pisala ze nie moze znalezc zadnego porzadnego faceta, on ze nie wie dlaczego, bo jest zajebista, ona ze gdzies tam idzie i sie wlasnie przebiera, on ze by "popatrzyl"... i w sumie na tym koniec. Wsciekla bylam ale nic mu nie mowilam. Nastepnym razem na facebooku jak zagadal do obcej dziewczyny, bo niby "spodobal sie mu jej opis", ale probowal flirtowac i z reszta sam fakt ze zagaduje do obcych tez mnie zdenerwowal. Na dodatek napisal do kumpla skad ta dziewczyna, bo fajna jest, a to akurat byla wlasnie jego laska. Wygarnelam mu to dopiero po kilku tygodniach przy klotni, skonczylo sie na tym ze ja obiecalam ze nie bede go sprawdzac pod warunkiem ze on przestanie zagadywac i flirtowac. Podjerzewam ze wiekszosc kobiet mnie zrozumie... nie przestalam go sprawdzac. Przez dlugi czas nic podejrzanego nie znalazlam, wrecz przeciwnie, jak gadal ze znajomymi to wspominal o mnie, ze zakochany, itp. Jakis czas temu dodal nowa znajoma, z jego stron, ktora od razu po zdjeciach mi sie nie spodobala, i slusznie. Pierwsza rozmowa z nia polegala na czystym flircie, zapraszal ja nad morze, gadal o przytulaniu i takie tam bajery, wie, ze by nie przyjechala, ale to ze tak sobie flirtuje z innymi doprowadza mnie do szalu. Po jakims czasie znowu z nia pisal, tym razem wrecz namawial ja do przyjazdu, wypytywal czy ma faceta, duzo zdan bylo z podtekstem (erotycznym),  a jak ona mu napisala "Ale Ty nie wygladasz na wolnego" on odpowiedzial "nie musze", piszal do niej "Myszko", itd. Tego juz nie wytrzymalam, bylo pozno w nocy, napisalam mu tylko ze jest swinia i ze niepotrzebnie mu zaufalam. Pol nocy przeplakalam. Rano jak bylam na uczelni, odpisal mi wielce zdziwiony ze o co mi chodzi, to powiedzialam mu dokladnie. Jego pierwsza reakcja to byla taka ze naskoczyl na mnie, ze go szpieguje, i ze to koniec. Jak sie go spytalam czy naprawde chce nas od razu skreslic zamiast normalnie porozmawiac, to juz odpisywal jak by nigdy nic sie nie stalo. Jak wrocilam do domu to zaczelam znowu temat. Stwierdzil ze byl pijany, ze skoro pisal takie cos do dziewczyny ktorej dlugo nie widzial to chyba mu nie zalezy na mnie, ze jest dla mnie za glupi i nie jest gotowy na zwiazek. Wtedy sie juz calkowicie zalamalam. Caly rok wytrzymalismy, juz wszystko przygotowane na przeprowadzke, nie widze przyszlosci bez niego, a on takie cos. Teraz niby sie pogodzilismy, powiedzial ze mnie kocha, ze chce ze mna byc. Wiem ze to prawda, ale ja chce miec pewnosc ze on tak samo jest w stanie wszystko dla mnie zrobic tak jak ja dla niego, a niestety on mi tej pewnosci nie daje. Kiedy sobie na trzezwo przeczytal rozmowe z ta dziewczyna stwierdzil ze moze bylo raptem kilka dwuznacznych zdan, ze  nie wie o co ta afera, i ze jestem chorobliwie zazdrosna. Moze i jestem, ale sadze ze mam powody. Nie wiem co mam robic.... moze jak bedziemy juz w koncu razem mieszkac to sie zmieni, bo tesknota tez robi swoje. Ale boje sie ze ja postawie wszystko na jedna karte a sie nic nie zmieni, albo nawet pogorszy. Probuje mu wytlumaczyc co czuje, co sprawia za jeszcze bardziej sie doluje, bo nie wiem czy mnie naprawde nie rozumie czy po prostu jest facetem i nie potrafi tak o tym rozmawiac....
Co o tym sadzicie? Ma ktos moze podobny problem? Myslicie ze odleglosc jest przyczyna naszych problemow i ze wszystko sie ulozy jak sie przeprowadze? Wiem ze mnie nie zdradzil, a rok na odleglosc to nie latwy orzech do zgryzienia, zwlaszcza na poczatki zwiazku, ale mi sie wydaje ze ja jestem bardziej fair w stosunku do niego, zaden flirt nawet mi przez mysl nie przeszedl, boja po za nim swiata nie widze. To on daje mi powody czy moze jednak ja z nudow szukam problemow tam gdzie ich nie ma?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Odleglosc powodem zazdrosci?

Witaj. Twoja zazdrość o niego jest już przesadzona. Czytasz jego rozmowy na Fb i smsy, przesadzasz. On jak poczuje się za bardzo osaczony to sam cię zostawi. Już teraz nie ma żadnej prywatności i jeszcze te twoje dzikie awantury. Jak go kochasz to wrzuć na luz. Nie każdy jest taki sam jak twój były... Pomyśl gdyby on cię tak kontrolował jak ty jego, to czy byłabyś zadowolona? A czy on wie jak się skończył twój poprzedni związek? Porozmawiaj z nim, powiedz że boli cię gdy on tam kogoś podrywa i td. Z drugiej strony to on też cwany bo widzi że się pieklisz to jeszcze więcej wlewa oliwy do ognia. Porozmawiaj z nim bo moim zdaniem nie da się być w związku w którym ciągle czujesz się zagrożona a i przeprowadzka tu nic nie da

"Kiedy wierzysz w siebie, nie starasz się przekonać innych. Kiedy jesteś zadowolony z siebie, nie potrzebujesz aprobaty pozostałych." Lao Tze

3

Odp: Odleglosc powodem zazdrosci?

Zgadzam się z Róża 27. Każdy w związku musi mieć trochę prywatności i swoich tajemnic.

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018