Dziewczyny, dziś wykryłam na piersi guza. Poprosiłam mamę, zeby mi sprawdzila, bo pomyślalam ze świruje, ale ona potwierdzila. Mama jest po usunięciu guza z piersi i radioterapii, wycinane miala również więzły chłonne, teraz przez pięć lat musi stale kontrolować , czy nie ma nawrotu nowotworu. Nie robilam badan genetycznych, mam jutro dzwonić i umowić sie na wizyte, ale jestem spanikowana. Moze to tłuszczak, moze jakis inny guzek ale tak czy siak odechcialo mi sie wszytskiego. Dodam, ze siostra mamy ma nowotwór jajników a ich tata zmarł na raka płuc. Jestem narażona w pierwszej linii. Mam juz dosc tego wszytskiego, moj siostrzeniec ma białaczkę, teraz organizuje zbiórkę dla chorej na bialaczke dziewczynki, jutro jest impreza... ![]()
Podobne tematy
Spokojnie, guzek wcale nie musi być złośliwy, ale idź to jak najszybciej sprawdzić. Ja raz też spanikowałam jak sobie guzka wymacałam, ale zrobili mi USG i babka powiedziała, że to nic groźnego i nie ma sensu go usuwać. Jedynie mam kontrolować, czy się nie powiększa, bo nigdy nie wiadomo. Do tej pory nic mi się z nim nie działo. Bądź dobrej myśli
Jak duży w ogóle jest ten guzek?
Guz ok 1 cm, panikuje dlatego, bo jak wspominałam jestem w pierwszej lini zagrożona. W czwartek mam jechac do kliniki skonsultowac sie z Pania doktor, ktora ją prowadzila.
Ja też ostatnio miałam podobną sytuację tylko, że stwardnienie w piersi "wymacała" mi ginekolog. Na USG, które mi od razu zrobiła nic groźnego nie widziała, ale dostałam skierowanie do specjalistki od USG piersi. Na szczęście tam okazało się, że to jakieś zwłóknienie bez cech guza, ale też mam to obserwować. W mojej rodzinie nie było przypadków raka, ale moja teściowa zmarła na raka piersi i pamiętając jej chorobę strasznie schizowałam, tak więc doskonale Cię rozumiem Mercedesko. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bo przecież większość takich "wymacanych" guzków okazuje się niegroźna.
No cóż, wiadomo, że z guzami jest różnie, ale najważniejsze, że go zauważyłaś i nawet jeśli okazałby się złośliwy to masz na pewno spore szanse na całkowite wyleczenie. Dobrze zrobiłaś, że szybko zareagowałaś. Co by się nie okazało: będziesz pod opieką fachowców, którzy zrobią wszystko, żeby Cię w razie czego wyleczyć, głowa do góry ![]()
6 2013-06-05 19:56:59 Ostatnio edytowany przez Mercedeska (2013-06-05 19:58:49)
Jade jutro do lekarza, zobacze co mi powie . Juz tak nie panikuje co ma byc to bedzie. Byc moze to torbiel, tłuszczak itp. Dam znac jak cos...
Jeszcze mnie cos choroba zbiera... ![]()
Jade jutro do lekarza, zobacze co mi powie . Juz tak nie panikuje co ma byc to bedzie. Byc moze to torbiel, tłuszczak itp. Dam znac jak cos...
Jeszcze mnie cos choroba zbiera...
Mercedesko trzymam za Ciebie kciuki.....BEDZIE DOBRZE!!!!!!Musisz byc dobrej mysli !
Mercedesko ja też trzymam kciuki.
Napisz po wizycie.
Powodzenia Mercedesko. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok!
Kochane, bylam u pani doktor, jest ordynatorem na onkologii , przyjela mnie w gabinecie prywatnym. Byla ze mną moja ukochana mamusia, nie wiedzialam ze w raczce trzyma tez wyniki badan swojej siostry, ciocia ma nowotwór jajnika, ma juz żuty na wątrobę. Pani doktor sie oburzyła, jak weszla mama i zapytala ile ja mam lat
Ale mama twardo siedzi, zbadala moje piersi i stwierdzila ze to nie jest nic złosliwego, byc moze torbiel. Dala skierowanie na badania. Pozniej popatrzyla na wyniki badan cioci i powiedziala ze nie spotkala sie zeby dorosla osoba wyszla z raka jajnika jesli są juz przeżuty.
Uspokoila mnie, mamę tez ale z drugiej strony wiedziala na czym stoii ciocia. Pani doktor nie wziela ode mnie ani złotówki, krzykneła , młoda z Bogiem, nie leczę zdrowych osób.. ![]()
Pani doktor nie wziela ode mnie ani złotówki, krzykneła , młoda z Bogiem, nie leczę zdrowych osób..
Optymistyczny (dla Ciebie, bo nie dla cioci) koniec dnia.
Mam nadzieję, że nadal tak będzie. Trzymaj się ![]()
Kochane, bylam u pani doktor, jest ordynatorem na onkologii , przyjela mnie w gabinecie prywatnym. Byla ze mną moja ukochana mamusia, nie wiedzialam ze w raczce trzyma tez wyniki badan swojej siostry, ciocia ma nowotwór jajnika, ma juz żuty na wątrobę. Pani doktor sie oburzyła, jak weszla mama i zapytala ile ja mam lat
Ale mama twardo siedzi, zbadala moje piersi i stwierdzila ze to nie jest nic złosliwego, byc moze torbiel. Dala skierowanie na badania. Pozniej popatrzyla na wyniki badan cioci i powiedziala ze nie spotkala sie zeby dorosla osoba wyszla z raka jajnika jesli są juz przeżuty.
Uspokoila mnie, mamę tez ale z drugiej strony wiedziala na czym stoii ciocia. Pani doktor nie wziela ode mnie ani złotówki, krzykneła , młoda z Bogiem, nie leczę zdrowych osób..
Ciesze sie bardzo Mercedesko
,ze jestes ZDROWA
a co do cioci.......przykre to
moja kolezanka tez miala straszna diagnoze nowotwor narzadow rodnych,ale jest juz po drugiem "nawrocie" i nie poddaje sie.....w zyciu jakbym nie wiedziala ,ze ma takie dolegliwosci to bym nie uwierzyla,ze jest osoba chora.Wiara czyni cuda i w to trzeba tez wierzyc!Pozdrawiam !Kryst
ps Jeszcze sa lekarze z powolania i dobrze,ze do takiej trafilas!