Witam, jestem tu od jakiegoś czasu , ale po raz pierwszy zabieram głos, szukając podpowiedzi, sugestii, co robić i co myśleć.
Mój M. jest kierowcą. Jeździ po Europie nie od wczoraj. Małżeństwem - jeszcze - jesteśmy od 21 lat. To moja wielka miłość, pierwszy i jedyny mężczyzna. Mamy 2 córki - studentkę i gimnazjalistkę. Młodsza choruje przewlekle.
W marcu przypadkowo - bo z zasady nie sprawdzałam - znalazłam w jego tel. SMS-a pisanego łamanym rosyjskim zdecydowanie do kobiety. Kiedy zapytałam, przyznał, żę w jego życiu była kobieta - Białorusinka, rozwódka, młodsza o 10 lat. Przekonywał, że to już koniec, że się z nią nie kontaktuje, że zerwał, bo pani widziała w nim kandydata na męża. Sex podobno jednorazowy, nie do końca udany, bo ona nalegała. Tego dnia wyjeżdżał. Tydzień czasu miałam na przemyślenia. Bardzo go kochałam i kocham - chyba - dałam szansę. Dwa miesiące cudowne, nie jeździł w tamtym kierunku tylko na zachód. Dziś wiem, że i tak się z nią kontaktował - ma w aucie tel., do istnienia którego przyznał mi się niedawno... wtedy, gdy po urlopie musiał niestety pojechać do Rosji. Kiedy wyjeżdżał, przysięgał i prosił, bym była spokojna, no więc byłam...przez trzy dni. Zadzwoniłam, miał wyłączony tel. zadzwoniłam na służbowy i wprost zapytałam, nie zaprzeczył, a na dodatek usłyszałam, że kocha ją, mnie bardzo kocha, ale inaczej, że chce spróbować z nią być. Dzieci kocha nad życie, ale o cokolwiek pytałam, np. co dalej, słyszałam - nie wiem, muszę pomyśleć, przespać się z tym. Jutro wraca z trasy, czeka nas rozmowa.
Nie wiem, co myśleć i co robić. Kocham go bardzo, dziś jeszcze chcę to wszystko ratować. Ale - o dziwo - nawet nie płaczę. Chyba nie mam już czym.Dzieci nic nie wiedzą - jeszcze. Wiedzą za to teściowie - wczoraj mnie odwiedzili, pytali co słychać. W obliczu nieuchronnego rozstania uznałam, że nie będę tego faktu taić. Płakali. Smutne. Chcą z nim porozmawiać. Nie ma w nich oparcia - to mi wyraźnie powiedzieli.
Co mam robić?
Podobne tematy
Ja bym odeszła, i pewnie usłyszysz wiele takich opinii od tym wątkiem.
Ale to Twoja decyzja. Jeśli po rozmowie z mężem dojdziecie do wniosku, że chcecie ratować wasze małżeństwo to jest to możliwe, jeśli Ty potrafisz wybaczyć mu zdradę i ponownie zaufać, oczywiście pod warunkiem, że skończy z tą drugą.
Ratować ? Sama niczego nie uratujesz.
Wedlug mnie po tym jak sie dowiedzialas i nie odeszlas dalas mu szanse na zmianę. A co on zrobil ? Nic, dalej mial z nią kontakt i znowu tam pojechal...
Co da kolejna szansa ? Kolejne klamstwo ? Ze kocha, ze to ze tamto a pojedzie tam i będzie robil swoje... Zwlasza ze Ty juz o tym wiesz i nic z tym nie robisz...
Przeraza mnie jak niby bliscy ludzie potrafia sie krzywdzić... To smutne.
Ale ja bym już nie kazala mu wybierac. Mial okazje i ja zmarnowal.
Odeszlabym.
Powiem Ci szczerze, nie widzę tego w kolorowych barwach. To klasyczny typ zdradzacza, poszedł z nią raz do łóżka? bądźmy dorośli. To trwa i trwa, szczególnie, ze ona rozpatrywała go w kategoriach męża. Przegrzeb to forum, zobaczysz wiele podobnych historii, zobaczysz ból, łzy i cierpienie, zarówno tych którzy odeszli (kobiet i mężczyzn) oraz tych, którzy zostali i dalej żyją w bólem zdrady.
Kochasz męża ale widać że on już Ciebie nie kocha....odejdź od niego. Przyjdzie może czas a on pożałuje swej decyzji...
Od dnia naszej rozmowy tel. - niedziela - myślę i biję się z myślami, co robić. Wiem, że jeśli zdecydujemy się to ponaprawiać, muszą zajść drastyczne zmiany, np. rezygnacja z pracy i szukanie jej na miejscu oraz całkowite zerwanie z nią. Jeszcze do wczoraj dominowały myśli o bolesnym, ale jednak zakończeniu. Dziś, może dlatego, że zaraz jutro, boję się swojej stanowczości i myślę, czy jeśli przyjmie moje warunki, nie spróbować. Wiem także - i to pewne, że tylko na moich warunkach mogę się na to zdobyć.
Będzie Ci ciężko, ale ODEJDŹ.....musisz mieć swoją godność....on już niestety wybrał.
Smutne te wasze posty, ale szczere. Tak trudno wszystko przekreślić, choć wiem też, że on przekreślił to wtedy, gdy myślał spodniami. Gdyby działo się między nami źle, to bym chyba łatwiej to wszystko ogarnęła, ale ani sex, ani inne strony życia razem i to odkąd pamiętam, nie zawodziły ani rozczarowywały. Było dobrze, nawet bardzo dobrze. Wiele razem przeszliśmy - choroba dziecka, operacja M., trudności finansowe, budowa domu...
A teraz? Czekam na jutrzejszą rozmowę, może nie ostatnią
Ojana, jest i będzie ciężko.....mnie facet zdradził i wyrzucił ze swojego życia 3,5 roku temu, też budowaliśmy nasz dom, urodził nam się synek, a później w mojej sypialni, na moim łóżku spała inna, ja dla niego umarłam, dałam mu spokój w pełnym tego słowa znaczeniu. Szybciutko się sobą znudzili, bo nie było z mojej strony w ich kierunku żadnej reakcji (wyłam w samotności, po cichu),dla niego byłam silna baba. Przez ten cały czas nie dawał mi spokoju.....próby nie wiadomo czego....że kocha i nie może beze mnie.....a ja głupia cały czas pełna nadziei, bo dzieci.....i co ....właśnie rozwiał moje nadzieje, dziś mieliśmy ostateczną rozmowę, właśnie wyszedł z mojego mieszkania....dla dzieci nie jest w stanie ze mną być....nagle to do niego dotarło....dziwne....pewnie znów poznał jakąś kobietę....tak już w życiu jest.
Nie ma prawdziwego uczucia, to nic się nie da zrobić i koniec.... na siłę męża nie zatrzymasz.
Może piszę nieskładnie...ledwo widzę na oczy, emocje....ale to minie
Sama widzisz ze działo sie miedzy wami dobrze wiec tym bardziej dziwne że zdradził , sa ludzie którzy żałuja zdrady a on widac nie i nawet chce odejsc . Musicie naprawde szczerze pogadac i zdecydowac co dalej , wiadomo ciezko Ci bedzie ale lepiej odejsc niz byc zdradzanym . Daj mu do wyboru albo ty i rodzina albo ona , i bac w tym konsekwentna ,jesli wybierze ja to nie zatrzymuj i nie daj szansy na powrót do cb jak tamta pani sie znudzi, a jak zechce ratowac małzenstwo to postaw warunki a jak nie spełni bac znowu oszuka to znakiem ze lepiej odejsc.
Nie chcę na siłę...Mam cichą, może wątpliwą nadzieję, że to, iż się nie odzywałam przez te dni od niedzieli, były czasem na refleksje z jego strony. Zadzwoniłam w nieodpowiednim momencie - zaraz po spotkaniu z nią. Może był pod wpływem wielkich wrażeń, w końcu nie widział jej 2 miesiące. Mimo wszystko wierzę w rozsądek mojego męża, przynajmniej do jutra. Wiem, powiecie, że naiwna jestem, ale muszę wierzyć do końca, że przystanie na moje warunki i otrząśnie się. Świadomość, że dziewczyny - córki- znienawidzą go,że straci swój ukochany dom i ogród - jego oczko w głowie, które tworzył sam, od podstaw, że odwróci się od niego cała rodzina i nieliczni znajomi, będzie bodźcem do podjęcia walki o nas... czy słusznie - nie wiem.
Naiwna czy nie, mniejsza o to. To Ty będziesz żyć z decyzja, którą podejmiesz. Oszukał Cie dwukrotnie, jeśli jesteś w stanie mu to wybaczyć, i zależy Ci na odbudowie związku powinnaś próbować. Nie mniej jednak mąż musiałby być tego samego zdania, zmienić prace i definitywnie zaprzestać kontaktów z tamtą kobietą.
Jesteśmy po rozmowie. Nie wiem, co myśleć. Płakał, przysięgał, opowiedział wszystko z detalami - tak mowił. Oddał karty tel. i tel. z którego się z nią kontaktował. Zaklinał się, że to koniec, choć jeszcze wczoraj z nią sms - ował. Twierdzi, że zrozumiał, że już nigdy, że nie ma siły i chce spokojnie żyć ze mną i dziećmi. Rozważał rozwód, bo wstydzi się tego co zrobił i żałuje, ale ogrom krzywd, które wyrządził, chce móc naprawić, itp.,itp. Zobaczymy. Pojechał do Niemiec. Ze wstydu. Przeraził się tym, że jego rodzice wiedzą. Dziś odkąd wyjechał dzwonił już do mnie 4 razy. Pyta, jak się czuję, sam jest załamany. Podobno całą sytuacją, swoją naiwnością, głupotą...
Nie wiem nic. Boję się, co się wydarzy za chwilę... Co myśleć?
14 2013-05-31 12:28:43 Ostatnio edytowany przez kochamkonwalie (2013-05-31 12:32:16)
Ojana
nikt tu nie powie Ci co zrobić. to jest wyłącznie Twoja decyzja. Chociaż to, że pytasz, czekasz świadczy o tym, ze chcesz przebaczyć. Jest tu mnóstwo historii o tym jak faceci po zdradzie zarzekali się, że już nigdy więcej, że to był błąd itd. Potem prowadzili podwójne życie,tylko byli bardziej uważni. Praca Twojego męża na pewno nie pomoże wam w odbudowaniu związku szczególnie, że granica lojalności została mocno przesunięta. Nie chcę zabierać Ci nadziei na to, że się Wam ułoży bo ty najlepiej znasz swojego męża. Wiesz czy to faktycznie była jednostkowa historia. Dlaczego nie skończył tego wtedy? Dlaczego powiedział, że ją kocha? Przypomina mi to moją historię. Przypomina historię innych dziewczyn.
Dodatkowo zastanawia mnie dlaczego wyjechał. Piszesz, że ze wstydu ale przecież powinien teraz być z Tobą, wspierać Cię. Teraz to Twoje emocje, uczucia powinny być najważniejsze. Chciałabym się mylić ale myślę, że pomału powinnaś zacząć żyć dla siebie i dla dzieci. Jeżeli wam się uda to super a jeżeli nie to może szybciej uda Ci się dojść do siebie.
Napisz jeszcze czy pracujesz, czy jesteś chociaż trochę niezależna finansowo?
P.S.
Przeczytaj koniecznie historię Bet pt. Miłość trwa. To jest jak poradnik dla kobiety po zdradzie, jak się nie zachowywać.
Cholera jasna...nie wiadomo co tak naprawdę myśli Twój mąż
Tam gdzie zaczyna sie zdrada konczy sie milosc pamietajcie o tym. Zdarzaja sie wyjatki na pewno, facet sie pogubil ble ble ble wraca i udowadnia ze nigdy wiecej nie bedziesz musiala sie o niego obawiac o jego uczciwosc !!!!!!
Raz , tylko raz !!!!!!!
Ale w wiekszosci przypadkow zdrada sie powtarza, powtarza poniewaz facet nie kocha, szuka czegos innego a najwiekszym idiotyzmem glupich kobiet jest wybaczanie po raz kolejny,a jak nazwac sytuacje kiedy kobieta wybacza wiele razy? Idiotka ? Desperatka ???
Kazdy znajdzie w zyciu swoje szczęście tylko trzeba zaczac szukac, jesli uczepimy sie starego smrodku bo obawiamy sie nowego, nieznanego zycia skazujemy sie na bol i cierpienie tak naprawde dajemy same sobie po ryju !
17 2013-07-15 21:54:06 Ostatnio edytowany przez Dr. Burn (2013-07-15 21:54:24)
Cholera jasna...nie wiadomo co tak naprawdę myśli Twój mąż
"O kurwa dowiedziała się".
@Autorko.
To nie pierwsza i na pewno nie ostatnia zdrada, tyle.