Zakochany kolega - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Zakochany kolega

Mam na roku jednego znajomego- Adama. Studiujemy na tym samym roku tego samego kierunku. Żartujemy razem, wymieniamy się notatkami...jednak ja w nim widzę tylko kolegę, dobrego kolegę. On natomiast chciałby czegoś więcej. Na początku myślałam, że mi się tylko wydaje. Potem kilka osób z roku mi zwróciło uwagę, że to widać, że mu się podobam. Potem natomiast mi sam to delikatnie wyjawił, ale ja powiedziałam, że nie jestem zainteresowana. Mimo wszystko ku mojemu zdziwieniu relacje między nami nie zmieniły się, było tak samo między nami- czyli wesoło. Myślałam, że on zrozumie, że między nami nic nie będzie, ale mam wrażenie, że cały czas się łudzi...
Od jakiegoś czasu jest mi go trochę żal, ja w ogóle mam odczucia, że go wykorzystuję, choć tak nie jest. Po prostu on jest dobrym studentem i mi pomaga od czasu do czasu zrobić np. jakieś zadanie itp. Ja też staram się pomagać w miarę możliwości. Tylko cały czas mam wrażenie, że on się łudzi, że jednak coś z tego będzie.- powiedziała mi to dodatkowo nasza wspólna znajoma z paczki. Ta sama znajoma już wielokrotnie mówiła, żeby dać mu szansę, że sama zaaranżuje nam randkę, żebym się ugięła. Jednak ja jestem inna. Lubię tego gościa, ale lubię go jak kuzyna czy bardziej brata, nie jak chłopaka. Nie chciałabym np. się z nim całować. To nie tak, że w ogóle mu szansy nie dałam. W zeszłym roku byliśmy kilka razy na obiedzie czy spacerze. Tylko dla mnie to był zwykły obiad/spacer z kumplem, równie dobrze mogłabym wyjść z koleżanką a dla niego coś więcej i czułam to, bo jak proponowałam, żeby poszedł z nami ktoś jeszcze to było można odczuć, że mu się to nie podoba. Z biegiem czasu widzę to niestety coraz bardziej. Nawet ostatnio na domówce u wspólnego znajomego, tańczyliśmy z innymi znajomymi wszyscy razem w kółku. Adam stał często z mojej prawej lub lewej strony i żeby na mnie spojrzeć musiał konkretnie przechylić głowę a ja kątem oka widziałam, że robi to co chwilę, zaczęło mnie to najpierw zawstydzać, bo czułam się obserwowana non stop, a potem już mnie to denerwowało.
Ja sama wielu znajomym chętnie pomagam i sama ich proszę o pomoc. On jest dobrym studentem i często pomaga mi w nauce a ja czuję się już, jakbym go wykorzystywała (chociaż tak nie jest, bo ja mu też pomagam jak tylko trafi się okazja- przesyłam pliki, notatki).
To nie jest tak, że ja mu robię nadzieję i śmieję się za plecami. W maju on sam się mnie spytał, czy ja z nim chciałabym coś więcej, ale odpowiedziałam, że nie jestem zainteresowana. Dodatkowo ostatnio sam był przy rozmowie mojej z koleżanką, gdzie mówiłam jej, że na razie nie chcę mieć chłopaka i nie jestem nikim zainteresowana, ale do niego to nie dociera.
Lubię Adama jako kolegę, ale jest mi przykro, jak go widzę, że on coś do mnie czuje i mam wrażenie, że cały czas ma nadzieję, mimo tego, że odmówiłam... mam z tego powodu wyrzuty sumienia! Ostatnio doszło do tego, że rozmyślam o tym, że jeśli tylko zakocham się i znajdę sobie chłopaka i będziemy razem to zachowam się jak skończona wredna jędza, która miała idealnego kandydata, który jej pomagał a odeszła do innego- na prawdę nie umiem przegonić od siebie tych myśli, szczególnie że w internecie dużo chłopaków pisze "Byłem czuły, kochający a ona poszła do innego..." i tak właśnie się czuję, jakbym to była ja..
Patrząc na niego mam wrażenie, że on już nie tylko jest zauroczony, ale też i zakochany. No kurczę, żebym ja się migała od rozmowy, ale on jakoś w kwietniu tego roku mówił mi, że "lubi mnie bardziej" a ja powiedziałam, że nie jestem zainteresowana związkiem. Już myślałam, że odpuścił, po czym wyskoczyłam z nim niedawno na kumpelski obiad i znowu mi wysyła jakieś dwuznaczne wiadomości, a miałam nadzieję, że już sobie chociaż trochę odpuścił.
Czy jest jakiś złoty środek na taką sytuację?
Wstępnie stwierdziłam, że ograniczę z nim kontakt tzn. ostatnio mnie zapraszał na wspólny obiad po zajęciach, to powiedziałam, że to dobry pomysł, żeby wyskoczyć gdzieś i zebrać ludzi (udałam głupią, chociaż wiem, że on chciał iść sam na sam). Nie będę z nim nigdzie wychodzić, bo on już zaczyna coś sobie wyobrażać a szkoda mi chłopaka, dodatkowo poprosiłam koleżankę (właściwie to ona mi podpowiedziała), naszą wspólną kumpelę, żeby jemu zasugerowała, że ja nic do niego nie mam, bo jak ja mu mówię, to do niego nie dociera
Co sądzicie o tej sytuacji?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zakochany kolega

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

3

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

Wy faceci tutaj na forum macie jakiś ból dupy w stosunku do kobiet które otwarcie mówią że nie chcą chłopaka, który się za nimi ugania... No kuźwa, dziewczyną nie jest w nim zauroczona, nie czuje tego ale go lubi jak kolegę. To normalne. Też tak miałam nie raz. I to nie oznacza wcale że będę dawać szansę każdemu bo jest dla mnie dobry i do ramy przyłóż skoro nie czuje do niego nic poza zwykła sympatią. Czy ty dawałbyś za każdym razem szansę dziewczynom nie w twoim typie, które lubisz jak koleżanki i nic poza tym? Są ludzie którzy potrzebują iskry na początku, nie każdy umie tworzyć związki z przyjaźni, kiedy chemii i zauroczenia brak. Nie można już po prostu kologid lubić jak kolegę i nic poza tym?

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

4

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

Tylko ja nie gustuję w jak to nazwałeś- doopkach. Ja mu dawałam szansę, bo posłuchałam mojej koleżanki. Wielokrotnie chodziłam z nim na wspólne obiady czy spacery, żeby zobaczyć, czy coś z tego będzie i nie, nic nie czuję do niego. Lubię go, bardzo, ale jak brata. Całowałbyś się z bratem? Ja nie. Nie czuję do niego tego "pociągu", chęci dotyku. Mało tego, jak ostatnio tłumaczył mi jedną rzecz z zajęć, na których mnie nie było przysuwał się do mnie bliżej i bliżej a ja się odsuwałam najpierw nieświadomie a potem zobaczyłam, że prawie spadłam z łóżka.
Jeśli bym powiedziała "okej, możemy razem chodzić" a po miesiącu nie całowania się, nie trzymania się nawet za rękę bym zerwała to zabolało by go to jeszcze bardziej, a ja nie chcę go ranić.
"A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?"- oczywiście, że chciałabym, żeby powiedział stanowcze "nie". Mam swoją godność i wolałabym wiedzieć na czym stoję, a nie że ja kogoś darzę uczuciem a ten ktoś patrzy na mnie z litością, że łaskawie ze mną jest.
Wyobraź sobie, że wiele razy się zakochiwałam bez wzajemności i nie, nikogo nie błagałam i nie prosiłam, żeby z nim być. Po prostu zapominałam,żeby się nie męczyć

5

Odp: Zakochany kolega
serdeczna napisał/a:
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

Wy faceci tutaj na forum macie jakiś ból dupy w stosunku do kobiet które otwarcie mówią że nie chcą chłopaka, który się za nimi ugania... No kuźwa, dziewczyną nie jest w nim zauroczona, nie czuje tego ale go lubi jak kolegę. To normalne. Też tak miałam nie raz. I to nie oznacza wcale że będę dawać szansę każdemu bo jest dla mnie dobry i do ramy przyłóż skoro nie czuje do niego nic poza zwykła sympatią. Czy ty dawałbyś za każdym razem szansę dziewczynom nie w twoim typie, które lubisz jak koleżanki i nic poza tym? Są ludzie którzy potrzebują iskry na początku, nie każdy umie tworzyć związki z przyjaźni, kiedy chemii i zauroczenia brak. Nie można już po prostu kologid lubić jak kolegę i nic poza tym?

To znaczy ja uważam, że związki budowane na przyjaźni są najlepsze i przyjaźń w związku jest ważnym fundamentem, ale musi być "to coś". Mam wiele koleżanek i co? Z nimi też mam się wiązać, bo są dla mnie miłe? Całkowicie popieram wypowiedź, jakby nie można było mieć dzisiaj kolegów
Taki typowy ból tyłka, że chłopak miły, ugania się to laska MUSI dać szansę, ale jak jest na odwrót: fajna, miła laska zagaduje do chłopaka, który nie jest nią zainteresowany i może normalnie jej dać kosza to to już jest dobrze niby?

6

Odp: Zakochany kolega

Zgadzam się z Tobą autorko. Wiadomo przyjaźń musi być, ale bez pociągu, bez chemii, bez tej iskry nic nie będzie. Też tak miałam ostatnio 2 razy. Chłopacy fajni, troskliwi, widać że im zależy ale żaden nie w moim typie, nie czulam do nich nic poza sympatią. Ja tylko chciałam się kolorować bo byli fajni jak kumple. I też zakochowales się bez wzajemności i wiem że lepiej urwać kontakt w takich sytuacjach. Nie słuchaj niektórych facetów którzy tu piszą, bo to właśnie tacy zraneni misie, co sami pewnie się uganiali za kimś kto ich nie chciał a teraz mają mają ból dupy...

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

7

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę.

A ja dla odmiany sadzę, że to jest właśnie zdrowy rozsądek i szacunek dla jego uczuć, a nie głupota. To dawanie komuś szansy z litości jest nieludzkie, bo chłopak z czasem być może będzie angażował się coraz bardziej, będzie liczył na poważny związek, a kiedy okaże się, że nic z tego nie będzie, to będzie podwójnie rozczarowany. Mało tego, będzie miał prawo czuć się zwyczajnie oszukany, że Autorka pozwoliła mu żyć nadzieją, pomimo że miała pełną świadomość, że nic z tego nie będzie. Wówczas nawet przyjaźń może się rozsypać.

Jednym słowem szansę można dać, ale po co?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

8

Odp: Zakochany kolega
serdeczna napisał/a:
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

Wy faceci tutaj na forum macie jakiś ból dupy w stosunku do kobiet które otwarcie mówią że nie chcą chłopaka, który się za nimi ugania... No kuźwa, dziewczyną nie jest w nim zauroczona, nie czuje tego ale go lubi jak kolegę. To normalne. Też tak miałam nie raz. I to nie oznacza wcale że będę dawać szansę każdemu bo jest dla mnie dobry i do ramy przyłóż skoro nie czuje do niego nic poza zwykła sympatią. Czy ty dawałbyś za każdym razem szansę dziewczynom nie w twoim typie, które lubisz jak koleżanki i nic poza tym? Są ludzie którzy potrzebują iskry na początku, nie każdy umie tworzyć związki z przyjaźni, kiedy chemii i zauroczenia brak. Nie można już po prostu kologid lubić jak kolegę i nic poza tym?

Wiem, wiem. Iskra na początku a na końcu popiół. Takie są skutki waszej chemii. Zaczynacie od chemii a potem to uczucie szybko się wypala bo to tylko reakcje hormonalne organizmu. Zawsze zakochuje się pierwsza tylko jedna osoba. Jeśli to jest kobieta to facet ma darmowy seks. Jaki facet z tego nie skorzysta? Jeśli facet nie wykorzysta kobiety to może nawet da się namówić na małżeństwo i dzieci. Nie znasz motywacji facetów. Domyśl się jakie mogą być motywacje nie zakochanego faceta. Zgadłaś- seks a to czy zostanie z zakochaną kobietą to wielkie być może. Po jakimś czasie kobiecie minie zauroczenie i zacznie mu robić awantury bo jej szósty zmysł będzie jej podpowiadał że coś jest nie tak i wtedy albo facet zniknie albo pozostanie w kiepskim pozbawionym zdrowych fundamentów związku.

9

Odp: Zakochany kolega

"Wiem, wiem. Iskra na początku a na końcu popiół. Takie są skutki waszej chemii. "
co innego brak iskry na początku (pomimo jej braku można się zakochać z czasem), a co innego znać kogoś rok i się nie zakochać.

10 Ostatnio edytowany przez balin (2018-11-13 07:55:04)

Odp: Zakochany kolega
serdeczna napisał/a:

Wy faceci tutaj na forum macie jakiś ból dupy w stosunku do kobiet które otwarcie mówią że nie chcą chłopaka, który się za nimi ugania.

Daj na luz. Proszę bez pogardy i szowinizmu. Myślę, że nawet na kobiecym forum, takie zachowanie nie przystoi. Jeszcze gdy ma się nick serdeczna. big_smile

Jasne, że nie może dawać temu koledze powodów do najmniejszych złudzeń, bo jak tu już mówiono, to jest nieludzkie. Chłopak jeżeli inteligentny, to zrozumie. Z resztą młodzi są, takie zachowania uznałbym w tym wieku za normalne.
Ale dawanie szans niestety było, było tez korzystanie ze specjalnego podejścia kolegi. Tutaj też rozumiem młody wiek Autorki, uczycie się życia. Uczycie się co to miłość, co to odrzucenie, czy niechciane zauroczenie.

11

Odp: Zakochany kolega
advokatova napisał/a:
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

Tylko ja nie gustuję w jak to nazwałeś- doopkach. Ja mu dawałam szansę, bo posłuchałam mojej koleżanki. Wielokrotnie chodziłam z nim na wspólne obiady czy spacery, żeby zobaczyć, czy coś z tego będzie i nie, nic nie czuję do niego. Lubię go, bardzo, ale jak brata. Całowałbyś się z bratem? Ja nie. Nie czuję do niego tego "pociągu", chęci dotyku. Mało tego, jak ostatnio tłumaczył mi jedną rzecz z zajęć, na których mnie nie było przysuwał się do mnie bliżej i bliżej a ja się odsuwałam najpierw nieświadomie a potem zobaczyłam, że prawie spadłam z łóżka.
Jeśli bym powiedziała "okej, możemy razem chodzić" a po miesiącu nie całowania się, nie trzymania się nawet za rękę bym zerwała to zabolało by go to jeszcze bardziej, a ja nie chcę go ranić.
"A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?"- oczywiście, że chciałabym, żeby powiedział stanowcze "nie". Mam swoją godność i wolałabym wiedzieć na czym stoję, a nie że ja kogoś darzę uczuciem a ten ktoś patrzy na mnie z litością, że łaskawie ze mną jest.
Wyobraź sobie, że wiele razy się zakochiwałam bez wzajemności i nie, nikogo nie błagałam i nie prosiłam, żeby z nim być. Po prostu zapominałam,żeby się nie męczyć

W takim razie zadam ci pytanie. Co w nim jest tak odpychającego że odsuwałaś się o mało nie spadając z łóżka? Ja ci powiem. On był dla ciebie za mało męski bo się w tobie zakochał a gdyby traktował cię jak szmatę to byś go szanowała i nie opowiadaj bzdur że nie gustujesz w doopkach bo jestem przekonany że tak jest tylko jeszcze tego nie wiesz za to twój instynkt cię doprowadzi do takiej sytuacji kiedy zakochasz się w doopkach i potem będziesz cierpieć. Gwarancja!

12 Ostatnio edytowany przez canarios (2018-11-13 08:18:08)

Odp: Zakochany kolega
advokatova napisał/a:
serdeczna napisał/a:
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

Wy faceci tutaj na forum macie jakiś ból dupy w stosunku do kobiet które otwarcie mówią że nie chcą chłopaka, który się za nimi ugania... No kuźwa, dziewczyną nie jest w nim zauroczona, nie czuje tego ale go lubi jak kolegę. To normalne. Też tak miałam nie raz. I to nie oznacza wcale że będę dawać szansę każdemu bo jest dla mnie dobry i do ramy przyłóż skoro nie czuje do niego nic poza zwykła sympatią. Czy ty dawałbyś za każdym razem szansę dziewczynom nie w twoim typie, które lubisz jak koleżanki i nic poza tym? Są ludzie którzy potrzebują iskry na początku, nie każdy umie tworzyć związki z przyjaźni, kiedy chemii i zauroczenia brak. Nie można już po prostu kologid lubić jak kolegę i nic poza tym?

To znaczy ja uważam, że związki budowane na przyjaźni są najlepsze i przyjaźń w związku jest ważnym fundamentem, ale musi być "to coś". Mam wiele koleżanek i co? Z nimi też mam się wiązać, bo są dla mnie miłe? Całkowicie popieram wypowiedź, jakby nie można było mieć dzisiaj kolegów
Taki typowy ból tyłka, że chłopak miły, ugania się to laska MUSI dać szansę, ale jak jest na odwrót: fajna, miła laska zagaduje do chłopaka, który nie jest nią zainteresowany i może normalnie jej dać kosza to to już jest dobrze niby?

Psychologia w tej kwestii jest jasna. Np kobieta którą facet chce nigdy nie chce tego faceta a jeśli facet powie jej że nie chce jej i nigdy nic z tego nie będzie to ona robi się zainteresowana. Dlatego wy nigdy nie chcecie facetów którzy się w was zakochują a faceci też by was nie chcieli gdyby nie świadomość łatwego darmowego seksu.
Dawanie kosza jest czystą głupotą. Znalezienie kogoś kto się w nas zakochał to jak wygrana na loterii i dlatego zdrowy rozsądek podpowiada żeby rozważyć możliwość związku, uczucia zagrają zgodnie z psychologią i spowodują odrzucenie.

13

Odp: Zakochany kolega
sosenek napisał/a:

"Wiem, wiem. Iskra na początku a na końcu popiół. Takie są skutki waszej chemii. "
co innego brak iskry na początku (pomimo jej braku można się zakochać z czasem), a co innego znać kogoś rok i się nie zakochać.

Kiedy wg ciebie ma nastąpić moment zakochania? Po 5 minutach, dniach czy miesiącach? Czy wiesz na czym polega mechanizm zakochania? Pewnie nie.

14

Odp: Zakochany kolega
balin napisał/a:
serdeczna napisał/a:

Wy faceci tutaj na forum macie jakiś ból dupy w stosunku do kobiet które otwarcie mówią że nie chcą chłopaka, który się za nimi ugania.

Daj na luz. Proszę bez pogardy i szowinizmu. Myślę, że nawet na kobiecym forum, takie zachowanie nie przystoi. Jeszcze gdy ma się nick serdeczna. big_smile

Jasne, że nie może dawać temu koledze powodów do najmniejszych złudzeń, bo jak tu już mówiono, to jest nieludzkie. Chłopak jeżeli inteligentny, to zrozumie. Z resztą młodzi są, takie zachowania uznałbym w tym wieku za normalne.
Ale dawanie szans niestety było, było tez korzystanie ze specjalnego podejścia kolegi. Tutaj też rozumiem młody wiek Autorki, uczycie się życia. Uczycie się co to miłość, co to odrzucenie, czy niechciane zauroczenie.

Zgadza się. Ona i tak już zabrnęła za daleko i on poczuje się odrzucony prędzej czy później i będzie cierpiał. Im dłużej będzie ta znajomość trwała tym bardziej on będzie karmiony złudzeniem że " może kiedyś" to nastąpi. Jedynym rozwiązaniem jest danie mu przysłowiowego " kopa" tak żeby cię znienawidził bo przynajmniej wtedy zracjonalizuje fakt że go nie chcesz i szybciej pogodzi się z rzeczywistością.
Swoją drogą jej login jest adekwatny do jej bólu i uprzedzeń ☺

15 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2018-11-13 11:17:45)

Odp: Zakochany kolega

Ja p..le wystarczyło wejść po kilku godzinach i męscy experci już doradzili podpierając się fachową psychologią

A Ty Canarios (od kanali zapewne) pora zamienić się w doopka,, skoro bycie miłym panem nic nie zdziałało. Bo wiesz, my lubimy nad boyów i samców alfa, tylko w takich się zakochujemy, to dopiero są prawdziwi faceci, a nie tacy orbiterzy jak Ty, c9nahwyzej mogą nam buty całować...

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

16

Odp: Zakochany kolega
serdeczna napisał/a:

Ja p..le wystarczyło wejść po kilku godzinach i męscy experci już doradzili podpierając się fachową psychologią

A Ty Canarios (od kanali zapewne) pora zamienić się w doopka,, skoro bycie miłym panem nic nie zdziałało. Bo wiesz, my lubimy nad boyów i samców alfa, tylko w takich się zakochujemy, to dopiero są prawdziwi faceci, a nie tacy orbiterzy jak Ty, c9nahwyzej mogą nam buty całować...

Trzeba było tyle nie spać brzuchem do góry. Zgadzam się z tobą chociaż ja butów nikomu nie całuję ale stópki...uuuuu wylizałbym. Samcem alfa raczej nie jestem ale dzięki za komplement.

17 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2018-11-13 13:05:39)

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:
serdeczna napisał/a:

Ja p..le wystarczyło wejść po kilku godzinach i męscy experci już doradzili podpierając się fachową psychologią

A Ty Canarios (od kanali zapewne) pora zamienić się w doopka,, skoro bycie miłym panem nic nie zdziałało. Bo wiesz, my lubimy nad boyów i samców alfa, tylko w takich się zakochujemy, to dopiero są prawdziwi faceci, a nie tacy orbiterzy jak Ty, c9nahwyzej mogą nam buty całować...

Trzeba było tyle nie spać brzuchem do góry. Zgadzam się z tobą chociaż ja butów nikomu nie całuję ale stópki...uuuuu wylizałbym. Samcem alfa raczej nie jestem ale dzięki za komplement.

Sory, ale ja mam jakieś życie  poza forum, i może właśnie  kiedy ty pisałeś  swoje psychologiczne wywody to ja  miałam super sex z moim samcem alfa, z którym jestem zaręczona, dziwne nie? To że nie jesteś samcem alfa to czuć na kilometr. Takich osobników się eliminuje, a samice alfa w jakie zapewnie sam celujesz takich poganiają... Współczuję bycia poganianym całe życie...

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

18

Odp: Zakochany kolega
serdeczna napisał/a:
canarios napisał/a:
serdeczna napisał/a:

Ja p..le wystarczyło wejść po kilku godzinach i męscy experci już doradzili podpierając się fachową psychologią

A Ty Canarios (od kanali zapewne) pora zamienić się w doopka,, skoro bycie miłym panem nic nie zdziałało. Bo wiesz, my lubimy nad boyów i samców alfa, tylko w takich się zakochujemy, to dopiero są prawdziwi faceci, a nie tacy orbiterzy jak Ty, c9nahwyzej mogą nam buty całować...

Trzeba było tyle nie spać brzuchem do góry. Zgadzam się z tobą chociaż ja butów nikomu nie całuję ale stópki...uuuuu wylizałbym. Samcem alfa raczej nie jestem ale dzięki za komplement.

Sory, ale ja mam jakieś życie  poza forum, i może właśnie  kiedy ty pisałeś  swoje psychologiczne wywody to ja  miałam duet sex z moim samcem alfa, z którym jestem zaręczona, dziwne nie? To że nie jesteś samcem alfa to czuć na kilometr. Takich osobników się eliminuje, a samice alfa w jakie zapewnie sam celujesz takich poganiają... Współczuję bycia poganianym całe życie...

Czy twój chłopak z którym jesteś zaręczona wie jaka jesteś nerwowa? Może gotów byłby zmienić zdanie. Po co mu taka opryskliwa żona. Pozdrów go ode mnie i życz mu szczęścia.

19 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2018-11-13 13:23:45)

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:
serdeczna napisał/a:
canarios napisał/a:

Trzeba było tyle nie spać brzuchem do góry. Zgadzam się z tobą chociaż ja butów nikomu nie całuję ale stópki...uuuuu wylizałbym. Samcem alfa raczej nie jestem ale dzięki za komplement.

Sory, ale ja mam jakieś życie  poza forum, i może właśnie  kiedy ty pisałeś  swoje psychologiczne wywody to ja  miałam duet sex z moim samcem alfa, z którym jestem zaręczona, dziwne nie? To że nie jesteś samcem alfa to czuć na kilometr. Takich osobników się eliminuje, a samice alfa w jakie zapewnie sam celujesz takich poganiają... Współczuję bycia poganianym całe życie...

Czy twój chłopak z którym jesteś zaręczona wie jaka jesteś nerwowa? Może gotów byłby zmienić zdanie. Po co mu taka opryskliwa żona. Pozdrów go ode mnie i życz mu szczęścia.

Dobre smile Opryskliwa mogę być tylko dla takich sfrustrowanych forumowych psychologów i expertow od orbitowania jak Ty. Nie wiem ile masz lat, ale chłopaku poznaj świat od innej strony, dobrze Ci to zrobi.

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

20

Odp: Zakochany kolega

Nie wiem Canarios skad bierzesz te swoje teorie ale chyba bardzo smutne zycie prowadzisz i nikt Cie nigdy nie kochal stad tyle jadu do kobiet sie z Ciebie wylewa. Jak czytam takie bzdury ze kobieta lgnie tylko do faceta ktory jej nie chce to mysle sobie ze takie cos mogl wymyslec tylko facet ktory musial sobie jakos oslodzic i zracjonalizowac swoja nieatrakcyjnosc (fizyczna, psychiczna itp) i pociesza sie taka teoria z kosmosu.
Ja tez mialam kolege na  studiach ktory mnie adorowal, wykazywal inicjatywe, chec pomocy itp. Podobnie jak autorka nie czulam do niego kompletnie nic poza kolezenska sympatia i mimo ze byly spotkania i wyjscia to niczego to nie zmienialo z mej strony tylko wrecz utwierdzalo mnie w przekonaniu ze to nie ten. Na sama mysl ze moglby mnie chciec objac czy pocalowac odrzucalo mnie. Rok pozniej poznalam pewnego chlopaka. On rowniez szybko sie zaangazowal w nasza znajomosc, przyjezdzal, pisal, dzwonil, byl zawsze gdy go potrzebowalam. Od kilkunastu lat ten chlopak jest moim mezem takze swoja "teorie" wsadz sobie canarios w... buty wink i nie pisz herezji naklaniajacych w efekcie do tego by byc z kims na kim czlowiekowie nie zalezy, zmuszac sie do bliskosci z ta osoba, udawac uczucie. To jest niemoralne i prowadzi tylko do dramatow. Dawanie nadziei na cos gdy sie tego kompletnie nie czuje a potem odrzucenie jest paskudne.
Ta iskra z ktorej tak kpisz jest bardzo istotna. Nie jest a przynajmniej nie powinna byc jedynym spoiwem zwiazku bo motylki z czasem opadaja i zostaje czlowiek, jego charakter, wady i zalety z ktorymi trzeba zyc na codzien niemniej jednak nie wyobrazam sobie pojscia do lozka z kims kto totalnie mnie nie pociaga. Obrzydliwa wizja.

21

Odp: Zakochany kolega
serdeczna napisał/a:
canarios napisał/a:
serdeczna napisał/a:

Sory, ale ja mam jakieś życie  poza forum, i może właśnie  kiedy ty pisałeś  swoje psychologiczne wywody to ja  miałam duet sex z moim samcem alfa, z którym jestem zaręczona, dziwne nie? To że nie jesteś samcem alfa to czuć na kilometr. Takich osobników się eliminuje, a samice alfa w jakie zapewnie sam celujesz takich poganiają... Współczuję bycia poganianym całe życie...

Czy twój chłopak z którym jesteś zaręczona wie jaka jesteś nerwowa? Może gotów byłby zmienić zdanie. Po co mu taka opryskliwa żona. Pozdrów go ode mnie i życz mu szczęścia.

Dobre smile Opryskliwa mogę być tylko dla takich sfrustrowanych forumowych psychologów i expertow od orbitowania jak Ty.

Możemy przejść na priv jeśli chcesz. Tam chętnie ci dam klapsa bez zobowiązań skoro jesteś taka alfa.

22 Ostatnio edytowany przez serdeczna (2018-11-13 13:24:20)

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:
serdeczna napisał/a:
canarios napisał/a:

Czy twój chłopak z którym jesteś zaręczona wie jaka jesteś nerwowa? Może gotów byłby zmienić zdanie. Po co mu taka opryskliwa żona. Pozdrów go ode mnie i życz mu szczęścia.

Dobre smile Opryskliwa mogę być tylko dla takich sfrustrowanych forumowych psychologów i expertow od orbitowania jak Ty.

Możemy przejść na priv jeśli chcesz. Tam chętnie ci dam klapsa bez zobowiązań skoro jesteś taka alfa.

Najpierw zadbaj o wygląd i pewność siebie, bo ewidentnie coś tu szwankuje. Ja cię po główce głaskać nie będę.

"Istnieje tylko jedna osoba, która kiedykolwiek może uczynić Cię szczęśliwym i tą osobą jesteś Ty"

23

Odp: Zakochany kolega

Proszę o powstrzymanie się od osobistych wycieczek i prób wzajemnego obrażania się, a równocześnie przypominam, że off top stanowi wyraźne naruszenie regulaminu. Weźmy też pod uwagę, że Autorka przyszła tu z konkretnym problemem, dlatego zamiana wątku w pole prywatnej walki, odciąga od niego uwagę. 

Canarios, Ciebie dodatkowo proszę, abyś nie pisał postów jeden pod drugim, co robisz tutaj hurtowo, łamiąc w ten sposób obowiązujące zasady.

Z pozdrowieniami, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

24

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:
advokatova napisał/a:
canarios napisał/a:

Uważam że jesteś głupiutka że mu nie dajesz szansy. Przecież chodzi tylko o szansę. Nie wychodzisz za mąż. Ty szukasz chemii czyli tak naprawdę swojej zguby bo będzie wiedział jak cię zauroczyć pierwszy lepszy doopek. Ty natomiast masz gotowy materiał na chłopaka i nawet nie jesteś w stanie dać mu szansy bo...nie ma chemii. Jeśli potrafisz odpowiedzieć na pytanie skąd bierze się chemia to rób jak uważasz? Jestem pewien że nie masz pojęcia i myślisz że jest chemia albo jej nie ma a to nieprawda bo można zauroczyć kobietę. On już pewno wiele udowodnił i traktuje cię z szacunkiem a ty nie chcesz mu NAWET szansy dać. Kim ty jesteś? A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?

Tylko ja nie gustuję w jak to nazwałeś- doopkach. Ja mu dawałam szansę, bo posłuchałam mojej koleżanki. Wielokrotnie chodziłam z nim na wspólne obiady czy spacery, żeby zobaczyć, czy coś z tego będzie i nie, nic nie czuję do niego. Lubię go, bardzo, ale jak brata. Całowałbyś się z bratem? Ja nie. Nie czuję do niego tego "pociągu", chęci dotyku. Mało tego, jak ostatnio tłumaczył mi jedną rzecz z zajęć, na których mnie nie było przysuwał się do mnie bliżej i bliżej a ja się odsuwałam najpierw nieświadomie a potem zobaczyłam, że prawie spadłam z łóżka.
Jeśli bym powiedziała "okej, możemy razem chodzić" a po miesiącu nie całowania się, nie trzymania się nawet za rękę bym zerwała to zabolało by go to jeszcze bardziej, a ja nie chcę go ranić.
"A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?"- oczywiście, że chciałabym, żeby powiedział stanowcze "nie". Mam swoją godność i wolałabym wiedzieć na czym stoję, a nie że ja kogoś darzę uczuciem a ten ktoś patrzy na mnie z litością, że łaskawie ze mną jest.
Wyobraź sobie, że wiele razy się zakochiwałam bez wzajemności i nie, nikogo nie błagałam i nie prosiłam, żeby z nim być. Po prostu zapominałam,żeby się nie męczyć

W takim razie zadam ci pytanie. Co w nim jest tak odpychającego że odsuwałaś się o mało nie spadając z łóżka? Ja ci powiem. On był dla ciebie za mało męski bo się w tobie zakochał a gdyby traktował cię jak szmatę to byś go szanowała i nie opowiadaj bzdur że nie gustujesz w doopkach bo jestem przekonany że tak jest tylko jeszcze tego nie wiesz za to twój instynkt cię doprowadzi do takiej sytuacji kiedy zakochasz się w doopkach i potem będziesz cierpieć. Gwarancja!

Dla Ciebie męski facet to taki, który traktuje kobiety jak przedmioty? To czemu sam nie zaczniesz ich tak traktować, skoro to takie dobre na podryw? Dla mnie idealny i męski facet jest wysportowany, inteligentny i mądry i wielu jest takich panów. Ten chłopak jest mądry, ale niestety bardzo nieżyciowy, trochę naiwny, bo wierzy we wszystko, co mu ludzie powiedzą, sportem się niby interesuje, ale tylko teoretycznie i niestety jeszcze ma mentalność chłopca. Jako kumpel super, ale nic więcej. Zawsze uważałam, że idealny związek to taki, gdzie dwoje ludzi będzie dla siebie przyjaciółmi, ale to nie może być jedyny czynnik, bo pierwsi lepsi znajomi by się ze sobą wiązali.

25 Ostatnio edytowany przez canarios (2018-11-15 19:02:04)

Odp: Zakochany kolega
advokatova napisał/a:
canarios napisał/a:
advokatova napisał/a:

Tylko ja nie gustuję w jak to nazwałeś- doopkach. Ja mu dawałam szansę, bo posłuchałam mojej koleżanki. Wielokrotnie chodziłam z nim na wspólne obiady czy spacery, żeby zobaczyć, czy coś z tego będzie i nie, nic nie czuję do niego. Lubię go, bardzo, ale jak brata. Całowałbyś się z bratem? Ja nie. Nie czuję do niego tego "pociągu", chęci dotyku. Mało tego, jak ostatnio tłumaczył mi jedną rzecz z zajęć, na których mnie nie było przysuwał się do mnie bliżej i bliżej a ja się odsuwałam najpierw nieświadomie a potem zobaczyłam, że prawie spadłam z łóżka.
Jeśli bym powiedziała "okej, możemy razem chodzić" a po miesiącu nie całowania się, nie trzymania się nawet za rękę bym zerwała to zabolało by go to jeszcze bardziej, a ja nie chcę go ranić.
"A co by było gdybyś ty była w nim zakochana i chciałabyś żeby ci dał chociażby najmniejszą szansę, płakała byś po nocach, tęskniła? Czy chciałbyś żeby powiedział nie?"- oczywiście, że chciałabym, żeby powiedział stanowcze "nie". Mam swoją godność i wolałabym wiedzieć na czym stoję, a nie że ja kogoś darzę uczuciem a ten ktoś patrzy na mnie z litością, że łaskawie ze mną jest.
Wyobraź sobie, że wiele razy się zakochiwałam bez wzajemności i nie, nikogo nie błagałam i nie prosiłam, żeby z nim być. Po prostu zapominałam,żeby się nie męczyć

W takim razie zadam ci pytanie. Co w nim jest tak odpychającego że odsuwałaś się o mało nie spadając z łóżka? Ja ci powiem. On był dla ciebie za mało męski bo się w tobie zakochał a gdyby traktował cię jak szmatę to byś go szanowała i nie opowiadaj bzdur że nie gustujesz w doopkach bo jestem przekonany że tak jest tylko jeszcze tego nie wiesz za to twój instynkt cię doprowadzi do takiej sytuacji kiedy zakochasz się w doopkach i potem będziesz cierpieć. Gwarancja!

Dla Ciebie męski facet to taki, który traktuje kobiety jak przedmioty? To czemu sam nie zaczniesz ich tak traktować, skoro to takie dobre na podryw? Dla mnie idealny i męski facet jest wysportowany, inteligentny i mądry i wielu jest takich panów. Ten chłopak jest mądry, ale niestety bardzo nieżyciowy, trochę naiwny, bo wierzy we wszystko, co mu ludzie powiedzą, sportem się niby interesuje, ale tylko teoretycznie i niestety jeszcze ma mentalność chłopca. Jako kumpel super, ale nic więcej. Zawsze uważałam, że idealny związek to taki, gdzie dwoje ludzi będzie dla siebie przyjaciółmi, ale to nie może być jedyny czynnik, bo pierwsi lepsi znajomi by się ze sobą wiązali.

Nie, dla mnie nie, ale dla mnóstwa kobiet faceci, którzy traktują je jak przedmioty muszą być dla nich bardzo męscy skoro są w związkach.
Zawsze pierwsi lepsi znajomi wiążą się ze sobą, czasem nawet potrafią iść do łóżka na pierwszej randce i nie są to wyjątkowi, wieloletni znajomi.
Jednak miałem rację, że nie jest dla ciebie wystarczająco męski. Kiepska to satysfakcja. Jest tu gdzieś wątek i ona robi mu codziennie awantury i jeszcze bezczelnie twierdzi ,że go kocha a on zachowuje się jak doopek. Tak też pewnie będzie z tobą, bo na tobie facet, który jest normalny nie robi wrażenia- nie działa wystarczająco silnie na twoje zmysły i jest mdły, i nijaki.
Ja nie stosuję takich metod, bo są niezgodne z moim sumieniem i naturą choć dobrze wiem,że działają na kobiety. Dla mnie to niehumanitarne traktować manipulatywnie słabszą istotę i wolę otoczyć ją opieką i troską. Coś takiego docenisz dopiero u faceta kiedy jego poprzednik skrzywdzi cię i zrani mocno serce i duszę. Wtedy zmieni się twój system wartości. Kobiecie potrzeba doopka,żeby ją nawrócił na drogę normalności. Musisz się sparzyć, żeby móc potem dmuchać na zimne. Ty masz dobrego faceta na horyzoncie,ale szukasz tzw. zieleńszych pastwisk. Otóż nie, żaden facet nie będzie od niego lepszy, bo on ma tę przewagę,że się w tobie zakochał. Facet, w którym ty się zakochasz w przyszłości nigdy się w tobie nie zakocha, bo taki jest porządek rzeczy- facet, który się w tobie zakochał na próżno liczy na to samo od ciebie.

26

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:

Każdej kobiecie potrzeba doopka,żeby ją nawrócił na drogę normalności. Wszystkie musicie się sparzyć, żeby móc potem dmuchać na zimne.

Trafił się znawca wszystkich kobiet.

Canarios nie zauważyłeś, że jesteś na kobiecym forum? Po co nas tu obrażasz i upychasz wszystkie do jednego worka?

Odp: Zakochany kolega

Canarios, naprawdę nie spotkałeś nigdy kobiety której podobałeś, a ona się Tobie nie podobała mimo tego, że była miła i dobra?

28

Odp: Zakochany kolega
dobrakobieta90 napisał/a:
canarios napisał/a:

Każdej kobiecie potrzeba doopka,żeby ją nawrócił na drogę normalności. Wszystkie musicie się sparzyć, żeby móc potem dmuchać na zimne.

Trafił się znawca wszystkich kobiet.

Canarios nie zauważyłeś, że jesteś na kobiecym forum? Po co nas tu obrażasz i upychasz wszystkie do jednego worka?

Musisz mieć niskie poczucie własnej wartości skoro obrażasz się zbyt łatwo. Poza tym te słowa są skierowane do autorki. Mnie np nie bolały by słowa, że " wszyscy faceci są doopkami", bo nie mam tego rodzaju kompleksów.

29 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2018-11-15 19:15:55)

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:
dobrakobieta90 napisał/a:
canarios napisał/a:

Każdej kobiecie potrzeba doopka,żeby ją nawrócił na drogę normalności. Wszystkie musicie się sparzyć, żeby móc potem dmuchać na zimne.

Trafił się znawca wszystkich kobiet.

Canarios nie zauważyłeś, że jesteś na kobiecym forum? Po co nas tu obrażasz i upychasz wszystkie do jednego worka?

Musisz mieć niskie poczucie własnej wartości skoro obrażasz się zbyt łatwo. Poza tym te słowa są skierowane do autorki. Mnie np nie bolały by słowa, że " wszyscy faceci są doopkami", bo nie mam tego rodzaju kompleksów.

To weź na przyszłość unikaj stwierdzeń, że kazdej kobiecie ... albo, że wszystkie kobiety, to przestanę to brać do siebie. Póki co jestem kobietą, jak każda i wszystkie inne, choć nie taka sama wbrew temu, co o nas tu wypisujesz.


EDIT
Jedna dobra rada, dzięki której może przestaniesz demonizować kobiety na kobiecym forum:
Kobiety lubią czuć się wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju
Jak to pojmiesz, to może któraś Cię zechce i przestaniesz wylewać tu swoją frustrację.

EDIT2
Dziękuję za poprawienie posta smile

30 Ostatnio edytowany przez canarios (2018-11-15 19:46:44)

Odp: Zakochany kolega
dobrakobieta90 napisał/a:
canarios napisał/a:
dobrakobieta90 napisał/a:

Trafił się znawca wszystkich kobiet.

Canarios nie zauważyłeś, że jesteś na kobiecym forum? Po co nas tu obrażasz i upychasz wszystkie do jednego worka?

Musisz mieć niskie poczucie własnej wartości skoro obrażasz się zbyt łatwo. Poza tym te słowa są skierowane do autorki. Mnie np nie bolały by słowa, że " wszyscy faceci są doopkami", bo nie mam tego rodzaju kompleksów.

To weź na przyszłość unikaj stwierdzeń, że kazdej kobiecie ... albo, że wszystkie kobiety, to przestanę to brać do siebie. Póki co jestem kobietą, jak każda i wszystkie inne, choć nie taka sama wbrew temu, co o nas tu wypisujesz.


EDIT
Jedna dobra rada, dzięki której może przestaniesz demonizować kobiety na kobiecym forum:
Kobiety lubią czuć się wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju
Jak to pojmiesz, to może któraś Cię zechce i przestaniesz wylewać tu swoją frustrację.

EDIT2
Dziękuję za poprawienie posta smile

Kobiety lubią czuć się wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju- to rozumiem, że księżniczkujesz. Założę się, że faceci na tym forum mają zdecydowane zdanie na ten temat i domyślasz się jakie. Życie jednak jest realne i nie składa się tylko z wyimaginowanych oczekiwań. Ja nie demonizuję tylko staram się mówić to, co jest prawdą a ty próbujesz zaprzeczyć rzeczywistości. Na początku prawie każdy facet będzie ci ściemniał tylko dlatego, że chce się dobrać do twoich skarbów i tyle z bycia księżniczką. Później dojdzie real, bo przecież jak długo można z siebie robić pajaca! Mógłbym też tylko na podstawie twojego jednego postu stwierdzić, np że jesteś bardzo nerwowa i ty mnie pouczasz co do kobiet a kto zechce taką nerwową kobietę jak ty?
Zapomniałem dodać: wszystkie kobiety są kobietami! Tylko się nie obraź...

31 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2018-11-15 19:48:28)

Odp: Zakochany kolega
canarios napisał/a:

Kobiety lubią czuć się wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju- to rozumiem, że księżniczkujesz. Założę się, że faceci na tym forum mają zdecydowane zdanie na ten temat i domyślasz się jakie. Życie jednak jest realne i nie składa się tylko z wyimaginowanych oczekiwań. Ja nie demonizuję tylko staram się mówić to, co jest prawdą a ty próbujesz zaprzeczyć rzeczywistości. Na początku prawie każdy facet będzie ci ściemniał tylko dlatego, że chce się dobrać do twoich skarbów i tyle z bycia księżniczką. Później dojdzie real, bo przecież jak długo można z siebie robić pajaca! Mógłbym też tylko na podstawie twojego jednego postu stwierdzić, np że jesteś bardzo nerwowa i ty mnie pouczasz co do kobiet a kto zechce taką nerwową kobietę jak ty?

Poczucie, że jestem dla mojego mężczyzny wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, nie oznacza, że automatycznie oczekuję od niego ochów i achów na sam mój widok. To oznacza, że jest on osobą, która potrafi współtworzyć w związku atmosferę sprzyjającą rozwojowi relacji między nami. Wątpię, żebyś był w stanie to zrozumieć.
Nie chce mi się już z Tobą gadać, cytując klasyka, bo za dużo wylewa się z Ciebie frustracji. Papa.

32

Odp: Zakochany kolega
dobrakobieta90 napisał/a:
canarios napisał/a:

Kobiety lubią czuć się wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju- to rozumiem, że księżniczkujesz. Założę się, że faceci na tym forum mają zdecydowane zdanie na ten temat i domyślasz się jakie. Życie jednak jest realne i nie składa się tylko z wyimaginowanych oczekiwań. Ja nie demonizuję tylko staram się mówić to, co jest prawdą a ty próbujesz zaprzeczyć rzeczywistości. Na początku prawie każdy facet będzie ci ściemniał tylko dlatego, że chce się dobrać do twoich skarbów i tyle z bycia księżniczką. Później dojdzie real, bo przecież jak długo można z siebie robić pajaca! Mógłbym też tylko na podstawie twojego jednego postu stwierdzić, np że jesteś bardzo nerwowa i ty mnie pouczasz co do kobiet a kto zechce taką nerwową kobietę jak ty?

Poczucie, że jestem dla mojego mężczyzny wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju, nie oznacza, że automatycznie oczekuję od niego ochów i achów na sam mój widok. To oznacza, że jest on osobą, która potrafi współtworzyć w związku atmosferę sprzyjającą rozwojowi relacji między nami. Wątpię, żebyś był w stanie to zrozumieć.
Nie chce mi się już z Tobą gadać, cytując klasyka, bo za dużo wylewa się z Ciebie frustracji. Papa.

Bardzo słusznie. Nie rozmawiaj ze mną tylko ze swoim chłopakiem w ten sam agresywny sposób. Może wreszcie zorientuje się z kim ma tak wyjątkową relację. Jasne! Gdyby nie jego anielska cierpliwość i wyrozumiałość, bo w końcu chce mieć ten cenny skarb na codzień to już przestałby rozwijać relację z tak cudowną i wyjątkową kobietą.

33 Ostatnio edytowany przez balin (2018-11-16 10:41:53)

Odp: Zakochany kolega
dobrakobieta90 napisał/a:

To weź na przyszłość unikaj stwierdzeń, że kazdej kobiecie ... albo, że wszystkie kobiety, to przestanę to brać do siebie. Póki co jestem kobietą, jak każda i wszystkie inne, choć nie taka sama wbrew temu, co o nas tu wypisujesz.


EDIT
Jedna dobra rada, dzięki której może przestaniesz demonizować kobiety na kobiecym forum:
Kobiety lubią czuć się wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju
Jak to pojmiesz, to może któraś Cię zechce i przestaniesz wylewać tu swoją frustrację.

Ja mam tylko prośbę o stosowanie się do swoich rad. Skoro uważasz, że ktoś nie powinien pisać językiem stereotypowym, to daj przykład i tez takiego języka nie używaj. To hipokryzja w czystej postaci. smile

34

Odp: Zakochany kolega

Raz jeszcze zwrócę uwagę, że trochę za dużo pojawia się w tym wątku prowokujących, osobistych wycieczek, dlatego proszę o powstrzymanie się od wygłaszania opinii, które nie mają wiele wspólnego z merytoryczną dyskusją.
Uprzedzam, że od tego momentu posty niezwiązane z tematem będą bez uprzedzenie usuwane, a ich Autor/ka otrzyma ostrzeżenie.
Pozdrawiam, Olinka

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018