Witam
Przejdę od razu do sedna. Mam w pracy kolegę, starszego, żonatego, który pare lat temu zdradził swoją żonę... Jak sam twierdzi, ma trudną sytuację w małżeństwie, nie kocha żony, stwierdza, że ożenił się z wygody, gdyby nie syn - rozstał by się z nią. On ma trudny charakter, jednak przy bliższym poznaniu mimo, że udaje twardziela, jest "normalnym" facetem, lecz zagubionym, potrzebujący miłości. Jak sam mówi, w związku to on wszystkim się zajmuje, żonę interesuje tylko praca.
Sedno sprawy jest takie, że zakochał się we mnie... wiem, że to nie ma sensu, ale nie wiem czy chce bym była tą kolejną czy po prostu (jak również sam powtarza), podoba mu się to, że jestem inna niż jego żona, interesuje się domem, umiem o niego zadbać. Mam mętlik w głowie, gdyby nie żona - miałby duże szanse. Pomocy !