Witam Wszystkich!
Cieszę się, że są takie miejsca w internecie gdzie można opisać swój problem, a ludzie tacy jak Wy postarają się pomóc na tyle ile mogą.
Zacznę zatem od początku: Rok temu poznałam chłopaka, wyciągnął mnie z dołka, pokazał normalne życie, jak cieszyć się zwykłymi chwilami. Nie chciałam z Nim być, raczej miałam potrzebę mieć kogoś. Po kilku miesiącach zamieszkaliśmy ze sobą, było dobrze. Z mojej strony traktowałam go jako przyjaciela. Po pewnym czasie zaczęło się psuć, odsunęłam się od Niego- poznałam kogoś, zaczęliśmy rozmawiać, spotykać się, gdy go widzę czuje się wspaniale, jednak gdy wracam do domu gdzie jest mój chłopak czuje się paskudnie, źle. Tamten chłopak już nie chce się ukrywać i powiedział kilka dni temu, że musimy coś z tym zrobić. Nie potrafię mieszkać z kimś do kogo nic nie czuje, nie mam już wymówek na odmowę sexu. Zawsze starałam się być fiar w stosunku do wszystkich, dopuściłam teraz do takiej sytuacji, że z jednym mieszkam, a z drugim się spotykam. Jestem szczęśliwa, a zarazem nieszczęśliwa. Czuje się tak jakbym oszukiwała wszystkich dookoła. Mam 21l, a oni obaj po 27l. Kierować się sercem czy rozumem? Zostawić wszystko dla kogoś przy kim czuje się jak nigdy dotąd, nie mieć pewności czy za miesiąc-dwa wszystko się nie posypie, czy zapomnieć o wszystkim i udać, że nic się nie stało, wrócić do dawnego życia? Dodam, że z moich chłopakiem już nie sypiam od dawnego czasu, a z tym chłopakiem mogę bez końca się kochać. Wyprowadzając się od mojego chłopaka, będę zmuszona wyjechać z miasta i wrócić na wieś do rodziców. Czuje taką bezradność, bezsilność... Ehhh. Nie oceniajcie mnie, wiem, że to co robię jest złe, egoistyczne. Chcę po prostu jakiejś rady.
Podobne tematy
Chcę po prostu jakiejś rady.
Proszę uprzejmie, rada bez oceniania. Powinnaś spróbować z tym drugim chłopakiem. Korzyści:
-przestaniesz oszukiwać dobrego człowieka i dasz mu szansę spotkania kogoś, kto go pokocha
-jak stracisz dach nad głową, nauczysz się samodzielności (nie pracujesz? dlaczego niby masz wracać na wieś?)
-dasz sobie szansę na prawdziwą miłość - jeśli nie z tym, do którego Cię ciągnie teraz, bo Wam nie wyjdzie, to z kolejnym.
Straciłam pracę 2tygodnie temu. Byłoby mi łatwiej gdybym jej nie straciła, zamierzałam iść na pokój jakoś to by się potoczyło, ułożyło. Nie chcę wracać do rodziców to też jest istotne w podjęciu decyzji. Jest mi ciężko, wpakowałam się w niezłe bagno krzywdząc siebie i innych. Najsmutniejsze jest to, że każdy widzi we mnie ideał, bierze mnie za osobę dobrą, a tak nie jest. Uroda mi przeminie za kilka lat, charakter zostanie.
Ja miałam kiedyś bardzo podobnie. I wiesz co męczyłam się jeszcze jakiś czas, bo każdy mi radził bądź z nim bo to dobry chłopak zrobi dla Ciebie wszystko, nie mogłam zrozumieć dlaczego mam znim być, skoro nie czuję się z nim tak jak z moją teraźniejszą miłością. w końcu wbrew wszystkim zaryzykowałam, zostawiłam go, poniekąd zachowałam się egoistycznie, ale dałam mu wolną rękę i możliwosć aby on również kogoś znalazł. Z tego co piszesz on ma 27 lat więc nie lepiej pozwolić mu jeszcze kogoś znaleźć, on zaraz będzie miał 30 lata też ma prawo do szczęścia. A skoro sama czujesz, ze nie jesteś szczęśliwa, to zrób to dla siebie. W życiu liczy się miłość, a jesteś młoda, nawet jeśli to jest dla Ciebie ryzykowne, wiązać się z kimś bo nie jest pewne jak będzie to nic w swoim życiu nie zrobisz ze strachu?? nie będziesz szczęśliwa bo się boisz???
Szczerze zrób to co każe serce, tylko wtedy osiągniesz szczęście. Bo chwilę może i będziesz się oszukiwać, ale z każdyhm dniem będziesz bardziej nieszczęśliwa, aż dojdzie do tego, że i tak go zostawisz....więc zrób to teraz
Nie martw się. Nie jesteś jedyną osobą, która jest pozbawiona godności, honoru i poczucia uczciwości- to niewątpliwie przymioty większości ludzkiej masy. Miło mi słyszeć, że zdradzasz partnera- nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie. Ten drugi silny mężczyzna o tym wie i nie chce już być drugi. Życzy sobie pierwszego miejsca. To wszystko bardzo klawe. Dwóch frajerów i Ty. Uwielbiam przedstawicieli stada, robiących ze swojego życia groteskę.
Moja rada. Zostań w mieście. Nie wyprowadzaj się od chłopaka i dawaj pupy temu, który lepiej posuwa. Krótko mówiąc, nie ma co zmieniać. Musisz tylko do tego przekonać tego głupiego dudka, który chce być Twoim oficjalnym chłopakiem. Napisałbym nowy post z pytaniem jak to zrobić. Są tu tacy co wiedzą.
Cała ta sytuacja przerasta mnie. Mam objawy narcyza, myślę zawsze tylko o sobie, a nie o innych. Teraz jednak zaczynam dostrzegać, ze krzywdzę mojego chłopaka, który pozwala z siebie robię taką ofiarę. Myślę, że się domyśla czegoś, ale boi się, ze mnie straci więc siedzi cicho.
Cała ta sytuacja przerasta mnie. Mam objawy narcyza, myślę zawsze tylko o sobie, a nie o innych. Teraz jednak zaczynam dostrzegać, ze krzywdzę mojego chłopaka, który pozwala z siebie robię taką ofiarę. Myślę, że się domyśla czegoś, ale boi się, ze mnie straci więc siedzi cicho.
Narcyzm puchłby z dumy, że ma dwóch facetów na raz. I na pewno nie myślał by o sobie w zły sposób.
Po prostu się pogubiłaś, zamiast najpierw zrezygnować z związku, który się wypalił, tak wynika z opisu, to wpakowałaś się w inny. To nie egoizm to strach przed podjęciem decyzji ![]()
Niedługo zostaniesz bez kochanka i bez chłopaka jak tak dalej bedziesz nie zdecydowana. Chłopaka nie kochasz to na cholere z nim byc ? bo masz gdzie mieszkac ? no masakra jakas...
KOCHASZ tamtego to z tamtym bac , moze akurat wam sie uda
Dziękuje Wszystkim za dobre rady, wiem, że każdy ma własne zdanie, doceniam to. Myślę, że macie racje, powinnam go zostawić i dać mu prawo do szczęścia, to dobry człowiek.
10 2013-05-30 19:07:42 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-05-30 19:09:51)
Nie martw się. Nie jesteś jedyną osobą, która jest pozbawiona godności, honoru i poczucia uczciwości- to niewątpliwie przymioty większości ludzkiej masy. Miło mi słyszeć, że zdradzasz partnera- nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie. Ten drugi silny mężczyzna o tym wie i nie chce już być drugi. Życzy sobie pierwszego miejsca. To wszystko bardzo klawe. Dwóch frajerów i Ty. Uwielbiam przedstawicieli stada, robiących ze swojego życia groteskę.
Moja rada. Zostań w mieście. Nie wyprowadzaj się od chłopaka i dawaj pupy temu, który lepiej posuwa. Krótko mówiąc, nie ma co zmieniać. Musisz tylko do tego przekonać tego głupiego dudka, który chce być Twoim oficjalnym chłopakiem. Napisałbym nowy post z pytaniem jak to zrobić. Są tu tacy co wiedzą.
Dobrze, że Ty jesteś taki idealny i błędów w życiu nie popełniasz.
Vicky a myślałaś o tym jak Twój chłopak musi się paskudnie czuć, że mu seksu odmawiasz i bliskości? Jak on przez to cierpi? Odejdź od niego dla jego dobra. Daj mu szanse na szczęście. Zasługuje na to. Nie uszczęśliwiaj go na siłę, bo mu tylko zadajesz ból. Powiedz mu prawdę na którą również zasługuje i odejdź.
To jedyna słuszna decyzja.
I ja Cię nie oceniam, ja tylko próbuję Ci pokazać co czuje Twój chłopak. Nie rań już go więcej błagam!
Miej na tyle odwagii by mu wyznać prawdę i pozwól mu odnaleźć szczęście.
Trudno powiedzieć prawdę. Wstyd. Nie wiem czy znajdę odwagę na powiedzenie prawdy, lepiej wyjść bez słowa. Trzeba być naprawdę odważnym i mieć silne sumienie.
12 2013-05-30 19:37:56 Ostatnio edytowany przez masajka (2013-05-30 19:43:20)
Chyba sobie nie zdajesz sprawy jak boli takie odejście bez słowa? Każda prawda jest lepsza niż odejście bez słowa wyjaśnienia.
On zasługuje na wyjaśnienie.
Masajka - w tym przypadku ja bym jednak nie polecał Viccky mówić prawdy temu chłopakowi. Widać, że to dobry człowiek, który wiele poświęcił starań dla niej. Jestem pewny, że walczył o nią z całych sił, by w jej sercu w końcu pojawiła się miłość... Obawiam się, że prawda mogłaby go zniszczyć nawet na lata...
Viccky - dobrze, że zdajesz sobie sprawę z tego jak nieuczciwe i paskudne jest to w co się wplątałaś. Oszczędź mu tej krzywdy i zostaw go. Powiedz mu, że próbowałaś go pokochać, ale mimo jego starań niestety "to nie jest to". Spakuj się i na drugi dzień opuść jego mieszkanie. Nie rań porządnego człowieka. On ma prawo do szczęścia tak samo jak i Ty. Tu nie ma dylematu, serce czy rozum... tu jest pytanie, czy Ty masz honor i godność, czy też nie...
Trudno powiedzieć prawdę. Wstyd. Nie wiem czy znajdę odwagę na powiedzenie prawdy, lepiej wyjść bez słowa. Trzeba być naprawdę odważnym i mieć silne sumienie.
Miałaś odwagę go zdradzić to miej odwagę mu powiedzieć prawdę, bo inaczej on będzie cały czas myślał, że to on coś złego zrobił, że odeszłaś. Naprawdę kobieto nie patrz na siebie tylko zrób tak by on jak najmniej cierpiał!
Viccky - przekroczyłaś barierę.
Będąc w związku dopuściłaś do tego że ktoś inny stal się dla Ciebie partnerem.
Ochłoń.
Odejdź od jednego i drugiego.
Odnajdź siebie, kim jesteś sam dla siebie.Bez jakiegoś faceta.
Jak się odnajdziesz wchodź w związki.
A czemu jej każesz ochłonąć?
Jest zakochana w innym i tyle. Jemu też na niej zależy więc jaki jest sens by odchodziła od tego drugiego, którego kocha? Chce z nim być, jest tego pewna, więc niech sie zdobędzie na szczerość i powie prawdę facetowi tak by on wiedział, że to nie on jest winny rozpadowi tego związku i niech idzie do tego z którym chce sobie życie ułożyć.
Myszeczko, masz rację. Niech idzie do tego, którego kocha, ale z drugiej strony jeśli dopuściła się do tak nieodpowiedzialnej sytuacji i wyzyskiwała dobrego faceta, to raczej nie uszanuje też tego nowego. Vicckey musi być w pełni świadoma swoich poczynań i konsekwencji. Obecnie mam wrażenie, że się zabawiła na uczuciach...
A powiedz jak to jest wracać do domu i patrzeć na tego pierwszego? Fajnie?
19 2013-05-30 21:36:02 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-05-30 21:42:18)
A czemu jej każesz ochłonąć?
Jest zakochana w innym i tyle. Jemu też na niej zależy więc jaki jest sens by odchodziła od tego drugiego, którego kocha? Chce z nim być, jest tego pewna, więc niech sie zdobędzie na szczerość i powie prawdę facetowi tak by on wiedział, że to nie on jest winny rozpadowi tego związku i niech idzie do tego z którym chce sobie życie ułożyć.
ochłonąć - żeby przestała skakać z jednego kwiatka na drugi.
Bo stanie się to jej "znakiem firmowym".
Takie tłumaczenie wszystkiego - bo kocha, jest naciągane, takie harlquinowskie.
Zauroczenie to nie miłośc.
A tam gdzie w rachubę wchodzi drugi człowiek, należy się zastanowić.
Również nad sobą.
Gdzieś czytałem, opinię które mi się spodobała, nie przytoczę jej dokładnie jedynie sens :
- miłośc to uczucie w którym zaczynamy nawzajem czerpać przyjemność z dawania drugiej osobie, decydujemy się być odpowiedzialni za drugą osobę.
W przypadku Viccky sprawa sprowadza się do seksu, przyjemno sci własnej ![]()
Masajka - w tym przypadku ja bym jednak nie polecał Viccky mówić prawdy temu chłopakowi. Widać, że to dobry człowiek, który wiele poświęcił starań dla niej. Jestem pewny, że walczył o nią z całych sił, by w jej sercu w końcu pojawiła się miłość... Obawiam się, że prawda mogłaby go zniszczyć nawet na lata...
Ja nie pisałam, co ma mówić, tylko, żeby go nie zostawiała bez słowa wyjaśnienia, bo Viccky stwierdziła, że najlepiej odejść bez słowa. A to jest najgorsze rozwiązanie.
Ja jednak jestem zwolenniczką mówienia prawdy. Jeśli mu powie, że nie udało jej się go pokochać, to będzie miał wrażenie, że cały czas go oszukiwała, a poza tym może mówiła, że kocha. Kłamstwo wcześniej czy później wyjdzie na jaw i chłopak będzie się czuł jeszcze gorzej.
Fatalnie, wychodzę szczęśliwa, a gdy wchodzę do domu- nie mam ochoty na niego patrzeć, kłaść się w łóżku obok niego. Ehhhh, poprzewracało się w moim życiu. Chcę żeby już było po wszystkim, nie chcę przechodzić przez to całe piekło, jakie mnie teraz czeka!
Nie wiem czy gdy stanę przed Nim to będę miała siłę cokolwiek wydusić z siebie... sadzę, że wyjście i zostawienie kluczy byłoby najlepsze, pożegnania są okropne.
Nie wiem czy gdy stanę przed Nim to będę miała siłę cokolwiek wydusić z siebie... sadzę, że wyjście i zostawienie kluczy byłoby najlepsze, pożegnania są okropne.
zgadza, się tchórzostwo to też znak firmowy zdradzających ....
Może jednak spróbujesz zachować tą resztkę szacunku dla samej siebie ?
kiedyś lustro może zacząć doskwierać.
Kochanek nic nie ma przeciwko temu żebyś była z nim w związku pomimo tego że zdradzasz ?
Ryzykant.
Właściwie to On myśli, że ja mieszkam z moim byłym, bo tak mu powiedziałam. Kłamstwo kryje kłamstwem
nie mogę już tak dłużej żyć, zależy mi na tym drugim, totalnie się zagubiłam. Naważyłam sobie piwa, które muszę teraz jakoś wypić.
Właściwie to On myśli, że ja mieszkam z moim byłym, bo tak mu powiedziałam. Kłamstwo kryje kłamstwem
nie mogę już tak dłużej żyć, zależy mi na tym drugim, totalnie się zagubiłam. Naważyłam sobie piwa, które muszę teraz jakoś wypić.
Nie zgubiłaś się tylko dramatyzujesz.
Pierwsze co robisz, to szukasz sobie miejsca gdzie się możesz wyprowadzić. Kolejna rzecz to piszesz list do obecnego jak nie możesz mu powiedzieć tego osobiście. Wyjście bez słowa skaże go na straszną mękę i niewiedzę i niezrozumienie. MUSI wiedzieć, dlaczego. Nie musisz wchodzić w szczegóły, ale ogólnie sytuacje przedstaw. I tyle! Koniec filozofii. Żyjesz sobie radośnie z tym drugim, a jak Ci nie wyjdzie to będzie trzeci
Za młoda jesteś, żeby wybierać między szaleństwem a rozsądkiem ![]()
Nic złego w tym że pokochałaś innego ale obecny chłopak zasłużył byś powiedziała mu prawdę że go już nie kochasz. Zostaw go i zamieszkaj z tym drugim jeżeli jesteś tak pewna swych uczuć...
Myślisz, że opuszczenie mieszkania i pozostawienie kluczy wszystko załatwi? Nic bardziej mylnego, on będzie chciała poznać prawdę. Będzie Cię szukał i żądał wyjaśnień, które moralnie mu się należą i nie dosyć, że go zranisz jeszcze mocniej to nowy chłopak dowie się, że były chłopak tak naprawdę byłym nie był..
Naważyłaś piwa to je wypij, jemu należą się wyjaśnienia, nie ma nic gorszego niż rozstania bez podawania powodu ( znam to z autopsji więc wiem) on będzie się męczył zastanawiał i zatruje sobie życie i przy okazji Tobie też może.
Poza tym z tamtym ukrywać się nie będziesz i jak wyjaśnisz mu to, że z nim się rozstajesz, a jutro już pokazujesz się z innym, w tej całej sytuacji pomyśl co będzie dobre dla NIEGO, a nie dla Ciebie. Nie każ mu dwa razy cierpieć, a tak będzie gdy stchórzysz i uciekniesz.
Mimo wszystko życzę Ci powodzenia.
28 2013-05-31 11:24:22 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-05-31 11:29:35)
Fatalnie, wychodzę szczęśliwa, a gdy wchodzę do domu- nie mam ochoty na niego patrzeć, kłaść się w łóżku obok niego. Ehhhh, poprzewracało się w moim życiu. Chcę żeby już było po wszystkim, nie chcę przechodzić przez to całe piekło, jakie mnie teraz czeka!
Nie masz ochoty na niego patrzeć??? Piszesz tak jak by to on zrobił Tobie krzywdę. Jak się dowie co mu zrobiłaś to on nie będzie miał ochoty patrzeć na Ciebie! Kobieto piszesz, że masz dość tego piekła? A Twój facet to piekła nie ma? Nie bądź taką egoistką, bo mnie szlak trafia. Twoje piekło jest na Twoje własne życzenie! Trzeba było odejść od niego już dawno lub z nim się w ogóle nie wiązać jak czułaś, że go nie kochasz.
Jak ja współczuje Twojemu facetowi.:(
Nie wiem czy gdy stanę przed Nim to będę miała siłę cokolwiek wydusić z siebie... sadzę, że wyjście i zostawienie kluczy byłoby najlepsze, pożegnania są okropne.
Najlepsze dla Ciebie, najgorsze dla niego. Jesteś straszną egoistką.
Najlepsze dla Ciebie, najgorsze dla niego. Jesteś straszną egoistką.
A ja myślę, że odwrotnie. Dla niego lepsze.. a raczej lepsza czeka
Taka co go doceni i na prawdę pokocha.
Myślę, że wstręt autorki nie jest skierowany na chłopaka, z którym mieszka tylko na samą siebie. Doskonale sobie zdaję sprawę z tego co zrobiła, tylko zamiast stawić czoła stworzonym przez siebie problemom najchętniej by uciekła jak mała dziewczynka, zabrała swoje zabawki i poszła do innej piaskownicy.
Gall najlepsze dla niej, bo nie musi mu się tłumaczyć i przyznać się ile złego mu zrobiła. Łatwiej jest po prostu wyjść i nic nie mówić. Najgorzej dla niego, bo on będzie cały czas obwiniał za to siebie. Po czytaj sobie tu na forum ludzi, którzy zostali bez słowa porzuceni.
Ja wcale nie uważam, że Vicky to zła i pusta dziewczyna, która zasługuje na ukamieniowanie. Miała prawo się zakochać, ale po pierwsze nie miała prawda zdradzać. A ona go przecież cały czas zdradza. Mieszka z facetem, a idzie do łóżka z innym! Po drugie: nie ma odwagii się do wszystkiego przyznać, a po trzecie boi się, że mocno zrani swojego faceta odchodząc, ale teraz rani go tysiąc razy bardziej. Więc co jest lepsze:
a) Przyznać się do zdrady, za wszystko przeprosić, powiedzieć, że to nie jest jego wina, życzyć mu z całego serca szczęścia i odejść?
b) Nadal go zdradzać i pewnego dnia odejść bez słowa zostawiając go samego, porzuconego, potraktowanego jak śmiecia?
Bo ja bym wybrała pierwszą opcje. Dzięki temu on będzie wiedział, że to nie on jest winny rozpadu związku i z czystym sumieniem będzie mógł zacząć życie z kimś innym. Cierpieć na początku na pewno będzie, ale będzie mu łatwiej niż gdyby miał żyć w niewiedzy.
Wpakowałaś się nieżle,przepraszam nie chce Cię oceniać,ale piszesz że już tak nie chcesz a czego właściwie się spodziewałaś sypiając z tamtym chłopakiem.Trzeba było od razu postawić sprawe jasno,oprocz mieszkania nie łączy nas nic,byłoby łatwiej.Nie oceniam ćię ale czasami same pakujemy się w takie związki.Cóż musisz powiedzieć mu prawde,bo na kłamstwie szczęścia nie zbudujesz.
Gall . Po czytaj sobie tu na forum ludzi, którzy zostali bez słowa porzuceni.
Daleko szukać nie musi, mogę powiedzieć jak to jest, siedzisz i godzinami zastanawiasz się co zrobiłaś nie tak, zadręczasz się tym.
Cały czas masz nadzieje, że masz jeszcze szanse na powrót partnera przez co nie może o nim zapomnieć, przeżywasz cały związek od początku po kilka razy analizujesz gdzie mogłaś zrobić coś nie tak, nie muszę mówić jak cholernie to boli, męczysz się wtedy kilka razy dłużej, nie możesz rozpocząć nowego rozdziału, gdy stary jest jeszcze otwarty. Czujesz się jak w koszmarze z którego nie możesz się obudzić. Z powodu braku swojej odwagi chcesz mi zafundować takie piekło? Jeśli naprawdę nie masz odwagi ( swoją drogą zdradzać go miałaś odwagę) to napisz mu list tak jak zasugerowała Teo
Zakończ to jak najszybciej, nie zwódź go dłużej.
Niech chłopak ma szanse ułożyć sobie życie.
Boję się tego wszystkiego co mnie może czekać. Jestem tchórzem, ale postawcie się w mojej sytuacji. Wam, ludziom na forum łatwo jest napisać, oceniać. Widzicie we mnie tą złą, a jeśli już mamy kogoś obwiniać to wina leży po obu stronach. Może gdyby nie chwila słabości, gdybym nie zaczęła znajomości z tym drugim, może dalej byłabym w normalnym związku, w którym nie ma miłości, a jedynie bycie z kimś z rozsądku. Boli mnie to, bo wiem, że takie zachowanie jest karygodne, ale wyobraźcie sobie jaka jestem w tym wszystkim teraz nieszczęśliwa. Uderzacie we mnie jak kropla deszczu o wodę, chciałam wysłuchać opini i to co gdybyście zrobili/jakbyście się czuli.
Wyjaw wszystko ulżysz sobie i wszystkim w koło. I masz nauczkę na przyszłość zanim kolejny raz odstawiasz podobny numer pomyśl o konsekwencjach, które w tej chwili Cie przerosły. A im dłużej będziesz czekać Tym będzie trudniej.
36 2013-05-31 21:52:37 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-05-31 22:17:22)
Vicky a nie boisz się wracać do domu po stosunku z innym?
Po prostu mu to powiedz. Wiem, że łatwo nie będzie, ale wyjścia nie masz.
Najgorzej jest kiedy po miłym wieczorze idę do domu, otwieram drzwi... patrze, jest On. A jeszcze gorzej jest kiedy się wykąpie, ogarnę, ubiorę w piżamę i kładę się spać do tego samego wyra co On, nie życzę nikomu takiego czegoś. Mój facet widzi, że nie okazuje mu czułości, nie kochamy się, nie przytulam go w nocy, wręcz go odrzucam.
Wszystko jest lekcją.
Czemu dalej to ciągniesz? Pomijając to, że boisz się wyznać prawdę.
Jestem trudnym człowiekiem. Zawsze lubiłam jak kolesie za mną latali, a ja miałam satysfakcje kiedy ich olewałam. Raczej byłam niedostępna. Nie uiem odpowiedzieć Ci na to pytanie ;/
To może z jednej strony masz wstręt do siebie bo wiesz, że robisz źle. Z drugiej strony jest ich dwóch. Masz ich dwóch.
Na pewno umiesz, po prostu się dobrze zastanów dlaczego. Co Ci to daje, że tak jest. Co możesz stracić oprócz mieszkania, że tego nie kończysz.
Autorka tego tematu niech posłucha "Myszeczka23".
Serce, kieruj się sercem, ja kierowałam się rozumem i nic w życiu nie osiągnęłam. Dopiero gdy pozwoliłam działać sercu, to wszystko (powolutku) zaczęło się układać. Ale to tylko moje prywatne zdanie ![]()
Wspolczuje temu biedakowi, zostaw go. Daj mu ulozyc sobie zycie z normalna kobieta
44 2013-05-31 22:54:38 Ostatnio edytowany przez herezjarcha (2013-05-31 22:58:05)
Mnie ciekawi, że ludzie tutaj tacy delikatni. Obchodzą się z naszą bohaterką tragiczną jak z jajem faberge'go. Ona się żali, że nie może patrzeć, że bieda, kropla wody uderza i piwo pić trzeba.
To nie czas wojny. Nie czas ciężkich ludzkich wyborów. To życie, mimo wszystkich niedogodności, w jednym z bardziej zasobniejszych społeczeństw XXI wieku.
Szanowna femma fatale!
Jesteś złą i miałką osobą. Postępujesz ohydnie. Jesteś obrzydliwa i obleśna. Śmierdzisz.
Niektórzy cię nie przekreślają. Może mają rację.
Możesz wejść do świata ludzi z godnością. Warunki to przestać myśleć o sobie, odbyć pokutę , starać się nie robić z życia swojego i innych gówna i przede wszystkim zadośćuczynić. Innymi słowy możesz to wszystko zmienić i oczyścić się z tego brudu.
Wątpie czy podejmiesz odpowiednie kroki. Nie wierzę w ciebie.
Mnie ciekawi, że ludzie tutaj tacy delikatni. Obchodzą się z naszą bohaterką tragiczną jak z jajem faberge'go. Ona się żali, że nie może patrzeć, że bieda, kropla wody uderza i piwo pić trzeba.
To nie czas wojny. Nie czas ciężkich ludzkich wyborów. To życie, mimo wszystkich niedogodności, w jednym z bardziej zasobniejszych społeczeństw XXI wieku.
Szanowna femma fatale!
Jesteś złą i miałką osobą. Postępujesz ohydnie. Jesteś obrzydliwa i obleśna. Śmierdzisz.
Niektórzy cię nie przekreślają. Może mają rację.
Możesz wejść do świata ludzi z godnością. Warunki to przestać myśleć o sobie, odbyć pokutę , starać się nie robić z życia swojego i innych gówna i przede wszystkim zadośćuczynić. Innymi słowy możesz to wszystko zmienić i oczyścić się z tego brudu.Wątpie czy podejmiesz odpowiednie kroki. Nie wierzę w ciebie.
Polać mu! Aż nie wierzę, że to piszę. I ja się z nia nie cackam. Napisałam, że jest okropną egoistką.
Vicky pytasz się już setny raz co masz robić i żalić się jak Ci źle. Ale źle to moze być Twojemu facetowi. Ty masz za**bisty seks z kochankiem a Twój facet siedzi w domu i czeka aż księżniczka wróci do domu! Kobieto to mój ostatni post w tym temacie, bo wymiotować mi się chce jak Ciebie czytam. Piszesz, że Ci przyjemność sprawia jak faceci się o Ciebie starają. Życzę Ci aby Cie jeden i drugi kopną w tyłek.
No chyba, że w końcu postąpisz jak kobieta i przestaniesz krzywdzić swojego faceta!
Tyle ode mnie.
Myszeczko! Jestem z Ciebie dumny!
Lepiej już tego nie dało się opisać ![]()
Viccky - Wybacz dziewczyno, ale to co sobą reprezentujesz jest ewidentnym przykładem kobiet, których unikam. Niezdecydowana, niewierna, egoistyczna i po prostu głupia. Inaczej tego nie da się opisać z całym szacunkiem... Za kogo Ty się masz by tak bawić się na uczuciach? To już nie jest zabawa gimnazjalistki...a dorosłe i odpowiedzialne życie! Nawet jeśli "Twoi partnerzy" reprezentują podobny żałosny poziom, to i tak nie jestem za tym byś kontynuowała dalej ten związek. Na zdrowy rozsądek prędzej czy później rozpadnie się, bo ani go nie kochasz, ani nie dajesz mu żadnego powodu by trwać przy Tobie i starać się dla Ciebie. Gdybym miał świadomość tego co robisz na jego miejscu, to już dawno wykopałbym Cię mieszkania.
Wybacz, że tak brutalnie, ale widać inaczej nie można... Zrozumienia i akceptacji Twoich chorych oczekiwań wobec tych facetów nie uzyskasz raczej na tym forum.
I macie racje. Wszyscy.
Przez tą całą sytuacje, zniszczyłam sobie wszystko. Od wczoraj mój facet zaczął się robić obojętny w stosunku do mnie, widać, że ma dość tego całego szumu, chociaż jeszcze nie wie co się święci, a ten drugi po prostu się nie odzywa... Może stwierdził, że sobie odpuści, on nie ma nic do stracenia. Poprzez tą całą gorycz jaką mam w sobie, obudziłam się dziś z myślą, że to wszystko nie ma sensu. Nasza egzystencja na tym świecie jest czasem zbyt podła.
Wyprowadzę się od Niego, postanowiłam podjąć taką decyzję, napisze mu list, w którym opiszę całą sytuacje. Nie mam tyle sił w sobie, aby stanąć i prosto w oczy powiedzieć to wszystko.
Tak, jestem egoistycznym człowiekiem.
Nie wiem po cholerę to ocenianie, zbędne jak dla mnie.
Popełniłaś błąd, raczej szereg błędów, to czy wyjdziesz z tego z twarzą zależy wyłącznie od Ciebie.
Po co to ocenianie? Bo może dziewczyna zrozumie co o takich jak ona myślą ludzie i się zmieni. Nie piszę jej tego by ją poniżyć, tylko by się zmieniła. Mam szczerą nadzieję, że podejmie słuszną decyzję.;)
Nie sztuką kogoś zgnoić, poza tym pisała, że jest świadoma swoich błędów.
Agnik - Czasem trzeba od życia dostać w kość, by coś zrozumieć. Skoro dziewczyna popełnia tak ewidentnie głupie błędy, to inaczej się nie da. Osobiście nie miałem zamiaru zgnoić dla zasady dziewczyny. Zdaje sobie sprawę, że zbłądziła... jej dotychczasowe gierki i satysfakcja z uganiających się za nią facetów bez własnych zobowiązań w końcu obróciły się przeciwko niej. Czy z naszą krytyką, czy bez.. w końcu życie samo sprostowało tą nieuczciwą postawę autorki. Po raz kolejny sprawdza się zasada, ze nie warto na dwa fronty walczyć, bo można przegrać wszystko.
Viccky - napisz to rzeczywiście mu w liście, wyprowadź się. Odpocznij od całej sytuacji i przemyśl sobie wszystko na spokojnie. Jeśli Twój partner rzeczywiście Cię tak bardzo kocha, że jest w stanie mimo wszystko jeszcze o Ciebie zawalczyć, to może po takiej "separacji" w końcu coś do siebie wzajemnie poczujecie. Życie potrafi zaskakiwać ![]()
Najlepsze jest to, że jej nie trzeba poniżać. Zrobiła to osobiście. Jeżeli ktoś twierdzi, że kogoś poniżam, to jest idiotą. Stwierdzanie faktów nie jest poniżeniem.
NA KONIEC:
TO PISANIE LISTU MOZNA W DUPE WSADZIC.
Zrób to szybko, a nie męczysz i siebie i jego, naprawdę nie wiem na co Ty czekasz?
Teraz list będziesz pisać przez kolejny miesiąc, czy może będziesz czekać czy tamten się odezwie, a jeśli tamten Cię olał to może będziesz się starała naprawić swój związek ten " legalny".
Chcesz rad dostałaś je! Czego oczekujesz pochwały? Nikt z nas nie wiem jak by się zachował w Twojej sytuacji bo nikt w niej nie jest.
Jeśli tamtego nie kochałaś to dlaczego nie rozstałaś się z nim jak człowiek i nie zaczęłam spotykać się z innymi?
Bo tak Ci było wygodnie! A teraz płaczesz, że jesteś pokrzywdzona bo musisz wracać do tamtego faceta, czy Ty masz w sobie chociaż odrobinę ludzkich uczuć? Ciągle JA, JA, JA, przestać tylko patrzeć na siebie!
Z premedytacją zdradzasz, planujesz życie z innym będąc w związku z mężczyzną i czego oczekujesz od nas?
Szybkiej i prostej metody na rozstanie z tamtym?
Pamiętaj moja droga, że nie buduje się szczęścia na cudzym nieszczęściu, fraza stara, ale do bólu prawdziwa bo tak w życiu jest, coś zbudowanego czyimś kosztem długo nie przetrwa.
Chyba listu nie muszę już pisać, sam ze mną skończy szybciej niż myślałam.
No i madry chlopak ![]()
Vicky i jak u Ciebie?