netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Martwię się...

31 odpowiedzi3 108 wyświetleńzałożony przez WithoutBody, 30.05.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1 Ostatnio edytowany przez WithoutBody (2013-05-30 14:14:22)

Temat: Martwię się...

Witam.
(Z góry nadpiszę , że jestem mężczyzną i wszedłem tutaj , by otrzymać porady od poważnych kobiet)
Zacznę od tego , że moja kobieta jest biseksualna. Udziela się na facebook'u pod każdym postem , w którym jest choć skrawek tekstu (mniej , lub więcej) kierującego do osób homoseksualnych. Gdy próbuje ją od tego odwieść , prosić , by nie pisała pod każdym takim postem , by nie ingerowała w coś , co nie jest do niej aktualnie kierowane , to odpowiada mi "daj spokój" itp.
Dziś też tak było i w wyniku rozmowy "po łebkach" (bo jak inaczej można nazwać rozmowę , w której słyszę tylko praktycznie "daj spokój") powiedziała , że też chce się zapisać do jakiegoś tam zgrupowania takich ludzi (nie pamiętam nazwy) tylko , że jest ze mną... Ujęła to tak" Też chcę się tam zapisać , ale jestem z Tobą." Po chwili dalszego toku , gdy spytałem zdenerwowanym tonem (nie krzykiem) "Pewnie byś chciała poszukać jakiejś kobiety zamiast mnie , co!?"  Odpowiedziała: "Na razie nie , jestem z Tobą." Gdy to usłyszałem zamarłem i patrzyłem jej w oczy przez chwilę...A ona na to "No co?"
Proszę Was , rozwiejcie moje myśli , wytłumaczcie coś... może to ja po prostu się za bardzo tym przejmuję i martwię , ale nie chcę , by mnie zostawiła pewnego dnia , mówiąc , że woli inną kobietę ode mnie...

Pozdrawiam.

2

Odp: Martwię się...

Przede wszystkim nie naciskaj na nią. Ona sama musi zrozumieć czego chce. Ty też się zastanów czy do końca w tym związku jesteś szczęśliwy.

3

Odp: Martwię się...

To nie jest takie łatwe , gdy się martwię , gdy widzę , że ona pisze różne tego typu rzeczy... Może ja to po prostu źle interpretuję? Może już mi odbija...? Jestem z nią szczęśliwy i to bardzo , poza małymi rzeczami , które cały czas próbuję skorygować. Proszę o Wasze obiektywne oceny.

4

Odp: Martwię się...

Są osoby, które lubią być szantażowane emocjonalnie. Inni lubią stosować tego rodzaju szantaż. Absolutnie nie kończ tego związku- dobraliście się idealnie.

5

Odp: Martwię się...

Być może jesteś o wiele bardziej zaangażowany w związek niż ona. Zapytaj co rozumie, przez to, że teraz to ma Ciebie.

6

Odp: Martwię się...

Ona nie traktuje Cię poważnie, skoro mówi że "Na razie jest z Tobą".
Zastanów się czy chcesz dalej brnąć w związek z kimś kto traktuje Cię tylko jako przystanek na drodze swojego życia..

7

Odp: Martwię się...

WithoutBody, czy Twoja partnerka była już kiedyś związana z kobietą?

8 Ostatnio edytowany przez WithoutBody (2013-05-30 15:39:55)

Odp: Martwię się...

Anemonne , nie wiem i nawet nie chcę pytać...ale nie muszę przecież tłumaczyć sobie znaczenia biseksualizmu.
Alfaalfa , co do tego co napisałeś/aś , to wydaję mi się , że ona przez dawne związki może być lekko sceptycznie do tego nastawiona i biorę to też pod uwagę. Ogólnie bardzo się zmieniła , odkąd jesteśmy razem (na lepsze). Tak my jak i jej rodzina to zauważyła , tak po prostu zaszły takie zmiany same z siebie.
Agnik , może jestem troszkę bardziej zaangażowany , próbuje zawsze jakoś dojść z nią do porozumienia , mimo , że stawia i tak na swoim często , a potem odwraca ogona. Ale sądzę , że te nieporozumienia itp są przyczyną tego , że mimo bardzo wielu podobieństw , to nasze charaktery odrobinkę się różnią i inaczej rozumiemy pewne rzeczy , dlatego staram się to wyjaśniać zawsze...ale to już odbiegam od tematu...
(być może , że dramatyzuję , gdyż jestem bardzo wrażliwy uczuciowo...)

9

Odp: Martwię się...

Gdybym miała taka sytuacje jak Ty to zapytałabym się partnerki czym ja dla niej jestem, co dla niej znaczysz?

Z opisu wygląda to tak, jesteś bo jesteś, szalu z Tobą nie ma ale na razie sobie bądź, jak mi się odwidzisz to gdzieś Cię przestawię.

Być może macie zupełnie inne oczekiwania względem waszego związku i zupełnie inaczej go odbieracie. Ja tu widzę różnice w postrzeganiu waszej więzi a nie waszych charakterów.

10 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2013-05-30 15:57:56)

Odp: Martwię się...
WithoutBody napisał/a:

Alfaalfa , co do tego co napisałeś/aś , to wydaję mi się , że ona przez dawne związki może być lekko sceptycznie do tego nastawiona i biorę to też pod uwagę. Ogólnie bardzo się zmieniła , odkąd jesteśmy razem (na lepsze). Tak my jak i jej rodzina to zauważyła , tak po prostu zaszły takie zmiany same z siebie.

Jestem kobietą i zdecydowanie hetero, dlatego patrzę na to co napisałeś głównie pod kątem waszej relacji.. Będę pesymistką - moje wrażenie jest takie, że Ona może i jest sceptyczna ale odnośnie waszego związku.. stąd takie "tymczasowe" traktowanie Ciebie i tego co jest między wami.

Czy w jej rodzinie są jakieś związki bi? Jeśli nie - to nie brałabym pod uwagę sugestii rodziny.

Optymistyczna wersja jest taka, że wyolbrzymiasz a Ona się nieźle bawi Twoimi domysłami.. wink

11

Odp: Martwię się...

Gdy facebook nie istniał, ludzie byli wyraźnie szczęśliwsi.
Teraz co drugi problem par to fb. Przeraza mnie to.

WithoutBody, na Twoim miejscu porozmawiałabym szczerze z partnerka.
Powiedz jej, ze boli Cie to, jak ona traktuje Ciebie i to, jak odbiera Wasza relacje.
A jeśli mimo to, któregoś dnia odejdzie - czy do faceta, czy kobiety - to odejdzie, trudno, to znaczy, ze nie była odpowiednia osoba.

12

Odp: Martwię się...

Próbowałem nie raz z nią rozmawiać , olewała to słowami różnej maści... mimo to , wiem , że mnie kocha. To jest temat rzeka... Wiem , że też ja mogę jej nie zrozumieć , ale się staram , dlatego ją wypytuje. Ona ma też czasem taki strasznie złośliwy charakter , np gdy jest zła ,zdenerwowana itp. I czasem mi mówi podczas tego przykre rzeczy , lub robi , które chcąc , czy nie chcąc zapamiętam...
Jest dobrą i kochaną osobą , z wieloma rzeczami czasem przegina i wciska kit , ale jak na razie dużo problemów jest przez ten Facebook , szatańska strona... od której niestety jest uzależniona. Co według Was należało by zmienić/naprawić? Może uda mi się wprowadzić w nasze życia pewne zmiany dzięki Wam

PS: Jestem zdania , że w każdym związku tak czy siak czasem należy coś poświęcić , dla dobra owego związku (nie mam na myśli palenia za sobą mostów). Otóż spytałem ją pewnego razu co takiego poświęciła dla mnie? Odpowiedziała , że dużo , a wymieniła tylko swoje "życie towarzyskie". To ,że już tak się nie spotyka z innymi ludźmi itp...No kurcze , ja myślałem , że to nieodłączny punkt związku , że się ogranicza towarzystwo. Co o tym myśleć? Czy poświęcenie Facebooka jest jakimś ogromnie potwornym przeżyciem? Dodam też fakt , że dodaje tam prawie każdy taki "niecodzienny" moment naszego życia.Gdy pewien post mi się nie spodoba , lub gdy ktoś wstawi jej nieodpowiedni (facet) i proszę ją , by go skasowała , bo patrzeć na to nie mogę i znieść , że ktoś w ten sposób pisze do niej , lub o niej , to odpowiada setki razy "NIE". Mówiła kiedyś , że jak mi nie pasuje , to ja mogę skasować FB. Jak mam ją wyleczyć z tego uzależnienia? Mieszkamy ze sobą , chcę , żeby ze mną rozmawiała , a nie cały czas Fb , Fb , Fb....

13

Odp: Martwię się...
herezjarcha napisał/a:

Są osoby, które lubią być szantażowane emocjonalnie. Inni lubią stosować tego rodzaju szantaż. Absolutnie nie kończ tego związku- dobraliście się idealnie.

O widzę znów Pan Idealny daje mądre rady.;)

Ale czemu się tym martwisz? Po prostu postaraj się mieć do tego dystans i ją obserwuj.
Piszesz, że jesteś szczęśliwy. Czy w takim razie szczęście Ci daje uczucie, że możesz nie być miłością jej życia? Szczęście Ci daje niepokój o wasz związek i jej niezdecydowanie?
Ty w ogóle wiesz na czym polega szczęśliwy związek?

14

Odp: Martwię się...
WithoutBody napisał/a:

PS: Jestem zdania , że w każdym związku tak czy siak czasem należy coś poświęcić , dla dobra owego związku (nie mam na myśli palenia za sobą mostów). Otóż spytałem ją pewnego razu co takiego poświęciła dla mnie? Odpowiedziała , że dużo , a wymieniła tylko swoje "życie towarzyskie". To ,że już tak się nie spotyka z innymi ludźmi itp...No kurcze , ja myślałem , że to nieodłączny punkt związku , że się ogranicza towarzystwo. Co o tym myśleć? .

Jeśli czytam, że związek=poświęcenie, to dla mnie to nie związek. W związku nikt dla nikogo nie powinien się poświęcać. To właśnie na tym polega, żeby być z osobą, którą akceptujemy i która nas akceptuje. Owszem, mogę dokonać WYBORU, czy dziś pójdę z przyjaciółką do kina czy zostanę w domu z partnerem, ale o żadnym poświęceniu nie powinno być mowy.

Jeszcze wcześniej gdzieś napisałeś, że pewne rzeczy próbujesz u niej zmieniać... a może próbujesz ją zbytnio kontrolować? Chcesz, żeby wszystko było po Twojemu? O wszystkim Ty decydujesz?

15

Odp: Martwię się...

Masajka , nie napisałem , że zmieniam u NIEJ , tylko że staram się korygować u nas obojga. Popadam w taką nadtroskę o nią i to może dlatego się martwię o rzeczy , o które nie powinienem , ale są takie , o które powinienem. Co do tych poświęceń , to  jest to Twoja definicja związku , nie narzucaj mi jej , bo nie chodzi o to by poświęcać nie wiadomo co , tylko by czasem ustępować. Nie jestem idealny , i nie wybielam się , po prostu proszę Was o interpretacje i wykazanie mych , lub jej błędów.
Myszeczka23 , tak , jestem z nią z szczęśliwy , niezależnie od tego co napiszesz. Chcę , by zaczęła mnie traktować tak , bym nie czuł się czasem jak "przystanek" ,jak któraś z użytkowniczek ładnie to ujęła. A ogólnie , to odbiegamy od tematu , który widnieje w pierwszym poście. Gdyż nie opiszę Wam wszystkiego , a pewnymi rzeczami nie wypada się dzielić , gdyż są prywatne. Chciałbym poznać Wasze zdanie na w/w na początku temat , czy mam się martwić , czy po prostu przesadzam?

16

Odp: Martwię się...

Nie deleguj odpowiedzialności na facebooka, to że ta strona jest jaka jest to jedno, ale to Twoja dziewczyna z niej korzysta w sposób świadomy, winna swojego zachowania jest ona, nie strona.
A panuje swoista moda na publikowanie wszystkie, tak by udowodnić znajomym, jakie cudowne, urozmaicone życie się wiedzie.

Co do poświęceń to bzdura. Kobiety często robią błąd odstawiając wszystkich swoich znajomych, potem ja związek się kończy to zostają same. Związek to kompromisy nie poświęcenia.

17

Odp: Martwię się...
WithoutBody napisał/a:

Anemonne , nie wiem i nawet nie chcę pytać...ale nie muszę przecież tłumaczyć sobie znaczenia biseksualizmu.

Nie chodzi tutaj o tłumaczenie znaczenia. Chodzi o to, że jeśli nigdy nie była z kobietą, jest o wiele większa szansa, że będzie chciała spróbować, przekonać się. Bo czasem trudno z pełną odpowiedzialnością wnioskować o własnej orientacji seksualnej (zwłaszcza biseksualnej), jeśli było się w relacji jedynie heteroseksualnej. Jeśli Twoja partnerka nigdy nie związała się z kobietą, jej obecne zachowanie i stosunek do związku z Tobą może wynikać właśnie z tego - z niepewności i chęci przekonania się, "jak to jest".

18

Odp: Martwię się...
WithoutBody napisał/a:

Masajka , nie napisałem , że zmieniam u NIEJ , tylko że staram się korygować u nas obojga. Popadam w taką nadtroskę o nią i to może dlatego się martwię o rzeczy , o które nie powinienem , ale są takie , o które powinienem. Co do tych poświęceń , to  jest to Twoja definicja związku , nie narzucaj mi jej , bo nie chodzi o to by poświęcać nie wiadomo co , tylko by czasem ustępować. Nie jestem idealny , i nie wybielam się , po prostu proszę Was o interpretacje i wykazanie mych , lub jej błędów.
Myszeczka23 , tak , jestem z nią z szczęśliwy , niezależnie od tego co napiszesz. Chcę , by zaczęła mnie traktować tak , bym nie czuł się czasem jak "przystanek" ,jak któraś z użytkowniczek ładnie to ujęła. A ogólnie , to odbiegamy od tematu , który widnieje w pierwszym poście. Gdyż nie opiszę Wam wszystkiego , a pewnymi rzeczami nie wypada się dzielić , gdyż są prywatne. Chciałbym poznać Wasze zdanie na w/w na początku temat , czy mam się martwić , czy po prostu przesadzam?

Po pierwsze: nie narzucam Ci swojej wizji związku, tylko przedstawiłam swoje zdanie.
Po drugie: zmiana czy korekcja, rzeczywiście wielka różnica..
Po trzecie: nie musisz opisywać intymnych rzeczy, chodzi tylko o to, że im więcej mamy ,,danych" tym łatwiej coś doradzić.
Po czwarte: moim zdaniem możesz trochę przesadzać.

Acha i jeszcze jedno, dla mnie taka ,,nadtroska" jest niebezpiecznie blisko koło kontrolowania. Z góry zaznaczam, że nic Ci nie narzucam, nie krytukuję tylko wyrażam MOJĄ opinię.

19

Odp: Martwię się...

Panna szuka wrażeń. Pewnie ma ochotę na nowe doznania.
Skoro deklaruje, że jest BI to prędzej,
czy później okaże się, że będziesz tkwić w trójkącie (ty ona i jej/wasza kobieta) smile

Wróżką nie jestem, ale łatwo to stwierdzić.

Bardzo trafna uwaga.

Anemonne napisał/a:

....że jeśli nigdy nie była z kobietą, jest o wiele większa szansa, że będzie chciała spróbować, przekonać się. Bo czasem trudno z pełną odpowiedzialnością wnioskować o własnej orientacji seksualnej (zwłaszcza biseksualnej), jeśli było się w relacji jedynie heteroseksualnej...

20

Odp: Martwię się...

Masajka , zmiana bardzo się różni od korekcji , bo nie chcę zmieniać czegoś od podstaw , tylko delikatnie skorygować , by było nam lepiej.
Nie chodzi mi o intymne rzeczy , tylko prywatne , jej przeszłość itd... nawet mi tutaj na forum nie przeszło by to "przez gardło" bo nie chcę nawet myśleć o tym. Dziś ją spytałem dlaczego traktuje mnie jak przystanek , odpowiedziała , że nie wie czy coś będzie trwało wiecznie , czy nie , bo nie jest jasnowidzem , nie wie co będzie jutro , czy po jutrze... Na prawdę coraz bardziej zaczynam się czuć jak piąte koło u wozu...Jak mam do niej dotrzeć? Próbuje z nią rozmawiać poważnie , szczerze , proszę ją o to , a ona i tak to olewa , nie jest szczera i ma to gdzieś...

Agnik , "Co do poświęceń to bzdura. Kobiety często robią błąd odstawiając wszystkich swoich znajomych, potem ja związek się kończy to zostają same. Związek to kompromisy nie poświęcenia." Zgadzam się z Tobą , kompromisy...tylko , że ja nie mogę od niej wyegzekwować żadnego kompromisu...sam ze swojej strony odpuszczam , ale ona musi postawić na swoim nie licząc się ze mną...tak nie jest zawsze , ale bardzo często. A co do towarzystwa , to czasem pewnego rodzaju "towarzystwo" mam prawo chcieć , by zaprzestała kontaktu. Ok , normalna rozmowa koleżeńska! Ale nie , że jakiś gość wysyła zbereźne sms'y do niej , a ona mówi , że to normalna wiadomość...no i jak mam się nie martwić?
Dodam Wam , że ona lubiła się bawić w bdsm... i tego rodzaju towarzystwo , które usiłuje się z nią skontaktować w wiadomym celu mnie martwi.

21

Odp: Martwię się...

No,cóż pisząc i myśląc to wcześniej czy pożniej do tego dojdzie tak już jest poprostu na miłość nie ma rady.

22

Odp: Martwię się...
WithoutBody napisał/a:

Dodam Wam , że ona lubiła się bawić w bdsm... i tego rodzaju towarzystwo , które usiłuje się z nią skontaktować w wiadomym celu mnie martwi.

Zacznę od końca - a w Waszym seksie BDSM jest obecne?

23

Odp: Martwię się...

Ok, rozumiem nie chcesz jej zmieniać całkiem , tylko to, co Ci w niej nie pasuje. Tylko może ona w ogóle nie chce się zmieniać? Ona siebie lubi, taką jaka jest.

A wracając do głównego tematu, to nie wróży zbyt dobrze, jeśli nie chce z Tobą szczerze porozmawiać.  Być może w niej coś się wypaliło, być może w ogóle nie było tego czegoś, ale powinna być wobec Ciebie szczera. Tylko, skoro ona nie chce rozmawiać, nie chce się starać itd. to nic na to nie poradzisz, nie zmusisz jej do uczucia.

24

Odp: Martwię się...

Nie , w naszym życiu nie ma bdsm.
Masajka , ja nie chce nic w niej zmieniać , chce żeby zaczęła akceptować i szanować tak samo mnie jak i moje zdanie , by zwracała na to uwagę... a niektóre rzeczy koryguje u nas obojga , np podejście do jakichś spraw.
A co do tej szczerej rozmowy , to ona udaje , że słucha , a potem nic z tego nie wynika , dalej ma gdzieś mnie. Wszystko jest dla niej ważniejsze , jestem na ostatnim miejscu , gdy jej to mówię milion razy , to nic nie daje. Gdy widzę , że nagle posmutniała , to mówi , że nic...zawsze mówi nic...

25

Odp: Martwię się...
WithoutBody napisał/a:

Nie , w naszym życiu nie ma bdsm.

Czyli Twoja dziewczyna jest sadystką, masochistką albo sado-masochistką i zrezygnowała z tego kompletnie dla Ciebie, jest biseksualistką i zrezygnowała z seksualnych kontaktów z kobietami - dla Ciebie a wg Ciebie powinna jeszcze zrezygnować z jakichś wpisów na facebooku..?

26 Ostatnio edytowany przez WithoutBody (2013-05-31 15:40:56)

Odp: Martwię się...

Nie chodzi o to...wiem , że zrezygnowała , tylko odczuwam jakby chciała do tego wrócić...każdy taki wpis itp bardzo mnie martwi..
Jest sadystką. Poza tym kiedyś mi już to powiedziała. Tylko nie chcę by była dla mnie sadystką pod względem uczuciowym...
Chciałbym byśmy np. skonfrontowali oboje to z jakimś psychologiem , tylko tak szczerze i otwarcie , by nam troszkę pomógł. Ale boję się , że i tak nie będziemy o pewnych faktach mówili , a ona nie będzie szczera...
A co do facebooka , to chciałbym , by nie poświęcała temu życia , by nie opisywała każdej sytuacji z naszego życia , bo nie wszyscy muszą wiedzieć. Poza tym dla mnie takie facebook'owanie jest co najmniej niedojrzałe.

27 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-05-31 15:45:14)

Odp: Martwię się...

No to ciężka sprawa.
Jestem sadystką, jestem biseksualistką i jakkolwiek mogłabym żyć w monogamicznym związku tylko z kobietą albo tylko z mężczyzną (przynajmniej na chwilę obecną tak myślę, bo co by było za 10 czy 20 lat to nie mogę być pewna), o tyle ja nie zdecydowałabym się na rezygnację z potrzeby dominacji w łóżku. Owszem, mogę uprawiać klasyczny seks i sprawia mi to przyjemność, ale kolokwialnie mówiąc jeśli nie mogę wyżyć się i dominować w sypialni, to siada mi to lekko na psychikę i wyłazi ze mnie autokratyczna, dominująca część natury w życiu prywatnym. Z tego co mi wiadomo to normalna kolej rzeczy - my, sadyści, po prostu już tak mamy.

Nie bardzo wiem, co Wam mogę doradzić poza otwartą, szczerą rozmową; wiem, że się ona broni, no ale po prostu nie bardzo widzę alternatywę.

PS.
Jasne, możecie iść do psychologa czy seksuologa, ale mówiąc szczerze nie wiem, co mógłby konkretnego zaproponować, bo na chwilę obecną ważna część jej potrzeb nie jest i nie będzie zaspokojona. To tak jak Ty byś wprawdzie mógł uprawiać seks, ale tylko po ciemku, w jednej pozycji i bez pieszczot, sama penetracja. Niby ciągle jest to przyjemne, ale psychice bardzo wiele brakuje.

28

Odp: Martwię się...

Tak , tylko że ona coraz rzadziej ma ochotę na seks (bardzo rzadko i nie wiem co jest tego powodem , nigdy podczas seksu nie pozostawię jej niezaspokojonej , można powiedzieć , że mi jest dobrze, kiedy wiem , że jej było) , jestem otwarty na nowe propozycje , ale ona nawet nie chce pokombinować , a nie pozwolę na to , bym czuł się jak jedna z tych osób z bdsm. Bo wtedy już totalnie by mnie to dobiło...

29

Odp: Martwię się...

No a jesteś otwarty na to, żeby Cię zdominowała?

30 Ostatnio edytowany przez WithoutBody (2013-05-31 16:31:18)

Odp: Martwię się...

Tak , jestem na to otwarty , tylko dominację nie poprzez ból , a stosunek. Stosunek w którym będzie mnie traktowała normalnie , ale wyżyje się jak lubi , bo niewolnikiem jej , lub czymś w tym stylu nie zamierzam być. Chcę z nią próbować różnych rzeczy i chcę by któraś z nich dała jej możliwość całkowitego wyżycia się , bez znacznego bólu , bo mały to ja tam rozumiem.
I w żadnym razie nie akceptuję dominacji w związku. Niech szanuje mnie i moje zdanie tak samo jak ja jej , związek opiera się na wzajemnym szacunku także.
I tą dominację też nie zawsze , nie bądźmy egoistami , druga strona też może chcieć czegoś innego , lub normalnego stosunku.

31

Odp: Martwię się...

"Jesteś zakichanym egoistą , samolubem i chcesz mnie tylko kontrolować!" To usłyszałem , gdy chciałem usłyszeć od niej jakieś zdanie refleksji , po tym jak pokazałem jej ten post...teraz sobie siedzi na fb i robi nie wiadomo co...co do tej dominacji , to powiedziała mi , że albo robi to całkiem , albo w ogóle...

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026