Witam, niedawno zawalił mi sie cały świat. Nie wiem jak mam to wszystko rozumieć... poznałam cudownego mężczyznę. Było między nami intensywnie, cudownie. Mieszkaliśmy razem rok, to był piękny czas, zawsze się śmialiśmy, robiliśmy wszystko wspólnie - bo on chciał nawet iść ze mną do sklepu po bułki. Robił plany, na wakacje, co ugotuje w przyszłym tygodniu. Kończył mi się antyperspirant lub żel pod prysznic? Nie musiałam mówić nic, on wiedział i mi kupował. Ogólnie robił zakupy, sprawiało mu to przyjemność. Po pracy wracał zawsze co do minuty do domu. A tu nagle przysłał mi smsa, że zrywa. Że nie wróci do naszego domu, tylko u rodziców zostanie. Nie wiedzialam jaki jest powód, przecież planował na drugi dzień tyle rzeczy... Pytałam, prosiłam. Nie chciał się ze mną spotkać, nie potrafił jasno powiedzieć, czy mam sie wyprowadzić, ale w końcu kiwnął głową. Nie patrzył na mnie, nie płakał, sprawiał wrażenie zimnego. A jeszcze tydzień wcześniej przedstawiał mnie wszystkich jako wybrankę serca... Oddałam mu pierścionek, wszystkie prezenty. Ale szukałam wyjaśnienia dlaczego, skoro było nam dobrze. Pamiętam, że przed dniem, kiedy mnie rzucił pisał z jakimś chłopakiem. Podobno kolega z dawnych lat... weszłam w tę rozmowę. Były tam obrzydliwe rzeczy... z rozmowy wnioskuje, że nawet się nie spotkali, ale planują. Obrzydliwa rozmowa, jak gej z gejem... o olejkach do masażu różnych miejsc, o ulubionej części męskiego ciała... kolega głównie zaczynał rozmowy, narzeczony potakiwał lub się dopytywał. Nie chce ze mną rozmawiać ani się spotkać. Co mam o tym myśleć?
Podobne tematy
Odpuscic. Jezeli jest gejem, nici z Waszego zwiazku. Oswoj sie z tym jak najszybciej mozesz.
Obawiam się ,że już nic nie możesz zrobić...
Odetnij się i próbuj pozbierać ... Na tyle na ile to możliwe w tej sytuacji
Cześć,
Również uważam byś jak najszybciej odpuściła, nic na to nie poradzisz, trzymaj się, pozdrawiam:)
Oczywiście że autorka powinna zakończyć tą znajomośc, ale wydaje mi się że jakiekolwiek wyjaśnienia jej się należa, przecież planowali wspólna przyszłość.
Zgadzam się z Dussią. Nic z Waszego związku nie będzie ( sama byś nie chciała z nim być wiedząc, że jest gejem, prawda? Nawet, jeśli nie jest gejem, tylko po prostu lubi i mężczyzny i kobiety, to i tak Cię zdradził < emocjonalnie>). Ale do rozmowy bym dążyła. Żeby zamknąć ten rozdział i wszystko wyjaśnić.
Facet zdecydowanie zadrwił z Twoich uczuć. Postaraj się jak najszybciej zapomnieć o nim bo nie wart jest nawet wspomnienia.
Obrzydliwa rozmowa, jak gej z gejem... o olejkach do masażu różnych miejsc, o ulubionej części męskiego ciała...
Co w tym obrzydliwego? Czy ten sam dialog między kobietą a mężczyzną byłby mniej obrzydliwy?
A on wie, że Ty wiesz, o czym pisał z kolegą.
Jeśli nie wie, to jego zachowanie może świadczyć o tym, że poddał się temu szaleństwu, ale być może nie chce Ci tłumaczyć, bo dzięki temu ma furtkę. Jak poszaleje, wróci, nakarmi Cię jakimiś frazesami, że się pogubił, ale kocha itp.
Jeśli wie, że Ty wiesz, to może po prostu ma świadomość, że jego zachowania się nijak wytłumaczyć nie da. To rzeczywiście ogromny cios, gdy jednego dnia człowiek ma poczucie, że jest wszystko wspaniale, a drugiego dnia okazuje się, że żył w matrixie.
Wiesz, dochodzę do wniosku, że ludzie bi dość często tak mają. Oni żyją chyba trochę jak schizofrenicy. Mają dwie osobowości, doskonale rozdzielają miłość do partnerki, myślę, że naprawdę to mogą czuć, całkiem szczerze, od spotkań, związków z facetami. Uważam więc, że on nie kłamał mówiąc, że kocha. Ta część jego osobowości kochała Ciebie.
Problem zaczyna się wtedy, gdy się wyda i nie można już trwać w obu osobowościach, coś trzeba zdecydować lub pojawi się silne uczucie w tej drugiej alternatywnej osobowości.
W moim przypadku się wydało (a też właśnie uderzające było to, że mąż zawsze był/sprawiał wrażenie mocno we mnie zakochanego) i mąż odrzucił tę drugą osobowość.
W Twoim przypadku pewnie zaangażował się chwilowo gdzie indziej, więc odrzucił Ciebie.
Prognozy optymistycznej jednak brak.
Odrzucić całkowicie swojej natury się nie da. Mój mąż wybrał mnie, ale jak życie pokazało, nadal tęsknił do drugiej części swojej natury.
Twój... nawet jeśli wróci z podkulonym ogonem... też będzie za tym tęsknił.
Szczerze mówiąc nigdy świadomie nie związałabym się z bi.
Nie wierzę, że są w stanie na dłuższą metę wytrwać w związku hetero. Zawsze będę kombinować.
Ojciecpiotr,
pewnie obrzydziłoby ją też, gdyby jej ukochany pisał w ten sposób z kobietą, ale czy w tym samym stopniu? Jej sprawa.
Mnie bardziej obrzydza jednak to, że mój mąż rozmawiał, robił to z facetem.
I myślę, że mam prawo do własnego poczucia estetyki. Irytuje mnie jak Ci wszyscy uważający się za światłych narzucają tę nowomodną estetykę innym.
Mam rozum i wolną wolę. Mam też własne definicje normalności, normy szacunku i tolerancji. Tym się kieruję. Nie tym, co w danym momencie mówi np. głowa kościoła, wszak ona zaraz może się zmienić... i zmieni się też punkt widzenia kościoła... ani tym, co w danym momencie na dany temat mówi WHO, bo to też tylko dla mnie organizacja, żadne guru... zwykli ludzie, poddawani też różnym wpływom i naciskom.
Należą Ci się wyjaśnienia, zdecydowanie. Ale być może masz homofobię? Może dlatego się boi wyznać, że jest innej orientacji. To go oczywiście nie usprawiedliwia, ale będąc w jego sytuacji, nie chciałabym zostać zraniona pogardą i obrzydzeniem przez, mimo wszystko, tak bliską osobę.
A może on nie jest gejem, tylko zawodzi komunikacja między wami?
Oczywiście, McMiodek
to pewnie biedny robaczek, który będąc GEJEM ma nieszczęście MIEĆ DZIEWCZYNĘ homofoba!
W ogóle to wszystko jej wina! Powinna to zrozumieć, że ją okłamywał.
Zasługuje na jej pogardę za to, że ją oszukał. Gdyby jako jego koleżanka nim gardziła, ok... może się czuć dotknięty.
Ale była jego kobietą!
I uważam, że ludzie którzy na siłę wiążą się z kobietą, niszczą jej życie i później tłumaczą to tym, że bali się reakcji społecznej... czyli jakoby przewalają odpowiedzialność za świństwo, którego się dopuścili na społeczeństwo, są zwykłymi, niewiele wartymi tchórzami.
Zawsze mogli wybrać samotność... jeśli bali się iść za głosem natury. Niszczenie komuś życia tak głupio się usprawiedliwić nie da.