1. rano, kiedy wstaję, przeważnie się nie odzywam. często nie stać mnie nawet na zwykłe "cześć". zawsze wstaje taka zmulona, zła, milcząca, z pustką w głowie po śnie. Potrzebuję jednak raptem 20 minut, i wszystko wraca do normy. P, o ile na początku to jako tako akceptował, prosił mnie zawsze o zmianę - ja nie potrafię. Ja muszę rano sama dojść do siebie, zanim zacznę funkcjonować. Opowiada kolegom, że rano 'wstaje [wulgaryzm], nie odzywam się i jestem zła.. tłumaczyłam mu. Nie chodzi o niego - ja po prostu często budzę się w takim stanie, nieważne czy z nim, czy ze znajomymi (ci drudzy to akceptują, nie zauważają tego, źe potrzebuje 20 minut z rana). Jak to zmienić? rano czuję taką niechęc do wszystkiego, że nie potrafię się zmusić do rozmowy w żaden sposób...
ostatnio to stało się koronnym argumentem w naszych częstych kłótniach i wyciąganiu wszystkiego co złe...
wygląda błaho, wiem. ale to problem.