Witajcie kobietki
Naprawdę nie mam z kim pogadać, więc postanowiłam Wam się wyżalić.
Mam 37 lat, jestem dwa lata po rozwodzie i mam dwie cudowne nastoletnie córki.
Trzy miesiące temu poznałam wspaniałego faceta, jest w separacji i ma małe dziecko. Zaczęliśmy się spotykać, świetnie nam się ze sobą rozmawia i wspaniale sie rozumiemy, mamy podobne charaktery i wspólne zainteresowania. Jest nam ze sobą dobrze tzn było bo chyba wszystko zniszczyłam jednym glupim sms-em.
W niedziele zaplanowaliśmy spotkanie na przyszły tydzień, na początku tygodnia mieliśmy dogagac szczegóły spotkania. Nie wiem dlaczego ale nagle urwał nam się kontakt, nie odbierał moich telefonów i nie odpowiadał na sms-sy. Miałam wtedy fatalny dzień ( problemy w pracy i z byłym mężem). Nigdy się tak nie zachowywał więc pierwsza myśl jaka przyszla mi do głowy to to, że mnie olał i nie chce się ze mną spotykać. Nie zastanawiając się co robię i myślę wyslalam mu sms-a z dość ostrymi słowami. Odpowiedź dostałam szybko, napisał, że ma dziecko w ciężkim stanie w szpitalu. Zrobiło mi się tak niesamowicie głupio, że do tej pory nie potrafię sobie dac z tym rady i cały czas o tym myślę. Naprawdę nie wiedziałam, że u niego coś się dzieje, że ma problemy. Gdyby tak było to nie odważyła bym się zawracać mu głowy bo przecież dziecko jest najważniejsze i jego miejsce jest przy nim, a nie obok mnie.
Wyslalam mu eska z przeprosinami ale nie liczę już na to, że się do mnie odezwie po tym wszystkim.
Wiem, zachowalam się jak idiotka i zniszczyłam coś na czym mi zależało:-(
Podobne tematy
Aż tak ostry był ten sms? Emocje z reguły są złym doradca, a już w szczególności te negatywne. A nie lepiej podjąć próbę spotkania i wyjaśnienia na żywo całej sytuacji?
No troszkę ostro pojechałam. Nie chcę teraz mu siedziec na telefonie, ma powazny problem z synkiem wiec raczej próba kontaktu nie byla by teraz na miejscu
To może warto chociaż wykazać się troską o jego syna, zapytać co z małym? Pokazać, że się martwisz i jesteś zainteresowana jego sprawami?
Tak chyba zrobię. Szkoda, że wcześniej nie odebrał mojego telefonu lub nie odpisał na sms. Gdyby tylko napisal, ze ma problemy i przez jakiś czas nie bedziemy sie spotykać to przecież bym zrozumiała i nic głupiego by się nie wydarzyło
Niby tak, ale nie używałabym tego jako argumentu przy rozmowie. W końcu to Ciebie poniosły emocje i napisałaś ostrego smsa, on mógł odnieść wrażenie, że jesteś nadwrażliwa, robisz z igły widły i byle g może doprowadzić do kłótni z Tobą, a jeśli do tego ma takie, złe doświadczenia z poprzednich związków, to mogłaś mu się skojarzyć z typem kobiety, którego unika jak ognia.
Masz rację, gdybym tylko mogla cofnąć czas........... Wiesz nawet glupio mi teraz cokolwiek do niego napisać. Po prostu się boję, nie wiem jak on to odbierze
Po prostu, nie pozwól, żeby emocje jeszcze kiedykolwiek wyprzedziły myślenie przy mówieniu i pisaniu.
Tylko ja nie bardzo wiem co teraz zrobic, jak sie zachować. To stalo się dwa dni temu. Napisać cos teraz do niego, czy poczekać? Sama nie wiem co robić aby jeszcze bardziej nie pogorszyć i aby on nie odczuł, że mu się narzucam
Ma problemy, jest zdenerwowany. Po prostu zadzwon i normalnie wyjasnij tego smsa. Zapytaj o syna. Pociesz go.
Zaproponuj wspólne odwiedziny jego synka w szpitalu. Jeśli się zgodzi to po spotkaniu będziesz miała okazję wyjaśnić dokładniej co zaistniało.
12 2013-05-24 12:59:49 Ostatnio edytowany przez kate1010 (2013-05-24 13:01:21)
Dziękuję dziewczyny za rady:-) W sumir zaraz po tym jak dowiedzialam się, że ma dziecko w szpitalu wyslalam mu eska z przeprosinami i wyjasnilam to co napisalam wczesniej. Zabralam sie na odwagę i napisalam sms-a z pytaniem o zdrowie maluszka ale jak na razie zero odpowiedzi. Chyba rzeczywiście przegielam i na dalszą znajomość nie mam co liczyć.
A, co do tego nieszczesnego sms-a to nie używałam na szczęście obraźliwych słów głównie napisalam w nim, że potraktowal mnie tak i tak i , ze czuję sie tak i siak itp
Dziękuję dziewczyny za rady:-) W sumir zaraz po tym jak dowiedzialam się, że ma dziecko w szpitalu wyslalam mu eska z przeprosinami i wyjasnilam to co napisalam wczesniej. Zabralam sie na odwagę i napisalam sms-a z pytaniem o zdrowie maluszka ale jak na razie zero odpowiedzi. Chyba rzeczywiście przegielam i na dalszą znajomość nie mam co liczyć.
A, co do tego nieszczesnego sms-a to nie używałam na szczęście obraźliwych słów głównie napisalam w nim, że potraktowal mnie tak i tak i , ze czuję sie tak i siak itp
kate, coś mi tutaj nie pasuje do ... Nie przywiązywałbym takiej wagi do twojego sms'a.
Jeśli facet jest zainteresowany utrzymywaniem kontaktu, to odpisuje na sms'y - choćby syna miał w szpitalu.
Uważam, że jest inny powód jego 'nieodzywania się' - dlatego zapytaj przy najbliższej okazji dlaczego nie odzywał się.
Wiesz to wszystko jest trochę skomplikowane. Jest z żoną w separacji levz nadal mieszkają razem, on to robi dla syna bo świata po za nim nie widzi. Żona długo nie chciala się na separację zgodzić i nadal jest o niego niesamowicie zazdrosna, pogmatwane to wszystko jest.
Jeszcze w poniedziałek rano normalnie rozmawialiśmy i planowaliśmy nasze spotkanie
Dla każdego normalnego faceta dziecko jest priorytetem. Jesli to dziecko ma powazny problem, głównie zdrowotny, to reszta świata przestaje istnieć. Obawiam sie, ze jesli teraz bedziesz naciskac, wracać do tego tematu chocby mimochodem, pogrzebiesz wszytsko do reszty, bo wyjdziesz w jego oczach na egoistkę.
Moim zdaniem, jedyne co mozesz teraz zrobić, to wysłac mu sms z zyczeniami zdrowia dla synka i propozycją, że kiedy już wszystko wróci do normy,w co wierzysz, niech się odezwie. I koniec.
Mój przyjaciel niedawno stracił bliską osobę. Poinformował mnie o tym i napisał, że odezwie sie później. Odpisałam "dobrze i życze Ci dużo siły", nic ponadto bo i wiedziałam, ze niczego więcej by sobie nie zyczył. Owo "później" nastąpiło po 3 tyg. Życzę powodzenia.
Wiesz to wszystko jest trochę skomplikowane. Jest z żoną w separacji levz nadal mieszkają razem, on to robi dla syna bo świata po za nim nie widzi. Żona długo nie chciala się na separację zgodzić i nadal jest o niego niesamowicie zazdrosna, pogmatwane to wszystko jest.
Jeszcze w poniedziałek rano normalnie rozmawialiśmy i planowaliśmy nasze spotkanie
A to teraz zmienia postać rzeczy...
Dobrze będzie dla ciebie jak zostawisz ten temat, ponadto nie wiąż się z nikim kto jeszcze mieszka z żoną. To przecież nie jest normalne!
Może i masz rację i najlepiej zostawić to wszystko, choć pewnie trudno mi będzie. Mam metlik w głowie i nadal głupie poczucie winy, że to ja nawalilam
Głupio wyszło, wiem że czujesz się winna ale szczerze mówiąc moja pierwsza myśl po przeczytaniu tego tematu to to, że skąd Ty niby miałaś wiedzieć jaką on ma sytuację? Nie odzywał się, nie odpisywał na smsy, nie odbierał telefonu... ja zinterpretowałabym to tak jak Ty to zrobiłaś. Może tylko ten sms powinien być mniej ostry ale przecież nie mogłaś wiedzieć że jego synek jest chory. Myślę że facet nie powinien przekreślać tej znajomości tylko ze względu na Twoją reakcję. To też świadczy o tym, że Ci zależy. Przecież nie olałaś jego milczenia...
A do tego próbowałaś się z nim kontaktować ale nie było reakcji z jego strony DOPIERO po Twoim ostrym smsie... czyli chyba jednak mu zależy bo wytłumaczył dlaczego się nie odzywa. Swoją drogą to powinien wcześniej Ci napisać o tym, bo przecież mogłaś się martwić.
A to że teraz jest zajęty tylko synkiem to nie ma co się dziwić. Dziwne byłoby gdyby właśnie teraz miał ochotę na randki i spotkania z Tobą kiedy synek jest w ciężkim stanie.
Cytrynko ja doskonale go rozumiem i wcale mnie to nie dziwi, ze zajmuje sie synkiem. Wlasnie teraz jego miejsce powinno byc przy nim i nigdy w życiu bym nie nalegala aby zostawił dziecko i spotkal się ze mną. Tez mam dzieci, też przechodzilam przez szpital i doskonale wiem co wtedy się czuje. Szkoda tylko, że nie napisal mi o tym wczesniej
No właśnie o to chodzi - nie mogłaś wiedzieć o jego sytuacji, dlatego nie uważam że jeden sms trochę ostry może zakończyć znajomość. Przeprosiłaś go. Teraz chyba trzeba poczekać na niego... aż synek wyzdrowieje i wszystko się poukłada. Ale ja na jego miejscu nie miałabym do Ciebie pretensji.
Nigdy się tak nie zachowywał więc pierwsza myśl jaka przyszla mi do głowy to to, że mnie olał i nie chce się ze mną spotykać. Nie zastanawiając się co robię i myślę wyslalam mu sms-a z dość ostrymi słowami. Odpowiedź dostałam szybko, napisał, że ma dziecko w ciężkim stanie w szpitalu. Zrobiło mi się tak niesamowicie głupio, że do tej pory nie potrafię sobie dac z tym rady i cały czas o tym myślę. Naprawdę nie wiedziałam, że u niego coś się dzieje, że ma problemy. Gdyby tak było to nie odważyła bym się zawracać mu głowy bo przecież dziecko jest najważniejsze i jego miejsce jest przy nim, a nie obok mnie.
Wyslalam mu eska z przeprosinami ale nie liczę już na to, że się do mnie odezwie po tym wszystkim.
Wiem, zachowalam się jak idiotka i zniszczyłam coś na czym mi zależało:-(
"Choc milosc mozna okazywac na wiele sposobow, to wlasnie slowa sa najczesciej odzwierciedleniem stanu duszy. Badz skory do sluchania, nie skory do mowienia i nie skory do gniewu" cytat sw. Jakuba z filmu Ognioodporny. (do sciagniecia z neta 2h wersja)
Trudno jest okazywac komus milosc gdy nie ma za to nagrody, wiec rob to bezinteresownie i na przyszlosc niech Cie reka lepiej nie swiezbi przed wysylaniem "pogrozek".
Masz takie zapedy jak kobieta bluszcz a facet ma nieuporzadkowane swoje zycie prywatne.
Sila spokoju... do obejrzenia
Spotkanie... jw
Sekret - film-wyklad do obejrzenia na cito.
Na deser pomysl o seminarium na dvd "przez smiech do lepszego malzenstwa" poza tym jednym wyznacznikem zwiazkow polecam kazdemu do zapoznania sie z materialem.
Witam,
A ja propnuję byś dała mu spokój. Napisałaś, że ma żonę i małego synka. żona nie chciała rozwodu.... W życiu zdarzają się różne sytuację, czasami gubimy się i tracimy z oczu to co jest ważne przej jakieś głupoty... Może on się właśnie teraz pogubił? Dlaczego nie dasz im szansy??? Dlaczego nie pozwolisz im spróbować być razem, tworzyć rodzinę???
Daj mu spokój do czasu gdy nie wyjaśni swoich spraw... Będzie rozwód, ok bądzcie razem i bądzcie szczęśliwi... jednak do tego czasu pozwól by sam zdecydował czego chce w życiu...
Masz dzieci, sama jesteś po rozwodzie... Ty najlepiej wiesz, że nie jest to przyjemne doświadczenie dla żadnej ze stron...
Witam,
A ja propnuję byś dała mu spokój. Napisałaś, że ma żonę i małego synka. żona nie chciała rozwodu.... W życiu zdarzają się różne sytuację, czasami gubimy się i tracimy z oczu to co jest ważne przej jakieś głupoty... Może on się właśnie teraz pogubił? Dlaczego nie dasz im szansy??? Dlaczego nie pozwolisz im spróbować być razem, tworzyć rodzinę???
Daj mu spokój do czasu gdy nie wyjaśni swoich spraw... Będzie rozwód, ok bądzcie razem i bądzcie szczęśliwi... jednak do tego czasu pozwól by sam zdecydował czego chce w życiu...
Masz dzieci, sama jesteś po rozwodzie... Ty najlepiej wiesz, że nie jest to przyjemne doświadczenie dla żadnej ze stron...
M. Bardzo dobrze prawi!
24 2013-05-25 08:03:10 Ostatnio edytowany przez kate1010 (2013-05-25 08:20:35)
M, Twój post zrozumiałam tak jak to ja bym byla przyczyną rozpadu ich małżeństwa, a to nie prawda. W separacji są od 1,5 roku, ja znam go dopiero 3 miesiące. Z tego co wiem to już od czterech lat nie bylo miefzy nimi dobrze, z miesiąca na miesiąc psuło się coraz bardziej. Doprowadziła do tego chorobliwa zazdrość jego żony, nadmierna kontrola z jej strony, ciągle awantury, pezpodstawne podejrzenia o zdradę itp.
Wiem, że już nie będą razem, on tego nie chce bo wie, że jego żona się nie zmieni i dalej będzie między nimi tak jak było. Nie raz myślał o wyprowadzce ale za bardzo mu zależy na dziecku aby to zrobić
Tak, jestem po rozwodzie i wiem, że to nic przyjemnego.
Myślę nad tym aby ułożyć sobie na nowo życie ale nigdy kosztem innego małżeństwa. Nie potrafiła bym zabrać innej kobiecie męża. Zdecydowalam się z nim spotykać ponieważ od początku wiedziałam w jakiej jest sytuacji, że jej nie kocha i nie chce już z nią być
A wiesz to tylko stąd, że on Ci tak mówi, czy z jakichś niezależnych źródeł?
Jak widać żona MA powody żeby być zazdrosna...
M, Twój post zrozumiałam tak jak to ja bym byla przyczyną rozpadu ich małżeństwa, a to nie prawda. W separacji są od 1,5 roku, ja znam go dopiero 3 miesiące. Z tego co wiem to już od czterech lat nie bylo miefzy nimi dobrze, z miesiąca na miesiąc psuło się coraz bardziej. Doprowadziła do tego chorobliwa zazdrość jego żony, nadmierna kontrola z jej strony, ciągle awantury, pezpodstawne podejrzenia o zdradę itp.że jego żona się nie zmieni i dalej będzie między nimi tak jak było. Nie raz myślał o wyprowadzce ale za bardzo mu zależy na dziecku aby to zrobić
Wiem, że już nie będą razem, on tego nie chce ...
ZNASZ wersję TYLKO jednej strony...
Znasz GO zaledwie 3 miesiące.
Łykasz wszystko co ON powie jak indor (wybacz określenie)
ONI są w separacji - to jest jakby ich związek był na zakręcie. GDYBY rozwód był w toku, a nic na to nie wskazuje - twoje słowa miałyby rację bytu. MIESZKA z żona i mają malutkie dziecko - TO przemawia przeciwko JEGO słowom... Widzisz TO? od 4 lat było źle, ale - 2 lata MA dziecko (?) - 1,5 roku separacja (?) bez separacji... bo mieszkanie w 1 mieszkaniu. NIC nie wiesz na temat tego co się dzieje w jego 4 ścianach... Nie możesz WIEDZIEĆ NIC ponadto, co on zechce Ci zaserwować...
Wybacz, ale tu jest coś więcej na rzeczy niż twój 1 sms... może ta "żonina" zazdrość nie jest BEZZASADNA... może odkąd dziecko się urodziło, nie dość zabiega bidula o męża, może jego życie z atrakcjami typu kupka, pieluszki itp zaczęło nużyć i... poszukał sobie atrakcji?
Za dużo TU pytań bez OBIEKTYWNEJ odpowiedzi.
Dlatego zamiast roztrząsać problematycznego sms-a, zastanów się, czy nie brniesz w sytuację, gdzie będziesz tą kroplą, która przeleje "czarę goryczy", która może Cię roztrzaskać, bo JEDNAK okażesz się winna...
skoro sprawa jeszcze nijak nie przesądzona - może niech KANDYDAT na wolnego człowieka, najpierw poukłada własne sprawy i zrobi z nimi ostateczny porządek.
Tak to dla mnie, wygląda to z boku. Bardziej obiektywnie niż Ty to widzę, siłą rzeczy. Dlatego doradzam namysł i refleksję - jak macie być razem, to niewątpliwie zakończenie dotychczasowej relacji temu nie przeszkodzi. Powodzenia
27 2013-05-25 10:31:28 Ostatnio edytowany przez kate1010 (2013-05-25 10:52:43)
Poznałam go przez mojego kumpla z pracy (mieszkają w tej samej klatce i znają się od 5 lat). To co dzieje sie w ich małżeństwie w większości wiem od niego, a nie od faceta z którym się spotykalam. Jego synek ma 6 lat i wiem, że nigdy nie zaniedbywal obowiązków wobec dziecka i bardziej on nim się zajmował ponieważ dla jego żony ważniejsza byla i jest kariera zawodowa
I tak jeszcze na marginesie
Potrafię go zrozumieć bo przeszłam przez to samo. Moje małżeństwo trwalo 15 lat, moj mąż też był chorobliwie zazdrosny chociaż nigdy powtarzam nigdy nie dalam mu powodu do zazdrości. To dla niego i dzieci zrezygnowalam z pracy, aby to on mógł robić karierę na której tak bardzo mu zależało. I co z tego miałam, nic innego jak nieuzasadnione sceny zazdrości, ciągle awantury. Dom traktował jak hotel, dzieci się dla niego nie liczyla, a ja bylam jego służącą, ktora sprzatala, prasowala i spełniała jego zachcianki
28 2013-05-25 11:23:41 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-05-25 11:24:34)
Ok. "zwracam honor" za to co poplątałam. Znaczy wiek dziecka.
Zdanie kumpla nie bardzo mnie przekonuje, za względu na męską solidarność. Ale to twoje życie i możesz dowolnie się "parzyć"... Kumpel w ich sypialni nie siedzi. Tudzież TEŻ nie musi być obiektywny - może sąsiadki zwyczajnie "nie trawić"...
Niemniej, nie jest to uczciwe, taka separacja-nieseparacja.
Sytuacja tak czy owak się wyjaśni. Nauka z tego wszystkiego taka, i w sprawie sms-a i całokształtu, że warto nad emocjami JEDNAK panować i w trudnych sytuacjach, zwyczajnie "brać na wstrzymanie" a nie REAGOWAĆ nerwowo... Uważnie przyglądanie się i zwracanie uwagi na niuanse wskazane ![]()
Powodzenia
Ma rację Anhedonia, sytuacja Twojego przyjaciela jest niejasna i mądrze byłoby wziąć na wstrzymanie...
Zastanawiam się czy sytuacja z dzieckiem nie zbliżyła go do żony i może dlatego się nie odzywa
kate1010 - pozwól, że opowiem Ci w skrócie moją historię... może to spowoduje że zastanowisz się ponownie nad tym wszystkim...
Byliśmy ze sobą 10 lat... było raz dobrze raz źle, jak w życiu... niestety ja byłam tą bardziej zazdrosną osobą (miałam powody)... Jak to widzieli jego znajomi??? to ja jestem ta zła, bo go ograniczam, bo się czepiam.... Nic nie wiedzieli jak jest między nami, a oceniali, nie znali mnie, nie wiedzieli o naszych rozmowach.... widzieli tylko że mam pretensję... tak, nie lubili mnie i wiem że jeśli teraz ktoś by ich zapytał powiedzieliby dokładnie to samo co ten kolega o hmm... nie wiem jak mówić o Twoim znajomym - nazwę go Pan X...
Co się stało? rozpadło sie wszystko... dlaczego???
Z mojej winy, z jego winy... a gwoździem okazała sie osoba trzecia... (a jestem pewna ze mogliśmy sobie wszystko WYJAŚNIĆ, gdyby nie ona...)
ale to nie koniec historii...Bo tak jak mi rozwalił się związek prze osobę trzecią, tak ta osoba trzecia też miała związek który rozwaliła przy pomocy mojego R.....
mężatka... 4 letnie dziecko... niby im się nie układało już długo... niby było źle, niby miał być rozwód już w kwietniu...
To ja pytam, skoro było tak źle to dlaczego razem spędzali święta, sylwestra?? (cała "akcja" zaczęła się w listopadzie - tzn. ja wiem od listopada)... dlaczego jeszcze dzisiaj nie mają rozwodu (tak, sprawa w toku - ale jest mediator...)
WSZYSTKO DA SIĘ WYJAŚNIĆ ROZMOWĄ
nie wierz w to, że im się już od dawna nie układa (bo nawet jeśli tak jest to to się może zmienić... )
może to koniec, a może nie... jednak to co robisz na pewno nie ułatwia pogodzenia...
zazdrosna żona... ja też byłam zazdrosna (za dużo koleżanek, imprez...) przecież to się czuje, że coś jest nie tak... zresztą jestem pewna że o tym wiesz i to rozumiesz...
Choroba BARDZO zbliża, a choroba dziecka tym bardziej...
Za coś ją pokochał, był z nią tyle czasu... nie mogło być ciągle tylko źle...
Proszę, zastanów się nad tym jeszcze ... nie bądź "gwoździem"... ![]()
Dziękuję Wam za wszystkie odpowiedzi.
Sprawa już się wyjaśniła. To właśnie choroba dziecka spowodowała, ze zaczęli szczerze ze sobą rozmawiać. Postanowili, się rozstac
Skoro tak postanowili to daj im proszę czas by to zrobili, a dopiero później bądźcie razem ...
Powodzenia