Witam wszystkich.
Zastanawiam sie co robic dalej. Do niedawna bylem w zwiazku z kobieta. Wynajelismy mieszkanie za granica i wyjechali po krotkim okresie znajomosci, pomimo tego ze oboje mielismy przeczucie ze jest to zly pomysl. Przez rok mieszkania razem bylem tak zestresowany ze mialem codziennie duze problemy z ukladem pokarmowym.
Teraz jeszcze w chwilach slabosci pisze do niej i prosze o powrot, ale nie dochodzi do tego.
Niektore noce przechodze dosyc ciezko, ale nie jest to regola. Znajomi mi doradzaja bym sobie znalazl inna dziewczyne. Tylko ze ja znam siebie i wiem ze potrafie za po prostu bycie z kims, by nie byc samemu, placic wysoka cene. Tak samo przeciagam np. o rok czasu zwiazek ktory juz wiem ze nie bedzie dzialac. Czekam tak dlugo az sytuacja w zwiazku jest tak beznadziejna ze juz lepiej jest zyc samemu i odchodze sam albo zmuszam kobiete by zerwala (tak bylo teraz).
Panicznie sie boje powtorzyc ten schemat kolejny raz. Nie chce tracic kolejnych 2 lat.
Czyli co czekac w nieskonczonosc az sie pojawi ktos kim jestem naprawde zainteresowany? Nie wiem czy taka kobieta w ogole sie urodzila.