Witam wszystkich
Pewnie kiepsko to o mnie świadczy , że znalazłem się na kobiecym forum, no cóż, od tego chyba jest internet ![]()
No to mój problem mnie przerósł, ewidentnie sam sobie z nim nie radze, dlatego moja obecność tutaj.
Do rzeczy, bo skończy się na wypracowaniu.
Spróbuje to przedstawić w jak najprostszy sposób.
Tak jak w tytule, nie potrafie się zakochać. Spotykałem się z wieloma dziewczynami, z niektórymi nawet pare razy ;p Jak tylko pojawia się perspektywa tego , że owa dziewczyna jest mną zainteresowana, od razu wyszukuje u niej wady. Szczerze powiedziawszy, przeszkadzają mi nawet pierdoły, nie robie tego specjalnie. Myślałem , że może to kwestia czasu... ale po paru spotkaniach z jedną dziewczyną, co raz mniej mnie do nich ciągneło. Nie jestem nikim wyjątkowym, nie mam się za nikogo lepszego, nie potrafie się przełamać.
Jestem przed 30-stką , więc można zakładać ,że w miare dojrzały facet ze mnie.
Pytanie brzmi , dlaczego tak jest ?
Dalej myśle o swojej byłej narzeczonej ? mineło ponad 2 lata, a więc wątpie
Szukam doskonałej kobiety ? mam nadzieje , że nie bo zostanie mi samotne życie ;p
Może to dlatego , że źle przeżyłem rozstanie, i zwyczajnie się boje ? jak w grze mario - zostało mi ostatnie życie
A może każdy potencjalny związek traktuje, jako ten do końca życia, i oceniam te dziewczyny jako potencjalną żone ? Jak kobieta po przeczytaniu romantycznej książki ;p
Będę wdzięczny za każdą pomoc i sugestie jak to zmienić,
Pozdrawiam