Hej. W tym roku powinnam pisac mature, ale cos mi nie wyszło
Chodziłam do ogólniaka, najlepszego w moim małym mieście. Pan od geografii rok temu (w 2 klasie) powiedział mi, że za rok mnie nie przepuści, że nie zdam u niego, stwierdził, że do niczego sie nie nadaję, że jestem za głupia, żeby być w Liceum
powiedział mi to wszystko prosto w oczy, zabolało. Przez 2 lata (1 i 2 klasa) próbował mnie usadzić, ale zawsze mi wychodziło 2. W końcu w klasie maturalnej (3) postawił mi 1 na koniec roku. Miesiąc przed zakończeniem roku on stwierdził, że mam tylko połowe prac zaliczonych (a u niego musi być 3/4) i że on mi już nic nie pozwoli poprawić, mimo że inni mogli. Nie chciałam sie z nim kłócić, bo ani on nie lubi mnie, ani ja jego. Jezeli zostałabym na kolejny rok w tej samej szkole to musiałabym zaliczyc tą geografie na zajęciach indywidualnych, ponieważ ja byłam na profilu matematyczno- geograficznym i miałam geografie 3 lata, gdzie podstawa ma 2 lata, a od roku szkolnego 2013/2014 żadna 3 klasa nie będzie miała geografii bo nie ma już mojego profilu. I takim oto sposobem musiałabym przez 8 miesięcy mieć lekcje z Panem sam na sam- ja juz wiem że to sie nie uda, bo nie darzymy sie zbytnią sympatią i obydwoje o tym wiemu, mimo iż zawsze staram sie być dla niego miła, mówie "dzień dobry" i "do widzenia" mimo, iż nigdy mi nie odpowiada. W związku z tym, chciałam sie przenieść do drugiego Liceum (w moim mieście są 2 licea) tylko że w tej szkole musiałabym pójsć na profil językowy (tylko na taki mogłabym pójść) i zaliczyć historie i angielski na rozszerzeniu. Angielski- spoko, uwielbiam wręcz, zawsze marzyłam, żeby studiować lingwistyke
ale jeżeli chodzi o historie to nie ma w ogóle szans. Poza tym, nowa szkoła, nowi znajomi gdzie ja tam nikogo nie znam, nowi nauczyciele. Boje sie, że nie zalicze tej historii, albo jakiegoś innego przedmiotu i będę musiala znowu powtórzyć rok
Poprawki zdać nie moge bo tata płaci na mnie alimenty. jezeli zdałabym poprawke to przez rok bym sie nie uczyła i automatcznie nie dostawałabym pieniędzy bo skończyłam już 18 lat a nasza sytuacja finansowa nie jest wystarczająco dobra
Teraz wpadłam na taki pomysł: mój biologiczny tata mieszka w Szczecinie. ja sie tam urodziłam i mieszkałam do 13 roku życia, potem moi rodzice sie rozwiedli i teraz mieszkam z mamą i ojczymem ok 200 km od Szczecina. Do taty jeżdże raz na jakiś czas. Nienawidze tego miasta w którym mieszkam teraz, szczególnie, że mieszkam na wsi 20 km od miasta, więc dojazd jest katorgą
i pomyslałam, że mogłabym co 2 tygodnie jeździć do taty do szkoły na zaoczne. W Szczecinie czuje sie jak w domu
zawsze jak tam jade to płacze bo tak bardzo kocham moje miasto
tata też uwielbia jak przyjeżdżam do niego. Moja koleżanka taka bardzo bliska jest na zaocznych ze Szczecina i wtedy chodziłybyśmy razem tylko ona będzie w 2 klasie a ja w 3. Od podstawówki zawsze dobrze sie uczyłam, same 4 i 5- w gimnazjum też. Jestem dość inteligentna, tylko troszke leniwa
. Ale jestem równiez taka, że jak coś bardzo chce to do tego dąże. Chce jak najszybciej wyprowadzić się do taty i zrobie wszystko żeby za rok zdać maturę
teraz nie moge do niego wyjechać bo musze prawko dokończyć
finansowo wyszłoby to moją mamę tylko 30 zł w ciągu miesiąca, a na autobus z wioski do miasta wydałaby więcej, a ja co 2 tygodnie, tylko na weekendy bym jeździła do Szczecina do szkoły. Uważacie, że ogólnie ten pomysł ze szkołą zaoczną jest dobry?? bo niektórzy mi mówią, że i tak jestem dość inteligentna więc z matura sobie poradze, a niektórzy mówią, że będę sie cofać. ale przecież do matury i tak uczyłam sie całe 3 lata w LO, a przeciez duzo osób kończy szkołę bez matury, a mature sobie zdaje za rok i przeciez zdają normalnie. chce te zaoczne zrobić w Szczecinie bo ja po prostu bardzo tęsknie za przyjaciółmi i za miastem i nienawidze miejsca w którym teraz mieszkam, chce być stad jak najdalej ![]()
Temat: Liceum zaoczne w ostatniej klasie?
Podobne tematy